Menu

Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą

Nazywam się Paweł Fornalski. Jestem założycielem i prezesem IAI S.A., dostawcy rozwiązań e-commerce dla sklepów internetowych i rezerwacji noclegów dla właścicieli apartamentów i hoteli. Na tym blogu piszę, w oderwaniu od oficjalnych poglądów innych właścicieli i pracowników IAI o tym co mnie prywatnie porusza. Gdybyś chciał się skontaktować pisz na pawel(a)fornalski.pl

Wpisy otagowane : etyka-biznesu

Wywiad "Warto być cierpliwym i uczciwym"

pfornalski

Na łamach czasopisma Forum Uczelniane ZUT (dawniej Politechniki Szczecińskiej, którą sam kończyłem) ukazał się właśnie wywiad, którego "przedruk" zapcha nieco pustkę braku nowych postów :)

Jak na tle swoich doświadczeń ocenia Pan pracę szczecińskich urzędów w procesie zakładania i prosperowania firmy?

Szczecińskie urzędy podobnie jak szczecińskie firmy działają z różną sprawnością. Trudno wszystkie wrzucać do jednego worka. Spotkałem na drodze wielu zaangażowanych urzędników. Ale zdarzają się i niefajni. Na pewno słynny na całą Polskę jest szczeciński KRS (Krajowy Rejestr Sądowy). Nie wiem co jest z nim nie tak, ale np. proste zmiany jak rejestracja podwyższenia kapitału potrafi trwać miesiącami. Podczas naszego przekształcenia musieliśmy np. pisać w jednej sprawie wnioski o przyśpieszenie, bo po 4 miesiącach nie mieliśmy nadal zarejestrowanej prostej zmiany do statutu, co blokowało nam pozyskanie inwestora. Szczeciński KRS słynny jest tak bardzo, że dochodzi do tego, że musieliśmy przed inwestorem bronić tego, aby siedziba spółki została w Szczecinie. Wizja problemów opóźniających funduszowi wyjście jest bowiem realną słabością Szczecina. Uważam, że różne osoby zainteresowane gospodarką Szczecina powinny pracować nad poprawą tego stanu rzeczy. Inaczej w Szczecinie będą spółki, ale ich siedziby i miejsce płacenia podatków będzie poza Szczecinem właśnie przez to.

Pana firmę wycenia się na 300 mln zł. Jakie ma Pan zdanie na temat polskiego systemu podatkowego jeśli chodzi o przedsiębiorców?

O podatkach napisano mnóstwo i powiedziano jeszcze więcej. Nie doświadczyłem póki co opresyjności aparatu skarbowego, ale wierzę że potrafi być przykry gdy ktoś nie płaci podatków lub coś kombinuje. To nie jest sympatyczne, że w Polsce przedsiębiorcy są tak kontrolowani. Ale jakoś mi udaje się unikać problemów, chociaż czasami płacę podatki zbyt hojnie i na wyrost. Na szczęście IT generuje takie marże, że można sobie na to pozwolić.

Za to strasznie niepokojące są ostatnie tendencje aby wprowadzać nie do końca przemyślane podatki celowe lub ukryte. Przykład to tzw. Danina solidarnościowa. Mówi się o tym, że to podatek od „zarobków milionerów” i „danina solidarnościowa” . A tak naprawdę pod nim kryje się podatek prawie obrotowy, bo dotyczy wszystkich dochodów, także np. zbycia udziałów w firmie do celów inwestycyjnych. Podatek ten wprowadzono rzekomo na poprawę losu osób niepełnosprawnych w imię solidarności. Tym czasem firmy już dzisiaj płacą (gdy zatrudniają powyżej 25 osób) duże opłaty na PFRON, które mogły by być dodatkowymi pieniędzmi dla pracowników który już sam w sobie jest mało sprawiedliwy, bo Państwo z już istniejących podatków powinno zadbać o osoby niepełnosprawne. To niestety przykład, że w Polsce teoretycznie mówi się, że podatki są niskie i pod tym płaszczykiem kilka razy się wprowadza podatek od tego samego. A sposób wprowadzania zmian podatkowych niestety nie nastraja optymizmem i w pewnym momencie może po prostu zabić chęć prowadzenia firmy, zwłaszcza w osobach niedoświadczonych.

Zaczął Pan swoją działalność już na studiach. Jaką ma Pan radę dla naszych studentów?

Warto skupiać się pozytywnie na pieniądzach, ale nie tych dzisiaj, tylko tych które zarobi się np. w 5, 10, 15 lat. Warto pomagać innym bo to są wtedy uczciwie zarobione pieniądze, czyli warto rozwiązywać realne problemy klientów za które chętnie zapłacą. Warto być cierpliwym i uczciwym. Warto szukać sposobu jak zrobić coś lepiej, a nie tak samo tylko taniej.

Jakich specjalistów rekrutuje Pana firma do pracy?

Stale rekrutujemy osoby zainteresowane e-commerce na stanowisko konsultantów i wdrożeniowców, webmasterów, grafików, programistów. Zawsze aktualne oferty dostępne są na naszej stronie https://www.idosell.com/pl/corp/jobs

Często mówi się o tym, że własna firma to wyrzeczenia, na czym traci rodzina? Czy Pan też tak uważa, jako mąż i ojciec?

IAI buduję ponad 17 lat, a dzieci mam od 5. Przy dobrej organizacji czasu wszystko godzę, mamy czas na wakacje i w weekendy tylko dla rodziny. Każdego dnia staram się spędzić trochę czasu z nimi. Ale wiem, że gdybym miał dzieci wcześniej, nie udało by mi się zbudować IAI takiego jakim dzisiaj jest. Dlatego warto po prostu zaplanować życie wcześniej i rozdzielić dwie rzeczy: rozkręcanie firmy i małe dzieci. Jeżeli dzieci są małe, to po prostu lepiej poczekać z firmą parę lat i iść do pracy dla kogoś. A jeżeli rozkręca się firmę, warto poczekać parę lat z dziećmi. Jeżeli ktoś nie wie skąd się biorą dzieci i jednocześnie chce budować firmę, wtedy faktycznie kosztem wyrzeczeń rodziny, musi budować firmę. Swoja firma to nie tylko czas, ale i na początku brak pieniędzy. Dla mnie krzywdzenie w ten sposób rodziny jest bardzo słabe, bo dla mnie rodzina jest ważniejsza niż dynamiczny wzrost firmy. Trudno bowiem uznawać, że praca jest mniej ważna. Praca i rodzina, to dwa uzupełniające się obszary. Bez spełnienia zawodowego i pieniędzy, rodzina też nie będzie szczęśliwa. Warto to wszystko wyważyć i zaplanować od razu to, że jedna z części naszego życia nie będzie cierpiała przez pozostałe.

 

Każdy ma teraz spółkę publiczną, czyli KRS zapalił światło w polskiej piwnicy

pfornalski

Od dawna można było w KRS wystąpić o sprawozdanie za dany rok, wybranej spółki. Wymagało to jednak opłaty, złożenia wniosku, odczekania itp. Więc w praktyce mało kto kontrolował spółki z którymi na codzień współpracuje. I przyszedł rok 2018 i wydarzyła się rewolucja, niemal tak istotna dla dalszego funkcjonowania polskiej gospodarki, jak ... nawet trudno mi podać jakiś przykład, może powstanie BIK? Chodzi o pozornie drobną zmianę, dzięki której możesz roczne sprawozdania finansowe, składane obowiązkowo do KRS przynajmniej raz w roku (czyli wraz z bilansem) mieć dosłownie w ciągu paru sekund i to całkowicie za darmo!

Screen_Shot_20180706_at_15.19.07

Czemu to jest istotna zmiana? Na codzień nie weryfikujemy naszych kontrahentów, dostawców usług i oprogramowania. Chcemy jednak mieć pewność, że firma z którą pracujemy generuje zyski, a nie straty i że za rok nie ogłosi bankructwa w wyniku tego, że skoro przez parę kolejnych lat generuje straty to po prostu naturalnie może upaść z braku zasobów. I tę dziurę właśnie zasypał KRS, czyniąc dzięki nowej funkcji w ekrs.ms.gov.pl każdą spółkę zarejestrowaną w KRS, spółką publicznie dostępną.

Jak to zrobić?

Jak więc pobrać dane Twojego kontrahenta? To proste. Udaj się na https://ekrs.ms.gov.pl/rdf/pd/search_df i wpisz KRS spółki. Po chwili widzisz sprawozdanie roczne za ubiegły rok (o ile złożone) jak i za poprzedni rok. Możliwe że po czasie będziesz mógł to zrobić np. za 10 ubiegłych lat.

Na co patrzeć?

Warto patrzeć na to, czy spółka rośnie, jaki wynik zanotowała i generalnie jak wygląda jej sprawozdanie. Może się bowiem okazać, że świetnie wyglądająca na reklamach marka, super-innowacyjnego dostawcy usługi, generuje raptem 200 tys. zł rocznie przychodu. I taką kwotę przychodu np. pokazuje jeden z dostawców usługi sklepów internetowych. To mówiąc wprost, pokazuje że porównywanie takiej marki do innego dostawcy, który ma 150 razy większe przychody, ma się jak porównywanie warzywniaka do galerii handlowej.

Możemy też wychwycić spółki, tracące pieniądze, które możliwe, że znikną. Możemy też wychwycić spółki, które mają zysk, ale wynika on np. z zapisywania prac IT w wartościach niematerialnych i prawnych (tzw. CAPEX).

A o zbyt małej skali i co może oznaczać dla dostawcy usług, pisałem m.in. W poście „Bądźmy poważni - SaaS jest promilem w kosztach sklepu internetowego”. Więc można powiedzieć, że właśnie KRS zapalił światło na balu w polskiej piwnicy.

Nie ulegajmy też przesadzie... Model skandynawski

Oczywiście nie każda spółka musi być duża, mieć super EBITDA itp. Czasami lepiej współpracować z kimś małym, ale zmotywowanym. Jasne, ale nie działa to często dla usług. Wiadomo też w każdej branży, jaki margines rentowności przy jakiej skali można osiągnąć. Jeżeli więc ktoś ma za dużą rentowność, przy braku wzrostu, to może oznaczać że po prostu okopał się i próżno szukać w tej usłudze czegoś innowacyjnego. Wreszcie też każdy wścibski sąsiad, dostał narzędzie do inwigilacji (model skandynawski). Czyli widzimy, też poniekąd ile zarabia nasz przysłowiowy sąsiad z bloku ze swojej spółki i czy na pewno to BMW X6 w wersji M to samochód adekwatny do tego co ma w bilansie.

Skończy się też przechwalanie publiczne, jakich to ktoś nie miał wyników. Szczególnie dotknie to tych, którzy „przesadzają” w przekazach marketingowych w Internecie. Bowiem za chwilę każdy takiej osobie wytknie jej naciąganie rzeczywistości. Ci co zatem, mieli w zwyczaju podkręcać swoje wyniki podczas przechwałek, sugeruję aby pilnie przestali to robić.

Kolejne zastosowanie to możliwość weryfikowania wiarygodności sklepów internetowych w których właśnie składasz zamówienie z przedpłatą, tylko przelewem na konto.

Jednym słowem, będzie ciekawie i na pewno już nie tak samo. Zapraszam do komentowania co wyczytaliście o swoich konkurentach i partnerach? ;)

Mój wywiad dla MarketingiBiznes.pl - czyli dlaczego nie mam ambicji być szefem wszystkich szefów w 100 spółkach

pfornalski

2 tygodnie temu na MarketingiBiznes.pl ukazał się wywiad ze mną, przeprowadzony przez Michała Bąka pt. "Wywiad z Pawłem Fornalskim (IAI S.A) – nie mam ambicji być szefem wszystkich szefów w 100 spółkach". Wywiad jest dla mnie szczególnie fajny, bo dotyka tematów, o których zazwyczaj nie opowiadam za wiele. A przy okazji jakiegoś letniego uniesienia, skomentowałem kilka spraw wykraczających nieco poza bycie prezesem IAI S.A.

Michał Bąk: Zawsze zastanawiała mnie jedna rzecz. Byłeś twórcą portalu hip-hopowego, powiedź proszę czy nadal utrzymujesz kontakt z tą kulturą, czy nadal u siebie w mieście jesteś kojarzony z tamtym czasem?

Paweł Fornalski: Słucham rapu i nadal sympatyzuję z tym co się w świecie hip-hopu dzieje. Jeszcze w czasach gdy prowadziliśmy portal razem z Sebastianem Mulińskim, w jego ostatnich latach funkcjonowania pod naszym kierownictwem, ja zajmowałem się bardziej e-commerce i technologią, a Sebastian Hip-Hop.pl, którego był redaktorem naczelnym. Więc mimo iż początkowo ja go stworzyłem i kierowałem, wątpię aby ktoś mnie kojarzył jako „Hex” (czyli mój pseudonim z tego portalu). Chyba, że ludzie mający tyle lat co ja. Tych jednak nie spotkasz na koncertach.

wywiadmarketingbiznes2

W 2015r. odbieram statuetkę eKomersa dla Najlepsza platforma sklepowa. Na ten moment uważam to wyróżnienie za jedno z ważniejszych.

 

MB: Jak w tamtym czasie monetyzowaliście pierwszy w Polsce serwis o hip-hopie i co spowodowało, że projekt w pewnym momencie został zaniechany?

PF: Projekt nigdy nie został zaniechany. Zmalało jego znaczenie. Osiągnęliśmy szybko pozycję lidera, w tamtym czasie praktycznie monopolisty. Polski hip-hop nie liczy się na arenie międzynarodowej, więc skalowanie biznesu poza Polskę nie miało sensu. Ponad to wydawaliśmy w tym czasie w największym nakładzie magazyn papierowy. Najpierw uznaliśmy, że prasa papierowa po prostu się skończy, co dla mnie jako osoby z wykształceniem informatycznym i zapaleńca nowych technologii było dosyć oczywiste. Dla innych mniej i potem okazało się, że ja miałem rację. Potem zauważyłem, że biznes opary o klasyczne modele reklamowe czyli takie jak stosowaliśmy w Hip-Hop.pl, oparty o agencje, które pośredniczą w sprzedaży reklam dla portali też się skończy. Taki wniosek wyciągnąłem znowu z obserwacji, że coraz więcej ruchu pozyskiwaliśmy, a przychody z reklamy spadały. Umiejąc przewidywać przyszłość w technologii, stwierdziłem że dalsze inwestowanie ogromnych pieniędzy i energii w ten projekt, nie ma sensu. Funkcjonował on z powodzeniem przez lata a później w 2013 go sprzedaliśmy firmie, która zadbała o kontynuację naszej idei. Hip-Hop.pl był dla mnie genialnym treningiem jak zbudować pozycję lidera i wiedzę o tym, co pozycja lidera daje na każdym rynku. Do tego dał pieniądze na stworzenie IAI-Shop.com, gdy ten sprzedawany od początku jako usługa SaaS był nierentowny.

MB: Jakiś czas temu, powiedziałeś, że myślicie o ekspansji poza granicę Polski. Powiedz proszę jaki jest stan, jeżeli chodzi o Wasze wyjście poza granicę kraju?

PF: To cel bardzo ambitny i nadal aktualny. Pracujemy nad tym na różne sposoby. Część działań jest innowacyjnych i długofalowych. Dlatego nie chcę za wiele o tym teraz opowiadać. Przyjdzie czas, że się pochwalę, jak osiągnęliśmy wielki sukces. Ważne jest jednak dla nas to, że polski e-commerce ciągle się dynamicznie rozwija. Obecnie wielu dotychczasowych liderów zmienia właścicieli, albo znika. My trwamy i rozwijamy się. Więc ciągle daleko nam do pozycji niekwestionowanego lidera, ale zmiany na rynku nas przybliżają do tego i dają ogromne szanse. Dlatego ekspansja zagraniczna za wszelką cenę, np. kosztem przegapienia okazji do ogromnego wzrostu w Polsce, byłaby nierozsądna.

wywiadmarketingbiznes3

Z moją córką Oliwią. Mam nadzieję, że pewnego dnia to ona będzie zarządzała IAI. Póki co nie mówi nie ;)

 

MB: Inwestycja w Cupsell, była chyba jak dotąd jedyną Waszą inwestycją w inny, niż własny brand. Czy planujecie kontynuację inwestycji?

PF: Rok wcześniej zainwestowaliśmy też w Traffic Trends sp. z o.o., lidera w pozycjonowaniu sklepów internetowych, obejmując w spółce 49% udziałów. Stale analizujemy różne oferty inwestycyjne. Nie jesteśmy typowym funduszem, który ma pieniądze inwestorów do wydania i wybiera najlepsze z projektów jakie do niego trafią. My wybieramy to co ma sens inwestycyjny i tworzy synergię z tym co już robimy. Jeżeli kolejny projekt będzie uzupełniał to co już robimy w IAI S.A., Traffic Trends i Cupsell, zainwestujemy w niego.

Nadmienię też, że samo IAI S.A. dzisiaj rozwija kilka dużych produktów, które mogłyby się stać osobnymi spółkami. Wspomnę np. o IAI Broker, czyli usłudze pośrednictwa sprzedaży usług kurierskich, IAI Pay czyli system płatności, IAI RS czyli system inteligentnych rekomendacji i wiele innych. Od 4 lat też bardzo mocno inwestujemy i angażuję się w stworzenie drugiej nogi biznesu, czyli systemu do prowadzenia strony internetowej i rezerwacji internetowych (tzw. Booking Engine) dla hoteli, pensjonatów, agroturystyki, apartamentów itp. Chodzi o IdoSell Booking, który dzisiaj zbiera bardzo pozytywne opinie i ma szansę stać się takim IAI-Shop.com ale na jeszcze większym polu, jaki stanowią rezerwacje noclegów – branża która dopiero startuje. Nie musimy więc na siłę szukać projektów, które są słabsze niż nasze własne produkty, a które przez takie inwestycje by ucierpiały. Absolutnie nie mam ambicji bycia „szefem wszystkich szefów” w 100 spółkach.

MB: Prowadzisz niezwykłego bloga o e-commerce. Spojrzenie praktyka z wieloletnim doświadczeniem. Powiedź co Cię na co dzień inspiruje do tworzenia treści, czy za sprawą bloga nie otrzymywałeś propozycji consultingu projektów e-commerce?

Odpowiada na wewnętrzną potrzebę dzielenia się wiedzą. Im więcej jednak wiem i w więcej sprawach uczestniczę, tym trudniej mi się wypowiadać, bez ryzyka naruszenia jakiejś tajemnicy. Gdy mam czas i temat, który nie narusza tajemnicy IAI ani żadnej z licznych rozmów z firmami z branży prowadzę, dziele się wiedzą. Consultingpełnoetatowo robię dla pracowników i menedżerów w IAI, których jest już grubo ponad 100 i partnerów. Często wymyślamy jakieś projekty, które nie istnieją nigdzie poza naszymi głowami. Pracuję wtedy z partnerami, zmieniam ich biznes aby dało się go dostosować do ecommerce i w ten sposób tworzę nową rzeczywistość. Consulting wtedy jest gratis. A mi to poszerza jeszcze bardziej horyzonty i odpłaca się rozwojem moim, IAI, klientów i partnerów. To wszystko w 100% zaspokaja moją ambicję i nie zamierzam na siłę „prostytuować” się sprzedając za grosze, wiedzę wartą miliony. Oczywiście nie jestem zamknięty na wszelkie ciekawe propozycje, ale zwyczajnie finansowo to co zarabiam w IAI mnie satysfakcjonuje i wolę skupić się na poprawianiu usług czy biznesów klientów IAI. Za to mi przede wszystkim oni płacą.

wywiadmarketingbiznes1

Z Pawłem Tkaczykiem, w skrzydla dla programistów w IAI, nazwanym "Galeria Superbohaterów".

 

MB: Wielu rozmówców pytam o skalowanie zatrudnienia. Czy myślisz o poszerzeniu swojego zespołu oraz czy nie boisz się, że Szczecin, w którym mieści się siedziba IAI S.A nie daje Wam takich możliwości rekrutacyjnych jak Warszawa czy inne tego typu ośrodki?

PF: W IAI na dzisiaj pracuje 107 osób. Zatrudnienie rośnie od lat, w miarę wzrostu naszych przychodów. Szczecin jest dużym i fajnym ośrodkiem akademickim. Jest tu mnóstwo fantastycznych specjalistów, którzy w przeszłości aby znaleźć fajną firmę wyjeżdżali. Obecnie w Szczecinie działa IAI i kilkanaście innych podobnie fajnych pracodawców. Ludzie nie muszą wyjeżdżać za pracą. A że co roku pojawiają się nowi absolwenci uczelni i nowi ludzie chcą się uczyć programowania czy technologii webowych, nie mamy najmniejszego problemu z zatrudnianiem świetnych osób. Wręcz jako dobry, renomowany pracodawca, możemy selekcjonować kandydatów i wybierać tych, którzy do nas pasują. Mamy też jeden z najwyższych wskaźników retencji kadry. Wybieranie osób, które pasują do zespołu i nie zgubią kultury firmy i jakości, dla mnie było zawsze ważniejsze, niż ilość.

MB: Osiągnąłeś ogromny sukces w e-commerce. Powiedź proszę jakie były Wasze kamienie milowe, które zadecydowały o Twoim miejscu dziś.

PF: Nieskromnie stwierdzę, że każdy dzień mojej pracy jest fascynujący i stanowi kamień milowy na drodze jaką wytyczyłem sobie 16 lat temu. Projekty nad którymi pracujemy, za parę lat są tak innowacyjne, że nie przeczyta się o nich w żadnych magazynach branżowych, zanim powstaną. Zmieniamy rzeczywistość, bo w sklepy które obsługujemy to ponad 20% rynku i odwiedza je kilkanaście milionów Polaków. Mamy ambicję obsługiwać jeszcze większą część rynku. Tworzymy coś nie wirtualnego, ale rzeczywistego, co zmienia życie każdego Polaka. Czujemy odpowiedzialność i dumę z tego co robimy. Idąc ulicami, które pustoszeją z tradycyjnych sklepów, mamy świadomość, że nasza praca się do tego przyczynia. Każdy projekt ecommerce jaki w Polsce startuje, wiąże się z rozmowami z IAI. To sprawia, że trudno dzisiaj wskazać jeden kamień milowy. Było ich tak wiele, że można by było napisać pół książki. Ponieważ drugie pół przede mną, nie postrzegam tego co osiągnęliśmy jako sukcesu, raczej jako drogę do sukcesu.

 

Czy inwestycja IAI w CupSell - to zmiana polityki firmy?

pfornalski

Informacja o nabyciu wczoraj 35% udziałów w Cupsell sp. z o.o. (dostawcy platformy do produkcji produktów personalizowanych np. Cupsell.pl) obiegła wczoraj wieczorem dosłownie całą e-commersową społeczność. Sam się zdziwiłem jak dużym wydarzeniem medialnym się to stało, czego dowodzi nawet informacja na Reutersie. Spotkałem się z obawami, że inwestycja w CupSell to zmiana polityki IAI i wejście w segment sklepów internetowych. Ta informacja prasowa powinna rozwiać wątpliwości.

Tworząc IAI sformułowałem 2 jasne zasady jakie nam mają przyświecać w przyszłości:

1. Nie zajmujemy się bezpośrednio marketingiem klientów, aby móc uczciwie obsługiwać konkurujące ze sobą firmy gdy korzystają z naszych systemów. Z tego powodu, w poprzednim roku zainwestowaliśmy w Traffic Trends celowo z mniejszościowym udziałem (49%) aby odseparować marketing od dostarczania narzędzi. Myślę, że ponad rok potwierdził, że dla TT klienci IAI to mniej niż połowa wolumenu obrotów a klienci mogą nadal korzystać z dowolnej firmy pozycjonującej i wykonującej SEM.

2. Nie konkurujemy z naszymi klientami, czyli nie prowadzimy sami sklepów. To dlatego z Sebastianem Mulińskim, 5 lat temu sprzedaliśmy z żalem świetną markę Skateshop.pl która stworzyła naszą firmę. Mimo iż sami nie prowadziliśmy tego sklepu, a jedynie wykonywaliśmy marketing i "wynajmowaliśmy" ją różnym operatorom, taka decyzja zwiększyła transparentność naszego biznesu.

I teraz czas wyjaśnić, czemu zdecydowałem się zainwestować niemałe pieniądze w Cupsell. Ano dlatego, że to nie jest sklep internetowy, tylko platforma do prowadzenia sklepu internetowego. Każdy, dosłownie, bo nawet nie posiadając firmy, może uruchomić darmowy sklep internetowy i sprzedawać na nim koszulki z własnymi wzorami. Po koszulkach przyszedł szereg innych produktów i zapewne pojawi się wiele nowych. To CupSell produkuje to co sprzedaje klient, wysyła tanio i szybko do klienta, dbając fanatycznie o jakość. A więc jest to połączenie platformy sklepowej, z produkcją just-in-time, usługą logistyczną i programem partnerskim. I zdecydowanie nie jest to sklep internetowy.

Zarząd IAI i Cupsell w dniu podpisania umowy inwestycyjnej

Druga rzecz jaka odróżnia 2 dotychczasowe inwestycje to, że inwestujemy w mniejszościowe udziały. Dodatkowo obie firmy są w innym mieście (z Poznania) niż IAI (ze Szczecina). To stwarza dobre warunki do tego, aby każdy skupił się operacyjnie na tym co go odróżnia od innych biznesów, nie wpadając w pułapkę zbyt dużego zespołu i utrzymywania unikalnej kultury każdego z biznesów.

Uważam, że jasne zasady należą się klientowi każdego rozwiązania do prowadzenia jego e-biznesu. Pytanie czy masz takie zasady w swoim rozwiązaniu? Bo póki co, raczej na rynku dominują rozwiązania z kategorii "Pecunia non olet" (łac. Pieniądze nie śmierdzą). Czyli nasi konkurenci raz przedstawiają się jako platforma sklepowa, raz jako agencja od wdrożeń sklepów internetowych, a w konkursach startują na najlepszą agencję marketingową. Czyli same nie wiedzą kim są? Czy zajmują się warstwą programistyczną, czy są od marketingu? Przecież obiecując klientowi, że się poprowadzi jego biznes, chyba wiedzą czy dadzą mu wyłączność i gwarancję uczciwych warunków czy nie.

Tego niestety w polskim e-commerce brakuje. Ale i też nie tylko w Polskim, bo widzę że np. w Brytyjskim jeszcze bardziej tych zasad brakuje. Mam zatem nadzieję, że te 2 deklaracje zapisane na piśmie będą gwarantem tego, że IAI to firma której można ufać bezgranicznie i 15 lat biznesu w Polsce udowodniło, że etyka biznesu to nie jest dla nas tylko modne hasło pod publikę. Pytaj się o zasady i profil działalności swoich dostawców. Inaczej może się okazać, że kupiłeś coś zupełnie innego niż myślałeś, że kupujesz.

A na koniec, gdyby kogoś zdziwiło to co napisałem polecam obejrzenie 2 wywiadów z sierpnia tego roku, w ktorych prezes CupSell u Artura Kurasińskiego, w wywiadzie o tym wszystkim opowiada:

I na koniec coś co publikowałem na moim profilu na Facebooku, artykuł z lipca tego roku z Pulsu Biznesu pt. "IAI nie wyklucza kolejnych przejęć". Patrząc wstecz powinno być łatwiej zrozumieć, że IAI chce na prawdę obsługiwać 50% polskiego e-biznesu a potem w każdym kolejnym kraju. Mam nadzieję, że już nie tylko ja i Sebastian w to wierzymy, ale także inwestorzy giełdowi. Zresztą historycznie wysoki kurs na poziomie 5,00zł za akcję i nominacja 4 raz z rzędu do grona 50 najdynamiczniej rozwijających się firm Europy Środkowej i Wschodniej (Deloitte Technology Fast50) potwierdzają, że profesjonaliści już w to nie wątpią. A nasi klienci, mogą się czuć bezpieczniej niż gdziekolwiek indziej.

p.s. Do "branżuni" małe przesłanie: jak już oglądajcie i sharujecie jakieś filmy na Youtube, czy lajkujecie jakieś artykuły, to przynajmniej wyciągajcie wnioski z tego co z nich wynika ;)

© Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci