Menu

Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą

Nazywam się Paweł Fornalski. Jestem założycielem i prezesem IAI S.A., dostawcy rozwiązań e-commerce dla sklepów internetowych i rezerwacji noclegów dla właścicieli apartamentów i hoteli. Na tym blogu piszę, w oderwaniu od oficjalnych poglądów innych właścicieli i pracowników IAI o tym co mnie prywatnie porusza. Gdybyś chciał się skontaktować pisz na pawel(a)fornalski.pl

IPO

Próba błękitnego wazonu, czyli debiut IAI na NewConnect 5 lat temu

pfornalski

To było dokładnie 5 lat temu, 16 grudnia 2009r. gdy IAI, zadebiutowała na NewConnect. Ten dzień będzie mi się przede wszystkim kojarzył z tym oto zdjęciem:

Bagażnik VW Passata Sebastiana z jedzeniem na IPO IAI

Dlaczego z czymś takim możesz pomyśleć? I masz rację. IPO prędzej kojarzy się z szampanem i kawiorem, a nie wiezionym w bagażniku VW Passata zakupionym w Makro cateringiem. Ale tak to właśnie jest. Często za spektakularnymi wydarzeniami stoją zwykłe, ciekawe i inspirujące historie. Oto jednak z nich, którą przy okazji 5 rocznicy chcę się podzielić.

Cofnijmy się nieco wczśeniej. Nad IPO pracowaliśmy nieustannie przez 22 miesiące. To co miało zająć mniej niż rok, zajęło ponad 2. Pominę juz skutki jakie to wywołało w naszym biznesie (patrz np. „Moja pierwsza biznesowa lekcja po IPO: liczą się wyniki, nie słowa”) i poziom frustracji (patrz np. „Ropa Pospolita - znowu problemy z KRS”). Czemu pamiętam dokładnie tę liczbę 22 miesięcy? Bo przez tyle miesięcy nie miałem ani jednego dnia wolnego, pracując średnio powyżej 60 godzin tygodniowo przez cały ten czas. Ale po kolei ...

We wrześniu i październiku 2009r. byliśmy już po przekształceniu spółki jawnej w spółkę akcyjną, otrzymaliśmy od inwestorów wpłaty na konto bankowe, przydzieliliśmy im akcje. Byliśmy dokapitalizowaną spółką akcyjną. Zostawał jeden szczegół: nadal nie byliśmy notowani na giełdzie. Aby tego dokonać, musieliśmy zakończyć procedury z Giełdą Papierów Wartościowych (GPW). Nie wiem jak to teraz wygląda, ale w roku 2009 NewConnect był relatywnie młodym rynkiem i GPW dopiero dochodziło do pewnych procedur i wytycznych. W efekcie to co miało być już formalnością i przyjemnością zamieniło się w długi i frustrujący proces wymiany korespondencji, pism i teczek dokumentów. Zaczęło się ostatnie okrążenie, tylko najgorsze jest to, że nie wiedzieliśmy jak długie.

Mniej więcej w okolicach 10 grudnia, zdaliśmy sobie sprawę z tego, że zostało bardzo mało czasu do końca roku. Właściwie to zostało go cholernie mało. Zbliżały się święta, podczas których nie ma debiutów. A nowy rok oznaczał dla nas piekło, ponieważ trzeba było wykonać nowy bilans roczny, który z kolei oznaczał przygotowywanie wszystkich dokumentów od nowa. Najwcześniej więc byśmy realnie zadebiutowali bardziej w okolicach połowy 2010 roku. Z jednej strony mieliśmy ludzi z GPW, którzy coraz piętrzyli różne formalne problemy, z drugiej uciekający bezlitośnie czas, pędzący na wysoki mur jakim był 1 stycznia. Nie wspomnę już o tym, że niektórzy inwestorzy z oferty prywatnej zaczęli być już bardzo nieprzyjemni, zaczynając snuć teorie spiskowe, czemu mimo iż wpłacili swoje pieniądze na nasze konto, nadal nie widzą akcji na swoim rachunku maklerskim.

Mniej więcej w połowie grudnia my jak i ludzie z firmy Autoryzowanego Doradcy, którzy wprowadzali nas na giełdę, zaczęliśmy uzmysławiać GPW, że jeszcze moment i debiutu może nie być wcale, bo mamy zaraz nowy rok. Ten argument dotarł i 14 grudnia do mojego biura znienacka wszedł Sebastian Muliński mówiąc „16 grudnia mamy wyznaczony debiut na GPW”. Dopiero po chwili informacja znalazła odpowiednie szare komórki i odpowiedziałem coś w stylu „O k.... to już pojutrze”. Niestety był to jedyny wolny termin przed końcem roku, bo GPW robiła tylko 1 debiut dziennie. Nie było więc mowy o wybrzydzaniu. Innych terminów zwyczajnie nie było.

Po ochłonięciu wrzuciłem tego posta i zacząłem opracowywać moją prezentację, którą tradycja nakazuje w dniu debiutu pokazać przybyłym gościom. Sebastian w tym czasie uwijał się przy telefonie żeby zaprosić ludzi z mediów aby na naszym debiucie się pojawili. Wszyscy byli zdziwieni, że zapraszamy ich tak późno i nie potwierdzali, że będą z uwagi na tak krótki termin. Pozostawał jeszcze jeden szczegół, o którym Sebastian mi przypomniał: tradycją debiutów pozostaje poczęstunek dla gości. Firma, która tego nie robi, wychodzi na buraków. Zaczęliśmy więc obaj szukać firmy cateringowej, która na za 2 dni by nam przygotowała catering. Tylko, że w tym okresie, wszystkie firmy z Warszawy miały już 100% obłożenia firmowymi wigiliami. Nie udało nam się więc znaleźć nawet jednej firmy, która by się tego podjęła. Więc popołudnie 17 grudnia jako świeżo upieczony, przyszły prezes spółki giełdowej, spędziłem na zakupach w Makro, kupując wszystko to co wydawało mi się fajne i pasujące do imprezy. Nakupiłem tego cały bagażnik, zupełnie jak bym się przygotowywał do otwarcia nowego sklepiku szkolnego.

Żeby przewieźć zakupy, jedyną możliwością przemieszenia był samochód. W tym czasie nie było tak przyjemne jak teraz. Nie było S3 a autostrada A2 liczyła tylko 150km. Wyruszyliśmy więc w południe 15 grudnia po oskórowaniu wszystkich maili, z którymi uwijałem się od 8 rano. Podróż miała zająć 8 godzin, zajęła z 10.. Jeszcze w drodze, trzymając na kolanach laptopa, dopracowywałem prezentację. Dotarliśmy do hotelu Campaniele już w nocy, totalnie zmęczeni. Ostatnie 2 pokoje który zarezerwowaliśmy przez Internet na miejscu okazało się, że są niedostępne z powodu remontu. Na szczęście nie zostawiono nas na lodzie, tylko w tej samej cenie dostaliśmy pokoje w Kyriadzie, który ma znacznie wyższy standard. Odebraliśmy to więc jako dobrą wróżbę, która przyniosła nam szczęście i do tej pory ten hotel dobrze mi się kojarzy. Nie mieliśmy siły i czasu na tradycyjne świętowanie, wypiliśmy więc po 1 piwie w hotelowej restauracji i następnego dnia o 9:00 wyruszyliśmy w stronę GPW, z naszą kontrabandą w bagażniku. Zupełnie jak w piosence Tedego „Mróz”, tylko chyba w tej piosence w bagażniku nie znajdowały się wafelki i pierniki.

Po dotarciu zastaliśmy pustą salę, zero ludzi i ochroniarza, który nam pokazał bardzo ogólnie schemat sal. Mnie poproszono „za scenę” gdzie musiałem podpisać umowę z GPW i szereg innych dokumeóntw. W międzyczasie Sebastian z moją dziewczyną ogarnęli temat Cateringu, czego dowodem jest poniższe pamiątkowe zdjęcie. Robiąc go żartowali sobie, że najwyżej szampany, które przywieźliśmy wypiją sprzątaczki z GPW. Nie wiadomo było przecież, czy ktoś się pojawi.

Sebastian Muliński otwiera szampana na IPO IAI

O 12:30 zakończyłem podpisywanie dokumentów i poproszono mnie już „na scenę” sali NewConnect. Nigdy nie zapomnę tego widoku, który zobaczyłem wychodząc. Przed moimi oczami ukazała się pełna po brzegi sala. Na IPO udało się ściągnąć praktycznie wszystkich istotnych dziennikarzy. Ilość aparatów i kamer była tak wielka, że pamiętam, że po raz pierwszy w życiu poczułem tremę, dosłownie mnie zatkało. Do tej pory mam ciarki, jak przypominam sobie ten moment.

Początek IPO IAI na NewConnect

Na scenie powitał mnie Adam Maciejewski, w tym czasie z zarządu GPW. Co ciekawe, to od niego 2,5 roku wcześniej dowiedziałem się, że taki projekt jak NewConnect w ogóle powstanie i to dzięki rozmowie z nim zdecydowaliśmy się na taką drogę. Po powitaniu, przedstawieniu pokazałem moją tradycyjną prezentację kończoną poprzedniego dnia na kolanach.

Pamiętam też, że po części oficjalnej podszedł do mnie Sebastian i mówi „Widziałeś nasz kurs akcji?” na co ja odparłem „A no tak, zapomniałem że chodziło o to”.

Potem miałem z tuzin wywiadów i gdy wróciłem sala była już ponownie dosyć pusta. Podszedłem napić się soku i pytam się ochroniarza „i jak się panu podobało?”. Na co on odparł „Panie. Ja to się na tym nie znam, ale ludzie komentowali że wreszcie na cateringu jest dobry szampan i nie koreczki, więc mogli się najeść. A sprzątaczki są wniebowzięte, bo na święta do domu sobie to zabiorą”. Dopiero w tym momencie stres minął. Skoro najwytrwalszy bywalec polskich IPO mówi, że było dobrze, to reszta pójdzie z ógrki. Potem zrobiliśmy krótką wycieczkę po budynku GPW, wsiedliśmy do samochodu i odpaliłem ponownie laptopa, pracując jak by nic się nie stało. A wolnego dnia, upragnionego od 22 miesięcy nie miałem aż do 2 stycznia.

Tak oto wygląda prawdziwa historia IPO IAI, istna „Próba błękitnego wazonu”. Czemu tak ją nazwałem? Bo kiedyś przeczytałem książkę motywacyjną właśnie o takim tytule. Zawsze gdy wszystko się sypie, przypominam ją sobie i myślę sobie „to tylko próba błękitnego wazonu”. Jeżeli jej nie czytałeś, polecam ją sobie nabyć. To jedna z książek, które mnie ukształtowały.

Moja pierwsza biznesowa lekcja po IPO: liczą się wyniki, nie słowa

pfornalski

Minęły ponad 4 lata, od kiedy IAI S.A. zadebiutowało na NewConnect. Zanim zadebiutowaliśmy, niektórzy twierdzili, że to zbyt śmiałe plany, aby miały szansę być zrealizowane, że firma założona przez 2 chłopaków bez niczego (patrz post „Startup.com - cz.1 - nie musisz mieć nic poza wolą”) kilka lat wcześniej, nie może odnieść sukcesu jako spółka giełdowa dużego kalibru. Słyszałem już tyle rzeczy, że to wszystko w Polsce nie ma szansy się udać, że nawet momentami zaczynałem się zastanawiać czy to ze mną coś jest nie tak. Polskie piekiełko gospodarcze prawie mnie pokonało, czego dowody można znaleźć w jednostkowych postach tj. „Ropa Pospolita - znowu problemy z KRS”. I wydaje się, że ludzie to rozumieją, ale tak naprawdę uwielbiają gdy coś nie idzie Ci zgodnie z planem i wystawiasz się na strzał. W wyniku wydłużonego przekształcenia o ponad rok względem pierwotnego planu, prognozy, które złożyliśmy na samym początku posypały się czasowo. Mimo pracy po 60 a nawet 90 godzin tygodniowo, nie udało się ich zrealizować.

I tak dostałem pierwszą lekcję w świecie biznesu dużego kalibru: gdy coś ci nie wyszło, nawet gdy to nie jest Twoja wina, to i tak nikogo to nie obchodzi. Bo ludzi interesują jedynie zwycięzcy. Odbicie tych czasów przedstawia poniższy komiks, który był dla mnie osobiście kopem w jaja po Auli #58 (16 grudnia 2010r. w Warszawie). Zachowałem go sobie z Facebooka na tą okazję i trzymałem przez 3 lata, regularnie sobie o nim przypominając.

Komiks z Auli z 2009 roku, po mojej prezentacji.

Na Auli tej wyjaśniałem wtedy np. dlaczego zdecydowaliśmy się na zmianę metody księgowania prac rozwojowych, co pozwoliło nam zatrzymać więcej gotówki, mimo iż dla inwestorów nic się nie zmieniło, poza jedną pozycją w bilansie. Za to wiele osób dopytywało się wyłącznie o wynik końcowy.

Miałem w tej sytuacji 2 wyjścia: albo podkulić uszy i się poddać, albo udowodnić, że nie prawdziwego faceta nie ocenia się po tym jak zaczyna, ale jak kończy. Postanowiłem wtedy, że daję sobie spokój z jeżdżeniem na jakiekolwiek konferencje, spotkania itp. Fakt jest bowiem taki, że w świecie dużego biznesu, nikogo nie obchodzi co mówisz, tylko jaki przychód i zysk pokazuje raport okresowy twojej spółki albo jakie napiwki zostawiasz. Po zastanowieniu, miało to sens. I tak nastąpiły u mnie 3 lata pozornej ciszy, która przypominała bardziej samotną, ciężką pracę w piwnicznym warsztacie, niż spokojną emetyrurę.

I oto jestem ponownie. Po 3 latach, z dumą prezentuję efekty mojej pracy. A jest nimi Raport kwartalny za 1 kwartał 2014r. w IAI S.A. Mój ulubiony fragment został na moją prośbę wyciągnięty na stronę podsumowania i jest to porównanie wykresu przychodów i kosztów na przestrzeni lat. A drugi rysunek pochodzi z 2008 roku z naszych prognoz i Dokumentu Informacyjnego dla inwestorów. Oczywiście ciężko nadrobić stracony rok w tak kluczowym momencie. Więc prognozy są przesunięte o rok. Ale co do joty, są wypełnione, podobnie jak przed 2008 każda nasza prognoza była niemal w 100% zrealizowana.

EBITDA i amortyzacja IAI S.A. w kolejnych pierwszych kwartałach poszczególnych lat

Przychody ze sprzedaży i koszty działalności operacyjnej w kolejnych pierwszych kwartałach z aktualnego raportu kwartalnego IAI S.A.

Prognozy podawane inwestorom IAI S.A. w roku 2008

Wykres z Dokumentu Informacyjnego IAI S.A. przedstawionego inwestorom w roku 2008 i 2009.

Chłopacy i dziewczyny z tamtej Auli: tak to się robi. I dziękuję za tą życiową lekcję. Napisałem kiedyś „Wytrzyj wąsy z mleka, zanim zaczniesz swoją firmę” i słowa te podtrzymuję, również w stosunku do siebie. Pracowałem przez 3 lata na ten moment i oto jestem. A jeżeli chcesz zrobić mi przysługę, powiedz o mnie jeszcze coś źle. Bo w ten sposób, dajesz mi energię do dalszego działania.

Zysk ze sprzedaży IAI S.A. w kolejnych pierwszych kwartałach

Oczywiście nie osiągnąłbym tego wszystkiego bez wspaniałych ludzi z jakimi przyszło mi pracować, pracowników i partnerów IAI. To na pracownikach się skupiłem i to im przekazuję moją wiedzę, której próżno teraz szukać na różnych konferencjach. A ponieważ to działa, raczej tak już zostanie, że czas będę miał głównie dla pracowników i partnerów IAI, a zamiast słów, będę publikował z dumą kolejne raporty.

Pismo Zarządu IAI do Akcjonariuszy

pfornalski

Jednym z wymogów bycia na NewConnect jest publikowanie raportów rocznych. Raport ten jest doskonałą okazja do podsumowania i refleksji, że 12 miesięcy to na prawdę nie jest długi czas. Z drugiej strony 12 miesięcy to w Internecie długi czas, podczas którego może zmienić się wszystko w danym segmencie rynku. Dlatego miotając się od raportu do raportu, staramy się wytłumaczyć co zostało zrobione. Publikuję ten list, aby każdy z Was mógł sobie lepiej wyobrazić co by napisał o swojej firmie w takim piśmie. Zapraszam do lektury całego raportu dostępnego na http://newconnect.pl/?page=1045&ph_main_content_start=show&id=8615&ncc_index=IAI&id_tr=6

 

Szanowni Akcjonariusze,

Rok 2009 był pierwszym rokiem funkcjonowania spółki akcyjnej IAI. Nie był to rok łatwy dla większości przedsiębiorstw. W przypadku IAI trudność jednak nie leżała w tzw. kryzysie, ale w zmaganiu się z przekształceniem ze spółki jawnej czyli poprzedniej formy prawnej. Obstrukcja i formalne trudności piętrzone przez polskie urzędy i inne instytucje w drodze IAI na NewConnect było tym co bardziej utrudniało rozwój, niż kryzys, który IAI nie był straszny. W wyniku opóźnień w debiucie o prawie rok przesunęły się plany dynamicznej ekspansji rynkowej.

Rok 2009 w wyniku opóźnień w zadebiutowaniu na NewConnect upłynął pod znakiem dwóch strategii: jednej, która mogła dać IAI szybki i dynamiczny rozwój i drugiej, ostrożnej polegającej na finansowaniu z akumulacji kapitału własnego, stosowanej w IAI-System.com sp.j. w której nie korzystaliśmy z finansowania zewnętrznego. Z uwagi na panujący w roku 2009 pesymizm inwestycyjny, połączony z kolejnymi przesunięciami etapów prowadzących do upublicznienia IAI, zdecydowaliśmy się na prowadzenie IAI S.A. według sprawdzonej w poprzednich latach, strategii organicznego wzrostu. Strategia ta zaowocowała pozytywnymi rezultatami. Na koniec roku każdy parametr jakim można mierzyć naszą działalność był lepszy niż w roku poprzednim, dając ogólnie ponad 50% przyrost przychodów operacyjnych z IAI-Shop.com, czyli głównej usługi IAI. Spółka zachowała płynność finansową, opłacając wyłącznie z wypracowanego wzrostu dochodu relatywnie duże koszty przekształcenia, opłat i doradztwa ekonomicznego i prawnego. Co więcej, na niekorzyść wyników osiągniętych w drugiej połowie roku działało to, że wcześniej wykazywane przychody z prowadzenia drugiej działalności, czyli Hip-Hop.pl nie sumowały się już z IAI-Shop.com. Był to zatem dla nas szczególnie pracowity okres, aby udowodnić, że potrafimy uzupełnić lukę w przychodach, zdobywając nowych klientów, dodatkowo wydzielając sporą część firmy do niezależnego przedsiębiorstwa, które nie miało podlegać upublicznieniu. W warunkach powszechnego marazmu i usprawiedliwiania przez inne firmy strat, mamy nadzieję, że podzielicie Państwo moją ocenę, że był to duży sukces dowodzący sprawności organizacyjnej i dobrej konstrukcji modelu biznesowego IAI.

IAI to jednak przede wszystkim klienci. Bez ich udziału nie byłby możliwy żaden wzrost. Dlatego oprócz zmagania się z przeciwnościami przeciągającymi datę debiutu i dodającymi nam olbrzymiej ilości pracy, musieliśmy równocześnie rozwijać dalej firmę i usługi IAI, wprowadzając równie dynamicznie co wcześniej, zmiany technologiczne i organizacyjne. Wiele z nich należało już wykonywać z uwzględnieniem strategii, która miała być realizowana po debiucie. Przypomina to budowę drogi, lokalnej, która wiadomo, że już niedługo stanie

się jednym z pasów planowanej autostrady. Ja zdecydowałem się, kosztem ogromnej ilości wyrzeczeń i ogromnej pracy, mimo realizowania strategii ostrożnej, na budowanie systemu przez cały rok 2009 z uwzględnieniem przyszłych wymagań. To dało pozytywne efekty. Rok 2009 zamknęliśmy rekordową ilością 600 sklepów internetowych obsługiwanych przez nas. Była to dokładnie taka ilość jaką planowaliśmy na początku roku prawie 2 razy większa niż rok wcześniej. Możliwość obserwowania tego wzrostu przez inwestorów oczekujących na debiut, było świetnym sprawdzianem wiarygodności IAI, który zaowocował rewelacyjnymi notowaniami w dniu debiutu.

W IAI-Shop.com pojawiło się w ciągu 2009 roku wiele, setki, nowych funkcjonalności, w tym wiele wprowadzonych jako nowość na skalę światową. W trakcie 12 miesięcy udało nam się znacząco poprawić satysfakcję klientów i polepszyć IAI-Shop.com pod każdym względem, przede wszystkim przygotowując system do prac zaplanowanych na rok 2010 w zakresie wprowadzenia go na rynki międzynarodowe.

Koniec roku 2009 przyniósł ożywienie na rynkach finansowych, pierwsze oznaki końca kryzysu. Dla nas okres ten był również szczególnie pomyślny. 16 grudnia 2009r. to jeden z ważniejszych w historii IAI dni, dzień debiutu na NewConnect. Dla Zarządu nadchodzące dni oznaczały zamknięcie spraw związanych z debiutem i przygotowania do nowego roku, który dopiero ma przynieść zmiany, które sprawią, że IAI będzie marką globalną, dumą polskiej myśli technologicznej. Ogólnemu ożywieniu gospodarczemu towarzyszyły jeszcze lepsze dla nas informacje o świetlanej przyszłości dla platform SaaS (ang. Software as a Service, model w którym oferujemy IAI-Shop.com), świetnych prognozach dla usług internetowych i stopniowej migracji klientów z systemów desktopowych na systemy webowe.

Wierzę, że zarówno Zarząd IAI jak i pracownicy, daliśmy z siebie wszystko w trakcie minionego roku i udało nam się nie tylko osiągnąć 50% wzrost, ale dokonać rzeczy, której nie dokonał przed nami nikt wcześniej. Udało nam się w mieście Szczecinie upublicznić start-up, projekt założony przez 2 studentów w roku 2000 i rozwinięty z przysłowiowej złotówki w kieszeni do publicznej spółki wartej prawie 30 milionów złotych. Co ważne, proces ten nie został okupiony przekazaniem dużego pakietu akcji funduszowi w rodzaju Venture Capital w zamian za sfinansowanie procesu przekształcenia i debiutu. IAI udało się samodzielnie zdobyć inwestorów i to gwarantuje, że ambitna wizja założycieli nie zostanie zniszczona przez krótkowzroczną chęć szybkiego zwrotu z inwestycji. Pieniądze pozyskane w drodze oferty prywatnej zamierzamy efektywnie zacząć inwestować dopiero w roku 2010, inwestując je w rozwój platformy IAI i planując osiągnięcie co najmniej liczby 1000 sklepów internetowych obsługiwanych w Polsce. Niestety 14 dni jako spółka publiczna w 2009r. i to okres końcówki roku połączonej ze świętami, to zbyt krótko abyśmy mogli pokazać na co nas stać.

Mamy nadzieję, że czytający ten raport inwestorzy podzielą naszą wiarę i entuzjazm i będą z zaciekawieniem śledzili powstawanie najnowocześniejszej na świecie platformy do prowadzenia handlu w Internecie, inwestując w spółkę, która w roku kryzysu, mimo wszelkich możliwych przeciwności potrafiła wygenerować ponadprzeciętny wzrost.

Paweł Fornalski

Prezes Zarządu IAI S.A.

 

Już po debiucie

pfornalski

Ufff, debiut za nami. Relacji ukazało się mnóstwo. Sporo fajnych zdjęc można znaleźć np. na e-biznes.pl/2009/12/iai-debiutuje-na-new-connect Poniżej wybrałem jedno, które prezentuje wzrost akcji do 4,64zł co dało ponad 81% wzrostu. Na wieść o tym na sali pojawiło się jeszcze więcej osób. Zważywszy na to, że w praktyce mieliśmy 2 dni na organizację wszystkiego wyszło na prawdę dobrze. Ci, którzy dostali zaproszenia i nie przybyli, mogą żałować.

Od jutra zaczyna się parę dni luzu i odpoczynku po 2 latach pracy. Od nowego roku ruszamy pełną parą.

Paweł Fornalski i Sebastian Muliński w dniu debiutu IAI S.A. na NewConnect przy wzroście na otwarciu ponad 81%

IAI-IPO już 16 grudnia

pfornalski

Udało się nam. 2 lata pracy, setki godzin, dziesiątki spotkań, tysiące dokumentów i jesteśmy już na ostatniej prostej. Jak dobrze pójdzie, już w środę o 11:00 będę stał w Warszawie, w sali konferencyjnej GPW i wygłaszał 20 minutową uroczystą prezentację, po której nastąpi rozpoczęcie notowań IAI S.A.

Czy jestem zadowolony z takiego obrotu sprawy? I tak i nie. Jest to dzień wyjątkowy, uroczysty, o którym zapewne wielu z Was marzy. Natomiast życie robi takie figle, że w zasadzie dopiero w poniedziałek otrzymamy formalne potwierdzenie, że w środę nastąpi debiut. A więc nawet nie możemy wykorzystać pełni potencjału medialnego tego wydarzenia. Cóż, wygląda na to, że po prostu znowu mieliśmy pecha, bo Zarząd Giełdy rozpatrywał wniosek dłużej niż powinien plus wystąpiło kilka drobnych zdarzeń, które niebezpieczenie zbliżyły nas do sezonu martwego jakim są święta, a potem okres przedsylwestrowy. A więc środa jest ostatnim sensownym terminem, wolnym na debiut w tym roku. Wejście w kolejny oznaczało by przygotowanie nowych sprawozdań, opinii biegłych rewidentów i Dokumentu Informacyjnego przesuwając debiut na luty 2010, czego absolutnie nie chcieliśmy.

We wtorek jedziemy już z Sebastianem do Warszawy, nocujemy tam, wyskakując wieczorem na przysłowiowego drinka. W środę popołudniu będziemy już wracali do Szczecina. Potem święta, a po nich będę starał się przynajmniej na tydzień wziąć wolne. Przez przedłużający się debiut, odkładałem urlop i w efekcie nie odpocząłem ani jednego całego dnia poza dniami wolnymi od pracy od września tamtego roku, czyli 15 miesięcy. Tak właśnie wygląda rzeczywistość prezesa start-upu.

Czy uważam, że w takim razie było warto? Absolutnie, definitywnie tak. Za nic nie zamieniłbym tej przygody z robieniem czegokolwiek innego.

Post piszę z już opustoszałego biura. Chyba czas iść wreszcie do domu ;)

2009-12-11 - Podpisanie dokumentów przez IAI dla GPW

Z życia IAI: 2009-12-11 - tyle dokumentów trzeba było podpisać i wysłać do GPW. Wszystkie zostały wstępnie sprawdzone i uzgodnione elektronicznie. Została formalność, czyli podpisanie wszystkiego przeze mnie i Sebastiana, pod nadzorem Autoryzowanego Doradcy i wysłanie kurierem, tak aby w poniedziałek o 12:00 były już na stole Zarządu GPW.

Koniec oferty prywatnej

pfornalski

IAI zakończyło etap subskrypcji akcji w ofercie prywatnej. Przypieczętowała ten etap dzisiejsza uchwała notarialna zarządu. W poniedziałek zostanie złożony wniosek do KRS. Po rejestracji w KRS nowych akcjonariuszy pozostaje już tylko dematerializacja i upublicznienie akcji. Szykuje się zatem pracowity wrzesień.

Oficjalny komunikat w tej sprawie można przeczytać na www.iai-sa.com/PR-press-release.phtml?id=1235323272

W kierunku IPO - private placement

pfornalski

Tak jak zapowiadałem to wcześniej, po przekształceniu w Spółkę Akcyjną mogliśmy przystąpić do dalszych czynności zmierzających do IPO. Przekształcenie lub powołanie Spółki Akcyjnej organizuje tylko jeden z obszarów kodyfikacji praw w spółce, czyli statut Spółki Akcyjnej. Po powołaniu spółki akcyjnej, pozostają jeszcze dwa obszerne dokumenty, które trzeba zorganizować, czyli Regulamin Zarządu oraz Regulamin Rady Nadzorczej. Są przy tym 2 podejścia. Pierwsze polega na wzięciu gotowca i przekonaniu, że jakoś to będzie. Drugie, któremu my hołdujemy, to zrobienie maksymalnie realnego dokumentu, który będzie odpowiadał rzeczywistym procedurom w IAI.

Dużym przedsięwzięciem okazało się również stworzenie bilansu otwarcia., na którego stworzenie mamy 3 miesiące. Nie oznacza to, że możemy przez 3 miesiące nie płacić podatków. Tak dobrze nie ma. Oznacza to tylko tyle, że dokument w wersji ostatecznej musi powstać w 3 miesiące. Ten czas jest konieczny, aby uwzględnić wszystkie faktury, które spłyną od kontrahentów czy poznajduje się wszystkie dokumenty. Kolejne bilanse są wynikami operacji naniesionych na bilansie otwarcia.

Aby IAI S.A. mogła pozyskać kapitał od inwestorów w ofercie prywatnej, należało przyjąć odpowiednie uchwały, w szczególności o emisji nowej serii akcji z wyłączeniem prawa poboru (czyli że ja i Sebastian, założyciele spółki nie chcemy ich objąć) oraz druga uchwała o planowanej dematerializacji tej serii akcji w celu emisji na rynku NewConnect.

Istotnym z punktu widzenia naszego debiutu, było wyodrębnienie wszystkiego tego co było związane z Portalem Hip-Hop.pl i wyprowadzenie do osobnej spółki, zanim przyjmiemy nowych akcjonariuszy. Gdybyśmy tego nie zrobili teraz, obejmując akcje IAI S.A. nabywali by też fragment Hip-Hop.pl, a tego nie chcieliśmy. Dlatego musieliśmy w kwietniu założyć drugą spółkę, tym razem ze względu na pośpiech cywilną, zinwentaryzować majątek, stworzyć umowę sprzedaży zorganizowanej części przedsiębiorstwa i przeprowadzić zgodnie z prawem skomplikowaną procedurę sprzedaży.

Uchwały te, razem z regulaminami zarządu i rady nadzorczej powzięliśmy na Pierwszym Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy IAI S.A. Było to dosyć niezwykłe walne, ponieważ 100% akcjonariuszy spółki reprezentowałem ja i Sebastian. Było to jednak mordercze spotkanie, które zajęło prawie cały dzień. Nawet notariusz, który jest przyzwyczajony do czytania na głos dużej ilości dokumentów, musiał robić przerwy.

Po 3 czerwca 2009r. czyli po 1 WZA, mogliśmy przystąpić do zbierania pieniędzy od inwestorów. Należało zaktualizować wcześniej przygotowane materiały dla inwestorów i w oparciu o „wyprodukowane” dokumenty i regulaminy spółki akcyjnej, stworzyć ostateczną ofertę dla inwestorów. Ponieważ od początku zdecydowaliśmy się na tryb oferty prywatnej (ang. private placement), stworzony został „Dokument Ofertowy”, który udostępniany jest zainteresowanym inwestorom. Na podstawie tego dokumentu podpisują umowę objęcia akcji, w której zobowiązują się do wpłacenia w wyznaczonym terminie, na wskazane konto spółki, kwoty którą wskazują w umowie. Formalną organizacją tego procesu zajmuje się kancelaria Autoryzowanego Doradcy prof. Zarzeckiego.

Na koncie spółki już znajdują się pierwsze wpłaty od inwestorów. Kwotę minimum oferty mamy już praktycznie na koncie. Dlatego na dzień dzisiejszy jestem w stanie zapewnić wszystkich tych, którzy ciągle wątpili czy IAI znajdzie się na giełdzie, że na tą chwilę nie wiem co musiało by się wydarzyć, abyśmy nie zamknęli sukcesem oferty prywatnej. Oferta prywatna ze względów formalnych nie może trwać dłużej niż do 20 sierpnia 2009r. Nie przewidujemy jednak tak długiego oczekiwania i powinniśmy wszystkie operacje zakończyć na początku sierpnia. Ciągle jest jeszcze możliwość nabycia udziałów w ofercie prywatnej. Po jej zamknięciu będzie możliwość nabycia akcji już tylko na rynku wtórnym, mam nadzieję po wyższej cenie. Jeżeli któryś z czytelników dysponuje wolnymi środkami polecam udział w ofercie prywatnej, gdyż dyskonto dla inwestorów zostało ustawione na dosyć atrakcyjnym poziomie. Ze względu na ograniczony horyzont czasowy, wszystkim zainteresowanym zalecam pośpiech.

 

Odebranie nominacji dla IAI S.A. w konkursie nagrody gospodarczej prezydenta miasta za 2008r.

Wręczenie nagrody gospodarczej Prezydenta Miasta Szczecina dla IAI S.A. za rok 2008. Nagrodę mi i Sebastianowi wręcza Piotr Krzystek, prezydent Szczecina. Więcej informacji na ten temat można przytać na naszej stronie.

p.s. Wszystkie te prace zużywają mnóstwo mojej energii. Dlatego nie sądzę aby do wyjścia na proste z kalendarzem miał wystarczająco dużo energii na pisanie na blogu. Zbieram pomysły na kolejne artykuły i zapisuję je w postaci notatek. Wszyscy Ci, którzy chcieliby posłuchać co mam do powiedzenia ciekawego, mieszkający w Poznaniu, będą mile widziani na jutrzejszym Barcampie, na którym z Sebastianem zaprezentujemy bardzo ciekawy temat związany z rewolucją cloud computingu. Będzie również przewidziana część na zadawanie pytań, podczas której, wyposażeni we flipchart będziemy mogli opowiedzieć Wam jak doprowadzić firmę do miejsca do którego nam udało się doprowadzić IAI S.A. i Hip-Hop.pl s.c.

Konferencje, spotkanie i dzień otwarty IAI-Shop.com

pfornalski

Już jutro rano wybywam na konferencję IPGH5 na której będę prowadził prezentację pt. „Kierunki rozwoju handlu detalicznego i hurtowego w Internecie". Będę opowiadał o tym jak na przestrzeni ponad 9 lat, podczas których prowadzę IAI-Shop.com ewoluowały potrzeby klientów i prowadzących sklepy internetowe. Mieszkańców Poznania i okolic, serdecznie zapraszam.

Wszystkich jednak chciałem zaprosić na znacznie większe wydarzenie, które będzie miało miejsce już za tydzień, czyli 21 i 22 mają. Będą to naraz:

  • Konferencja E-commerce 2009:Integracja - więcej informacji na www.e-commerce2009.pl podczas której poprowadzę wykład na temat cloud computingu w zastosowaniach e-commerce. Do tego Sebastian Muliński (COO, IAI S.A.) poprowadzi swój wykład na temat tego co trzeba zrobić aby otworzyć hurtownię internetową. Szczegółowa agenda konerencji na stronie. Konferencja odbędzie się w Szczecinie, w Novotelu 21 i 22 maja w godzinach 8:30-16:30. Ważna informacja dla klientów IAI-Shop.com - mamy sporą zniżkę, bo ponad 150zł dla każdego użytkownika IAI-Shop.com. Więcej informacji w IAI-News.

  • 1 Spotkanie użytkowników i inwestorów IAI-Shop.com - będzie podzielone na 2 części. W jednej powiemy o planach technologicznego rozwoju platformy IAI-Shop.com, tego jak postrzegamy przyszłość i w którym kierunku będziemy pchali rozwój systemu. Mile widziane będą również uwagi uczestników. W drugiej części zaprezentujemy plany rozwoju kapitałowego IAI S.A. oraz szczegóły dotyczące debiutu na New Connect. Spotkanie odbędzie się od razu po pierwszym dniu konferencji, również w Novotelu, od godziny 17:00. Część oficjalna zakończy się około 21:00, ale może się przedłużyć, ponieważ po wszystkim będzie możliwa dyskusja z Zarządem firmy i możliwość zadania większej ilości pytań. Wstęp na to spotkanie jest wolny, ale wymaga rejestracji. Najlepiej proszę przesłać zgłoszenie na office@iai-sa.com

  • Dzień otwarty IAI - jest kontynuacją 1 Spotkania użytkowników i inwestorów IAI-Shop.com i odbędzie się już w siedzibie firmy. Zaplanowany jest 22 mają, po konferencji a więc od godziny 17:00. Podczas dnia otwartego pokażemy wszystkim jak pracujemy, przedstawimy autorów poszczególnych modułów i wszystkich pracowników firmy. Po oprowadzeniu będzie możliwość porozmawiania przy kawie i o szczegółach działalności IAI. W dniu otwartym można wziąć udział również po wcześniejszej rejestracji pod adresem office@iai-sa.com

IAI S.A.

pfornalski

W końcu. Równo po roku od podpisania umowy na przekształcenie z kancelarią prof. Zarzeckiego, zamknęliśmy sprawę przekształcenia IAI-System.com spółka jawna w IAI Spółka Akcyjna. Po ponad 2 tygodniach od wydania przez sąd postanowienia, dotarło do nas pismo potwierdzające przekształcenie. Procedura jest taka, że od tego dnia możemy już już oficjalnie używać nazwy IAI S.A. Kończy to wielomiesięczny proces przekształcenia. Podczas przekształcenia spółki jawnej w spółkę akcyjną, został nam nadany nowy numer KRS. Obecny to 0000325245. Czemu tak jest, nie wiem, ale tak jest. Na szczęście nie zmienił się REGON i NIP, bo po tych dwóch kluczach firmy takie jak banki identyfikują klientów.

Jakie są plany na najbliższe tygodnie? W najbliższych dniach musimy odwiedzić urzędy i zawiadomić wszystkich kontrahentów i klientów o zmianie formy prawnej. Jest też wiele mrówczej roboty typu wymiana formularzy, aktualizacja stron, materiałów reklamowych itp. Największym jednak wyzwaniem jest stworzenie planu kont i stworzenie bilansu otwarcia nowej spółki. Ponieważ dotychczas prowadziliśmy uproszczoną księgowość, przystosowanie do nowych procedur zajmie nam chwilę na przyzwyczajenie się. Daliśmy sobie czas na ogarnięcie wszystkiego do 21 mają, kiedy to planujemy spotkanie z użytkownikami i inwestorami IAI-Shop.com. Spotkanie to odbędzie się przy okazji konferencji E-commerce 2009 (więcej informacji o konferencji na www.e-commerce2009.pl). 21 mają zamierzamy ogłosić dalszą strategię rozwoju kapitałowego spółki. Jeżeli nadal zastanawiasz się czy nabyć pakiet naszych akcji, powinieneś się pośpieszyć. Możliwe, że po 21 mają nabycie akcji przez jakiś czas nie będzie możliwe. Wszystkich zainteresowanych inwestycjami i omówieniem tego tematu, zapraszam do kontaktu ze mną lub Sebastianem Mulińskim.

p.s. Jeżeli chcesz sprawdzić Regon IAI, polecam ostatnio odpaloną stronę, która o dziwo działa całkiem sensownie, pozwalającą na sprawdzanie regonów dowolnych polskich firm. Strona ta to http://www.stat.gov.pl/regon/ (regon IAI to 320147706). Do pełni szczęścia brakuje zatem jeszcze centralnej bazy podmiotów gospodarczych i sprawdzania przez Internet NIPów.

Tabliczka IAI na WI ZUT

Wczoraj przy okazji Targów IT na WI, miałem okazję sfotografować tabliczkę na hall of fame firm współpracujących z Wydziałem Informatyki Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego. Miło, tym bardziej, że to budynek wydziału na korytarzach którego spędziłem 9 lat.

Ropa Pospolita - znowu problemy z KRS

pfornalski

Jestem silnym i upartym człowiekiem. Kolejne przeciwności zazwyczaj umacniają mnie tylko i powodują, że jeszcze bardziej chcę przeć na te przeciwności. Jednak w momencie kontaktu z urzędami Ropy Pospolitej człowiekowi przychodzi tylko i wyłącznie ochota, na zrobienie pożegnalnej imprezy w pubie i kupienie w jedną stronę biletu lotniczego nawet do targanej problemami Ameryki.

Dzisiaj KRS powiadomił nas o ponownym odrzuceniu naszego wniosku o przekształcenie. To co miało być formalnością, czyli ustąpienie referendarzowi z KRS 4 marca, okazało się być tylko jedną ze stacji na drodze krzyżowej. Obiecano nam, że tym razem w ciągu jednego, dwóch dni sprawa będzie już załatwiona. Minęło 13 i otrzymaliśmy znowu idiotyczny powód dla którego ciągle nie podjęto decyzji. Tym razem wymyślono sobie, że statut spółki oprócz tego, że jest w akcie notarialnym, musi być jeszcze w odrębnym dokumencie jako tekst jednolity i ponownie potwierdzony notarialnie.

Z prawdziwą zazdrością czytam książki takie jak Founders at Work, gdzie ani w jednej opowieści nie pojawia się sąd czy inne instytucje sądowe przy rejestracji spółki czy różnych codziennych operacjach. Wiem, że nie jesteśmy odosobnieni, bo Read-Gene S.A. również przez kilkanaście miesięcy zmagał się z sądem przy rejestracji podwyższenia kapitału. Takich przykładów znam setki, po każdym podobnym poście otrzymuję szereg maili z nowymi historiami.

Zastanawiam się tylko co można zrobić aby było lepiej? Przecież tak się funkcjonować nie da. Wykonujemy dopiero przekształcenie, aż strach pomyśleć co będzie przy podniesieniu kapitału o pieniądze od inwestorów. Na dzień dzisiejszy, nie jestem już w stanie nawet zaryzykować podania jakiegokolwiek terminu debiutu na New Connect.

Po prostu dostając obuchem w łeb każdego dnia, zaczynam traktować to jak Proces z książki Kafki. Zapomniałem już po co miały być pieniądze z podniesienia kapitału, zapomniałem po co właściwie to robię. Minął rok od momentu rozpoczęcia całego procesu. W tym czasie podwoiliśmy przychody, zyski, ilość pracowników. Po prostu zaczynam się zastanawiać po co mi więcej? Kto na tym straci? Z pewnością nie ja ani moja rodzina. Mogę przecież poprzestać na obsłudze rynku lokalnego, korzystać z dobrodziejstw 19% podatku liniowego i zacząć żyć jak człowiek. Straci na tym przede wszystkim skarb państwa, bo gigantyczne podatki może zapłacić tylko szybko rozwijająca się firma, która stworzy wiele nowych miejsc pracy, straci z podatków na eksporcie. A więc to Państwo powinno być zainteresowane tym, aby spółkom wiodło się jak najlepiej. Po co zatem nas karze za to, że żyjemy w Ropie Pospolitej?

 Paweł Fornalski - mecz hokeja w SKH Gryfy, 2009-02-28

Ustąpiliśmy KRS, co było do przewidzenia

pfornalski

Po zgłoszeniu przez KRS braków formalnych, dzisiaj o 11:00 podpisaliśmy kolejny raz to samo, czyli potwierdziliśmy notarialnie chęć przekształcenia w spółkę akcyjną. Wyszliśmy o 200zł ubożsi. Pani Notariusz serdecznie nam współczuła po opowiedzeniu jej wcześniejszych historii, zwłaszcza, że już miesiąc temu opowiadaliśmy jej że chcemy zakończenia całego procesu jak najszybciej.

Tak więc w sprawie przekształcenia piłeczka jest znowu po stronie sądu. Za około tydzień-dwa, przy pomyślnych wiatrach powinniśmy już mieć odpowiedź w sprawie przekształcenia.

Dlaczego debile z KRS są bezkarni?

pfornalski

Jeszcze wczoraj chcieliśmy isć na noże ze szczecińskim KRS i odwoływać się od idiotyzmu przez który straciliśmy kolejny miesiąc w drodze na giełdę. Dzisiejszy mail od naszego prawnika ostudził nasz zapał:

Cześć,
jest jutro wolny termin u notariusz o g. 11.00 - koszt tak jak pisałem 200
PLN netto.

Jeśli chodzi o zaskarżenie to koszt wynosi 100 PLN, do tego trzeba najpierw
uzyskać postanowienie o nizarejestrowanie (bo teraz to jest tylko
wystąpienie sądu z uwagami) - tu termin do 1 miesiąca, a następnie
procedura zaskarżenia - brak ustawowego terminu, przewidywany około 2
miesięcy.

Szczerze mówiąc wkurzają mnie takie sytuacje i najczęściej idę na noże, ale
w tym wypadku rekomenduję spełnienie zachcianek sądu.

Czekam na Waszą decyzję,
pozdrawiam,
Grzesiek

Więc jak można w Polsce w ogóle dojść sprawiedliwości? Aby zrobić borutę, musielibyśmy całą naszą dotychczasową pracę wyrzucić w błoto, zapłacić 100 PLN, których by nikt nam pewnie nie zwrócił, stracić 3 miesiące przy dobrych wiatrach i po co? Po to, żeby i tak urzędnik nie poniósł żadnych odczuwalnych dla siebie konsekwencji?

Jak w tym kraju można w ogóle przeprowadzić jakąś większą operację kapitałową szybko i sprawnie? Z takimi urzędnikami debilami wszystko ciągnie się miesiącami i płacimy za to my, właściciele spólek płacąc kolejne opłaty u natariusza i na kolejne znaczki i za kolejne godziny pracy prawników. Jeżeli nie zrozumiałeś po wczorajszym poście czego oczekuje sędzia z KRS, to ujmując krótko, oczekuje notarialnego potwierdzenia chęci zawarcia aktu notarialnego.

Absurdów w KRS ciąg dalszy

pfornalski

Ponad 3 tygodnie temu pisałem o akcie notarialnym przekształcającym IAI-System.com sp.j. w IAI S.A. Miało być pięknie, praktycznie formalność – wpis do KRS przekształcający spółkę jawną w spółkę akcyjną. Ale drogi czytelniku, żyjemy w kraju, który jest ostatni na liście krajów europejskich sprzyjających przedsiębiorczości. Od notariusza 6 lutego dowiedzieliśmy się, że taki wpis wykonywany jest „w ciągu tygodnia, maksymalnie dwóch”. Ehhhh

Po dwóch i pół tygodnia nasz prawnik napisał zażalenie na opieszałość sądu. Dzisiaj nasz prawnik zadzwonił i powiedział, że sąd odmawia wpisu, bo nie ma oświadczenia wspólników o chęci zawiązania spółki. To jakaś mega-idiotyczna bzdura. Podstawą do przekształcenia była uchwała wspólników, przyjęta jednomyślnie, potem opisywane 3 tygodnie temu 2 zawiadomienia prawidłowo doręczone. Ostatecznie podpisaliśmy notariat, pokazany na zdjęciu w poprzednim wpisie. Jak widać dla sądu to nie wystarczy. Na jakiej podstawie opiera swoje oczekiwanie do napisania kolejnego dokumentu, żaden z prawników w wynajętej kancelarii nie wie, bo nigdy o czymś takim nie słyszeli.

Oczywiście przysługuje nam prawo odwołania na co stracimy 2 następne tygodnie, bez gwarancji że to coś da, albo możemy przemilczeć sprawę wziąć winę na siebie, złożyć dodatkowy dokument. W efekcie sędzia powie, że zażalenie na opieszałość było niesłuszne, bo on zgłosił zastrzeżenia do których my się przyznaliśmy. Straciliśmy kolejny miesiąc na drodze do IPO. Zaczyna to przypominać drogę krzyżową. Czemu w tym porąbanym kraju nie można zrobić czegoś szybko i normalnie? I po jaki ch.... nam jedno okienko?!!!

p.s. sorry za przeklinanie, ale obaj z Sebastianem jesteśmy skrajnie wzburzeni.

Notariat - IAI-System.com goes IAI S.A.

pfornalski

Notariat przekształcający IAI-System.com sp.j. w IAI S.A.

Dla tych, którzy śledzą skrupulatnie losy IPO IAI S.A. publikuję kolejny artefakt z tego procesu, a więc uchwała notarialna z 6 lutego 2009r. zatwierdzająca przekształcenie i statut IAI S.A. Jest to dokument zamykający proces konstruowania kształtu przyszłej spółki akcyjnej. Notariat postanawia parę istotnych rzeczy:

  • Postanawia zachować sukcesję uniwersalną, a więc wszystkie dotychczasowe umowy, zobowiązania, a więc potocznie ciągłość firmy zostaje zachowana
  • Wskazuje przyszły zarząd - ja zostałem prezesem, Sebastian Muliński wice-prezesem
  • Przedstawia kształt spółki a więc w zasadzie włącza statut, który mieliśmy zamknięty w październiku 2008r.

Jedna ważna porada dla wszystkich tych, którzy będą wykonywali przekształcenie z książki przychodów i rozchodów przy okazji przekształcenia, tak jak w naszym przypadku.

Przy okazji budowy bilansu otwarcia, został obliczony kapitał zakładowy w wysokości 750 tysięcy złotych. W ramach tego przekształcenia musieliśmy zapłacić tzw. PCC czyli Podatek od Czynności Cywilno-prawnych. W naszym przypadku było to ponad 3500zł. Następnie przy podpisaniu w/w notariatu Notariusz znowu twierdził, że musimy zapłacić PCC. Ponieważ stałem przy stanowisku, że podatku od tych samych pieniędzy nie należy płacic dwa razy, po krótkiej wymianie korespondencji pomiędzy naszymi prawnikami a notariuszem, okazało się, że rzeczywiście nie musimy płacić PCC ponownie.

Najlepsze jednak okazało się być tłumaczenie notariusza. Okazuje się, że jego obowiązkiem jest pobranie PCC. Jeżeli zatem nie będziecie pilnowali przy przekształceniu, zakładaniu czy podnoszeniu kapitału swojego interesu, on o niego nie zadba i na pytanie, czy musicie zapłacić PCC, odpowie, że tak. Dlatego raz jeszcze zachęcam do kontrolowania wszystkiego samodzielnie. W przypadku spółek z o.o. gdzie kapitały zakładowe są niższe, ludzie płacą PCC więcej niż 1 raz od tych samych pieniędzy i z uwagi na kwotę paruset złotych, myślą, że to opłata dla notariusza.

Przekształcenie spółki a wzory podpisów

pfornalski

 

Dzisiaj natrafiliśmy na kolejny absurd w procedurach przekształcenia spółki jawnej w spółkę akcyjną. Sprawa dotyczy wzorów podpisów. Niby banalne, ale trzeba wykonać to u notariusza co wiąże się ze słoną opłatą. Otóż rejestrując spółkę jawną u notariusza podpisaliśmy się na pustych kartkach, za co pani notariusz skasowała paręset złotych. Teraz przekształcając się w spółkę akcyjną, wszyscy wspólnicy muszą ponownie potwierdzić wzory podpisów. Jaki ma to sens, każdy jest w stanie się domyślić. Niemniej podany przez prawnika jest taki:

"Jeśli chodzi o wzory podpisów to niestety Panowie muszą złożyć nowe podpisy u notariusza jako członkowie zarządu. Złożone w KRS podpisy związane są z pełnieniem przez nich wyłącznie funkcji wspólników reprezentujących spółkę jawną."

Co więcej, w momencie restrukturyzacji spółki podczas której będziemy wydzielali spółkę z Hip Hop.pl, będziemy musieli znowu robić kolejne wzory podpisów potwierdzone notarialnie. Przecież Paweł Fornalski, zamieszkały w .... urodzony w ..... dnia ...., syn Piotra i Danuty, współwłaściciel IAI-System.com sp.j. to może być nie ten sam Paweł Fornalski, zamieszkały w .... urodzony w ..... dnia ...., syn Piotra i Danuty, współwłaściciel IAI-System.com sp.j.

Na tą okazję wyszukałem kolejny fajny komentarz Cejrowskiego:


Co u mnie słychać? Kończymy przekształcenie w spółkę akcyjną

pfornalski


Od momentu publikacji posta „Co u mnie słychać? Wybieram się na giełdę" minęło okrągłych 10 miesięcy. Ponieważ pierwotny kalendarz debiutu miał wyglądać inaczej czyli jesienią mieliśmy być już spółką publiczną, z każdej strony otrzymuję pytania, dlaczego jeszcze tam nie jesteśmy.

Otóż plany debiutu IAI na New Connect nie zmieniły się ani trochę. 24 grudnia w wiadomości przesłanej do inwestorów napisaliśmy „Chcemy wyraźnie podkreślić, że sytuacja na rynkach finansowych nie miała wpływu na naszą decyzję o debiucie na New Connect. Pragniemy podzielić się z Państwem naszymi sukcesami w 2008 r." . Ponieważ oficjalne stanowisko spółki zostało zaprezentowane w tym ogłoszeniu, ja postaram się napisać jak to odbieram jako jeden z udziałowców, prywatnie.

Osobiście nie jestem zadowolony z tego jak potoczyły się wydarzenia. Nie uważam przy tym, że mogliśmy zrobić coś aby ten proces przyśpieszyć. Niestety moja wiedza na temat pewnych procesów była niewystarczająca aby zobaczyć, że harmonogram prac przedstawiony przez Autoryzowanego Doradcę jest zbyt optymistyczny. Oczywiście byłby realistyczny gdyby:
1.Kancelaria prawno-księgowa, największa w regionie, wykonała to co zostało jej zlecone, czyli opracowanie planu przekształcenia, od razu a nie w parę miesięcy
2.Biegły sądowy sprawdził plan przekształcenia w ciągu obiecanego tygodnia, a nie po ponad 2 miesiącach,
3.Gdyby sprawdzenie i zatwierdzenie przez Krajowy Rejestr Sądowy planu przekształcenia nie trwało ponad 2 miesięcy, ale również 2 tygodnie.

Jako informatyk czułem kompleksy, co do naszej branży, że inne branże potrafią wszystko świetnie zaplanować, podać w miarę precyzyjny harmonogram i kosztorys. Teraz już wiem, że prawnikom można śmiało podziękować również za prace prawnicze. Każda czynność z pierwotnego planu wydłużyła swoje trwanie o 5-10 razy. Przyznam, że jest to dla mnie szalenie frustrujące, bo po 10 miesiącach jesteśmy ciągle w drodze od celu. Jednak jesteśmy dalej o 10 miesięcy i tych 10 miesięcy nie zostało zmarnowanych. Aby dać namiastkę, jak bardzo niektóre elementy przekształcenia są frustrujące, napiszę że aktualnie jesteśmy w etapie powiadamiania wspólników spółki o planowanym przekształceniu. Oznacza to w praktyce, że wszyscy wspólnicy, którzy na co dzień widzą się w biurze, rozmawiają ze sobą, muszą sobie przesłać pisemną informację od spółki. Takich informacji spółka musi wysłać 2, przy czym druga może być nie wcześniej niż 14 dni po pierwszej. Szybka kalkulacja pokazuje, że minimalny okres tylko na tak nieznaczącą czynność to 1 miesiąc. Przepis ten jest idiotyzmem w przypadku spółki jawnej. Tym bardziej, że musimy i tak na koniec wszyscy przyjąć notarialnie uchwalę o przekształceniu.


Wieszamy styrodur IAI w biurze, 19 listopada 2008

Koniec końców, na 6 lutego 2009r. mamy umówiony notariat podczas którego zostanie przyjęta uchwała wspólników o przekształceniu IAI-System.com sp.j. w IAI s.a. Widzimy zatem koniec pierwszego etapu. W drugim musimy dokonać restrukturyzacji polegającej na wycięciu części firmy dotyczącej Hip-Hop.pl. Niestety przed rejestracją spółki akcyjnej nie było to możliwe. Trzecim etapem będzie już podniesienie kapitału i debiut.

Samo opóźnienie nie wyszło spółce jednak na złe. Kierowałem spółką odważniej, niż bez planowanego IPO, ale ani razu nie szarżowałem. Obecnie, wszystkie parametry firmy są 2 razy lepsze niż 10 miesięcy temu i systematycznie poprawiamy je dalej. Wiele projektów, które miały być zrealizowane po IPO, zrealizowaliśmy jeszcze przed nim. Oznacza to, że inwestorzy, którymi wypełniliśmy już całą księgę popytu, otrzymają ofertę od spółki znacznie bardziej wiarygodnej, o dłuższym stażu i większej wartości. Realizacja tych projektów oczywiście nie przyszła sama. Należało zacisnąć zęby i brak kapitału na ich realizację nadrobić cięższą pracą.
 O ofertę prywatną zatem się nie obawiam. Jak już napisałem, cierpi tylko na tym moje ego. Gdybym wiedział, że to tyle zajmie, nie ujawniałbym planów aż do 6 lutego 2009r. co niektórym konkurentom zabrało by argumenty do głupich docinek. Jak co się odwlecze to jednak nie uciecze. Jestem typem człowieka, którego przeciwności nie osłabiają, ale wręcz przeciwnie, zachęcają do dalszej pracy.

Ten rok był jak zwykle bardzo pracowity, również dla mnie osobiście. O większości nie pisałem. Wolałem o niektórych wydarzeniach pisać z perspektywy czasu. Z pewnością warstwa merytoryczna bloga na nich zyska. Zapraszam zatem do dalszego śledzenia losów IPO IAI i zainteresowanych otrzymywaniem informacji z pierwszej ręki, do zapisów na osobistą listę mailingową w tej sprawie.

Co u mnie słychać? Zaczyna się roadshow

pfornalski

Ostatnie dni były bardzo zwariowane. Rozpoczęło się roadshow, czyli prezentacje i rozmowy z potencjalnymi inwestorami. Jak pisałem wcześniej, przygotowuję się do wprowadzenia swojej firmy na giełdę. Ponieważ po 8 dniach od podpisania umowy w sprawie debiutu na New Connect, jedyne na co mogę sobie pozwolić to publikacja jednego z listów i mojej odpowiedzi. Mam nadzieję, że autor nie pogniewa się z ujawnienia tego listu. Niemniej list świetnie napisze na szybko, co u mnie słychać.

Krzysztof pisze:
> Hej Paweł,
>
> w związku z tym, że przestałeś używać GG/Tlena nie za bardzo mam jak z
> Tobą porozmawiać wieczorami (pewnie i tak nie masz czasu, ale co tam:)).
> Najbardziej interesują mnie jak wypadły ostatnie konferencje - na blogu
> nie ma wzmianki, choć myślę, że było fajnie.
>
> Ze względu na umieszczenie konferencji na tygodniu, nie mogłem dojechać,
> a bardzo chciałbym dowiedzieć się o "tajnikach zarządzania finansami w
> sklepie internetowym, tak aby przychody szybciej budowały wartość
> sklepu", o których informowałeś na blogu.
>
> Jeżeli znajdziesz chwilę to daj znać, o co chodziło w tym tajemnicznym
> fragmencie. Może to będzie to, o czym jeszcze nie wiem:)
>
> No i jeszcze raz powodzenia z IAI SA!

Moja odpowiedź w oryginale:

Dzięki za życzenia. Z GG rzeczywiście zrezygnowałem.
Jeżeli chodzi o pierwszą konferencję, na Infotrendy to wypadła chyba świetnie. Z tego co słyszałem jako jedyni przyłożyliśmy się z Sebastianem do roboty, bo inni prelegenci w pubach zamówili piwa i rozmawiali o pierdołach.
Jeżeli chodzi o opis cashflow to jest na to wielkie ciśnienie. Ludzie mówili mi po konferencji, że cieszą się, że na sam koniec mogli dowiedzieć się czegoś konkretnego, bo po wykładach Majewskiego i Cybulskiego wychodzili i myśleli, że stracili czas przyjeżdżając.
Jeżeli chodzi o naszą prelekcję to trwała bite 3,5h po których musieliśmy przerwać, bo rano wstawaliśmy o 6:30 żeby jechać do Międzyzdrojów.
Tak więc samo rozumiesz, że 3,5h gadania to materiał na pół książki. Niemniej postaram się o tym trochę napisać, przynajmniej prostsze do wytłumaczenia fragmenty. Wątpię jednak, abym znalazł czas na spisanie tego wszystkiego o czym mówiliśmy.
Mam jednak dobrą wiadomość. Na najbliższym Netcampie będziemy gwiazdami specjalnymi co już zapowiedzieli organizatorzy. Mamy raz jeszcze przedstawić to o czym mówiliśmy na panelu, czyli cashflow w e-businessie, ale i ogólniej w firmach. My o tym mówimy "ekonomia stosowana". Zapraszam cię na ten wykład. Niestety i tym razem w Szczecinie. Zaleta jest też taka, że Netcampy są filmowane, więc wkrótce materiał ma szansę pojawić się na stronie.

Co do braku czasu, to wiesz ... Rzeczywiście nie mam go za wiele. Obecnie mamy dosłownie urwanie głowy. Wszystkie te konferencje to roadshow przed private placement. Już wiemy, że emisja prywatna się zamknie, więc w jeżeli wszystko pójdzie pomyślnie, w lipcu IAI S.A. będzie spółką notowaną na giełdzie. Niestety wszystkie te pokazy zbiegły się z jeszcze większą ilością zamówień. Tak więc zdecydowanie przerzuciłem się tylko na telefon i e-mail. Dzięki temu mogę odpisywać w wolnych chwilach i w drodze. Na gg odpisywałbym sporadycznie, więc było by gorzej, niż teraz, kiedy go nie używam i umieściłem o tym informację w statusie.

p.s. Jeżeli chcesz zobaczyć jak pracujemy zajrzyj na materiał, który był wyemitowany 2 dni temu w TVP. Materiał do zobaczenia i pobrania ze strony http://ww6.tvp.pl/248,20080424703000.strona Reporter uchwycił to genialnie, więc miłego oglądania.

pozdrawiam


Pawel Fornalski
CEO, IAI-System.com

office: +48 91 4841839
mobile: +48 507 087 947
skype: pfornalski

 

 
Dla ułatwienia wyciągnąłem film tutaj poprzez podlinkowanie go bezpośrednio z archiwum TVP 

Co u mnie słychać? Wybieram się na giełdę

pfornalski
Co u mnie słychać? Nie zapomniałem o czytelnikach tego blogu. Cały czas czeka na mojej liście do napisania kilka nowych postów, głównie dla sprzedawców w sklepach internetowych. Z czego wynika mój brak czasu? Przede wszystkim ze wzrostu znaczenia IAI-System.com i mojej roli jako dyrektora generalnego tej firmy. Spadek szybkości pisania nowych postów chciałem uzasadnić, a przy okazji napisać kilka zdań o tym co mnie tak ostatnio pochłania.

© Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci