Menu

Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą

Nazywam się Paweł Fornalski. Jestem założycielem i prezesem IAI S.A., dostawcy rozwiązań e-commerce dla sklepów internetowych i rezerwacji noclegów dla właścicieli apartamentów i hoteli. Na tym blogu piszę, w oderwaniu od oficjalnych poglądów innych właścicieli i pracowników IAI o tym co mnie prywatnie porusza. Gdybyś chciał się skontaktować pisz na pawel(a)fornalski.pl

Pozycjonowanie

Nowe Google zabije porównywarki cen albo sklepy

pfornalski

Dzisiaj zauważyłem bardzo niepokojącą rzecz. Ponieważ takie tematy jak Google i SEO wywołują gorące dyskusje na razie nie śmiem wysuwać daleko wysuniętych wniosków. Poczekam z nimi do czasu, kiedy upewnie się, że moje przypuszczenia są albo pradziwe, albo fałszywe.

Ostatnimi czasy Google grzebało przy algorytmach indeksowania i wyświetlania. Chodzi o tzw. "Duplicate content filter". Według ogólnych założeń filtr ma eliminować powielaną treść. Problem polega na tym, że porównywarki cen bazują na agregowaniu treści ze sklepów. Ponieważ sam pisałem moduł eksportu do porównywarek w IAI-Shop.com doskonale wiem jak to działa. Do pliku XML wkłada się id, link, cenę oraz to co dla nowego filtru okazuje się być podejrzane - link do zdjęcia, nazwę i opis. Problem w tym, że nikt nie tworzy innych nazw, opisów i zdjęć na potrzeby każdej porównywarki, których ilość stare rośnie i obecnie naliczyłem ich kilkanaście zintegrowanych z IAI-Shop.com.

I najczarniejszy scenariusz ziścił się, od paru dni obserwuję znikanie z wyników google linków z tzw. ogona (szerokiego pozycjonowania). W to miejsce zaczęły się pojawiać linki do stron porównywarek cen, na których widać tylko jeden produkt, moich klientów. Google preferuje prawdopodobnie te strony, ponieważ ze względu na swój charakter i przeznaczenie, mają wyższy PageRank. Wyniki dla słów kluczowych pozostają ciągle nietknięte. Niemniej ilekroć wpisze się nazwę produktu (co było ważnym atutem w IAI-Shop.com) pojawia się strona którejś porównywarki. Problem dotyczy przy tym tylko klientów, którzy korzystają z popularnych porównywarek cen.

Z pozoru może się wydawać, że nic poważnego się nie stało, klient i tak trafi na stronę sklepu. Problem jednak w tym, że za to kliknięcie trzeba już zapłacić, niejednokrotnie słono.

A teraz trochę daleko idących (spiskowych?) wniosków:

  1. Sprzedający w sklepie musi poważnie zastanowić się nad tym, czy uruchomić integrację. A więc Google w ten sposób eliminuje porównywarki cen jako strony początkowe do poszukiwania produktów. Wielu internautów (ja się do nich zaliczam) przestało szukać w Googlowskim śmietników produktów, a zaczęło korzystać z porównywarek cen.
  2. Jaki jest model biznesowy porównywarek? Kasować za kliknięcia i wyświetlać reklamy. Wystarczy zajrzeć na linki z Google do pojedynczych ofert aby zobaczyć, że obok nich są wszyscy konkurenci sklepu. A więc takie wyniki nie tylko powodują, że sprzedający płaci za wejścia, to jeszcze kieruje klientów do konkurencyjnych sklepów.
  3. Koszty prowadzenia sklepu mogą niebotycznie wzrosnąć. Odwiedziny z Google mogą stanowić np. 80% wejść. Jeżeli za każde klieknięcie sprzedający będzie musiał zapłacić od kilku do kilkudziesięciu groszy, policz sam o ile wzrośnie koszt prowadzenia sklepu przy ruchu na poziomie 5000UU dziennie.
  4. Kod sklepów internetowych upodabnia się do siebie. Sprzyjają temu tendencje takie jak chociażby XHTML Strict oddzielający CSS od HTML. Dodatkowo większość sklepów wykorzystuje gotowe opisy producentów lub hurtownii. Obawiam się, że nowy algorytm wyeliminuje mniejsze sklepy, faworyzując te o bardziej ugruntowanej pozycji. Mniejsza ilość sklepów i wyższe nakłady na copyrighting i pozycjonowanie mogą spowodować wzrost cen.
  5. Osoby wystawiające na aukcjach często kradną zdjęcia i opisy ze sklepów. Allegro często okupuje pierwsze miejsca w wynikach na wiele słów kluczowych. A więc wystawiona aukcja może wyeliminować z gry sklep.
  6. Niektóre pogłoski mówią o trwałym usuwaniu odnośników z indeksów dla których stwierdzono powieloną treść. Bardzo łatwo wyobrazić sobie techniki ataku polegające na powielaniu treści konkurenta, wydawaniu pieniędzy na pozycjonowanie fałszywego sklepu i wykluczanie trwałe konkurentów. Zostanie zachwiana zasada, że jedna strona nie może wpłynąć na drugą.
  7. Pierwsze objawy mechanizmu Google zauważyłem już w wakacje, kiedy znikały strony sklepów z Google po uruchomieniu programu partnerskiego. Problemu nie dawało się wytłumaczyć. Po wysłaniu kilku listów do Google przeze mnie i moich klientów, problem zniknął. Teraz upatruję przyczyny tych dziwnych zachowań w próbnym uruchamianiu filtrów. Czy zatem Google zabije ideę programów partnerskich?
  8. Coraz częściej na pierwszych stronach lądują fałszywe blogi zawierające powielone treści z innych stron i sklepów. Są nową formą spamowania. Skopiowana treść wykosi oryginał. Komu pomoże nowy algorytm Google? Obawiam się że nikomu. Jak Google stawało się śmietnikiem, tak coraz większym zostanie.
Mam nadzieję, że nowy algorytm jest dopiero w fazie beta i zostanie dostrojony. Jeżeli będzie działał w tej postaci w której jest teraz, ludzie jeszcze szybciej odwrócą się od Google przy zakupach. Jak będzie czas pokaże. Mam tylko nadzieję że przesadziłem rysując czarny scenariusz.

Domena jest jak wino, im starsza tym lepsza

pfornalski

Każdemu zależy na dobrej pozycji sklepu w wyszukiwarkach i indeksowaniu na słowa kluczowe w jego branży. Niestety w przypadku nowych domen (sklepów, serwisów) nie jest to łatwe, szczególnie w Google. W przypadku tej najpopularniejszej wyszukiwarki spore znaczenie ma wiek domeny, co powoduje, że w pierwszych 2-3 miesiącach istnienia domeny osiągnięcie dobrej pozycji jest skrajnie trudne, często niemożliwe. Jak zniwelować ten efekt lub przyśpieszyć indeksowanie?

Nikomu nie przychodzi pomysł otwarcia sklepu z dnia na dzień. W naszej firmie zazwyczaj od pomysłu do uruchomienia sklepu mija miesiąc, a często klient jeszcze nie uruchamia (wykupuje) domeny gdyż czeka aż wprowadzi ofertę. Wtedy od momentu zamówienia do faktycznego startu mijają 2 lub 3 miesiące. Okres ten można wykorzystać na „zakorzenienie" strony w wyszukiwarkach.

Jak to zrobić?
Wystarczy stworzyć najprostszą stronę i umieścić ją pod adresem strony głównej (np. index.html). Oczywiście strona ta musi być widziana pod domeną pod którą będzie działał serwis. Ważne jest to, żeby w treści tej strony umieścić słowa dotyczące branży w której będziemy działali i później pozycjonowali stronę. Np. jeżeli będziesz uruchamiał sklep z artykułami dla wędkarzy umieść np. logo sklepu (lub jego nazwę), dane kontaktowe np. telefon, adres e-mail oraz umieść np. tekst „Zapraszamy wkrótce na zakupy w naszym sklepie. Oferta sklepu będzie zawierała wędki, kołowrotki, przynęty,podbieraki, stroje wędkarskie, kalosze i wiele innych". Dodatkowo warto zadbać o umieszczenie jak najwcześniej linków na zaprzyjaźnionych stronach i zgłosić stronę do Google. Bardziej zaawansowani mogą pokusić się o ustawienie odpowiednich meta oraz title. Pamiętaj, że pierwszeństwo nad wyglądem ma jak najszybsze uruchomienie. Tak więc jeżeli zależy Ci na efektownej stronie, uruchom wersję tekstową i dopiero wtedy zacznij pracować nad jej wyglądem.

Co to da?
Każdy pozycjoner, któremu będziesz chciał zlecić pozycjonowanie sklepu na nowej domenie powie, że przez pierwsze 3 miesiące nie masz co liczyć na efekty. Dlatego te 2-3 miesiące wyświetlania strony startowej z przynajmniej paroma linkami prowadzącymi do tej strony spowodują, że praktycznie będziesz mógł pozycjonować stronę od momentu startu sklepu lub domena zyska przynajmniej 3 miesiące życia w indeksach Google. W późniejszym okresie zawsze będą to dodatkowe 3 miesiące.

Co daje pierwsza pozycja w Google?

pfornalski

Dzisiaj wyręczę się tekstem przygotowanym przez mojego wspólnika Sebastiana, który to tekst został przygotowany specjalnie do IAI-News (bloga wewnętrznego dla klientów IAI-Shop.com). Tekst ten wklejam, bo jest według mnie bardzo dobry

Pierwsza strona Google, pierwsza dziesiątka wyników, pierwsza trójka w Googlu, czy pierwsze miejsce na Google - wiele osób prowadzących e-biznes swoją nadzieję pokłada w miejscu, które zajmuje ich strona w tej wyszukiwarce.

Pozycjonowanie i dbanie o jak najlepsze rezultaty często pochłaniają nie małe sumy pieniędzy jednak mało osób zastanawia się jak tak naprawdę to wycenić i przede wszystkim ocenić. O ile lepsze jest pierwsze miejsce od trzeciego? A ile warte jest miejsce siódme albo ósme?

Ostatnie badania pokazują klikalność na wyniki wyszukiwania w Google w zależności od miejsca strony. Pokazują, że pierwsze miejsce zgarnia przeciętnie ponad 55% kliknięć, a pierwsza piątka w sumie ponad 88%.

Te wyniki pozwalają wycenić pracę pozycjonerów, coś co do tej pory było trudno mierzalne. Oczywiście jest to tylko propozycja do rozważenia, ale może pozwolić właścicielom serwisów uniknięcia nabicia w przysłowiową butelkę.

Skupmy się przykładzie podanym w badaniu: "Weźmy ranking słów kluczowych np wordtracker, znajdujemy zapytanie, które generuje 200 zapytań do wyszukiwarki w ciągu 24 godzin. Jeżeli będziemy na pozycji 1 w Google pod to zapytanie, wtedy będziemy mieli 112 wejść na stronę dziennie (200 x 56.45%)."

Rankingi zapytań w Googlu są ogólnodostępne, więc z zdobyciem tych informacji nie będzie problemu. Mając oszacowaną ilość wejść i współczynnik konwersji gości na zakupy (ile osób, którzy odwiedzają stronę sklepu robi zakupy - dzięki statystykom IAI-Shop.com i raportom menadżerskim jest możliwe oszacowanie takiego wskaźnika, podaje sie różne jego kombinacje - najczęściej jest to ilość zakupów w stosunku do unikalnych gości, albo ilość klientów sklepu którzy dokonali zakupu w stosunku do unikalnych gości). Przyjmijmy, że na nasze potrzeby wynosi on 10% (bardzo optymistyczne podejście, bo częściej się to liczy w promilach niż procentach, ale to ułatwi rachunki), to znaczy, że średnio z 112 osób, które wejdą na stronę sklepu dziennie, 11,2 osoby zrobi zakupy. Jeżeli znów wrócimy do raportów menadżerskich w IAI-Shop.com będziemy mogli sprawdzić wartość przeciętnego zamówienia (przyjmijmy na potrzeby tego przykładu 100 złotych). Jeżeli pomnożymy to przez ilość te przykładowe 11,2 to otrzymamy obrót jaki dziennie wygeneruje nam pierwsze miejsce w Googlach w danej branży (1120). Pozycjonerom nie opłaca się płacić na pewno więcej niż wartość marży od tego wygenerowanego obrotu. Jeżeli średnia marża w sklepie wynosi 20% to absolutną granicą opłacalności jest wynagrodzenie pozycjonera rzędu: 224 złote. A jeszcze trzeba pamiętać o innych kosztach , na które trzeba wydać marżę, no i zysku właściciela sklepu.

To jednak przypadek skrajny, dla pierwszego miejsca w Googlu. To prawdziwa ziemia obiecana dla każdego właściciela sklepu, istny Eden w internetowym świecie. Jak to się jednak rozkłada dla dalszych miejsc? Czy ulokowanie się w bliższym lub dalszym sąsiedztwie od tego Edenu daje również całkiem niezłą pozycję w biznesie? Przy okazji proszę zwrócić uwagę na dziwne zjawisko, które zachodzi pomiędzy czwartym a piątym miejscem (podobnie jest przy 9 i 10). Przeanalizowaliśmy to na tym samym przykładzie i tych samych danych. Wyniki:

  • Drugie miejsce to 13,45%, co daje wejść 26,9, a więc marżę sklepu 53,8 zł
  • Trzecie miejsce to 9,82%, co daje wejść 19,64, a więc marżę sklepu 39,28 zł
  • Czwarte miejsce to 4,00%, co daje wejść 8, a więc marżę sklepu 16 zł
  • Piąte miejsce to 4,73%, co daje wejść 9,46, a więc marżę sklepu 18,92 zł
  • Szóste miejsce to 3,27%, co daje wejść 6,54, a więc marżę sklepu 13,08 zł
  • Ósme miejsce to 2,91%, co daje wejść 5,82, a więc marżę sklepu 11,64 zł
  • Dziesiąte miejsce to 2,55%, co daje wejść 5,1, a więc marżę sklepu 10,2 zł

Proszę zwrócić uwagę, że różnica pomiędzy drugim a pierwszym miejscem dla sklepu internetowego to wzrost obrotów o ponad 400%. Również inne zmiany są spore, na przykład przeskok z dziesiątej na piątą pozycję może oznaczać aż o 85% większe obroty. Z drugiej strony różnica pomiędzy pierwszym a drugim, trzecim czy jakimkolwiek innym miejscem jest olbrzymia.

Przy okazji drobna uwaga, lekko odbiegająca od tematu. Tak jak w każdym równaniu, tak i w tym, są zawsze dwie strony i różne czynniki. Zwiększenie obrotów nie musi być zależne tylko od pozycji w Googlu, ale również od zwiększenia współczynnika konwersji wejść w stosunku do zakupów.

To ile pieniędzy oddać pozycjonerowi za pierwszą, drugą, czy ósmą pozycję w Google jest sprawą dogadania szczegółów pomiędzy firmami. Warto jednak policzyć choć w przybliżeniu ile ta pozycja jest rzeczywiście warta. Czy za trzecią pozycję warto już płacić na przykład 200 złotych, czy nie? Oczywiste jest też, że w sklepach wielobranżowych słowo słowu nie będzie równe (różna jest marża w różnych branżach), a czasem warto też zapłacić parę złotych więcej za prestiż. Opisana tu stosunkowo prosta metoda daje możliwości ocenienia swojej pozycji finansowej w całym zamieszaniu. Sprawdzenie tego zajmie kilka chwil, a pozwoli zaoszczędzić pieniądze i ocenić jakie wydatki opłaca się ponieść aby poprawić lub utrzymać pozycję. Bo czy zawsze opłaca się wydać sto złotych więcej żeby się przebić z 6 na 5 piąte miejsce?

Porównując to do podróżowania - ta statystyczna metoda nie jest tak dokłada jak współczesny system GPS (a propos - to też system pozycjonowania), ale pozwoli w miarę dokładnie ocenić na podstawie księżyca i gwiazd, busoli oraz wiedzy ogólnej z astronomii i geografii, gdzie jesteśmy i w którą stronę płyniemy na tym "googloceanie". To nic strasznego - jeszcze w ubiegłym wieku ludzie podróżowali w ten sposób do okola świata i świetnie trafiali do celu, a satelity były zastrzeżone dla działań wojskowych. Zastosowanie dokładniejszych statystyk mówiących o wejściach na stronę ze względu na poszczególne słowa wyszukiwane na Googlu zbliży nas do systemu GPS.

Oczywiście to tylko statystyki, które lubią też się zmieniać i są w pewnym stopniu uogólnieniem sytuacji. Ludzie zmieniają swoje zachowania w czasie i być może za rok, struktura takich kliknięć będzie inna. Jednak te wyniki i obliczenia dają możliwość lepszej wyceny pod względem finansowym pracy danego pozycjonera. Ważne jest to, żeby nie bać informacji o swojej firmie i szukać ich na każdy możliwy sposób. Polecamy pod rozwagę cały tekst, z którego korzystaliśmy, który jest pod linkiem:

http://www.strajk.pl/heat-map-1-strony-wynikow/seo-google/

Link popularity za wszelką cenę?

pfornalski

Czy zastanawiałeś się co robią osoby zajmujące się pozycjonowaniem, aby magicznie podnieść pozycję Twojej strony w wyszukiwarkach? Niezbędnym zabiegiem jest zwiększenie popularności (ang. link popularity). Operacja ta polega na sztucznym zwiększeniu ilości linków prowadzących do strony. Styl w jakim to robią jest różny. Niektóre działania są dalekie od dozwolonych. Prezentuję 2 niechlubne techniki.

Link Popularity vs. PageRank vs. Yoda

Pierwsza część działań sprowadza się do umieszczenia linków na stronach pozostałych klientów, których obsługuje pozycjoner. Czy zastanawiałeś się, czemu pozycjonerzy żądają dostępu do FTP lub w inny sposób do kodu źródłowego serwisu? Ostatnio zostałem wręcz znieważony przez pozycjonera, którego wynajął jeden z klientów, po tym jak wytłumaczyłem mu, że dostęp do strony nie jest mu potrzebny. Zapewniłem, że chętnie zastosuję się do wszystkich jego wytycznych, jednak dawanie dostępu do systemu jest nierozsądne i w naszej firmie niedopuszczalne. Kiedy klient napisał do mnie wiadomość, że pozycjoner domaga się przynajmniej dostępu do kopii systemu, odpowiedziałem że takie roszczenia są równie uzasadnione co żądanie karty pojazdu, 2 kluczyków, dowodu rejestracyjnego i pełnego baku paliwa tylko po to, aby nakleić reklamę na drzwiach w agencji reklamowej. Dopiero taki przykład podziałał. Właściciele sklepów godzą się na takie „wizyty", mając po nich pozostawione furtki (ang. backdoor). Przez które pozycjoner będzie wstawiał linki następnych klientów. Efekt taki można uzyskać bezpłatnie przystępując do programu wymiany linków lub zwyczajnie wymieniając się linkami np. z serwisem tematycznie powiązanym ze sklepem. Poza tym pozostaje aspekt bezpieczeństwa. Działanie takie jest nierozważne względem informacji o klientach i często naruszające ustawę o ochronie danych osobowych.

Innym rodzajem niechlubnych działań jest tzw. forum flooding, czyli dodawanie nieskończonej ilości linków w postach na forach, po całym świecie. Mamy z tym wielki problem w naszych portalach. Pozycjonerzy uruchamiają coś na wzór pajączka wyszukiwarki internetowej. Pajączek ten wstawia tekst z linkami ilekroć znajdzie formularz i przycisk „submit". Sposobem na zabezpieczenie się przed tym jest dodanie kodów graficznych do wpisania oprócz np. podpisu. Innym rozwiązaniem jest dynamiczne modyfikowanie strony i np. generowanie formularza przy pomocy Java Script np. po naciśnięciu przycisku „wypowiedz się". Niestety to powoduje, że posługiwanie się stroną np. w PDA, komórce czy przeglądarce tekstowej staje się niemożliwe.

Opisane działania to dopiero początek listy niechlubnych działań pozycjonerów. Następnym razem zlecając taką usługę sprawdź dokładnie w jaki sposób pozycjoner chce zwiększyć popularność Twojej strony. Jeżeli nie jest w stanie przedstawić konkretnych porad do zastosowania na stronie, prawdopodobnie jego działanie będzie bazowało na postawieniu farmy linków, za którą jeszcze słono zapłacisz.

Forum spamming na Rumor.pl

© Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci