Menu

Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą

Nazywam się Paweł Fornalski. Jestem założycielem i prezesem IAI S.A., dostawcy rozwiązań e-commerce dla sklepów internetowych i rezerwacji noclegów dla właścicieli apartamentów i hoteli. Na tym blogu piszę, w oderwaniu od oficjalnych poglądów innych właścicieli i pracowników IAI o tym co mnie prywatnie porusza. Gdybyś chciał się skontaktować pisz na pawel(a)fornalski.pl

Wpisy otagowane : mobile

Tuzin porad z Mobile-Marketingu

pfornalski
  1. Ustaw przekierowanie dla urządzeń mobilnych od razu na sklep mobilny. Nie promuj 2 domen, bo klient odwiedzający sklep i tak nie będzie pamiętał o tych domenach. Dlatego lepiej promować jeden adres i automatycznie kierować klientów do wersji mobilnej, jeżeli klient przegląda sklep przez urządzenie mobilne, automatycznie przekieruj go.

  2. Zapewnij link do przełączenia się do wersji niemobilnej sklepu. Jeżeli klient korzysta np. z iPada niech sam zdecyduje czy chce przeglądać sklep w wersji „lajt” czy „normalnej”.

  3. Zacznij promować sklep mobilny wśród swoich klientów informując ich o zaletach robienia zakupów w nim np. uświadamiaj ich, że mogą szybciej zrobić zakupy np. stojąc w korku.

  4. Dostosuj ofertę sklepu mobilnego do sporadycznego, krótkiego zaglądania. Możesz wybrać część oferty do sklepu mobilnego. Takie gadżety będą później sprawdzane np. W kolejce do kasy w supermarkecie lub w pubie, pomiędzy pokazywaniem sobie kolejnych zdjęć na telefonie odwiedzający nie będzie przeglądał tysięcy towarów. Kieruj się podobną logiką, jak przy strefach promocyjnych – wybierz np. tylko ciekawe propozycje i okresowo je zmieniaj. Mogą być to też towary przedpremierowe lub innego rodzaju promocje.

  5. Dostosuj formy płatności i przesyłki do zakupów mobilnych. W IAI możesz dla sklepu mobilnego ustawić tylko te płatności, które będą przyjazne zakupom mobilnym. Aby klient mógł zrobić zakup impulsywnie, możesz postawić w sprzedaży mobile tylko na pobranie.

  6. Pamiętaj, że zakupy mobilne robi się szybko. Dlatego nie każ im później czekać na zamówione towary tygodniami. Tak jak w radzie nr. 4, dostosuj ofertę tylko do tego co możesz dostarczyć szybko, sterując ofertą świadomie.

  7. Nie zakładaj, że sklep mobilny to tylko niewielkie zdjęcia. Wielu użytkowników wskazuje jako poważny problem brak odpowiedniego opisu i dużych oraz wyraźnych zdjęć. Czy sądzisz, że korzystając z komórki o tym zapomną? Dlatego w wersji mobilnej musisz zapewnić odpowiednio duże zdjęcia i galerię. Korzystanie np. z galerii flashowej nie jest możliwe na iPhone.

  8. Dostosuj grafikę sklepu mobilnego tak aby nawiązywał stylistycznie do normalnego sklepu. Pamiętaj, że klient powinien czuć spójność przekazu i marki obu sklepów. Nie oznacza to oczywiście, że musisz mocno eksperymentować z grafiką w sklepie mobilnym lub z nią przesadzać, bo chodzi przecież o prostotę i lekkość. Zazwyczaj template i lekkie przestylowanie, zmiana logo i nawigacji wystarczą.

  9. W sklepie mobilnym klient musi czuć, że jest tym samym klientem co w sklepie normalnym. A zatem kupując powinien dalej używać swojego loginu i hasła, e-maila i zbierać wspólnie punkty. Inaczej wersja mobilna nie ma sensu – klient kupi normalnie żeby zbierać punkty i upusty do kupki.

  10. Grafikę do sklepu mobilnego musi zaprojektować fachowiec. Interakcja palcami to zupełnie co innego niż interakcja za pomocą myszki. Koniecznie trzeba wykorzystać specyficzne możliwości HTML i JavaScript do urządzeń mobilnych. Przykłada takiej funkcji to np. ustawienia typu klawiatury do pól, tak aby w polu na telefon, klient miał otwierają klawiaturę telefoniczną, a w polu na e-mail, e-mailowa. Grafika mobilna powinna być maksymalnie lekka.

  11. Pamiętaj też o Opera Mobile, która jest popularniejsza ilościowo od innych przeglądarek.

  12. Jeżeli to możliwe, wykorzystuj do komunikacji z klientami mobilnymi SMSy a nie tylko e-maile. Skoro ktoś korzysta z wersji komórkową, fajnie będzie zapewnić mu typowo komórkowe powiadomienia np. z informacją o wysłaniu zamówienia. SMS może być krótki i nawet tylko zapraszać do przeczytania e-maila.

Te i inne pomysły można zobaczyć zrealizowane w masce sklepu internetowego Mobile w IAI-Shop.com

Więcej porad o m-marketingu i Faceboo-marketingu a także o sposobach na polepszenie wiarygodności sklepu i o sposobach wyjścia poza Allegro znajdziesz, a właściwie posłuchasz w nagraniu do Magazynu komputerowego „Trącić Myszką”, nagranego dla Polskiego Radia 18 października. W programie wystąpiłem razem z Sebastianem Mulińskim. Nagranie można pobrać w mp3 ze strony http://www.myszka.org/index.php?option=com_content&task=view&id=411

Możliwe także że będziesz chciał przeczytać mój poprzedni post w którym piszę dlaczego lepiej stosować strony mobilne a nie aplikacje na iPhone czy Androida.

Mobilne mity i zubibony - Aplikacje vs. Strony mobilne cz. 2

pfornalski

Czasami jestem pytany „Czemu w IAI nie zrobicie aplikacji na iPhone/Android do sklepu internetowego?”. Złośliwi wietrząc słabość potrafią dodać „Przecież ktoś tam już zrobił taki sklep i czy to oznacza, że zostaliście z tyłu?”. Otóż odpowiadając wszystkim tym, których ten temat interesuje – nie uważam abyśmy w IAI zostali z tyłu. Co więcej, patrząc na najlepszego w branży, czyli Google, uważam że trzymanie się wersji mobilnej w oparciu o specjalnie przygotowany HTML jest znacznie lepszym rozwiązaniem niż pisanie aplikacji binarnej. Sam jak kupiłem 2 lata temu iPhone, zdziwiłem się, że nie ma aplikacji do obsługi Aplikacji Google przez aplikację binarną. Tymczasem jak zgłębiłem temat, okazało się, że nie jest to w ogóle potrzebne, bo Google przygotowuje osobne wersje swoich stron pod iPhone, co działa wyśmienicie. Od tej pory do tych aplikacji, mam dodane ikonki na pulpicie iPhone i nie tęsknię za aplikacjami binarnymi. Są oczywiście zastosowania, w których nie da się obyć bez aplikacji tjnp. Google Earth na iPhone. Wiadomo, że obracanie obrazów będzie szybsze w aplikacji binarnej niż JavaScript w przeglądarce mobilnej.

Zdjęcie pochodzi z aplikacji Mobilnej firmy Zara. Jak widać, przy braku połączenia z Internetem aplikacja też nie ruszy :)

 

Zdjęcie pochodzi z aplikacji Mobilnej firmy Zara. Jak widać, przy braku połączenia z Internetem aplikacja też nie ruszy :)

 

Oto długa lista powodów dla których strona w wersji mobilnej jest lepsza:

  1. Na stronie dane są zawsze aktualne – w zasadzie na tym jednym powodzie mógłbym skończyć. Zmiana ceny towaru, powoduje od razu jego zmianę w koszyku u klienta. Tymczasem jak wytłumaczymy klientowi, że nie możemy mu sprzedać tego towaru, bo wtedy gdy pobrał dane był w promocji, ale teraz już nie jest, albo że już go nie mamy?

  2. Strony nie trzeba instalować – strona po prostu jest – czyż nie dlatego Gmail wygrał z programami pocztowymi?

  3. Stronę przygotowujemy raz i w niewielkim stopniu dostosowujemy ją do różnych urządzeń mobilnych. Aplikacja na iPhone, będzie musiała być przeportowana osobno na Androida (w której wersji), BlackBerry, Windows Phone 7 itp. Stać Cię na to?

  4. Stronę można zaktualizować zawsze – aplikację musi zaktualizować użytkownik, a my musimy zapewnić prawidłową obsługę wszystkich starych wersji

  5. Stronę możemy zmieniać live, a dane pobierane do pamięci komórki i stamtąd odtwarzane aktualizuje się raz na jakiś czas (inaczej nic klient nie zyska na aktualizowaniu live)

  6. Stronę można otworzyć od razu, aplikację trzeba odszukać w sklepie z aplikacjami, pobrać od kilku do kilkudziesięciu megabajtów.

  7. Strona nie obciąża pamięci stałej urządzenia mobilnego – cache stron zarządzany jest przez przeglądarkę mobilną, podczas gdy nawet nieużywana aplikacja pobierająca dane na dysk urządzenia mobilnego, będzie zajmowała cały czas ten dysk. Przy okazji jak myślisz, co skasuje Twój klient, gdy nie będzie mógł wgrać super-empetrójki, którą właśnie chce przerzucić, bo mu się skończyło miejsce?

  8. Strona jest bezpieczniejsza – napisanie bezpiecznej i stabilnej aplikacji wymaga nie lada wysiłku i kosztów. W przypadku strony, debugowanie i stabilność są proste do zapewnienia.

  9. Strona lepiej integruje się z naszym normalnym sklepem. Klient zapamiętuje tylko jeden adres i nim się posługuje. Dobrze napisany system sklepu internetowego, wykryje czy klient łączy się urządzeniem mobilnym i przerzuci go na taką wersję lub odwrotnie. Przynajmniej tak działa maska mobilna sklepu internetowego IAI, ale tak powinny działać wszystkie sklepy mobile-ready. Poza tym klient może chcieć wymusić wyświetlanie normalnej strony w jego przeglądarce (np. po kliknięciu osobnego linka).

  10. Strona umożliwia podpięcie wszystkich rodzajów płatności – póki co nie są mi nawet znane próby operatorów płatności internetowych w Polsce, którzy mieli by np. pozwalać na wbudowanie przedpłat w aplikacje. A zatem aplikacja musiała by wymagać albo podania numeru karty kredytowej (co jak wiemy w Polsce nie spotka się z dużym entuzjazmem) albo umożliwiać zakupy za pobraniem. A co z płatnościami internetowymi, które stanowią olbrzymi rynek?

Widok w iPhone na mobilną stronę przygotowaną w IAI-Shop.com dla sklepu Rockmetalshop.pl

Widok na stronę w wersji mobilnej (produkcja w oparciu o indywidualizowany sklep internetowy mobilny), otwartej w Safari na iPhone. Jak widać została ona przygotowana pod pracę mobilną (scrollowanie, wyraźne duże przyciski).

 

A oto jeszcze lista mitów dotyczących aplikacji binarnych dla internetowych sklepów mobilnych:

  1. Aplikację można dodać na pulpit – stronę na iPhone też można dodać na pulpit. Robi się to tak jak dodaje do ulubionych, tylko wybiera się dodanie ikony na pulpit.

  2. W Aplikacjach można wyłączyć pasek adresu dzięki czemu cały ekran można wykorzystać – w stronach zoptymalizowanych mobilnie też można to zrobić poprzez JavaScript. Funkcję taką posiada maska mobilna sklepu internetowego IAI.

  3. Aplikacja jest szybsza – szybszy jest tylko interfejs, którego nie trzeba ściągać. Strona również ma buforowane stałe elementy, a do tego pobieramy to czego potrzebujemy. Jednak Aplikacja pobiera wszystko na raz np. kilkadziesiąt megabajtów danych o towarach i zdjęcia.

  4. Napisanie Aplikacji nie jest takie drogie – bzdura. Napisanie dobrej aplikacji jest horrendalnie drogie. Tanie jest zastosowanie gotowca, który będzie wyglądał szablonowo i nie umożliwi pracy asynchronicznej. Po co narażać się na niedogodności posiadania aplikacji (patrz wcześniejsza lista) aby następnie aplikacja była nakładką na stronę?

Aplikacja sklepu Zaraz - oczywiście potrafi robić coś czego póki co strony nie robią, czyli lokalizować najbliższy sklep Zara

Zdjęcie pochodzi z aplikacji Mobilnej firmy Zara. Jak widać robi ona jedną fajną rzecz, której póki co przeglądarki jeszcze nie robią, a więc geolokalizuje użytkownika. W tym przypadku odnajdywany jest najbliższy sklep Zara. Jeżeli jednak wczytasz się w specyfikację HTML5 znajdziesz w nim funkcje geolokalizacyjne, które zapewne już wkrótce pozwolą na realizację takich funkcji przez JavaScript.

Mobilne mity i zubibony

pfornalski

Mobilność wreszcie trafiła do zakutych główek niektórych sprzedawców internetowych. Od jakiegoś czasu e-ksperci piszą o tym masowo, bo niektórzy wreszcie kupili sobie smartfony i sprawdzili sami, że to rzeczywiście jest fajna sprawa – ten mobilny Internet. Praktycznie nie ma wywiadu z ekspertem który by na to nie wskazywał. Przykład:

Artur Kurasiński: Michale nie wiem ile czasu poświęcasz na czytanie i analizowanie głównie prasy anglojęzycznej ale zapewne jesteś człowiekiem z najdłuższą listą subskrybowanych RSS (który w dodatku to wszystko czyta). Co z Twojej perspektywy, osoby patrzącej bardziej na rynki zagraniczne ciekawego może się zdarzyć w perspektywie 6-12 miesięcy?

Michał Barański: Nie będę odkrywczy, mówiąc, że mobile łączony z socialem i geo. Do tego uważam, że zawsze będzie miejsce na innowację w zakresie user experience serwisów contentowych, a w tym czujemy się bardzo sprawni.”

to z wywiadu Artura Kurasińskiego z Michałem Barańskim z O2.

Tym czasem to IAI w marcu 2010r. wprowadziło wersję mobilną swoich masek, które można było instalować obok normalnego sklepu. Dzięki temu oferta sklepu mobilnego jest po prostu ofertą normalnego sklepu, a nie żadną nakładką do robienia zakupów. Reakcje niektórych nie napawały optymizmem. Oto wypowiedź jednego z naszych klientów z forum dla użytkowników IAI-Shop.com z 1 kwietnia 2010r. „Szczerze mówiąc wkurza mnie to, że prostych ułatwień i ulepszeń w funkcjonalności panelu wprowadzić się nie da, ale za to programiści IAI wciąż raczą nas nowoczesnymi pomysłami, bez których w ich mniemaniu nie da się prowadzić nowoczesnego biznesu. Jeszcze jak potem czytam na Facebooku jak sami się nad tymi swoimi pomysłami rozpływają w zachwycie, to zaczynam się zastanawiać czy to ja żyję w innym świecie czy oni. Panel staje się zbieraniną masy profesjonalnych i wymyślnych narzędzi, których nagromadzenie powoduje, że prosta obsługa zamówienia wymaga coraz więcej czasu obsługującego je pracownika sklepu.”. Jak się czyta coś takiego od swoich użytkowników, to rzeczywiście człowiek się zastanawia czy „rezać” kolejne opcje wymyślane przez 5 minut bez większego przemyślenia przez klientów, czy myśleć w przód i rzeczywiście wyprzedzać ich potrzeby.

W kwietniu 2010r. w sprzedaży pojawia się iPad i świat szaleje na punkcie mobilności. Eksperci e-commerce początkowo podchodzą biernie, by po przetestowaniu ich w praktyce, wzięło ich na całego i już nikt nie zastanawia się nad tym czy iPhone zmienił świat. Kolejne Androidy utwierdzają świat w przekonaniu, że MOBILE sobie nie pójdzie. Wreszcie 25 września 2010r. na konferencji e-nnovation organizowanej przez Allegro, Zubibu dostaje wyróżnienie za pomysł na import danych z każdego sklepu (przez plik XML) oferty i prezentowania jej w wersji mobilnej. I w tym momencie Ci sami eksperci uważają, że to jest super.

Wiem, że to moja konkurencja, więc przysłowiowy gul mi skacze. Tylko problem nie w tym, że rozwiązanie jest droższe, bo za 29,99zł można oferować raptem 1000 towarów, czyli mniej niż ma większość sklepów. Usługa dla 10000 towarów kosztuje już 49,99zł. Tym czasem dodatkowa maska MOBILE w IAI kosztuje 25zł/mc. No, ale idąc dalej, w IAI można skorzystać z darmowego template, albo dowolnie go zmodyfikować, nawet robiąc od początku swój design. To są jednak ciągle detale i może goście z Zubibu mają lepszy marketing lub po prostu mając jeden produkt są bardziej z nim widoczni niż IAI, które oferuje jeszcze grafikę, integracje i kupę innych usług.

I pytanie podstawowe – czemu Ci super-eksperci od e-commerce nie zastanowią się, że brzydko mówiąc srają we własne gniazdo? Przecież problemem nr 1 w polskich sklepach internetowych jest nieaktualność i nieadekwatność oferty. I czy przyszło komuś do głowy, że promowanie takich rozwiązań szkodzących sklepom może być na rękę Allegro, które w międzyczasie wypuściło swoje aplikacje mobilne? Znowu zostanie Allegro w którym zamawiam-dostaję i złe sklepy internetowe w których jak zamawiasz to próżno czekać zamówienia.

W sklepach internetowych nie jest bowiem problemem nr 1 brak mobilnej oferty, prawdopodobnie jest to problem nr 30 albo i 50. Więc jak można polecać i się rozpływać nad rozwiązaniem, które tylko raz dziennie (lub za 99,99zł/mc 2 razy dziennie) aktualizuje ofertę na podstawie pliku ze sklepu i na tej podstawie przyjmuje zamówienia? Przecież tak nie robią nawet porównywarki cen, które też pobierają plik XML, ale same nie sprzedają, tylko kierują do sklepu, gdzie klient widzi czy towar jest nadal dostępny. Jeszcze inne porównywarki (jnp. Skąpiec) oferują Widget do sprawdzania dostępności live. Tym czasem systemy do Mobile czy Facebook oparte o import plików XML mają gdzieś aktualność oferty. A przecież to podstawa, że można dokładać kolejne klocki, nie usuwając ważniejszych z dołu. Czy rzeczywiście to ja jestem z innej planety i martwię się o aktualność jako jedyny? A może Ci eksperci po prostu nigdy nic nie kupili przez Internet? Gdyby tak zrobili, to by wiedzieli od razu, że jeżeli raz ktoś kupi przez maskę mobilną z Zubibu, i dowie się po 2 dniach „Sorry, ale nasze Zubibu nie pobrało aktualnego stanu dostępności, a ten towar sprzedał się już tego dnia w naszym normalnym sklepie.” I co zrobi taki klient? Zamówi następnym razem w normalnym sklepie. Potem eksperci odtrąbią, że „Mobilne sklepy internetowe okazały się być niewypałem.”.

A przecież można inaczej. Skoro sklepy internetowe dostrzegłby problem dostępności i wiele systemów już oferuje lepsze lub gorsze narzędzia integracji to czemu teraz z tego rezygnować? Sklep internetowy musi być ściśle skorelowany ze sklepem normalnym. Inaczej nie ma sensu. Koniec i kropka. I ile by tego typu projekty nie dostały nagród za prosty i chwytliwy pomysł, to nie poprawi to sytuacji polskiego e-klienta a więc i e-sprzedawcy. Sklep musi sprzedawać wielokanałowo, a nie stanowić federację różnych systemów, które luźno ze sobą się łączą.

Dlaczego? A no dlatego, że inne problemy e-sprzedawców to np. walczenie o lojalność klientów? Przecież dla niektórych to temat nr 1, w tym roku. Jak budować lojalność klienta, skoro w innym systemie mamy inne konto, inną kolejkę zamówień itp.? Klient powinien móc sam wybierać najlepszą dla siebie formę zakupów np. sklep normalny w pracy, a sklep mobilny w samochodzie podczas stania w korku.

Szkoda, że niektórzy ludzie mają tak słabą pamięć. Może gdyby było inaczej nie kręcilibyśmy się jako rynek wokół własnego ogona, a e-sprzedaż zdominowała by już dawno tradycyjne sklepy. Tym czasem w konkursach wygrywają projekty, które pozwalają uruchomić kolejną skomplikowaną rzecz w 15 minut, po których sprzedawca internetowy może oddać się niekończącej przyjemności pisania na forach internetowych, że wina leży zawsze w kimś innym.

@Update z 19:12 - powyższy post miał dotyczyć tylko sklepów mobilnych. Tym czasem jak zauważył mój anonimowy informator, powinienem też wspomnieć o identycznym mechanizmie integracji dla sprzedaży Facebook w Inflavo. Wspominam przez przyzwoitość, aby nie było że ich dyskryminowałem, robiąc reklamę Zubibu.

© Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci