Menu

Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą

Nazywam się Paweł Fornalski. Jestem założycielem i prezesem IAI S.A., dostawcy rozwiązań e-commerce dla sklepów internetowych i rezerwacji noclegów dla właścicieli apartamentów i hoteli. Na tym blogu piszę, w oderwaniu od oficjalnych poglądów innych właścicieli i pracowników IAI o tym co mnie prywatnie porusza. Gdybyś chciał się skontaktować pisz na pawel(a)fornalski.pl

Podstawy biznesu

Patrz na ceny netto – poradnik dla przemieszczającego się taxi

pfornalski

Temat VATu, oceniając statystyki wzbudza duże zainteresowanie. Przy okazji tego tematu chciałem zwrócić uwagę na jedną kwestię, którą opowiadam znajomym jako anegdotę. Otóż przemieszczając się po Polsce dalej niż 200km używam pociągu a następnie przemieszczam się taksówkami. Tak jest szybciej, taniej i przede wszystkim bezpieczniej. Ponieważ są to podróże służbowe, biorę zawsze dokument i wpisuję go w koszty.

Spotykam przy tym 3 typy taksówkarzy:

  1. Normalni – płacą jak minister finansów nakazał 22% VAT

  2. Rolnicy – nie tylko na KRUS, ale wystawiający faktury jako rolnicy z 3% VAT

  3. Kombinatorzy – udają że mają przychody niższe od 50 tysięcy złotych rocznie

Nie wdając się w szczegóły, przemierzając ten sam kurs, zakładając że w każdym przypadku otrzymamy tę samą cenę za przejazd dla równego rachunku 100zł otrzymamy w wyniku:

  1. Fakturę z VAT 22% - 100zł brutto, 81,97zł netto

  2. Fakturę z VAT 3% - 100zł brutto, 97,09zł netto

  3. Rachunek bez VAT – 100zł brutto (czyli 100zł netto).

I niby płacę tyle samo, ale defacto, ponieważ moja firma co miesiąc odprowadza pokaźny VAT, naliczony VAT pozwala mi dokładnie o tyle zmniejszyć podatek VAT płacony w następnym miesiącu, a więc tak naprawdę zakładając odliczenie 19% CIT moja firma płaci za ten sam kurs taksówką:

  1. 71,25zł

  2. 78,64zł

  3. 81,00zł

Sugeruję zatem zamawiać taksówki wyłącznie płacące normalny VAT. Jak widać na podstawie tych wyliczeń, jeżeli przyjedzie taksówkarz kombinator (który unika wejścia na VAT), zapłacimy o 10zł więcej za kurs. Dlatego nie oszukujmy się, kombinatorzy na VAT nie tylko kosztują nas jako podatników, ale również z powodu braku możliwości odliczenia VAT, kosztują nas jako zwykłych klientów będących również na VAT. Dlatego zamawiając na drugi raz taksówkę lub wybierając taksówkę na postoju, warto nie tylko zwrócić uwagę na to czy jest w dobrym stanie technicznym, ale również zapytać się jakim rodzajem podatnika dany taksówkarz jest. Wyjdzie zwyczajnie taniej.

Prowadząc sklep internetowy: być VATowcem czy nie być?

pfornalski

Być VATowcem albo nie być? Oto jest pytanie. Wielu drobnych przedsiębiorców otwierających sklep internetowy zastanawia się nad odpowiedzią na to pytanie. Kalkulują i liczą czy opłaca się być VATowcem. W moim mniemaniu odpowiedź jest bardzo prosta i krótka. Tak naprawdę bowiem limit obrotów do zwolnienia VAT jest tak niewielki, że bez jego osiągnięcia, działalność handlowa w ogóle nie ma sensu. W roku 2009 limit obrotów od jakich zwolnienie z płacenia VAT obowiązuje to 50 tysięcy złotych. Oznacza to, że na każdy miesiąc działalności sklepu w ciągu roku, górny limit obrotów to 4166zł. Czy jest realne prowadzenie firmy handlowej przy takich przychodach? Zdecydowanie nie.

W przypadku jednoosobowej firmy usługowej, przychód można w dużym uproszczeniu kojarzyć z przychodem osobistym właściciela. W tym przypadku zyskowność kształtuje się na poziomie 70-90% w stosunku do obrotu. Taki dochód może być dla niektórych przedsiębiorców satysfakcjonujący.

W przypadku firmy handlowej, rentowność kształtuje się na poziomie 10-50% w stosunku do obrotów. Zakładając średnią rentowność na poziomie 30% uzyskujemy zysk przed opodatkowaniem na poziomie około 1250zł. Należy przy tym odliczyć od takiego dochodu ZUS (patrz aktualne stawki), czyli na dzień około 840zł. Po opłaceniu ZUS zostaje zatem 410zł na miesiąc, od których dodatkowo trzeba odprowadzić podatek dochodowy.

Nikt chyba nie zamierza prowadzić firmy i zarabiać 410zł. Dlatego lepiej skupić się na dobrym biznesplanie i zdobyciu środków na rozwój firmy, zakładając obroty przynajmniej 30 tysięcy złotych miesięcznie (dochód przed opodatkowaniem przy 30% rentowności daje 9000zł na miesiąc), przy których firma będzie miała szansę trwać i zapewnić klientom odpowiedni poziom usług.

Można oczywiście założyć start firmy jako „nieVATowca” z zamiarem przejścia na VAT w momencie przekroczenia obrotów. Wielu klientów jednak chce otrzymywać faktury VAT, zwłaszcza firmy z Unii Europejskiej, które chcą otrzymywać towary bez VAT. Brak możliwości wystawienia faktury będzie skutkował omijaniem sklepu przez firmy, a i klienci potrafią krzywo się patrzeć na sklep, który napisze na swojej stronie, że faktur VAT nie wystawia. Nie będziemy mogli też zaliczyć do odliczeń VAT wszystkich inwestycji poniesionych w momencie tworzenia sklepu, czyli w okresie zwolnienia z VAT. Pozorne oszczędności zje również VAT brak odliczenia VAT przy zakupie produktów w początkowym okresie działalności i konieczność zapłacenia VAT (zazwyczaj 22%) w momencie ich sprzedaży. Z tych wszystkich powodów, zastanawianie się czy zostać VATowcem jest stratą czasu, tym bardziej, że Ministerstwo Finansów stale pracuje nad rozszerzaniem grupy podatników VAT.

Outsourcing to konieczność, nie tylko oszczędność

pfornalski

Wczoraj usłyszałem bardzo fajny cytat, który świetnie oddaję to co ostatnio napisałem w poście „Outsourcing się opłaca". Oto i on:

"Wartość przedmiotu nie leży w jego posiadaniu, lecz w jego używaniu"

W pierwszym odruchu można pomyśleć, że powiedział to jeden z bankierów zajmujących się leasingiem, albo ktoś kto oferuje system w ASP. Otóż nie, cytat ten pochodzi z 350r. p.n.e. i powiedział to Arystoteles.

Wydarzeniem numer jeden w świecie e-biznesu w ostatnim tygodniu bez wątpienia stało się ogłoszenie przez Hooplę upadłości. Ileż ironii w tym, że 22 sierpnia, czyli na kilka dni przed ogłoszeniem w poście „Outsourcing się opłaca" pisałem o mojej korespondencji z nimi 3 lata temu. Tak niestety jest, że outsourcing nie tylko się opłaca, ale i w niektórych przypadkach staje się koniecznością.

Aby firma odniosła sukces na rynku wolnej konkurencji musi się czymś wyróżniać. Jedno z podstawowych haseł marketingu brzmi wyróżnij się albo zgiń. W mojej ocenie Hoopla była właśnie nijaka i to w mojej ocenie stała się powodem jej upadku. Różni eksperci od e-biznesu na swoich blogach wrzucili już po garstce ziemi na trumnę Hoopli, więc ja mogę napisać coś czego oni nie poruszyli, otóż właśnie bylejakość. Wiele firm handlujących w sieci jest właśnie byle jaka. Najczęściej model przyjmowany przez te firmy opiera się na podpatrywaniu konkurentów, nie na wymyślaniu samemu swojej własnej drogi, w oparciu o potrzeby (patrz „Konkurenci vs. Klienci").

Działalność sklepu internetowego lub każdego innego rodzaju działalności można sprowadzić do kilkudziesięciu różnych elementarnych czynności (podsystemów) tjnp. obsługa telefonu, obsługa e-maili, przesyłka towaru do klienta, prowadzenie księgowości i kadr, ewidencja sprzedaży, wystawianie dokumentów księgowych, pakowanie przesyłek, aktualizacja oferty, aktualizacja stanów magazynowych itd. Aby się wyróżnić należy przynajmniej jedną z tych rzeczy robić lepiej niż konkurenci. Oczywiście to, że ktoś najlepiej na świecie potrafi prowadzić księgowość nie oznacza, że odniesie sukces. Klienci sklepu nie będą tego wcale widzieli. Twoja firma musi się czymś wyróżniać i musi to być zgodne z profilem działalności. Jeżeli bowiem najlepiej na świecie rozliczasz księgowość, powinieneś otworzyć firmę księgową, a nie prowadzić sklep internetowy. Jeżeli nie znasz się natomiast na księgowości, nie trać na nią czasu i zleć jej prowadzenie do biura rachunkowego.

Outsourcing to możliwość wykorzystania najmocniejszej stronie firmy i skupienie się tylko na tym obszarze działalności. Jeden z moich klientów, firma Operator24.pl zajmuje się prowadzeniem sklepów internetowych w oparciu o IAI-Shop.com dla różnych firm, którym znudziła się obsługa klienta. Ich silną stroną jest świetnie opanowanie logistyki, a ich klientów dostępność dobrych produktów poszukiwanych w sieci.

Podobnie sprawa ma się w przypadku produkcji systemu informatycznego na potrzeby prowadzenia sklepu internetowego. Ja zajmuje się tym profesjonalnie (7 dni w tygodniu po kilka/kilkanaście godzin dziennie) od 10 lat. Żaden, nawet najgenialniejszy szef najgenialniejszej spółki nie zaprojektuje i wdroży lepszego systemu. Dlaczego? Dlatego, że może mieć lepsze pojedyncze pomysły, a jego pracownicy nawet mogą pewne obszary programu napisać lepiej niż moi pracownicy. Jednak system, jako całość to suma tysięcy drobnych modułów. Aby je poprawnie skonstruować, nie zgapiając od innych, trzeba włożyć w to ogromną ilość pracy i popełnić ogromną ilość błędów. Tylko ten kto włoży w to więcej czasu i energii wygra. Jeżeli ten szef wykonuje również inne obszary działalności np. prowadzi hurtownię stali, w życiu nie wygra ze mną na polu systemu informatycznego, tak jak ja nie wygram z nim na rynku handlu stalą.

Dlatego nie prowadzę porównywarki cen, katalogu sklepów czy nie zajmuje się ich marketingiem, jak również nie prowadzę bezpośrednio sklepów internetowych, tak właściciele sklepów nie powinni zajmować się nadzorem nad produkcją oprogramowania (patrz post „Core business"). Poza tym nie oszukujmy się, nie da się stworzyć np. w miesiąc czy nawet 6, dobrego programu, wygrywającego z miejsca z innymi. Pierwsza wersja IAI-Shop.com powstała po 7 dniach mojego programowania. Od tego czasu pracowało nad rozwojem systemu wielu ludzi na pełen etat, przez wiele roboczolat i ciągle praca nie jest skończona. Stworzenie dobrego systemu to setki tysięcy roboczogodzin. Firma która zleci napisanie w ciągu nawet kilkuset roboczogodzin systemu obsługi sklepu internetowego ledwie liźnie temat.

Outsourcing to również oszczędność. Każda kolejna kopia, wdrożenie, obsługiwany klient redukuje koszt części koncepcyjnej i minimalizuje koszt popełnianych błędów i zmian. Dzięki tym wszystkim zaletom outsourcingu firmy korzystające z usług biur rachunkowych czy IAI-Shop.com osiągają szybciej sukces. Skupiają bowiem swój kapitał i energię na tym co rzeczywiście może sprawić, że wyróżnią się i wygrają ze swoimi konkurentami. Przykład Hoopli może być przestrogą dla wszystkich, że brak reklamy, jasnej wizji promocji i strategii firmy oraz angażowanie kapitału w posiadanie zamiast używanie, prowadzi jedynie w dłuższym okresie do upadłości.

Jeżeli chcielibyściemnie spotkać i porozmawiać osobiście, 10 i 11 października będzie ku temu okazja. Na targach IT home&business w Szczecinie (hale MTS przy ulicy Struga) IAI wykupiło stoisko targowe. Będziemy prezentowali IAI-Shop.com i tzw. aplikacje pomocnicze umożliwiające zorganizowanie logistyki w firmie oraz integracji z innymi systemami. Serdecznie zapraszam.

Podpisanie statutu IAI S.A.

Długo wyczekiwany moment, podpisanie statutu IAI S.A. spółki z przekształcenia IAI-System.com sp.j. IPO już niedługo.

Co u mnie słychać? Zapraszam na 2 konferencje z moim udziałem

pfornalski

Mijający dwa tygodnie od powrotu z gór były dosłownie wariackie. Od braku prądu w całym mieście, po bardzo dużą awarię TP, która sparaliżowała działanie wielu DSL. Na szczęście ta druga awaria trwała stosunkowo krótko. Za najważniejsze wydarzenie mijających dwóch tygodni uznaję jednak podpisanie umowy z Autoryzowanym Doradcą New Connect umowy na debiut giełdowy. Od tego miejsca nie mam już odwrotu. Od przyszłego tygodnia rozpoczynam przekształcanie IAI-System.com sp.j. w IAI S.A., tak aby w lipcu zadebiutować na giełdzie. Ponieważ dzisiejszy post nie temu chciałem poświęcić, wspomnę tylko tyle, że jeżeli ktoś chciałby wziąć udział w nabyciu akcji w ramach private placement proszony jest o kontakt mailowy na pfornalski(at)iai-system.com. Dopiszemy go do listy osób do których będziemy kierowali informacje o debiucie i dokument informacyjny. Na wstępie zaznaczę, że minimalny pakiet akcji w private placement IAI S.A. to 20 tysięcy złotych.

W najbliższym tygodniu czeka mnie udział w 2 konferencjach. Pierwsza i najważniejsza dla tego posta INOTRENDY 2008 (4 konferencja z cyklu e-commerce – sztuka e-businessu). Odbędzie się ona w dniach od 22 do 24 kwietnia 2008, tym razem we wnętrzach Szczecińskiego Zamku Książąt Pomorskich odbędzie się konferencja e-commerce, której celem będzie przybliżenie zagadnień związanych z nowoczesnymi metodami prowadzenia przedsiębiorczości.

Główne ścieżki tematyczne to:

  • e-marketing

  • e-rozrywka

  • e-technologie

  • a także e-inwencje.

W trakcie konferencji wystąpią specjaliści i eksperci zajmujący się tematyką e-biznesu. Prelegenci przygotowali szereg interesujących wykładów, a wśród nich zaprezentują m.in.:

  • jak rozpocząć przygodę z e-commerce na Nexto.pl?

  • skuteczny marketing w e-biznesie

  • Spreadshirt.net - Case Study: Personalizacja produktu w Internecie

  • advergames, czyli budowanie marki w sieci przez rozrywkę

  • skuteczność serwisów z wykorzystaniem wideo

  • pocałunek śmierci. Sukces i skalowalność serwisów WWW

  • case study: CafeNews - od pomysłu po debiut na giełdzie

  • strategie tworzenia społeczności internetowych

  • social Lending czyli pożyczki p2p

  • rozrywkowe serwisy społecznościowe

  • mobilne technologie dla biznesu

  • inkubatory przedsiębiorczości i fundusze venture capital

  • realizacja projektów informatycznych w korporacji

  • od czego zależy wartość serwisu internetowego?

Ponadto Organizatorzy zapraszają na wieczorne spotkania IT na Podzamczu, czyli dyskusje sympatyków i specjalistów o informatyce i nie tylko. Szczegóły na stronie www.infotrendy.pl

Specjalną atrakcją w ramach wieczornych spotkań z IT będzie panel dyskusyjny w którym wezmą udział:

  • ja, czyli Paweł Fornalski, IAI-System.com, ekspert od e-commerce, założyciel i pomysłodawca IAI-Shop.com

  • mój wspólnik Sebastian Muliński, IAI-System.com, COO, ekspert e-commerce i inwestycji finansowych

  • Marcin Majzner, ekspert od sprzedaży na Allegro

Panel na zaproszenie organizatorów poprowadzę 24 kwietnia, w Cafe Prawda na podzamczu. Spotkanie wystartuje o 19:00 i będzie prowadzone do ostatniego pytania. W niezobowiązującej, w obustronnej dyskusji i swobodnej atmosferze przekażę tym, którzy pofatygują się na spotkanie tajniki zarządzania finansami w sklepie internetowym, tak aby przychody szybciej budowały wartość sklepu. Dla wszystkich osób zaangażowanych w sprzedaż w Internecie, chcących powtórzyć sukces największych obecnie sklepów, jest to impreza obowiązkowa w kalendarzu.

Druga konferencja odbędzie się już poza Szczecinem, w Międzyzdrojach w hotelu Amber Baltic (tym samy gdzie odbywa się Festiwal Gwiazd). Będzie to konferencja zamknięta i jest dedykowana finansistom, VC i ekspertom od ekonomii. Na konferencji będę miał prelekcję na temat „Innowacje w MSP, Przepis na sukces w e-commerce: ASP, Agile, produkcja niematerialna”. Ponieważ prawdopodobnie większość z czytelników bloga nie będzie miała możliwości wzięcia udziału w tej konferencji, wspomnę tylko, że ludzi nauki zafascynował nasz model sprzedaży i osiągnięć w zakresie tego co fachowo nazywa się „produkcją niematerialną”. Dla mnie będzie to świetna okazja do zjednania sobie inwestorów IPO już całkiem niedaleko.

Aby zachęcić Was do przyjścia na mój panel, postanowiłem odszukać moje wystąpienie na poprzedniej edycji konferencji („E-commerce 2007”). Oczywiście była to prezentacja, nie panel, niemniej i tak sporo się działo. Szkoda tylko, że organizator zepsuł jakość nagrania. Dźwięk jednak jest bez zastrzeżeń:

 

 

 

A teraz próbka mojej wiedzy odnośnie budowania wartości firmy i przepływów finansowych. Sprawa wyszła czysto przypadkowo przy okazji mojego wystąpienia na pierwszym Netcampie w Szczecinie w ramach prezentacji "Case Study Hip-Hop.pl". Ponieważ do tej pory na blogu nie dawałem tych filmów, umieściłem 3 części. Najwięcej z punktu widzenia informacji o finansach dzieje się na 3 filmie.

 

 

 

 

 

 

Core business

pfornalski

Czasami ktoś pyta się mnie dlaczego IAI-System.com nie uruchamia porównywarki cen, albo swojego pasażu internetowego. Uważają to za naturalne rozwinięcie naszej działalności. Ja nie zamierzam jednak tego robić i nie dlatego, że nie potrafię bo podejrzewam, że potrafiłbym to zrobić przynajmniej tak dobrze jak projektanci istniejących porównywarek.

Problem jednak w tym, że taka porównywarka nie odpowiada mojemu tzw. core business. Moim zdaniem wprowadzanie czegoś zupełnie niezwiązanego ze swoją działalnością tylko po to, aby to wprowadzić było by błędem z kilku prostych powodów:

  1. Nie chcę konkurować z moimi partnerami w obszarach, których nie uczynię dochodowymi. Skoro nie będzie to moim core business, nie mam żadnego interesu psuć relacji z dziesiątkami partnerów. Skoro nie zamierzam skupić się na takiej działalności, bez trudu wysoko umotywowani właściciele istniejących stron dla których prowadzenie serwisu z płatnościami, porównywarki lub pasażu, jest core business pokonają mnie pod względem funkcjonalności, jakości i marketingu.

  2. To kosztuje - każdy wydatek nie związany z core business jest zbędnym luksusem zmniejszającym potencjał finansowy w obszarze który jest dla mnie strategiczny

  3. Zabiera czas - kiedyś opisałem historię zamknięcia gazety Hip-Hop.pl i w artykule tym tłumaczyłem, dosyć szeroko o co chodzi. W skrócie jeżeli przedsięwzięcie pochłania mój czas, angażuje kapitał i daje niewielki ROI a do tego nie rokuje nadziei na wzrost, bo rynek jest ustabilizowany, nie ma sensu uruchamianie czy kontynuowanie takiego przedsięwzięcia.

Samurajowie mieli bardzo mądre przysłowie: „Nie wyciągaj miecza z pochwy, jeżeli nie zamierzasz go użyć". Podobnie jest z chaotycznym uruchamianiem kolejnych przedsięwzięć nie powiązanych ze sobą. Jeżeli ktoś chciałby przeanalizować dobry przykład przemyślanego uruchamiania nowych produktów, powinien przejrzeć historię Adobe.

Oczywiście daleki jestem od promocji poglądu, że powinieneś trzymać się jednego kierunku, ponieważ takie zachowanie w długiej perspektywie jest ryzykowne. W mojej firmie realizowaliśmy kilka różnych działań. Obecnie wykonujemy 2 pozornie różne kierunki. Pierwszym jest prowadzenie portali społecznościowych, drugim jest obsługa sklepów internetowych. Historycznie te przedsięwzięcia były ze sobą powiązane. Otóż w roku 2000 kiedy Portal Hip-Hop.pl dopiero wystartował szukaliśmy sponsora. Trafiliśmy w ten sposób do człowieka, który powiedział „Ok, dam Wam pieniądze ale musicie zrobić mi sklep". A ponieważ zrobienie sklepu było dla mnie pestką, napisałem go w 2 tygodnie. Jednak człowiek ten był na tyle mądry, że wiedział iż sam program to nie wszystko i że musi mnie zaangażować w sposób trwały, czyli wynagradzając pracę również po napisaniu programu oraz będzie potrzebował promocji. W ten sposób nawiązaliśmy współpracę przy produkcji Skateshop.Hip-Hop.pl który później przerodził się w Skateshop.pl.

Parę lat później zgłosił się do mnie drugi człowiek, który potrzebował sklepu internetowego, później kolejni. W ten sposób działalność promocyjna związana z Hip-Hop.pl, który to był naszym core business, przerodziła się w sposób naturalny, w obsługę sklepów internetowych. Ludzie zgłaszali się do mnie, ponieważ Skateshop.Hip-Hop.pl był popularnym i bardzo dobrym sklepem.

4 lata temu, jeden z pracowników namówił mnie i Sebastiana na to, aby wyjść poza Hip-Hop i zbudować serwis z muzyką rock i metal. Z początku pomysł absurdalny przerodził się w świetnie prosperujący drugi serwis muzyczny Rumor.pl. Dzisiaj Rumor.pl rośnie tak dynamicznie jak kiedyś Hip-Hop.pl, stąd wiemy, że za parę lat będzie to bardzo popularny serwis z bardzo stabilną oglądalnością. W ten sposób powstało kilka innych przedsięwzięć. Paradoksalnie wydawanie Pisma Hip-Hop.pl było dalej od naszego pierwotnego core business niż zrobienie portalu z muzyką rock i metal. Kwestia jedynie tego, że w czasie kiedy wydawaliśmy gazetę błędnie identyfikując swój core business przesuwając go w stronę muzyki. Dzisiaj identyfikujemy to jako Web 2.0.

Tworzenie nowych obszarów działalności powinno wynikać ze wzrostu i potrzeby budowania odpowiedniego portfolio w macierzy BCG. Firma HP zaczynała od oscyloskopów, później produkowała aparaturę pomiarową, następnie kalkulatory a obecnie komputery i drukarki. W ten sposób mogła wprowadzać pozytywne relacje ze sprzedawcami i klientami, być wiarygodną i co najważniejsze wykorzystywać dotychczasową wiedzę przy tworzeniu nowego produktu.

My czyli ja?

pfornalski
Kiedy słucham lub czytam na temat odwiecznego konfliktu pomiędzy kupcami a supermarketami, koronnym argumentem jaki pada z ust klientów i kupców jest to, że klient lubi być traktowany indywidualnie. Dlaczego jeżeli ktoś otwiera sklep internetowy pozuje na bezduszny supermarket? Mam na myśli między innymi pisanie „my" w e-mailach do klientów, ofertach itp.

Ja akurat lubię wiedzieć z kim w danej firmie rozmawiam. Zresztą nie zauważyłem żebym w korespondencji z na prawdę dużą firmą, otrzymywał odpowiedzi od „nich" a nie od „pracownika X z danej firmy". Mało tego, lubię jeżeli firma zorganizowana jest w ten sposób, że klienci są przydzieleni do poszczególnych handlowców lub opiekunów. Ma to wiele plusów np. miarę upływu czasu handlowcy stają się nam znajomi i w razie błędu lub problemów będziemy mieli w firmie „znajomego" który rozładuje napięcie. Taki handlowiec również pełni rolę adwokata, zatem jako szefowie firmy mamy pewność że ktoś w naszej firmie jest osobiście zainteresowany dobrem klienta, który dzięki temu pewnego dnia niespodziewanie przestanie zamawiać i skieruje swoją przeglądarkę na stronę konkurencji.

Czemu zatem małe sklepy lub firmy usługowe, zazwyczaj prowadzone przez jedną osobę używają zwrotów per „my"? Jednym uzasadnieniem jakie przychodzi mi do głowy jest chęć pozowania na większego niż w praktyce się jest. A przecież duża firma nie zawsze oznacza coś dobrego. Mały sklep może mieć nieco wyższe ceny lub droższą przesyłkę, ale za to właściciel sklepu ma czas aby zająć się każdym klientem indywidualnie, pomóc dobrać mu odpowiedni towar, po zakupie napisać e-mail z pytaniem jak sprawuje się zamówiony produkt i zaproponować coś co uzupełni pierwotny zakup. Początek prowadzenia firmy jest bardzo fajnym momentem i warto go wykorzystać do zbudowania lojalnej grupy klientów.

Z rozrzewnieniem wspominam czas, kiedy nad aplikacją sklepu internetowego, wtedy jeszcze nie nazywanej IAI-Shop.com pracowałem sam. Było 100 razy mniej opcji, ale miałem czas porozmawiać z każdym klientem i za darmo wykonać dla niego większość poprawek, wykonać import ze starej aplikacji i w pełni rozumieć co się dzieje w każdej firmie. Obecnie nie mam na to szans, gdyż obsługujemy zbyt wielką ilość firm. Po tym jak wprowadziliśmy nową wersję modułu Allegro ledwie wyrabiam się z analizą zapytań, nie mówiąc już o osobistej pracy dla klientów. Aby obsługiwać tak wielką ilość klientów musiałem zatrudnić wielu ludzi do pomocy. Niestety tym ludziom trzeba płacić i wątpię aby mieli tak wielką motywację do pomagania klientom, jak ja. Dlatego wiele rzeczy, które robiłem za darmo w tej chwili darmowymi nie są. Na szczęście staram się zawsze pilnować interesu klientów i kierować korzyści z licznej grupy tak aby rekompensowały brak indywidualnego kontaktu. Problem dla firmy zaczyna się wtedy kiedy rośnie, tracąc kontakt z pojedynczym klientem, a korzyści ze wzrostu skali nie rekompensują tej straty. W takim przypadku rozwój może być zgubny. Ideałem jest utrzymanie świetnych, osobistych relacji i wnoszenie korzyści skali. A to może zapewnić tylko kompetentna i wysoko umotywowana kadra plus odpowiednie kierowanie rozwojem sklepu lub produktu.

Ja od początku podpisywałem wszystkie swoje oferty jako ja i z imienia i nazwiska. Robię tak nadal, mimo dużej ilości pracowników. Teraz jestem już na etapie, kiedy to moi pracownicy przejmują część klientów i w tym przypadku pilnuję aby podpisywali się z imienia i nazwiska i pisali listy w pierwszej osobie. Tak jest przecież bardziej naturalnie.

Samozatrudnienie vs. Prowadzenie firmy

pfornalski

W mojej 10 letniej karierze zawodowej mogłem wyróżnić 3 etapy. Każdy miał swoje zalety i każdy miał swoje wady. Korzystając z niedzieli postanowiłem uzupełnić to co obiecałem zrobić, tydzień temu, czyli z perspektywy czasu porównać samozatrudnienie do prowadzenia sporej firmy. 

Tak więc, w czasie ostatnich 10 lat zaliczyłem:

  1. Pracę na etacie
  2. Samozatrudnienie
  3. Prowadzenie własnej firmy

O samym porównaniu pracy na etacie i prowadzeniu własnej firmy napisałem już trochę, dlatego dzisiaj rozwinę wątek porównania samozatrudnienia i prowadzenia własnej firmy. Wbrew pozorom samozatrudnienie różni więcej prowadzenia firmy, niż pracę na etacie i samozatrudnienie.

W przypadku wolnych zawodów takich jak grafik, webmaster czy programista, praca w domu w nielimitowanych godzinach jest bardzo fajnym przywilejem. Można samodzielnie ustalać sobie optymalne godziny pracy, robić przerwy kiedy się chce i pracować dla kilku zleceniodawców. Ogólnie jest wtedy bardzo fajnie i ma to spory urok. Ja z dużym rozrzewnieniem wspominam ten okres w swojej karierze. Mimo, że czasami nie było pieniędzy, to potem zwiększone przychody zwracały mi to z nawiązką. Nie miałem za to prawie stresu i nie miałem problemu, żeby trenować wioślarstwo, które w sezonie wymaga sporego zaangażowania. W tej chwili absolutnie nie mam na to czasu. Samozatrudnienie wymaga też dozy przedsiębiorczości i autopromocji oraz dyscypliny czasowej.

Największą wadą samozatrudnienia jest to, że masz tylko 24 roboczogodziny na dobę, albo w przypadku niecyborgów około 10 do 14 godzin na dobę. Jeżeli masz jeszcze ambicje istnieć w społeczeństwie, trenować jakiś sport, być z kimś w związku, to Twój czas redukuje się do 60 godzin tygodniowo. Więcej się zrobić nie da, więc wiele dużych i ambitnych projektów ominie Cię. Oczywiście możesz napisać, że znasz wiele osób, które z domu pracują nad czymś dużym np. programują coś dużego z zespołem rozrzuconym po świecie, ale wtedy zazwyczaj to nie samozatrudnienie, ale telepraca. Przez samozatrudnienie rozumiem, to co prawo, czyli współpracujesz z potencjalnie wieloma podmiotami, ponosząc ryzyko prowadzenia działalności.

Jeżeli marzy Ci się praca przy czymś dużym lub ambitnym, wtedy zazwyczaj potrzebny jest długi czas i duży zespół. Ostatnio obliczyłem, że jeden młody programista chcący napisać aplikację taką jak IAI Shop.com musiałby spędzić czas do emerytury. Tak więc pojedynczym wolnym strzelcom, pracującym z doskoku nad sklepami pozostaje przerabianie darmowego softu, albo bardzo proste aplikacje. Pierwszą wersję IAI-Shop.com (0.1) napisałem w tydzień. Pozostałe lata i dziesiątki osób pracujących przy projekcie to tak naprawdę tylko dodatki. Niemniej dopiero teraz praca nad tym projektem stała się naprawdę ciekawa. Np. dla zabawy dokładamy moduł integracji z eBay (z Allegro już mamy) i to jest bardzo dobra zabawa, bo za parę tygodni z jednego systemu nasi klienci będą mogli wystawiać produkty zarówno na eBay.pl jak i Allegro.pl.

Tak więc, aby zrobić coś bardzo dużego albo musisz się zatrudnić w jakiejś firmie (możesz pracować także zdalnie), albo musisz zatrudnić pracowników. I dopiero w tym momencie przechodzisz do fazy trzeciej czyli podział i delegowanie obowiązków na zatrudnione osoby. Początkowo zatrudniałem na połowę wymiaru godzinowego znajomego i potem w pełnym wymiarze godzin jeszcze kolegę ze studiów. Później zespół się powiększał, niemal z miesiąca na miesiąc, osoby pracujące z doskoku zniknęły na rzecz profesjonalistów oddanych projektowi. Po jakimś roku, może półtora zdałem sobie sprawę, że nie mam niemal czasu na to co uwielbiałem robić czyli programować, zacząłem stopniowo wycofywać się jako czynny programista z poszczególnych projektów. Musiałem zająć się obsługą kadrową pracowników, umowami, przepływem pieniężnym, wypłatami, zusami i tysiącem innych czynności, których nie chciałem robić, zaczynając działalność. Chciałem przecież tworzyć programy webowe, których chcieliby używać inni.

Nie było już jednak odwrotu. Stopniowo powiększaliśmy powierzchnię biurową, ciągle zamawiałem nowe biurko, komputer, zatrudniałem kolejną osobę. Ciągle ktoś odchodził, ktoś przychodził. Na szczęście mój wspólnik skończył w tym czasie swoje studia i był w stanie mi pomóc w prowadzeniu firmy. Obecnie nie muszę zajmować się już obsługą księgową czy kadrową, robi to Sebastian i firma zewnętrzna. Ja skończyłem informatykę, więc wiadomo, że wolę realizować się w zakresie technologii.

Opowieść ta kończy się happy endem. Po około 3,5 roku od otwarcia biura, zatrudniam już tyle osób, że jestem w stanie delegować większość nietechnologicznych obowiązków. To znowu daje mi możliwość pracy bezpośrednio z klientami i planowania rozwoju systemu. Obecnie problemem jest to, że nowe biuro nie pomieści już żadnego dodatkowego pracownika. Tak więc znowu mam problem, aby zatrudnić kogoś nowego. Może lada dzień jakieś pomieszczenie się zwolni i wtedy od razu je wynajmę, wstawię biurka, zatrudnię ludzi, kupię im komputery. Wtedy okaże się, że dotychczasowy serwer intranetowy i łącze wymagają wymiany na coś szybszego. Wtedy zmodernizuję infrastrukturę, zwiększą się koszty, trzeba będzie zadbać o większe przychody, zdobędę nowych klientów, więc trzeba będzie zatrudnić więcej pracowników.

W skrócie właśnie tak wygląda prowadzenie rozwijającej się firmy. Jak widzisz, znajomość danej technologii np. flash, bycie dobrym grafikiem czy programistą, to za mało aby uruchamiać swoją firmę. Statystyki są bezlitosne: około 90% nowych firm upada, właśnie ze względu na to, że nie wpadły w korkociąg rozwoju lub ich właściciele nie potrafili sobie z tym poradzić. Faktem jest, że programuję tylko wtedy kiedy chcę sobie coś sam poprawić na stronie firmowej lub pokazuję nowemu pracownikowi jakieś sztuczki. W ciągu 3 lat z programisty zmieniłem się w handlowca i menedżera.

Mam nadzieję, że ten tekst uświadomi wielu osobom czym jest tak naprawdę prowadzenie firmy. Ono nie zaczyna się w momencie rejestracji działalności w urzędzie gminy, ale w momencie gdy wynajmujesz biuro i zatrudniasz pierwszych ludzi. Dopiero wtedy stajesz się prawdziwym szefem, biorąc odpowiedzialność za wszystkich którzy u Ciebie pracując. Od tego momentu jesteś kapitan okrętu wojennego, tak aby każdy pracownik mógł w następnym miesiącu wziąć wypłatę. Dla wielu osób to zbyt duży stres, który kończy się tragicznie. Oczywiście masz poczucie samospełnienia i pewnego dnia może Ci się znaleźć inwestora, mieć olbrzymią firmę albo wejść z firmą na giełdę. Mając już pieniądze i czas, nie będziesz żałował czasu włożonego w firmę - jeżeli tylko będziesz miał na tyle szczęścia i motywacji...

Porównanie pracy na etacie i prowadzena firmy

pfornalski
Praca na etacie ma wiele zalet, szczególnie gdy pracujesz w firmie, która dba o Ciebie. Jeżeli nie jesteś w pełni zadowolony z tego co dzieje się w Twojej firmie a dodatkowo, nie możesz wpłynąć na żadne decyzje, możesz zastanawiać się nad otwarciem swojej firmy. Jeżeli dodatkowo posiadasz odpowiednie cechy charakteru, możesz nadawać się do prowadzenia firmy. Przygotowałem krótką tabelkę porównującą pracę na etacie z pracą na własny rachunek. Starałem się nie pisać o oczywistych kwestiach takich jak to, że w swojej firmie zarobki są nielimitowane a na pensji zazwyczaj tak. Wybrałem jednak to z czego większość pracowników nie zdaje sobie sprawy. Dodatkowo pominąłem kwestię samozatrudnienia, czyli niby jesteś w swojej firmie ale nie zatrudniasz innych ludzi.


 

Praca na etacie

Praca na swoim

Pierwszy zarobek

Przy najbliższej wypłacie

Jak dobrze pójdzie za 2 lub 3 lata

Ilość godzin do przepracowania

40 tygodniowo

60 i więcej godzin tygodniowo

Pieniądze na start

Nie potrzebne

Przynajmniej 10 tysięcy złotych, jeżeli nie masz tyle odradzam zabierania się za prowadzenie firmy

Stres

Mały lub umiarkowany, uzależniony od tego czy Twój szef jest palantem

Umiarkowany lub duży, uzależniony od koniunktury i zdolności organizacyjnych

Umiejętności

Powinieneś umieć nie za dużo i nie za mało, najlepiej tyle co każą

Powinieneś wiedzieć wszystko aby wiedzieć na czym polega praca każdej osoby, by potencjalnie móc ją zastąpić.

Odpowiedzialność

Niewielka, w najgorszym przypadku dostaniesz naganę lub wylecisz z pracy

Olbrzymia, odpowiadasz prawnie i finansowo za wszystko co dzieje się w Twojej firmie. W razie wpadki musisz każdemu pracownikowi zapłacić odprawę, zapłacić podatki itp. Prawdopodobnie w razie wielkiej wpadki zostaniesz z niczym.

Wpływ na podejmowane decyzje

Niewielki lub średni, w zależności od rangi i stanowiska

Bardzo duży, w praktyce umiarkowany, jeżeli Twoi pracownicy nie do końca Cię słuchają.

Splendor

Spływa na przełożonych lub właściciela firmy

Spływa na Ciebie, nawet jeżeli pracownik, który zapracował na sukces już u Ciebie nie pracuje

Zarobki

Możesz wydawać na swoje przyjemności lub opłaty

Praktycznie wszystkie reinwestujesz w firmę, która staje się szybko studnią bez dna.

Tytuły i kursy

Dają Ci atut do CV

Są Ci niepotrzebne, chyba że czegoś Cię uczą

Analizując tą tabelkę możesz dojść do wniosku, że prowadzenie firmy ma więcej wad niż zalet. Tak chyba jest. Czy żałuję, że nie pracuję na etacie? Absolutnie nie. Chcę abyś jednak pamiętał, że prowadzenie firmy to wielka satysfakcja i wielka odpowiedzialność. Tylko ludzie, którzy mają do tego powołanie i dodatkowo dobry pomysł na produkt lub usługę powinni myśleć o otwarciu swojej firmy. Nigdy nie otwieraj firmy, bo ktoś Cię do tego namówił lub zmusił. Jeżeli nie jesteś zadodolony z obecnej pracy, znajdź inną. Wejście na tą drogę zarobku jest bardzo trudne i wymaga myślenia w perspektywie 10 lat a nie 1 miesiąca. Jeżeli jesteś stworzony do prowadzenia własnej firmy, to zaczniesz ją nawet jeżeli będziesz bardzo zadowolony z obecnej posady. Dlatego upewnij się, że doskonale rozumiesz z czym wiąże się zatrudnianie ludzi i czy Twój pomysł sukcesem przyćmi niedogodności. W moim przypadku na szczęście tak jest.

Zarządzanie cenami

pfornalski

Zadane wczoraj przez mojego klienta pytanie natchnęło mnie do napisania o tzw. zarządzaniu cenami. Popularny pogląd wpajany nam na uczelniach na kursach ekonomii mówi, że im tańszy produkt oferujesz tym bardziej konkurencyjny jesteś. Cenę możesz podnieść tylko wtedy gdy jest większy popyt niż podaż. Wiele osób zakładających swoje firmy tjnp. sklepy internetowe powiela ten pogląd, stopniowo redukując cenę a przy okazji swój zarobek. Tyle tytułem wstępu. Przewrotnie napiszę, że podniesienie ceny może polepszyć ofertę. Jak to? Zapytasz zdziwiony.

Wyobraź sobie, że oferujesz książki. Jeżeli koszt zakupu, zapakowania i obsługi klienta wynosi 10zł dla książki X to sprzedając ją za 11zł osiągasz 10% zysk. Zastanów się nad tym jak będą wyglądały współczynniki przy 12zł za tę samą książkę? Produkt będzie tylko 9% droższy, prawdopodobnie klient nie zauważy różnicy, ty jednak osiągniesz o 100% wyższy zysk. A na co można przeznaczyć większy zysk? Np. na rozwój firmy, komputeryzację, zatrudnienie większej ilości pracowników, która może skrócić czas realizacji zamówienia.

Zazwyczaj małe firmy obniżają marżę do minimum, wychodząc z założenia, że niewielka różnica jeżeli zarobią 750 czy 1500zł. Jeżeli sprzedaż wzrasta różnica pomiędzy 75000zł a 150000zł staje się już odczuwalna. Pamiętaj, że rolą firmy nie jest zwiększanie obrotu, ale zysku. Zatem firma, która będzie sprzedawała produkty o 9% drożej, ale przy tym osiągając 100% lepsze wyniki w dłuższej perspektywie wygra z firmą osiągającą mniejsze zyski i mającą mniejszy potencjał do inwestowania. Dodatkowy zysk może być również kluczowy w okresie bessy i zmniejszenia znacząco obrotów.

Bardzo ważne jest świadome analizowanie cen i obniżanie ich w rozsądnym zakresie. Podobnie jak zarządza się marką, dostawami i relacjami z klientami, również i cenami powinno się zarządzać możliwie świadomie.

Daj z siebie 110% a zapłacą Ci za to 200%

pfornalski

Tak się niestety przytrafiło, że mój śliczny Mercedesik Sport Coupe zepsuł się. Działał niezawodnie do soboty, kiedy to po prostu nie chciał zapalić, ani na przewodach, ani na pych. W poniedziałek musiałem zabrać go lawetą do serwisu. Okazało się, że poszła pompa paliwowa. Skończyło się to olbrzymim wydatkiem, bo serwis Mercedesa kroi jak za zboże za wszystko. Zastanawiam się na przykład jakim cudem, za podłączenie komputera do samochodu kasuje się 350zł, skoro za 350zł można kupić na Webhandel cały design, nie mówiąc już o IAI-Shop.com.

Byłem wściekły i niewiele pomogło pocieszenie, że zdarza się to w jednym na tysiące samochodów, bo usterka jest natury elektrycznej. Usterka była na tyle rzadka, że musieli pompę do mojego samochodu ściągać z centralnego magazynu. O dziwo, mimo, że o 14 potwierdziłem, że chcę tą pompę o 8 rano była już w Szczecinie, w serwisie. Ponieważ gwarancja już się skończyła koszt wymiany pompy paliwowej w moim Mercedesie przekroczył grubo 1600zł. Nikt nie miałby dobrego dnia po takim wydatku, tym bardziej, że przez 2 dni musiałem przypomnieć sobie uroki podróżowania komunikacją miejską, czyli oczekiwania po 20 minut na autobus i ściskania się z niedoszorowanymi ludźmi w autobusach.

Cała złość minęła mi jednak, kiedy zobaczyłem swój samochód. Serwis wyszorował go, wywoskował, wypolerował, poodkurzał wnętrze i wyczyścił siedzenia. Dodatkowo poinformowano mnie, że zawoskowano karoserię pod uszczelkami, bo przyszło takie zalecenie z centrali, aby to zrobić we wszystkich samochodach gratis w celu konserwacji. Generalnie zafundowano mi przysłowiowe 10% więcej niż się spodziewałem, kosztem około 60zł, które wydałbym na taką usługę w myjni. Oczywiście kasując 1600zł stać ich było na taki gest. Nie byłem jednak już zły, że skrojono mnie niemiłosiernie, a kiedy zamiast biegnąć na przystanek zanurzyłem się w siedzeniu i puściłem muzykę z CD zapomniałem szybko o tym przykrym incydencie.

Jaki morał płynie z tej opowieści? Gdyby nie zrobiono tych 10% byłbym bardzo zły i możliwe że zacząłbym po pewnym czasie kombinować, żeby zamiast jeździć do ASO poszukać tańszej alternatywy. Na pewno opowiedziałbym, że Mercedes to niby taka świetna firma, ale zepsuła mi się pompa paliwowa, czyli coś co się teoretycznie nie psuje w nowych samochodach. Dzięki tej usłudze gratisowej, po wyjeździe za bramę serwisu mój poziom złości był już na tyle zneutralizowany, że jedyne co opowiedziałem 5 kolejno napotkanym osobom to to, że wyczyszczono mi gratis samochód i jaki to serwis Mercedesa jest super. Przypomniałem sobie wtedy starą zasadę, o której chyba zapomniałem w natłoku codziennych spraw. Brzmi ona tak, że ten kto daje z siebie 110% może (ale oczywiście nie musi) brać nawet 200% ceny.

Jak podnieść jakość w twojej firmie?

pfornalski
Ty i twoi pracownicy pewnie jesteście bardzo zajęci. Czasami zdarzają się wpadki, jednak zwalasz to pewnie na przepracowanie. Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale zawsze będziesz zajęty? Im wyższe obroty będziesz osiągał tym więcej pracy będziesz miał. A jeżeli nie zadbasz o lepszą jakość usługi, na przestrzeni lat stracisz wielu cennych klientów. Dla mnie jakość oznacza bardziej zaawansowane i wydajniejsze programy, które przede wszystkim odpowiadają potrzebom klientów i są wolne od wad. W Twoim przypadku, jeżeli np. prowadzisz sklep internetowy, będzie to mniejsza ilość pomyłek przy pakowaniu i szybsze wysyłanie towarów. Dla kogoś innego będzie to coś jeszcze innego np. ilość uszkodzonych t-shirt'ów na tysiąc. Jak w sytuacji kiedy masz tak mało czasu, znaleźć czas na kontrolowanie jakości? Oto kilka podstawowych porad:
  1. Kontrola jakości to jeden z podstawowych obowiązków szefa. Jeżeli nie masz na nią czasu, źle wróżę Twojej firmie. Zleć pracownikowi wykonywanie jakiejś czynności. Nie wpadaj w syndrom „zaopatrzeniowca" lub podobny. Syndrom zaopatrzeniowca występuje u tych szefów, którzy wiecznie jeżdżą zaopatrują biuro. Oszczędność płynąca z tego z jechania do hurtowni komputerowej jest niewielka, za to traci się na to zbyt wiele czasu. Czasami warto dopłacić parę złotych i niech wyspecjalizowana firma dostarcza materiały biurowe. Innym rozwiązaniem jest zamawianie z dostawą do biura. Wydeleguj tak wiele spraw na zewnątrz jak to tylko jest możliwe np. niech po przesyłki przyjeżdża Poczta, a pracownik który stał w kolejce na Poczcie niech robi część Twojej pracy.

  2. Zatrudnij człowieka do testowania i kontroli jakości. Niech ta osoba podlega bezpośrednio Tobie. Oczywiście na zatrudnienie takiej osoby mogą sobie pozwolić tylko duże firmy. Zazwyczaj osoba taka może wykonywać jeszcze parę dodatkowych rzeczy np. odpisywać na listy, jednak niech jej podstawowym obowiązkiem będzie stałe doskonalenie jakości. Bardzo ważne jest to, aby inni pracownicy wiedzieli, że ta osoba ma im pomagać, a nie będzie ich kapo. Inwestycja w dodatkową osobę do kontroli jakości opłaci się z nawiązką.

  3. Stosuj najnowsze zdobycze techniki pomagające poprawiać wydajność i eliminujące błędy. Zainwestuj w drukarki, które będą automatycznie drukować przelewy, zamiast je wypisywać ręcznie. Przecież jeżeli robi to człowiek, pewnym jest to, ze popełni błąd. Inwestuj w systemy zintegrowane, gdzie człowiek nie przepisuje danych z jednego programu do drugiego. Niech automatycznie dzieje się tak dużo jak jest to możliwe.

  4. Zostawiaj pracownikom trochę czasu wolnego. Zazwyczaj szefowie wyładowują czas pracowników ponad możliwości. Z doświadczenia wiem, ze lepiej zostawić trochę luzu, np. 5-10% czasu, aby pracownik mógł pomyśleć co można by było poprawić. To zaowocuje wydajniejszą pracą i zrekompensuje z nawiązką czas w którym nie wykonują bezmyślnych czynności.

  5. Wytwórz kulturę innowacji. Nie akceptuj słabości, tylko traktuj je jako bodźce do rozwoju. Pokaż wszystkim, że zależy Ci na poprawianiu sytuacji. Włącz swoich ludzi w udoskonalanie. Niech przychodzą i mówią co sprawia im problem. Nie dopuszczaj jednak do sytuacji, gdy pracownik mówi Ci „nic mi nie działa", albo „nie mogę pracować". Niech przychodzi z gotowym rozwiązaniem, albo przynajmniej przychodząc mówi np. „Drukarka się zacina. Próbowałem wkładać papier na różne sposoby, szukałem w Google czy ktoś miał podobny problem, ale nic nie znalazłem. Sugeruję zakup nowej drukarki". Niech wie, że ma również włączyć się w udoskonalanie, inaczej praca zmieni się w koncert życzeń i nie będzie miała za wiele wspólnego z innowacją. Pytając się o problem, nie zapomnij zapytać „Jak często zacina Ci się papier?". Nie zapominaj, że jako szef ty podejmujesz decyzje. Może się przecież okazać, że zacina się jedna kartka na tysiąc, co powoduje, że czas spędzony na szukanie rozwiązania jest nieopłacalny, bo koszt powtórzenia operacji jest niewspółmierny. Gdyby jednak Twój program mylił się 1 raz na 1000, poświęć czas na jego poprawienie. Zaciętą kartkę widać gołym okiem. To że program sie myli, jest nie do zaakceptowania, bo nigdy nie wiesz, kiedy zdarzy się to ponownie.

Kliknij aby powiększyć

Niewidzialna ręka wolnego rynku

pfornalski

O niewidzialnej ręce wolnego rynku usłyszałem w jakiejś bajce kiedy miałem może z 6 lat. Próbowałem ją wielokrotnie złapać, ba nawet wzywać na pomoc. Jednak nic z tego, niewidzialna ręka wolnego rynku ciągle pozostaje niewidzialna i nieschwytana. Od czasu do czasu przeprowadzi jakąś akcję „na tyłach" po czym znowu znika.

Moje rozważania nie wzięły się bez kozery. Otóż niewidzialna ręka wolnego rynku ostatnio grasuje koło naszych drzwi. Prosiliśmy wielokrotnie zarządcę naszego biurowca o dokładniejsze sprzątanie klatki schodowej, o naprawę zepsutego kontaktu, o naprawę zalanego sufitu itd. Lista była długa. Zazwyczaj udawało się wprowadzić jakieś udoskonalenia, jednak trzeba było się za tym sporo nabiegać. Pech chciał, że ostatnio się wkurzyłem i znalazłem dla IAI-System.com nowe biuro. Jest lepsze, ładniejsze i w ogóle nie mogę się doczekać, aż wszyscy się tam przeniesiemy. Od kiedy oznajmiłem to obecnemu zarządcy dzieją się istne cuda. Niewidzialna ręka wolnego rynku na prawdę porządnie go sprała i wykopała do roboty. Kontakt, którego elektryk nie miał ochoty naprawić, magicznie wymienił się na nowy. Dzisiaj nawet dał się poczuć zapach świeżej farby na korytarzu. Mówię Ci, istne cuda się tu teraz dzieją. Szkoda, że przez ostatnie 3 lata tak to nie wyglądało.

Ponieważ jestem liberałem i to takim, jakich w Polsce nie ma za wielu, hołduję zasadzie, że klienci głosują nogami, nie rękami. W związku z tym widziałem wielokrotnie jak rezygnacja z usługi czyniła cuda. Oczywiście cuda te mają swoje uzasadnienie. Zapewne biuro będzie stało z miesiąc lub dwa puste (a jak będą mieli pecha to i sześć). Potem będą chodzili i oglądali go różni ludzie, którzy ostatecznie zdecydują się je wynająć. Zarządca będzie stratny kilka czynszów. Jednak, jeżeli nie naprawi usterek, które mu zgłosiliśmy, przyszły najemca pewnie nie zdecyduje się na wynajem. Mnie to jednak nie martwi, bo już za 2 tygodnie mnie nie będzie. Zagłosowałem nogami, a niewidzialna ręka wolnego rynku chodzi na moich tyłach i naprawia to, czego podczas gdy byłem klientem, naprawić usługodawca nie chciał. A kto się nie „wyprostuje" tego dzieciom niewidzialna ręka wolnego rynku ładne tornisterki na pierwszego września zabierze i samochód zamieni na małolitrażowy.

W IAI-Shop.com klienci mogą głosować co miesiąc. Jeżeli prześlą rezygnację z usługi na przynajmniej na 7 dni przed końcem miesiąca, nie mają żadnego okresu wypowiedzenia. To nas mocno mobilizuje do pracy. Wiem, że jak moi pracownicy nawala np. na skutek mojego niedopilnowania, niewidzialna ręka wolnego rynku przyjdzie i posprząta. A ja na prawdę się jej boję, więc sam się „prostuję". A ty? Pomyśl, co jeszcze możesz zrobić dla Twoich klientów, zanim niewidzialna ręka zapuka do Ciebie.

Podatki - jedyna pewna rzecz poza śmiercią

pfornalski
Jestem projektantem systemu IAI-Shop.com przy pomocy którego wiele polskich firm prowadzi swoją sprzedaż internetową. Do jej projektowania potrzebna jest wiedza o aktualnych przepisach podatkowych i procedurach księgowych. W związku z tym wiele osób zwraca się do mnie z różnego rodzaju pytaniami natury księgowej. Chętnie bym odpowiadał na te pytania, jednak nie wolno mi tego robić. Ze zgrozą stwierdzam, że co drugi przedsiębiorca nawet nie wie gdzie szukać informacji na temat księgowości i przepisów podatkowych. Takie zachowanie może doprowadzić do poważnych kłopotów. Sporo z nich jest skłonnych prowadzić księgowość na podstawie tego co usłyszą ode mnie lub znajomych. Prowadząc firmę zakłada się, że wiesz wszystko na temat obowiązujących w Polsce przepisów i nie możesz nigdy zasłaniać się nieznajomością prawa.

Co wiem ja i co Ty powinieneś wiedzieć na temat podatków?

  1. Jako jedyne, poza śmiercią, są nieuchronne.

  2. Prawo egzekwowane jest na poziomie lokalnym przez urzędy skarbowe (US). Ich obowiązkiem jest m.in. zbieranie podatków i deklaracji, a także pomoc podatnikom

  3. Urzędem, który odpowiada za nadzór US jest Ministerstwo Finansów (www.mf.gov.pl). Jedyną wykładnią prawa podatkowego są ustawy.

  4. Nie każdy potrafi doradzać w sprawach podatkowych, ale i nie każdemu wolno. W zasadzie mają prawo doradzania tylko doradcy podatkowi (nazwa zawodu) oraz księgowi.

  5. Nie należy nigdy oszukiwać, świadomie i nieświadomie na podatkach. Każdy dochód powinien być opodatkowany. Jeżeli masz wątpliwości co do jakiegoś przepisu i potencjalne oszczędności są niewielkie, lepiej opodatkować coś na zasadach ogólnych i vat 22%. Czasami odliczenie 1zł od podatku może kosztować Cię w razie kontroli wiele tysięcy złotych i wiele nowych siwych włosów.

  6. Na podatniku spoczywa obowiązek tzw. rzetelnego prowadzenia ewidencji księgowej. Niestaranne prowadzenie ksiąg może być podstawą do wymierzenia kary.

Jakie wnioski płyną z powyższych zasad?

  1. Jeżeli masz jakiś problem z podatkami zwróć się z tym do fachowca. Najlepszym i najtańszym wyjściem jest zlecenie prowadzenia księgowości do biura rachunkowego. Oprócz wykonywania czynności księgowych biura rachunkowe z licencją biorą na siebie odpowiedzialność za ewentualne pomyłki. Jeżeli czujesz, że Twoja edukacja w zakresie prowadzenia księgowości jest niska, najlepiej poszukaj biura rachunkowego zatrudniającego doradcę podatkowego i radcę prawnego.

  2. Nie zakładaj, że skoro w programie do księgowości jest coś zrobione, to znaczy, że takie jest prawo. Prawo się zmienia, programy nie zawsze są aktualizowane. Poza tym w przypadku pomyłki, kontrolujący urzędnik nie odstąpi od wymierzenia kary tylko dlatego, że program zawiera błąd.

  3. Jeżeli masz małą firmę i nie stać Cię na biuro rachunkowe, ze wszelkimi pytaniami możesz zwrócić się do informacji podatkowej, która znajduje się w Twoim US. W moim pracuje młoda, bardzo miła i ładna pani do której mogę (i chcę) zadzwonić i zapytać się o sprawy związane z podatkami. Jeżeli pani w Twoim US nie jest ładna lub miła, możesz udać się do innego US (lub mogę podać numer telefonu do mojej). Osoba taka jest najlepiej poinformowana na temat, jak powinno się opodatkowywać, nie tylko firmę ale i również transakcje mieszkaniowe, spadkowe itd.

  4. Jeżeli sprawa jest bardzo trudna, lub opracowujesz procedurę realizacji zamówień do tworzonego sklepu internetowego, najlepiej opracować ją razem z księgową, kimś o dużym doświadczeniu lub na podstawie firmy „znajomego" .Następnie spisaną procedurę rozliczeń przesłać w postaci pytania do tzw. Naczelnika Urzędu Skarbowego. Na podstawie obowiązującego prawa, jego odpowiedź możesz traktować jak wykładnie prawa do której masz obowiązek się stosować. Zazwyczaj procedurę można skrócić odszukując podobną sprawę np. poprzez Google, zapisując sobie tzw numer IPD (numer interpretacji podatkowe). Powołując się na taką interpretację w razie sporu, ma się duże szanse na jego wygranie.

  5. Podatki są normalną sprawą, niczym czego musiałbyś się bać. Jeżeli składasz terminowo deklaracje, na które masz podparcie w dokumentach i terminowo odprowadzasz podatki, zawsze jesteś w stanie się wybronić. W razie pomyłki księgowej skończy się na drobnym mandacie i odsetkach, co nie doprowadzi Twojej firmy do likwidacji. Kombinacje na wielką skalę mogą spowodować, że stracisz wszystko: firmę, dom, samochód .... nawet laptopa.

  6. Twoim obowiązkiem jest staranne prowadzenie księgowości. Pamiętaj, że US może kontrolować tylko dokumenty 5 lat wstecz. Jednak nawet po 4 latach, zapytany przez urzędnika kontroli skarbowej (UKS) czemu odliczyłeś sobie fakturę na której w pozycji towary widnieje „TAŚ.SZ.25M", możesz mieć wielki kłopot z udzieleniem odpowiedzi. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby na odwrocie faktur lub programie do księgowości sporządzać sobie opisy co znajdowało na fakturze (np. „zakup taśmy klejącej do pakowania zamówień"), dlaczego została zaksięgowana i na jakiej podstawie. W przypadku kontroli będziesz musiał odpowiedzieć np. na pytania dotyczące np. 100 faktur sprzed paru lat. Może to być bez takich notatek trudne lub niemożliwe do przeprowadzenia. W takiej sytuacji faktura zostanie uznana jako niesłusznie odliczona.
    Istnieje jeszcze drugi aspekt tej sprawy - nikomu nie życzę rozbicia przez urzędników lub urzędniczki kontroli skarbowej namiotu w swoim biurze. Dlatego najlepiej przygotować tak dokumenty, aby mogły jak najszybciej zakończyć kontrolę. Często kontrola spowodowana jest przez kłopoty innej firmy, w segregatorze której znalazła się twoja faktura. Zatem w przypadku takiej rutynowej kontroli jednej faktury, jeżeli urzędnik dostanie ją szybko, bezproblemowo, nie podejmie pełnej kontroli Twojej firmy.

  7. Jeżeli prowadzisz księgowość w biurze rachunkowym, przechowuje ono Twoje dokumenty. W przypadku kontroli, kieruje się ona do biura rachunkowego (wskazujesz w US adres przechowywania dokumentów). Zazwyczaj zaoszczędza to sporo nerwów. Ludzie z biur rachunkowych mają doświadczenie w przyjmowaniu kontrolerów. W przypadku kontroli przebiegnie ona dużo sprawniej niż w przypadku odwiedzania twojej firmy.

  8. Jeżeli popełniłeś błąd i zdasz sobie z tego sprawę już po zamknięciu okresu rozliczeniowego, rozwiąż sprawę sam. Zwróć się do US z pytaniem jak należy rozwiązać zaistniałą sytuację. Zazwyczaj sprowadzi się to do uzupełnienia dokumentów, wpłacenia brakującego podatku wraz z odsetkami, które można wyliczyć samemu. Najgorsze co można zrobić to czekanie na to, aż błąd znajdą UKS.

Na koniec, jak zwykle morał
Nie opieraj swojego rachunku ekonomicznego na drobnych oszczędnościach w podatkach. Wszelkie luki podatkowe prędzej czy później zostaną załatane. Twój sklep lub inne przedsięwzięcie powinno być tak zorganizowane, aby przynosiło zysk przy opodatkowaniu tylko na zasadach ogólnych, bez żadnych ulg. Wszelkie ulgi traktuj jako dodatkowy przychód i pamiętaj, że tak jak każdy dochód obarczone są pewnym ryzykiem. Zapewniam Cię, że nie chcesz spierać się z urzędem skarbowym. Niestety widzę, że wiele firm zbyt „elastycznie" traktuje przepisy podatkowe. Zasada jest taka, że do dokumentów można wpisać prawie wszystko. Na deklaracjach podatkowych wpisuje się tylko sumy. Nikt nie kontroluje wartości w momencie składania deklaracji. System kontroli polega na tym, aby zastraszyć podatników, aby podawali prawdziwe wartości.

© Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci