Menu

Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą

Nazywam się Paweł Fornalski. Jestem założycielem i prezesem IAI S.A., dostawcy rozwiązań e-commerce dla sklepów internetowych i rezerwacji noclegów dla właścicieli apartamentów i hoteli. Na tym blogu piszę, w oderwaniu od oficjalnych poglądów innych właścicieli i pracowników IAI o tym co mnie prywatnie porusza. Gdybyś chciał się skontaktować pisz na pawel(a)fornalski.pl

Komentarze

Była sobie taka firma

pfornalski

Jest taka firma, właściwie spółka akcyjna, której akcje po 1 rozdano pracownikom. Ma piękny budynek i wspaniałą historię. Jej pracownicy mają wielkie ambicje, w co wierzą mniej jej obecny zarząd, a bardziej zawsze widzą to byłe zarządy. Parę lat temu wiele osób z tej firmy się zwolniło i wyjechało pracować do innej firmy. Najlepsi i ciągle najbardziej wartościowi pracownicy jednak w firmie zostali.

Firma ta ma jednak poważny problem z płynnością. Jej pracownicy nie są zbyt pracowici, raczej zwykli nazywać się sprytnymi. Co tu dużo mówić - kombinują na lewo i prawo jak dostać średnią pensję w myśl zasady czy się stoi czy się leży 2500 netto się należy. Dodatkowo problemem jest to, że spora ilość pracowników może wcześniej kończyć pracę, zwłaszcza kobiety i wszyscy związani z zakładową stołówką. Kasę firmy drenuje na zmianę palacz z kotłowni, zakładowy lekarz i kucharze. W zasadzie, w firmie pracuje tylko niewielka grupa, tak na oko co czwarty pracownik.

Do tej pory firma brała kolejne kredyty, niektóre pieniądze pożyczała u pracowników. Aby nie drażnić akcjonariuszy którzy mogli by podejrzewać że firma żyje ponad stan i mogła by nie dać zarządowi absolutorium, uprawiano kreatywną księgowość, przeciągano terminy. Przyjęto też mówić, że dużą część przychodów zjada obsługa długu, zamiast spłata odsetek.

Niestety, jak wspomniałem - firma ostatnio ma kłopoty. Niezależni eksperci radzą zarządowi – obniżcie ceny usług, uprościcie procedury, zmniejszcie przywileje dla niektórych pracowników, zacznijcie działać tak aby skupić się na produkcji i sprzedaży. Zarząd jednak nie chce słuchać ekspertów i postanawia podnieść ceny. Eksperci pukają się wtedy w głowę, mówiąc że przecież mamy wolny rynek i klienci oraz akcjonariusze po prostu wybiorą inne produkty, innych firm.

Aha – zapomniałem o nazwie firmy. Ta firma to Polska S.A., a może przekręciłem jej nazwę? Bynajmniej jakoś tak ta firma się nazywała... Nie ma to jednak większego znaczenia, bo i tak większość pracowników nie chce lepiej i mądrzej pracować, zastanawiając się jak dostać dla swojego działu kolejną dotację, a właściwie prezent, który nie wiadomo czemu w firmie zwykło się nazywać „8.1” itp. Pewnie z tej samej przyczyn tak się w tej firmie robi, dla której pracownicy produkcji nie mogą wysyłać e-mailem swoich sprawozdań, tylko muszą je wysyłać na papierze, mimo iż dawno nie muszą ich podpisywać. Wiele w tej firmie rzeczy dzieje się absurdalnych.

Czy dobra marka i wspaniała historia wystarczą jednak aby ostatni, normalnie pracujący pracownicy chcieli w niej zostać, zamiast wybrać firmę w której nie muszą ze swojej pensji odprowadzać ponad połowy na fundusz socjalny i jeszcze robić składkę na kulawego portiera?

A tu coś podobnego, od mojego ulubieńca i znajomego, również Szczecinianina - Łony.

Paweł - czy ty piszesz swojego bloga sam?!

pfornalski

Mini reklama kontaktowania się ze mną przez Facebook z posta „Happy hour w sklepie internetowym jest zupełnie niepotrzebny” zdała egzamin i kilkudziesięciu czytelników bloga dodało się do moich znajomych. Dzięki temu mogą na pewno dowiedzieć się więcej o tym co robię. I po jednym liście od czytelnika, wysłanym właśnie na Facebook dotarło do mnie, że w sumie poza jednym z pierwszych tekstów pt. „Paweł – ty masz bloga?!” który ma już prawie 4 lata, nie wyjaśniłem po co właściwie tego bloga piszę.

Karol napisał do mnie parę dni temu: „Zawsze mnie to zastanawia: Jakoś trudno mi uwierzyć, że to naprawdę Ty piszesz. Zakładam, raczej znaną i lubianą metodę Copiego-Pejsta. Ale miło, że w ogóle odpisujesz komuś, kto może być dzieciakiem z gimnazjum. Jaki jest cel w pomaganiu ludziom np. na Facebook? Tracisz czas na konwersacje ze mną. Czas, który mógłbyś poświęcić na rozwijanie firmy...

Dobre, bardzo dobre pytanie na które Karol dostał już częściowo odpowiedź na Facebook. Blogów powstaje wiele, większość po 10 postach znika. Czemu ja nadal, mimo 4 lat piszę dalej?

Otóż bloga otworzyłem po to, aby dać upust moim licznym przemyśleniom, jakie powstały przy tworzeniu projektów które prowadziłem. 4 lata temu filmy z moim udziałem czy wywiady były rzadkością, więc ilość rzeczy które chciałem napisać była ogromna. 2 lata temu rozpocząłem przekształcanie IAI-System.com w IAI S.A. To był ogromny wysiłek i dopiero po 5 miesiącach na zebranie sił od tego momentu zdaję sobie sprawę jak wielkim było to dla mnie wysiłkiem. Te 2 lata były okresem mniejszej intensywności pisania. Wiele osób pisało wtedy do mnie listy czemu nic nie piszę. Po prostu nie chciało mi się nic więcej robić, poza tym co wiązało się IPO. Ciemne wieki przepracowania mam nadzieję są już za mną. Mam zatem więcej czasu na pisanie.

Przez 4 lata od powstania bloga zmieniło się wiele. Praktycznie nie ma tygodnia abym nie udzielił jakiegoś wywiadu lub nie napisał czegoś większego, część na zaproszenie innych blogerów (np. Wywiad dla Artura Kurasińskiego). Takie wywiady to wyśmienita okazja, aby szybciej podzielić się przemyśleniami, bo mówienie jest szybsze od pisania tekstu, zwłaszcza jeżeli po prostu się mówi, bez montażu. Nie bez znaczenia jest również to, że prezentacje czy wywiady zawsze wywierają większą presję, a to lubię. Presja zawsze dobrze na mnie wpływa i im większa, tym ciekawszy materiał wychodzi. Dlatego postanowiłem nie pisać o tym o czym mówię w wywiadach, bo po co?

Z drugiej strony na blogu przestałem pisać o bieżących wydarzeniach w IAI i Hip-Hop.pl czy innych wydarzeniach które wydawały mi się wcześniej istotne. Te informacje publikuję na Facebook, który idealnie się do tego nadaje. Nie staram się tu też już zamieszczać wszystkiego co ktoś ze mną lub o mnie napisał. Te informacje można wygooglać lub śledzić mojego Facebooka.

Czy piszę teksty sam? Jasne że tak. W przeszłości parę tekstów napisał Sebastian Muliński, ale od kiedy ma swojego bloga, 100% tekstów jest mojego autorstwa. Poza tym teksty te podpisałem jego imieniem i nazwiskiem. Nikt nie pomaga mi teraz w pisaniu postów. Oczywiście nie zawsze mi się chce coś napisać i nie zawsze mam na to czas. Wtedy po prostu nie piszę. Nie uważam siebie za blogera chociaż zostałem nawet uznany za jednego z najbardziej wpływowych. Super. Nie zarabiam na pisaniu tylko czymś innym, chociaż parę dni temu, w ramach eksperymentu uruchomiłem AdTaily (a nuż ktoś kupi tu reklamę i zarobię na 2 kafelki do budowanego domu). A tak na serio, traktuję pisanie jako coś zupełnie dla siebie, rodzaj hobby.

Piszę bowiem bloga po to, aby w ten sposób czynić świat trochę lepszym, w swoim własnym intersie. Przecież razem użytkujemy ten sam Internet, planetę a może i kraj. Skoro uważam racjonalnie, że moje postępowanie jest dobre i korzystne dla ludzi z mojego otoczenia, to czemu mam nie powodować, że inni ludzie będą mnie naśladowali? Przecież im więcej ludzi będzie postępowało podobnie do mnie, tym lepiej mi się będzie żyło. Przecież im więcej ludzi sukcesu będzie w Polsce, tym więcej wszyscy zapłacimy podatku i tym szybciej będzie mi się żyło dobrze. Poza tym czemu mam komuś bronić poprawić swoje życie. usprawnić firmę lub swój sklep internetowy, nawet jeżeli nie jest moim klientem? A czy mógłbym komuś kazać płacić za moje nauki, ebooki i kursy? Pewnie i paru ludzi by się takich znalazło, w pierwszej kolejności wśród konkurentów. Tylko po co? Nie potrzebuję 10 samochodów, potrzebuję jednego, który kiedy przekręcę kluczyk to odpali i zawiezie mnie bezpiecznie do celu. A czy będzie to samochód 2 czy 6 letni zupełnie nie ma znaczenia. Po co być „złamanym ch...”, oszukiwać pracowników i klientów tylko po to żeby więcej zostawić w salonie sprzedaży Porsche? A jeszcze będę musiał go pilnować lub ktoś da mi w łeb. Oczywiście, każdy ma prawo decydować co robi ze swoją wolną energią i czasem. Ja nie oglądam telewizji, więc mam względem statystycznego Polaka sporo zapasowego czasu, którego część spędzam na dzieleniu się wiedzą. Jeden lubi „koks i dziwki”, drugi lubi szpanować Ferrari lub jeździć na 20 wycieczek w roku, a ja lubię robić to co robię – budować IAI i dobrze płacić pracownikom, inwestować niemal wszystkie przychody w lepszy produkt a w wolnym czasie pisać na blogu. A jak mi się nie będzie chciało? To nic nie napiszę.

Niektórym może się wydawać że teksty powstają miesiącami lub mają jakiś większą agendę. Otóż nie. Każdy z tekstów piszę zazwyczaj w ciągu jednego dnia, zazwyczaj w 30-60 minut. Jest to najczęściej impuls, mam czas – pisze. Jeżeli tekst powstaje dłużej to zazwyczaj nie publikuję go, bo zaczynam wchodzić w szczegóły i po prostu go kasuję. To samo dotyczy tekstów zbyt długich, powyżej 2 stron. Niektórych tematów po prostu nie poruszam, bo poruszenie fragmentu z przyzwoitości wymagało by napisania w ramach uszczegółowienia krótkiej książki, a na to nie mam czasu. Te tematy omijam lub zostawiam na wywiady. Wiele tematów także powstaje jako szkice w głowie, po czym pojawia się coś nowego i piszę pod wpływem impulsu coś innego. Tak szacuję, że tylko co 20 tekst który mam w głowie publikuję ostatecznie na blogu, a i tak zawsze można by było coś jeszcze dopisać, coś jeszcze udowodnić. Tylko po co? Mam nadzieję, że to co chcę osiągnąć, czyli nieco lepsze otoczenie udaje mi się jakoś osiągnąć tym co już piszę i mówię. Po listach od niektórych czytelników wiem, że kogoś tam zainspirowałem, ktoś zaczął inaczej patrzeć na swoje otoczenie i firmę. Dla mnie to jest nagrodą, bez względu na to czy ktoś jest gimnazjalistą, prezesem czy naukowcem. Ważne, że dzięki moim tekstom jego życie staje się lepsze, przynajmniej trochę.

 

Na koniec, wszystkim tym którzy analizują moje teksty niczym Biblię. Ja do nich aż takiej wagi nie przywiązuję w momencie pisania, więc dajcie sobie spokój. Zdaję sobie sprawę z tego, że czasami coś pokręcę i przekręcę. Who cares? W szczególności dotyczy to wywiadów ustnych. W ciągu godziny wypowiadam setki zdań. Przecież nie jestem w stanie mówić wszystkiego idealnie, z namaszczeniem bo będę wtedy nudny do słuchania jak jakiś polityk. A politykiem nie jestem. Nie żyję z mówienia, tylko z projektowania i prowadzenia IAI – platformy do prowadzenia sprzedaży w Internecie. A więc nie ma dla mnie znaczenia czy ktoś mi udowodni że mówię niegramatycznie czy gramatycznie, czy kogoś uraziłem czy nie. Żyję z tego, że nasz system jest lepszy od innych których klienci nie kupili, a nie z tego, czy będę miał gładką czy pryszczatą twarz. Dlatego Ci dla których moje teksty nie są fajne, po prostu mogą znaleźć w Internecie coś innego dla siebie. Po co mnie zniechęcać? Przecież można w ogóle nie czytać tekstów zamiast tracić energię. Ale wierzę, że większość ludzi doceni szczerość tekstów, bez patosu i pozerki na internetowego milionera. Jestem milionerem, nie muszę tego udawać czy pisać bloga o tym jakiego zajebistego laptopa sobie kupiłem bo to nie ma znaczenia. Pewnie, że mógłbym pisać o tym na czym znam się najlepiej, czyli na tworzeniu platform SaaS, ich przewadze nad innymi systemami, aspektach technicznych itp. Wtedy nikt by mnie nie zagiął, bo i pewnie niewielu ludzi było by to w stanie czytać i rozumieć to o czym piszę. Jest sporo blogów technicznych pisanych przez programistów, a pisanie o meandrach tworzenia IAI pewnie ucieszyło by głównie konkurencję. Chcę kierować energię ludzi na inne tematy, z których jako użytkownik Internetu skorzystam. Ciągle brakuje blogów polskich CEO, pisanych z potrzeby budowania ludzi na lepszych. I tą lukę chcę wypełniać.

Tak więc Karol, pozdrawiam i dzięki za pytanie, które zainspirowało mnie do napisania tego tekstu. Jeżeli inne osoby mają jeszcze jakieś pytania do mnie, to piszcie na pawel(at)fornalski.pl. Jak widzicie, nie ma głupich pytań.

Sebastian Muliński bloguje

pfornalski

Po rekomendacji bloga Krzysztofa Bartnika, który wkrótce po reklamie upadł z powodu braku kontynuacji tematu, starałem się nie reklamować innych blogów. Ten mogę polecić z czystym sumieniem, ponieważ tego człowieka znam doskonale od lat. Jest to Sebastian Muliński, który uruchomił parę dni temu swojego bloga. Wiem, że czytając jego teksty na blogu Luźne komentarze o biznesie na mulinski.blogspot.com nie zawiedziecie się, zwłaszcza jeżeli lubicie duże ilości procentów i to nie tych w butelce, ale wszelkiego rodzaju statystyk i analiz. Sebastian bowiem mniej reprezentuje firmę osobiście, za to ma więcej czasu na czytanie różnego rodzaju artykułów i opracowań. Tak więc warto subskrybować go w RSS aby mieć na bieżąco cięte komentarze do wydarzeń świata e-biznesu. Z mojej strony zapewnię Wam ciągle wiele pomysłów na to jak można różne rzeczy zorganizować i będę się starał przedstawiać w miarę możliwości czasowych fragmenty całości obrazu, jaki powstaje w trakcie pracy nad IAI-Shop.com. Jestem jednak przekonany, że Sebastian zrobi swoją część równie dobrze. Jego 2 teksty zostały wcześniej przeze mnie opublikowane tutaj. Były to „Magdalena Kuneva i jej wywody na temat e-commerce”, „Polacy pokochali aukcje?” oraz „Co daje pierwsza pozycja w Google?

Na pierwszy strzał poszedł temat statystyk istnienia stron firmowych a dzisiaj opublikowana została pierwsza część tekstu o testach konsumenckich w sieci, czyli bardzo gorący temat.

 

p.s. Swoją drogą blogger.com jest naprawdę fajnym systemem do blogowania, lepszym niż blox.pl. Gdyby nie to, że migracja na niego zajęła by mi wieczność, pewnie bym się na niego przeniósł. Możliwe, że jeżeli znajdę więcej czasu na uporządkowanie i częstsze pisanie, zdecyduję się na ten krok.

Modele prowizyjne ASP - robienie z tata wariata

pfornalski

Na rynku platform sklepów internetowych zaczęło się nowe szaleństwo, a więc mamienie właścicieli sklepów internetowych, przestraszonych wiadomościami o wszechobecnym kryzysie, modelem prowizyjnym. Jeszcze pół roku temu, wzorem IAI-Shop.com i naszego sukcesu wszystkie firmy wprowadziły model abonamentowy. Teraz zaczęło się szaleństwo i wprowadzanie modelu prowizyjnego, który wprowadziliśmy na samym początku, prawie 10 lat temu. Na forum Heliona, napisałem dzisiaj moją ripostę do tych wszystkich wydarzeń. Ponieważ chciałem umożliwić przeczytanie mojej argumentacji wszystkim, również czytelnikom mojego bloga, postanowiłem ją wkleić również tutaj w całości. Oceniając moje słowa należy kierować się podstawową zasadą ekonomii, czyli „W ekonomii nie ma darmowych obiadów”. Oto rzeczony tekst:

(...)Widzę od jakiegoś czasu bardzo duży wysyp ofert prowizyjnych. W zasadzie każda firma w tej chwili ma w swojej ofercie taki model. Jedne firmy stosują model hybrydowy (abonament + prowizja) np. SklepyFirmowe.pl, inne tylko prowizję np. EtradePro

Natomiast należy jak zawsze czytać pomiędzy wierszami i bardzo się cieszę, że inicjatywa analizy regulaminu wyszła od strony użytkowników. Firmy IT mają swoje koszty, często duże jeżeli mówimy o supporcie, testowaniu, aktualizacjach, utrzymaniu infrastruktury serwerów itp. Opłaty te zostaną przerzucone wyłącznie na klientów. Jak każda firma, również IAI, firmy produkujące oprogramowanie do prowadzenia sklepów, nastawione są na zysk. Im bardziej wydajnie firma pracuje i im dłużej operuje na rynku, tym niższą marżę może pobierać.

Nie należy jednak oczekiwać cudu. Nikt nie dostarczy Państwu olbrzymiego systemu klasy ERP działającego na klastrze serwerów za 0,1% od obrotu nie więcej niż 50zł.

Część systemów premiuje przy tym małych sprzedawców, część dużych. Jeżeli policzymy np. 3% EtradePro to model ten będzie opłacalny wyłącznie dla małych sprzedawców, bo przy obrotach 10 tysięcy złotych, które zdecydowanie nie są obrotami na których powinno się poprzestać, opłata wynosi już 300zł za 1 miesiąc. Wyższa opłata wynika z tego, że producent programu w momencie gdy sprzedają Państwo za 0zł, nie ma żadnych przychodów, a ma natomiast koszty. Jak widać firma SunWeb zabezpiecza swoje koszty właśnie takim zapisem.

Pewnie mało kto wie, ale IAI w dawnych czasach (2001-2004) również pracowało na modelu prowizyjnym. Było to początkowo 4%, później 3%. Zaczęliśmy jednak przyciągać klientów bardzo małych, których biznesplany były nie do końca przemyślane. Ryzyko projektowe natomiast spadało na nas, jako wykonawcę sklepu. Dlatego długo pracowaliśmy nad sprawiedliwym modelem, czyli takim który zabezpieczy nasze koszty, a nie zniechęci do takiego modelu dużych sprzedawców i wtedy powstały pakiety zależne od ruchu, które utrzymujemy do dzisiaj.

Nie oszukujmy się przy tym, mając 3-4 klientów, którzy płacili 10 tysięcy złotych, mieliśmy znacznie lepiej, niż mając 300-400 klientów którzy płacili po 100zł. Czas jednak pokazał, że taki model jest bardziej sprawiedliwy i pozwolił nam się rozwinąć, a dużym sprzedawcom ograniczyć koszty IT i zniechęcił ich do migracji na inne platformy.

Reasumując, jeżeli Pana sklep ma mieć obroty rzędu 1-2 tysiące złotych warto wybrać ofertę prowizyjną, chociaż niekoniecznie SunWeb. EtradePro będzie już lepszym narzędziem. Natomiast jeżeli myśli Pan poważnie o sprzedaży, czyli obrotach powyżej 30 tysięcy, to najtaniej wyjdzie jednak model abonamentowy. Naturalnie rekomenduję IAI-Shop.com, ale SunWeb również ma taki model, bo w chyba roku 2006 czy 2007 właśnie postanowili mieć taki model jak my.

No i oczywiście zostaje aspekt odpowiedzialności. Jeżeli oferuje się firmom swoje usługi, nie należy zmieniać co chwilę zasad rozliczania opłat. Nie sprzyja to zaufaniu klientów. Tym czasem SunWeb najpierw wprowadził sprzedaż licencji, potem ASP, potem ASP z opcją wykupu licencji, a teraz model prowizyjny. Nie powiem, że jestem wprowadzaniem takiego zamieszania do ofert ucieszony. Jednak jeżeli czytają to moi szanowni konkurenci, zastanówcie się komu takie zamieszanie służy, bo rozwojowi branży z pewnością nie.

Skąd się biorą nadzieje u ludzi na to, że nagle ktoś wymyśli coś co będzie tańsze tylko dlatego, że inaczej wnosi się opłatę? Moim zdaniem wzięła się jeszcze z czasów, kiedy ludzie wierzyli w smoki, czarodziejów i olbrzymy. Outsourcing obniża koszty w porównaniu do własnego działu IT. Niestety przykra wiadomość dla tych wszystkich, którzy jeszcze wierzą w czarodziejów i smoki, inny model rozliczeń nie wnosi wartości dodanej, ani nie zwiększa efektywności, rezultat – nie ma w nim miejsca na oszczędności.

 

 

Czy Mp3 wyprą płyty CD?

pfornalski

Na Portalu Hip-Hop.pl toczy się aktualnie wielka dyskusja na ten temat, czy mp3 wyprą muzykę na CD. Napisałem swój komentarz i stanowisko do tej dyskusji i opublikowałem na forum. Ponieważ słownictwo na tym forum trawia raczej do delikatnie mówiąć wysublimowanej klienteli, a chciałbym aby moje stanowisko było później łatwo odnajdowalne, postanowiłem wrzucić je również tutaj:

Odszukajcie sobie na Hip-Hop.pl stare posty w których dyskutowaliśmy, że prasa papierowa zginie. Znalazłem chociażby jeden w którym wróżyliśmy upadek w tym czasie najbardziej znanego, Ślizgu. Mam wrażenie że mam deja vu, kiedy czytam dyskusje o tym, że mp3 nie wyprą CD.

Mp3 wyprze CD, ponieważ płyta sama w sobie nic nie wnosi, podobnie jak papier nie wnosi nic do gazety. Ja od 2 lat nie słucham płyt CD, mimo że mam 3 bajeranckie przenośne odtwarzacze CD. Na dzień dzisiejszy słucham muzyki z: iPoda Shuffle, iPhone, mojego laptopa lub w samochodzie z radia, które niestety nie ma wejścia na zewnętrzny player. Wszystkie media tradycyjne czeka powolna śmierć. Jedne zginą szybciej, inne wolniej.
Dzięki naszemu rozwiązaniu do sprzedaży muzyki, wykonawcy dostają 50% pieniędzy ze sprzedaży muzyki. W przypadku płyt CD jest to znacznie, znacznie mniej, a często sprzedaż nie pozwala wyjść powyżej zera. Dzięki temu możemy sprzedawać muzykę o ponad 50% taniej niż tradycyjne sklepy. Zarabiają wykonawcy i wydawcy, oszczędzają klienci. Nad kim zatem ludzie chcą się litować? Jedyną poszkodowaną stroną są sklepy muzyczne, bo to dla nich potrzebna jest płyta CD, aby mogli na nią nakleić kod przeciwkradzieżowy i aby ich klienci mogli kupić muzykę i przepłacić 4-krotnie. W momencie gdy gra muzyka w głośniku, nie ma znaczenia źródło, o ile zachowana jest porównywalna jakość. Bitrate czy inne szczegóły, to tylko szczegóły, które można szybko zmienić. Procesu zmian jednak nie da się odwrócić. Po co zatem kupować muzykę kilkakrotnie drożej aby później i tak zripować ją do mp3 lub innego analogicznego formatu w iTunes czy Windows Media Player.
20 lat temu komputery miały tekstowe, czarno-białe ekrany albo były podpinane do telewizora. Dzisiaj w iPhone jest moc obliczeniowa większa niż 20 lat temu w super-komputerze wykorzystywanym w ośrodkach naukowych. Ja nie jestem w stanie przewidzieć co będzie za 20 lat, mimo iż z takiego przewidywania i obstawiania żyję. Wszystkim, którzy są gotowi się zakładać, że CD przetrwa proponuję nie stawiać na to swojej głowy a nawet dłoni, bo wkrótce będziecie musieli wszystko odszczekiwać a dłonie mogą się przydać do obrony na forach kolejnej umierającej technologii.
Tylko po co w ogóle obstawiać? Technologie wchodzą i wychodzą. CD zastąpiło kasetę kompaktową, a kaseta kompaktowa zastąpiła taśmę na szpuli, która to zastąpiła płytę winylową. Cieszcie się, że żyjecie w ciekawych czasach, gdy możecie głosować swoimi portfelami na przyszłe technologie. Za kilka lat nikt nie będzie się Was pytał jaką technologię wybieracie, będą tylko cyfrowe. Przetrwa ta technologia, za którą jesteście gotowi płacić. A jeżeli kradniecie muzykę i jeszcze się z tego cieszycie, to i tak już głosujecie. W przypadku gdy przychód wynosi zero, wykonawcy poprą medium, które będzie dla nich tańsze. Internet jest najtańszy. Jeżeli kochacie płyty CD, to ich nie zdradzajcie.

Jeżeli chcesz przeczytać więcej na temat zamknięcia Pisma Hip-Hop.pl polecam twojej uwadze również post "O macierzy BCG słów kilka, czyli jak ubiłem gazetę Hip-Hop.pl

Black PR

pfornalski

Gazeta Wyborcza opublikowała zajawkę artykułu na temat sfałszowanych opinii. Ja chciałem jeszcze wspomnieć o czymś takim jak Black PR. Jest to kwestia doskonale mi znana na zachodzie, o której po raz pierwszy dowiedziałem się prawie 2 lata temu od znajomego, który miał problem w sieci z plagą nieuzasadnionych negatywnych komentarzy. W skrócie chodzi o wykorzystanie mechanizmu, że ludzie w pierwszej kolejności kierują się negatywnymi opiniami, dopiero później pozytywnymi. Podrążyłem temat i znalazłem nawet wśród znajomych agencję, która zajmuje się takimi działaniami. Po krótkim wywiadzie dowiedziałem się, że najczęściej zlecenia przyjmują agencje, które wcześniej zajmowały się SEO.

Czy należy zatem przejmować się tego typu działaniami? Jak sądzę, tylko w krótkiej perspektywie. W dłuższej, ludzie po prostu przestaną ufać takim opiniom. Podobnie stało się z opiniami pod produktami. Sam je chętnie czytam, jednak traktuję to jako element moderowanego przekazu sklepu. Dlatego dzisiaj mało kto przykłada już taką rolę do opinii pod produktami, jak to miało miejsce jeszcze niedawno.

Należy zatem ciągle monitorować sieć i w przypadku nagłego pojawienia się wielu, nieuzasadnionych i złych opinii można przypuszcza, że ktoś zaczął robić nam koło przysłowiowego piura. Wszystkim tym, którzy chcieliby z tego uczynić zarobek przestrzegam, że tak jak zostało to omówione w artykule, sfałszowana pozytywna opinia nie jest przestępstwem, ale negatywna podpada już pod przepisy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Więcej na Gazeta.pl - "Fałszywe rekomendacje zalewają sieć"

 

 

Sklep Empik.com przestał istnieć

pfornalski

Sklep Empik.com przestał istnieć, przynajmniej technicznie. Po wpisaniu w pasku adresu www.empik.com pokazuje się spamiarka, a więc strona umieszczona po przejęciu domeny. Jak można się jednak przekonać zaglądając do WHOIS domena nadal jest na Empik. Data końca ważności domeny na 6 sierpnia wskazuje jednak na to, że przy procesie odnawiania domeny nastąpił jakiś problem. Efektem jest nie działanie sklepu i piękna plansza spamiarki. Wydarzenie to bez precedensu pokazuje, że regulacje dotyczące domen i procedury ich odnawiania nie przystają do współczesnej wagi i wartości domen. Pikanterii dodaje fakt, że w TV możemy oglądać reklamy Empika z adresem Empik.com

 Strona Empik.com - 2008-08-11

Czy jest sens trzymać oryginalny karton od laptopa?

pfornalski

 

Każdy garaż prawdziwego geeka przypomina okradziony komis z elektroniką. Stare zakurzone kartony piętrzą się przypominając o upływającym okresie gwarancji. A oryginalne kartony trzeba trzymać, albo ma się później problem przy wysłaniu sprzętu do serwisu.

 

Na początku sierpnia musiałem wysłać mój poprzedni laptop produkcji firmy Acer do naprawy. Ponieważ kończyła mi się gwarancja, a nie mogłem znaleźć oryginalnego kartonu, użyłem równie pasującego kartonu od notebooka firmy Asus. Miał on np. specjalne uchwyty zapobiegające lataniu sprzętu po kartonie. Parę dni temu dostałem mojego laptopa z powrotem. I o zgrozo przyszedł wrzucony zupełnie luzem w wielki karton. Dobrze, że wysłałem go w pokrowcu, inaczej laptop byłby podrapany i totalnie obity. Karton w którym wysłałem laptopa i w jakim wrócił ilustrują poniższe zdjęcia. Mam wrażenie, że serwisant Acer nie mógł znieść widoku kartonu konkutenta i w pośpiechu, po wyjęciu notebooka spalił go w pobliskim lesie.

Aby jeszcze trochę pomarudzić, dodam, że do notebooka kupiłem gwarancję premium (koszt kilkuset złotych), a więc miałem zagwarantowany dodatkowy okres i 7 dniową naprawę. W moim przypadku naprawa trwała ponad 2 tygodnie. W międzyczasie firma Acer próbowała mi wcisnąć fakturę na 1800zł z tytułu naprawy laptopa. A przecież zarejestrowałem się na stronie programu gwarancji i rejestrując musiałem podać numer seryjny notebooka. Czyżby Acer o tym nie wiedział, że mam gwarancję premium? Tym bardziej, że na dowód kazali mi ponownie wysłać fakturę zakupu, jak by ona coś zmieniła. Nie mogłem też odpisać na maila, ponieważ adres na który powinienem wysłać odpowiedź generował Mailer Daemony. Na koniec dodam tylko, że koszt naprawy 1800zł wynikał z tego, ze ekran LCD był przebarwiony i nie działał czytnik karty wbudowany w notebooka. Ekran przebarwiony był od początku. Nie chciałem jednak rozstawać się z arcyważnym dla mnie narzędziem, więc jakoś to tolerowałem. Kiedy 1,5 roku temu spaliła mi się płyta główna, w zgłoszeniu serwisowym napisałem, żeby od razu sprawdzili ekran. Laptop wrócił z wymienioną płytą główną, ale ekran pozostał nietknięty. Oczywiście dobrze się domyślili, że nie wyślę im go na kolejnych kilka dni tylko po to aby zniknęło przebarwienie. Czytnik kart przestał działać po wymianie płyty i był to gratis jaki otrzymałem po powrocie z serwisu łącznie z bardzo głośnymi piskami, które przypominały start rakiety za każdym razem kiedy włączałem laptopa. Ponieważ ostatnio kupiłem notebook Asusa, a gwarancja na Acera dobiegała do końca, postanowiłem wysłać go aby laptop wrócił do formy. Tym bardziej, że Laptop był z górnej półki (koszt ponad 4500zł plus ponad 300zł gwarancja).

Dwa wnioski jak dla mnie z tej przygody:

  1. Trzymanie firmowego kartonu jest stratą miejsca. Serwisanci mają gdzieś to w czym wysyłasz. Sami potrafią wysłać sprzęt bez żadnej ochrony. Chodzi tylko o to, aby wykręcić się od naprawy i uprzykrzyć Ci życie. Oczywiście mogę się mylić i może chodzić właśnie o to, że serwisant nie może patrzeć na kartony z nazwami innych firm.
  2. Kupowanie notebooka z dodatkową gwarancją premium nic Ci nie da, jeżeli liczysz na szybki zwrot. Tak na prawdę liczy się tylko to, że masz dodatkowy okres ochronny. Dlatego teraz kupiłem Asusa z 2-letnią gwarancją w standardzie.

Zbyt profesjonalny aby przyjąć porady?

pfornalski

Dzisiaj trochę na luzie, sytuacja z życia wzięta. Oto kopia korespondencji z jednym z serwisów dla programistów, który przysłał mi zaproszenie do rejestracji jako pracodawca w serwisie ogłoszeniowym. W sumie zatrudniam 22 osoby, pracuję w technologiach internetowych od 11 lat, moja spółka niedługo będzie miała IPO, więc poczułem się w obowiązku przesłać odpowiedź na zaproszenie w serwisie, który jest kierowany raczej do takich ludzi jak ja. Nadmienię, że wcale pierwszego maila nie zamawiałem. Efekt publikuję poniżej.

Wnioski:

  1. Brak otwarcia na rady użytkowników, który notabene spotyka się wszędzie. Natomiast otwartość na rady użytkowników jest jednym z powodów, dla których powstało 95% opcji w IAI-Shop.com , które chyba jest jakimś sukcesikiem
  2. Jak łatwo zrobić sobie wroga? Przecież wystarczyło list zignorować. Gdyby każdego swojego klienta lub prospekta chcącego udzielić rady tyrał w ten sposób, pracował bym na bocznicy kolejowej przenosząc worki z betonem.

No cóż... Tak się dzieje kiedy ktoś jest zbyt profesjonalny, aby przyjąć radę.

 


 

-------- Wiadomość oryginalna --------
Temat: Zlecenia dla Programistow PHP
Data: Thu, 19 Jun 2008 11:25:49 +0100
Nadawca: Developer
Odpowiedź-Do:
Adresat: Developer

Witam serdecznie,
Chcialbym poinformowac, ze pod adresem http://www.php.biz.pl zostala
uruchomiona nowa strona gdzie publikowane sa zlecenia dla programistow PHP
pracujacych na zlecenie. W przypadku zainteresowania prosimy o bezplatna
rejestracje na stronie
http://www.php.biz.pl/component/option,com_comprofiler/task,registers/.

Zasady obowiązujące w portalu:
* rejestracja jest bezpłatna
* rejestracja wymaga aktywacji
* w celu aktywacji należy przesłać faks na numer 022 3987370 lub skan pocztą
e-mail na adres info@php.biz.plwypełnionego i podpisanego dokumentu ze
strony http://www.php.biz.pl/oswiadczenie.rtf
* właściciel portalu może zażądać dodatkowych czynności potwierdzających
umiejętności programistyczne

Z poważaniem
Zespol PHP.Biz.pl

 


 

 

-------- Wiadomość oryginalna --------
Temat: Re: Zlecenia dla Programistow PHP
Data: Thu, 19 Jun 2008 17:23:35 +0200
Nadawca: Paweł Fornalski
Odpowiedź-Do: pfornalski@iai-system.com
Firma/Organizacja: IAI-System.com
Adresat: info@php.biz.pl
Kopia: devmamboassistance@googlemail.com

Witam,
Serwis jest zbyt słaby technicznie aby zachęcać do rejestracji. Co
więcej brak testów na przeglądarkach (na FF rozjeżdża się strona, która
jest stroną rejestracji), powoduje, że nie wróżę przyszłości projektowi,
który powinien być zachętą dla profesjonalistów.

Pawel Fornalski
CEO, IAI-System.com

 


 

-------- Wiadomość oryginalna --------
Temat: RE: Zlecenia dla Programistow PHP
Data: Thu, 19 Jun 2008 16:50:29 +0100
Nadawca: Developer
Adresat:
Kopia:

Witam i dziekuje za maila.
Oczywiscie tacy specjalisci jak Pan nie maja przymusu rejestracji.
Potwierdzamy rejestracje recznie wiec obawiam sie, ze i tak nie przeszedlby
Pan tego etapu ze wzgledu na cechy osobowosci, ktore zaprezentowal Pan w
mailu.
Mimo to chetnie polece Panu strone http://tarot.top-100.pl/ gdzie moze sie
Pan zarejestrowac z adresem WWW i wlasnym mailem - to odpowiednia strona i
podejrzewam, ze nie wymaga weryfikacji ani przedstawiania zadnego
certyfikatu.

Pozdrawiam!

Szczecin jest na dobrej drodze

pfornalski

Kiedy w lutym napisałem, że władze i ludzie ze szczecińskich firm IT, jak moja, chcą zrobić w Szczecinie polskie centrum internetowe , spotkałem się z dużym oporem. Zarówno w komentarzach do tego posta, jak i na Gazeta.pl, gdzie był opublikowany artykuł na temat przyszłych miejsc pracy (patrz post "Ile zarabia informatyk"). Czy aż tak trudno przyjąć to do wiadomości ludziom z innych miast, że krzemowa dolina nie powstała na Manhatanie i w Polsce również nie powstanie w Warszawie czy innej ścisłej metropolii. Szczecin ma szansę stać się idealnym miejscem dla informatyków. Mamy świetną infrastrukturę, drogi, piękną przyrodę do okoła, dużo studentów, twórczych ludzi i niesamowity klimat z parciem na świat i Internet.

Na szczęście dzisiaj nie muszę o tym przekonywać sam. Szczecin został wyróżniony za wspieranie społeczeństwa informacyjnego przez Komitet Organizacyjno-Programowy obchodów Światowego Dnia Społeczeństwa Informacyjnego w Polsce w 2008r. Za co?

  • Głównie za inicjowanie i wspieranie projektów służących popularyzacji i promocji idei społeczeństwa informacyjnego,
  • współpracę z firmami informatycznymi, uczelniami wyższymi i środowiskiem studenckim w celu rozwoju branży nowych technologii oraz promocji zatrudnienia i kariery w branży IT,
  • zaangażowanie internetowej społeczności lokalnej w budowanie nowoczesnego wizerunku miasta,
  • wizję miasta jako metropolii stawiającej na innowacyjność oraz rozwój branży nowych technologii; szczególnie za projekt e-Urząd – otwartość urzędu na nowoczesne metody obsługi Interesantów; projekt Centrum Wspierania Innowacji – Szczeciński Park Naukowo-Technologiczny „POMERANIA”

Więcej na temat wyróżnienia przeczytasz na stronie Netcampu.

W dzisiejszym Pulsie Biznesu przeczytalem:

Blisko 14 mld zł zostanie zainwestowane w IT przez administrację rządową i samorządową z różnych unijnych programów. Jeśli wydamy je efektywnie, odmienimy obraz Polski - mówi Witold Drożdż, podsekretarz stanu w MSWiA odpowiedzialny za IT. Zapowiada on, że w drugiej połowie 2008 r. pełna parą ruszą prace nad wszystkimi dużymi kluczowymi projektami rządowymi, współfinansowanymi z funduszy unijnych. Najważniejsze to Rejestr Usług Medycznych (RUM), e-podatki, e-PUAP (platforma usług publicznych), Pl.ID (nowy dowód osobisty) czy projekty związane z katastrem. Witold Drożdż zapowiada też, że pod koniec czerwca MSWiA zaprezentuje strategię rozwoju społeczeństwa informacyjnego, która posłuży też do aktualizacji planu informatyzacji państwa.

Jakoś nie chce mi się wierzyć, że ponad połowa z tych pieniędzy nie trafi do kieszeni Prokomu i podobnych mu firm informatyzujących urzędy. Szczecin poszedł inną drogą. Miasto buduje się siłą firm, które tutaj tworzą i zatrudniają ludzi. Jest to idea jakże daleka i rewolucyjna, jak na socjalistyczną Polskę. Jeżeli ktoś zadał sobie trud przeczytania tak jak ja książki o historii HP (patrz David Packard, The HP Way) dowie się, że właśnie taka była geneza Palo Alto. Założyciele HP wraz z samorządem lokalnym Palo Alto utworzyli specjalną strefę biurową. Samorząd sprzyjał wizji miasta geeków i to przyciągnęło ludzi z całego świata. Czy Szczecin pójdzie tą drogą. Mam nadzieję, że tak, bo zawsze chciałem mieszkać w Palo Alto.

Poczta strajkuje

pfornalski

Kolejny komentarz na szybko do tego co się dzieje w Polskiej Gospodarce. 

Poczta Polska strajkuje, częściowo czy cała, bez różnicy. Po raz kolejny spadnie zaufanie do tej formy doręczeń. I nie poprawi tego niczym w Orwellu, wprowadzenie kolejnej formy przesyłki o nazwie "SUPER-SUPER PRIORYTET", która zagwarantuje doręczenie listu w 2 dni. Nie jestem taki stary, ale pamiętam czasy kiedy list zwykły (nie było innych) szedł 2-3 dni. Kilka lat temu wprowadzono PRIORYTETY, które miały być lepsze bo wprowadzały 2 dni na doręczenie. Kto czytał dwójmyślenie, wie co mam na myśli.

Tym czasem wczoraj otrzymałem list od Poczty, że od 1 lipca zmieniają ceny usług firmowa poczta. Za przyjazd 2 razy w tygodniu opłata miesięczna będzie wynosiła 100zł!!! I w tym momencie poczułem się dziwne. Za to, że 7 razy w miesiącu (tyle w ciągu ostatniego roku, miesięcznie przy 2 krotnym odbiorze w tygodniu, odwiedzał nas listonosz od zabierania przesyłek). Teraz zabiera przesyłki ten sam listonosz, który dostarcza nam listy. Nie dość, że płacimy Poczcie niemałe pieniądze za wysłane listy to chcą jeszcze 14,28zł za każde spakowanie kilkunastu listów do torby? Paranoja. Zastanawiam się tylko jak ta cena ma się do cen usług ASP i hostingu, w którym kilka złotych miesięcznie w jedną lub drugą robi wielką różnicę.

Dzisiaj rano w radiu (jak zawsze TOK FM) usłyszałem, że emeryci nie dostaną swoich emerytu, a renciści rent. Po jakiego grzyba ktoś wysyła przekazem emerytury i renty? Przecież nikt nie płaci w sklepach internetowych przekazami, bo pieniadze idą wieki i przekaz kosztuje więcej niż przelew. Tym czasem z tego samego radia dowiedziałem się, że ZUS do którego wszyscy dokładamy z naszych podatków  i zawyżonych składek ogromne kwoty, płaci bajońskie sumy, ponieważ Poczta jest monopolistą. Czyż Poczta Polska nie ma za dużo roboty? Przecież o tym donosiły nie tak dawne doniesienia prasowe.

Co więcej, Państwo nie sprzyja rozwiązaniami systemowymi odciążęniu Poczty Polskiej z nadmiernej ilości zleceń. Weźmy na przykład sprawę faktur przekazywanych elektronicznie. Ciągle podtrzymywane jest stanowisko, że faktura wysłana e-mailem nie może być zaksięgowana, a ta sama faktura wydrukowana i wysłana bez podpisu listem jest ważna.

Oczywiście istnieje luka w systemie, którą eksploatujemy w IAI-Shop.com. Jest to tzw. rozwiązanei z EDI opisane na naszej stronie firmowej . Ostatnio wprowadziliśmy ten mechanizm dla wszystkich naszych klientów, dzięki czemu nie muszą swoim klientom w sklepach również wysyłać np. na żądanie faktur. Jak to jednak w Polsce jest, ostatnie orzeczenie sądu Wojewódzkiego w Warszawie w sprawie faktury przesłanej PDF nagłośnione w mediach spowodowało olbrzymie szody. Teraz trzeba każdemu nowemu klientowi powtarzać przynajmniej 3 razy i wysyłać tekst ustawy, aby uwierzyli, że faktura w PDF może być przesłana, ale poprzez system EDI jaki stosujemy.

Poczta ma zagwarantowany do 2013 monopol na listy. To chore. Równie chore jest to, że większość pracowników w Poczta Polska S.A. to pracownicy biurowi, z których większość jest niepotrzebna. Niestety nie można ich zwolnić, bo taka jest umowa prywatyzacyjna wymuszona przez związki zawodowe. Ta sama umowa uniemożliwia również przesunięcie tych bezużytecznych ludzi do sortowania przesyłek czy ich doręczania.

Pozostaje nam ulżyć Poczcie Polskiej i zmniejszać ilość wysyłanej korespondencji, chociażby poprzez stosowanie kwalifikowanych podpisów elektronicznych, których koszt wraz z czytnikiem to wydatek 298zł. Jeżeli co miesiąc zamawianych jest u nas 30 nowych sklepów, to tylko koszt wysłania 30 umów listem poleconym powoduje, że wydatek na ten zestaw zwraca się po 2 miesiącach. Przedłużenie certyfikatu to 95zł. A im szybciej rozwalimy Pocztę, tym szybciej ludzie założą konta bankowe (nadal ponad 50% Polaków nie ma konta) i tym szybciej zaczną zamawiać w sklepach internetowych płacąc przelewami.

Polska drożyzna - post scriptum

pfornalski

Dzisiaj, jak co rano, przy śniadaniu oglądałem Pytanie na śniadanie, w TVN. W jednym z bloków był materiał o tym, że nie warto kupować w Polsce, tylko trzeba kupować za granicą. Prowadzący i goście przekonywali, że niemal wszystko można kupić taniej za granicą. Dla mnie jest to przerażające, ponieważ nawet doliczając bilet lotniczy, opłaca się lecieć nie tylko do Londynu na zakupy, ale również do Nowego Jorku. Czym to pachnie? Wielkim kryzysem i załamaniem się polskiego rynku pracy. Mieliśmy z tym w Polsce doczynienia w roku 2000, kiedy skończyła się fala zachłyśnięcia większą siłą nabywczą polskich zarobków, a sfera produkcyjna była zimna niczym fanka radia maryja z 50 letnim stażem małżeńskim.

Jak można temu zaradzić? Odpowiedź w zasadzie padła w programie, tylko szkoda, że prowadzący nie potrafili jej wydobyć. Powodem drastycznej różnicy cen jest polski system fiskalny i celny, który właśnie przy zakupach zagranicznych objawia swoje prawdziwe oblicze i daje nam odczuć jak wiele kupując produkty oddajemy fiskusowi. Laptop, który kupujemy za granicą w USA za 3000zł,  zamienia się w 4400zł w Polsce. Szkoda, że w takich programach mówi się o tym jak obejść nienormalny system, w którym połowa z ceny to podatki, zamiast mówić jak go zmienić.

Na koniec programu pomyślałem sobie, że w sumie to i dobrze. Mądrym Polak zostaje zawsze po szkodzie. A spadek popytu wewnętrznego przy otwartych granicach, spowoduje że ceny w Polsce spadną. Mam nadzieję tylko, że nie kosztem marży polskich sprzedawców, ale kosztem płaconych danin. Inaczej Polska stanie się krajem szarej strefy i sypialnią Europy

Sklepy Allegro

pfornalski

Wczoraj Allegro, po wielu bólach uruchomiło wersję beta systemu, który ma odpowiedzieć na potrzeby swoich użytkowników – Sklepy Allegro. Ponieważ wczoraj moje GG przeżyło bombardowanie z pytaniami co ja na to, postanowiłem napisać na szybko kilka zdań komentarza do tego co o tych sklepach myślę.

Otóż cieszę się, że te sklepy wreszcie ruszyły. Kolosalne opóźnienie stworzyło przestrzeń do spekulacji czym sklepy Allegro być mogą. Okazały się nie być niczym więcej niż szmirą i nie boję się użyć tego słowa. Funkcjonalnie do eBay Stores nie umywają się. Będę brutalny, ale uruchamiając to narzędzie Allegro w ogóle nie odpowiedziało na potrzeby swoich użytkowników. Możliwość zmiany logo, wznawiania automatycznego ofert czy wystawiania ich z 30 dniowym terminem ważności, przedłużanym prawdopodobnie do 60 dni przez kolejne awarie Allegro to za mało. Możliwość wybrania koloru menu, stworzenia kategorii czy ustalenie w jaki sposób mają się wyświetlić produkty to po prostu żenująco mało.

Ile trzeba za to „cudo” zapłacić? Koszt abonamentu to 25zł miesięcznie – za 119zł miesięcznie klienci otrzymują u nas prowadzenie, helpdesk, komplet narzędzi do prowadzenia sklepu, indywidualny wygląd, możliwość podpięcia własnych domen, do tego do 2000 produktów i ruch 10GB na WWW. Dodatkowo Allegro pobiera opłatę za każdy wystawiony produkt (kilka groszy) oraz od sprzedaży (średnio 6-8%).

Czy boję się sklepów Allegro? Od wczoraj nie i śpię spokojniej. Powiem więcej, od wczoraj otrzymałem 2 zamówienia na nowe sklepy od klientów, którzy czekali na sklepy Allegro, ponieważ są aktywnymi sprzedawcami na Allegro. Kiedy zobaczyli co zrobiło Allegro niezwłocznie zamówili sklep w IAI-Shop.com, gdzie mają pełną integrację z Allegro i eBay i uzyskują nawet przy samym wystawianiu na Allegro większą funkcjonalność.

Updated 2007-11-20 17:15: Przed chwilą natrafiłem jeszcze na coś takiego: Same oferty sklepowe można można wyszukiwać poprzez katalog sklepów lub przez link "pokaż sklep" na karcie danego użytkownika (obok linku "pokaż przedmioty"). Główna wyszukiwarka domyślnie nie będzie brała pod uwagę ofert sklepowych, chyba że odnajdzie mniej niż 10 pozycji aukcyjnych spełniających kryteria wskazane przez szukającego.

Prawnikom już dziękujemy

pfornalski

Czy zatrudniłbyś do pisania programów dla swojej firmy programistę, który pisząc jedną funkcję psuje w tym czasie inną? Co byś powiedział gdyby jedna formatka nie była w ogóle spójna z innymi, a żeby obsłużyć jakąś funkcję krytyczną do działania programu musiałbyś sięgać do kilkudziesięciostronicowej instrukcji, w której pełno by było odwołań do innych instrukcji do przeczytania których musiałbyś skończyć przynajmniej dwa kierunki studiów? Co byś powiedział gdyby programista pisał swoje programy nie wiedząc zbyt wiele o bibliotekach pisanych przez innych programistów z Twojej firmy? Powiedziałbyś pewnie, że taki programista powinien zająć się czymś innym np. nalewaniem oranżady z saturatora.

Od paru godzin wiadomo, w październiku czekają nas kolejne wybory. A więc Polacy wybiorą programistów najważniejszego programu jakim jest prawo, w szczególności to co najważniejsze dla nas ludzi prowadzących firmy, ustrój gospodarczy, a więc program według którego będą działały wszystkie firmy. Oto przykład. Dzisiaj projektując faktury korygujące chciałem dowiedzieć się jak właściwie koryguje się rachunki, czyli odpowiedniki faktur dla osób nie będących na vat. Nie istnieje coś takiego jak rachunek korygujący tak jak to ma miejsce w przypadku faktury vat korygującej. Przepisy korekty rachunku są jak gdyby niedokończone, zupełnie nie przystają do tego jak wygląda korygowanie faktur, które są przecież analogicznym dokumentem. To tak jak by zrobić dwa formularze na stronie internetowej, robiące to samo, a działające zupełnie inaczej i przesyłające dane do dwóch różnych baz danych na dwóch różnych serwerach, jeden przez SOAP, drugi przez ODBC. Gdyby mój programista zrobił coś takiego, kazałbym mu to natychmiast poprawić i jeszcze dostałby opiernicz.

Tym czasem całe polskie prawo wygląda właśnie w ten sposób. Każdy kto będzie próbował zaprojektować system finansowo księgowy stwierdzi to samo. Wprawdzie głośno jest o kolejnych pomysłach mających ułatwić działanie firmom, które są motorem napędowym gospodarki. Tym czasem problem leży właśnie w głównym programie. Moim zdaniem całe polskie prawo powinno się wyrzucić do śmieci i napisać nowy, lepszy program w jego miejsce. Dodatkowo w pisanie ustaw powinno zaangażować się programistów. Przecież dobry kod jest możliwie krótki i spójny, który jest niezawodny, uniwersalny, przetestowany, czytelny dla innych programistów i łatwy w konserwacji. Wystarczyło by napisać proste klasy, następnie zrobić ich agregację, dziedziczenie, dekoratory. Może gdyby wreszcie pisanie prawa przestało być domeną prawników, a stało się domeną programistów mielibyśmy konkursy na ustawę o vat napisaną najkrócej, czy uniwersalny wzór na wyliczenie podatku dochodowego dla każdego Polaka.

Poza tym w każdej firmie programistycznej istnieje grupa testerów, którzy na wszystkie możliwe sposoby próbują zepsuć program. Istnieje coś takiego jak testy wersji alfa, beta, release candidate. Gdyby tak było może skończyły by się kompromitujące błędy w polskim prawie.

Mam nadzieję, że doczekam się powstania partii Geeków, która wprowadzi właśnie takie zasady jakie obowiązywały na początku lat 90-tych np. „co nie jest zabronione jest dozwolone”. Nawet dzisiaj w swoim wystąpieniu sejmowym W. Pawlak mówił o polskich programistach i przedsiębiorcach, że trzeba ich wspierać. Fajnie by było gdyby coraz większa ich ilość zasiadała w sejmowych ławach. Może to wyda się głupie, ale głosujcie na programistów! Może dzięki temu za wysłuchanie klienta z czym ma problem, będziemy mogli kasować 200zł za godzinę zanim jeszcze cokolwiek zrobimy. Życzę tego nam wszystkim z całego serca.

Forum e-commerce

pfornalski

Zacząłem wyżywać się na tematycznym forum e-commerce Helionu . Zabrałem się intensywnie do pracy i odpowiedziałem wielu użytkownikom tego forum, którzy otrzymywali mało konkretne odpowiedzi, na najbardziej nurtujące ich pytania. Obiecuję nie zaniedbywać przez to bloga, na którym tak jak do tej pory będę publikował obszerniejsze przemyślenia aniżeli tylko krótkie odpowiedzi na konkretne tematy.

Oczywiście jeżeli macie jakieś pytania bezpośrednio do mnie, możecie je Ciągle przesyłać na e-mail. Jeżeli chcecie aby napisał na ten temat coś więcej aniżeli parę zdań, zaznaczcie to w pytaniu. W takim przypadku odpowiedź znajdziecie w jednym z postów. Tym czasem zachęcam do odwiedzania forum Helionu. Czasami można znaleźć tam dosyć interesujące dyskusje. Również poziom kultury dyskusji przewyższa inne fora poświęcone tej tematyce.

 

Na gorąco po konferencji E-Commerce 2007

pfornalski

Właśnie wróciłem z konferencji E-Commerce 2007 , gdzie spędziłem 2 ostatnie dni. Muszę przyznać, że wyszła świetnie i bez zbytniej przesady napiszę, że była to najlepsza konferencja w tej tematyce na jakiej byłem.

Dzięki kuluarowym rozmowom mogłem poznać wiele nowych, fantastycznych osób. Ku mojemu zdziwieniu dowiedziałem się, że wiele osób zna mojego bloga. Sądziłem że czytają go raczej początkujące osoby, a tu proszę. Chyba będę miał lekką tremę pisząc artykuły, które czytają później tak liczne znamienitości.

Dodatkowo wszystkie te rozmowy z ludźmi innymi firmami podczas samej konferencji i spotkania "przy piwie" wczoraj wieczorem nasunęły mi pomysły na setki nowych artykułów. Cieszę się, że moje kontrowersyjne tezy działają zapładniająco na menedżerów firm informatycznych. A ponieważ już za miesiąc kończę swoje obowiązki na uczelni , obiecuję uporządkować i spisać wszystko to co przyszło mi do głowy. 

W najbliższym czasie planuję też wprowadzić trochę tez z zarządzania w życie. Ich rezultatami podzielę się już pod koniec wakacji.

Wszystkich tych, którzy nie byli na konferencji ucieszy wiadomość, że już wktórce materiał będzie można pobrać ze strony internetowej konferencji. Będziecie mogli zobaczyć moją prezentację z wczoraj na temat Sklep 2.0 oraz dzisiejszy (moim zdaniem bardzo owocny) panel dyskusyjny na temat Web 2.0, Venture Capital i ogólnie zarabiania na sieci. Udzieliłem też paru wywiadów, które mam nadzieję że uda mi się później odnaleźć gdzieś w sieci i dodać linki.

p.s. poznałem też Michała, który jest gospodarzem Blox'a. Zdziwiło mnie że czyta mojego bloga. Obiecałem przesyłać mu wszystkie moje propozycje ulepeszeń. Może zaowocuje to polepszeniem funkcjonalności back-endu bloga.

Konferencja E-Commerce 2007

pfornalski

W dniach 16-17 maja 2007 roku odbędzie się III Edycja Konferencji e-commerce, organizowanej przez Niezależne Zrzeszenie Studentów w Szczecinie, Koło Naukowe Młodych Przedsiębiorców CEL przy współpracy koła naukowego Elkona.

W tegorocznej edycji tematem przewodnim będzie kierunek WEB 2.0, stanowiący wskaźnik nowej ery w dziedzinie Internetu. Przedsięwzięcie ma charakter ogólnopolski, czego wyrazem będzie obecność wysokiej klasy specjalistów. Prelegenci i szkoleniowcy to osoby, które odniosły sukces na rynku IT, przedstawiciele znanych firm.

Rejestracja na konferencję i szkolenia trwa do 15 maja na stronie internetowej
www.e-commerce.nzs.szczecin.pl

16 maja na Wydziale Informatyki PS (ul. Żołnierska 49) odbędą się wykłady na temat: Handel 2.0, Technologie 2.0, Marketing 2.0. W tym samym czasie będą prowadzone szkolenia.

17 maja na Wydziale Elektrycznym PS (ul. 26 Kwietnia 10) tematyka konferencji będzie obejmowała takie elementy e-biznesu jak Społeczności 2.0, Informacja 2.0, Media 2.0.

17 maja to także Światowy Dzień Społeczeństwa Informacyjnego do czego nawiązuje ścieżka tematyczna Społeczności 2.0. Równolegle z wykładami odbędą się Targi pracy firm z branży IT, telekomunikacji i elektroniki. Będzie to niepowtarzalna okazja do zapoznania się z działalnością firm oraz rozmów z ich przedstawicielami, dodatkowo jest to szansa zorientowania się na rynku pracy w branży teleinformatycznej.

Patronat honorowy nad konferencją objął Prezydent Szczecina Piotr Krzystek, Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego Norbert Obrycki, Rektor Politechniki Szczecińskiej oraz Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie a także, dziekani wydziałów: Elektrycznego PS oraz WNEIZ US i WZIEU US. Merytorycznie e-commerce 2007 wspierają: Dziekan Wydziału Informatyki PS oraz Szczeciński Park Naukowo – Technologiczny.

Udział w konferencji e-commerce to szansa zdobycia nowej wiedzy, nawiązania znajomości z przedstawicielami świata biznesu i nowych technologii. Dzięki targom pracy i ciekawym szkoleniom będzie można znaleźć atrakcyjną pracę.

Na konferencji o godzinie 10:15 prezentację będę wygłaszał ja w imieniu IAI-System.com. Zaprezentuję podczas prezentacji ideę Sklep 2.0 ilustrując ją bogato przykładami. Na konferencji będą również wartościowi ludzie np. z Militaria.pl czy Onet.pl

Ciekawostką będzie również to, że z konferencji będzie przeprowadzana transmisja live przez Internet. 

Szczegółowe informacje o konferencji na stronie: www.e-commerce.nzs.szczecin.pl

Apel - wspomóż polską policję

pfornalski

Ostatnio przytrafiło mi się wiele niewiarygodnych historii. Jedna z nich dotyczyła policji. Mogłem dzięki temu poznać nieco bliżej kilku policjantów i to jak pracują. Komenda odpowiadająca mojemu miejscu zamieszkania została rok temu wyremontowana. Sądziłem, że coś zmieniło się w polskiej policji od czasu jak miałem okazję z nimi załatwiać parę spraw. Nic bardziej złudnego, budynek nowy, reszta stara.

Podczas szczerej rozmowy z uroczą policjantką z którą spędziłem krótki czas wyjawiła mi coś co mnie zwaliło z nóg. Okazuje się że niemal cały sprzęt komputerowy i biurowy na komendzie policjanci muszą kupować sobie sami. Wynika to np. Z tego, że prokuratura nie przyjmuje pism napisanych odręcznie. Z drugiej strony pracodawca policjanta nie daje mu niemal nic. Z tego co się dowiedziałem policjantka u której byłem otrzymała w ramach budżetu biurowego na ten rok:

  • 50 kopert C6

  • pudełko zszywek (zszywacza nigdy nie dostała)

  • klej biurowy

Z tego co usłyszałem jedyne co dała policja to krzesło (tylko z okazji nowej komendy), biurko i telefon, szafę, szafę pancerną. Resztę policjanci musieli kupić sami. Policjanci nauczyli się już radzić w tym kupując materiały biurowe sami lub zdobywając gadżety reklamowe od znajomych firm. Z pewnością nie mogą też się tym chwalić na lewo i prawo aby nie być posądzonym o propozycję korupcyjną. I nie przesadzam, bo polscy policjanci nie dostają nawet papieru do drukarek, które notabene kupują sami, tak samo jak tonery i kartridże.

Nie powiem, że nie zauważyłem dawno temu że coś jest nie tak na komendach, widząc że każdy komputer, monitor i klawiatura jest inna. Sądziłem jednak że może dostają stary sprzęt po innych resortach albo dostają np. komputery zarekwirowane za piractwo. Nic bardziej mylnego - policjanci są stałymi bywalcami komisów komputerowych kupując najtańsze z możliwych komputerów, bo przecież ich pensje również nie są zbyt wysokie.

Dlaczego właściwie o tym piszę na blogu, który ma być o e-firmach? Otóż pomyślałem że sprawdzę czy ta cała historia jest prawdziwa i zawiozłem policjantom prezent w postaci czegoś co kurzyło się w szafie. Zawiozłem im na próbę 8 starych klawiatur, których nie używaliśmy bo np. 1 klawisz się zacinał. Policjanci niemal skakali z radości i nawet zadzwonili do mnie na drugi dzień z podziękowaniami. Czy tak zachowuje się ktoś kto dostaje sprzęt od pracodawcy?

Postanowiłem że każdy niepotrzebny sprzęt komputerowy przekażę policjantom ze swojej komendy. Pomagałem w przeszłości różnym osobom i organizacjom, ale żadna z tych osób nie była tak wdzięczna za coś tak niewielkiego. Przecież to policjanci będą musieli ścigać przestępców z naszych podwórek, włamywaczy do naszych samochodów a nawet przyjmować zgłoszenia o przestępstwach internetowych. Dlatego im więcej sprzętu im przekażemy tym lepiej będą mogli pracować. Zachęcam zatem wszystkich CEO firm informatycznych gdzie sporo starego sprzętu się marnuje do przekazywania swoim komendom starego sprzętu. To taki mój wkład w sianie dobra.

Ochrona konsumenta, czyli jak mu zaszkodzić

pfornalski

Kolejny z pomysłów Unii Eurpejskiej w sprawie e-handlu nie idzie w stronę liberalizacji rynku i ułatwienia działalności, ale w stronę swoiście rozumianej ochrony konsumenta.

Komisja Europejska planuje wprowadzić możliwość zwrotu zakupionych przez Internet... plików muzycznych, o ile te nie spełnią oczekiwań nabywców. Jak czytamy w serwisie 4Press.pl "Celem przedstawicieli Komisji Europejskiej, postulujących o prawo do zwrotu zakupionych online plików muzycznych, jest wyznaczenie jednolitego dla wszystkich państw okresu liczonego od chwili zakupu utworu, w trakcie którego konsument będzie mógł otrzymać zwrot pieniędzy w przypadku niezadowolenia. Genezą wniosku jest prowadzony przez takie państwa jak Norwegia i Szwecja spór z jednym z największych dystrybutorów muzyki online, firmą Apple, o dopuszczenie możliwości wycofania transakcji w przypadku niezadowolenia konsumenta.

W krajach tych możliwość wycofania transakcji poparta jest prawami konsumenta. Obecnie planuje się wprowadzić takie prawo na terenie całej Europy."

Oczywiście nie jest to pozbawione kompletnie sensu - skoro można zwrócić płytę CD z albumem jakiegoś wykonawcy kupioną drogą wysyłkową, to czemu nie zwracać muzyki zapisanej w innym formacie. Ale... jak stwierdzić co to znaczy "niezadowolenie konsumenta"? Czy to niezadowolenie wynika z tego, że nie podoba mu się refren, czy że piosenka znudziła mu się po drugim przesłuchaniu i już jej nie chce. Doceniamy starania Unii Europejskiej w tym, żeby e-handel był możliwie przejrzysty i bezpieczny. Rozumiemy czym jest troska o dobro klientów, czyli po prostu obywateli, ale nadgorliwość może być gorsza od faszyzmu. Przecież taka regulacja może doprowadzić do znacznej nierównowagi w stosunkach klient - firma, na zdecydowaną korzyść tego pierwszego. Przypominamy, że w firmy tworzą również obywatele.

Muzyka zapisana w formacje cyfrowym to nic innego jak zbiór informacji definiowany w prawie jako utwór. Takim samym utworem jest poezja, artykuł, wpis na blogu, video, książka i wiele innych rzeczy. Taki precedens dotyczący muzyki może mieć daleko idące konsekwencje w innych dziedzinach gdzie występują utwory i informacje. Czy redakcje gazet będą mogły  zwracać agencjom prasowym zdjęcia, jeżeli nie będą z nich zadowolone? Czy jeżeli zamówimy horoskop lub jakiś inny serwis prasowy, który będzie przychodził na nasz mail lub telefon komórkowy, również będzie podlegał zwrotowi, jeżeli informacje w nim zawarte nie zadowolą nas? Co jeżeli zapłacimy za oglądanie jakiegoś filmu w Internecie i nie spodoba nam się zakończenie? Aż boję się wspomnieć o grach przez Internet i niebezpieczeństwach jakie tam czekają na konsumenta - może przecież przegrać albo gra okaże się za trudna...

Branie w obronę konsumenta (którego słuszności nie kwestionuję) nie może oznaczać zdejmowania z niego całkowicie odpowiedzialności za jego decyzje. Cechą informacji, w tym także muzyki zapisanej cyfrowo, jest to że jest podzielna - jeżeli zakupimy plik, przesłuchamy go i zwrócimy, to znaczy (używając modnego ostatnio zwrotu), że weszliśmy w posiadanie pewnych informacji. Oddanie tego pliku, nie spowoduje, że te informacje znikną nam z głowy. Co więcej - klient zyska podwójnie: będzie świadomy, że ta piosenka mu się nie podoba oraz odzyska za nią pieniądze. UE za priorytet stawia sobie budowę społeczeństwa informacyjnego. Jeżeli w dobie Internetu, telewizji, radia, gazet muzykę można "sprawdzić" na dziesiątki sposobów, pomijając te nielegalne, poprzez recenzje, odsłuchanie próbek w sklepach, videoklipy, relacje z koncertów na youtube.com, dyskusje na forach tematycznych, to czy można powiedzieć, że ludzie są nieświadomi tego co kupują? Że nie mogą sprawdzić muzyki czy innego utworu przed zakupem i ewentualnym staniem się "niezadowolonym konsumentem"?

Można oddać nieużywane ubrania. Co to jest nieużywana muzyka? Jak konsument może stwierdzić, że muzyka mu się nie podoba, nie używając jej? Administracja UE w dobrej wierze próbuje stworzyć bardzo dziwne precedensy, których konsekwencje mogą być rozległe.

Sebastian Muliński 

Źródło cytatu:

http://4press.pl/index.php?p=8315 

Efekt cieplarniany, przemyślenia po wichurze

pfornalski

Przy okazji wieczornych wiadomości specjalnych dotyczących wczorajszej wichury zwróciłem uwagę na jedną informację przemyconą bardzo niedbale do wiadomości. Zupełnie  jak by nie była istotna i nie miała związku. Jakiś klimatolog zapytany o to czemu tak się dzieje przypomniał, że od 30 lat specjaliści alarmują opinię publiczną, że przyjdzie efekt cieplarniany. Przez ponad 20 lat w ogóle ignorowano te głosy. Obecnie je bagatelizujemy. Pogoda taka jak wczoraj przypomina, że zmiany klimatu to nie tylko więcej słońca w wakacje i mniej śniegu w zimie. To wichury, ulewne deszcze i powodzie.

Dlatego mając w pamięci to co wczoraj działo się za oknem niemal w całym kraju warto się zastanowić, czy ekologię warto zostawić tylko facetom z długimi włosami w zielonych kurtkach, czy może przyjrzeć się swojej własnej firmie i domu w którym mieszkasz. Proste zasady powinien wpoić sobie każdy szef firmy:

  1. Prąd zużywany zbytecznie to nie tylko wyższe rachunki, ale w Polskich warunkach niepotrzebna emisja dwutlenku węgla powstającego zazwyczaj ze spalania surowców kopalnych.

  2. Zużywane niepotrzebnie opakowania, reklamówki, kartki papieru itp. powodują, że aby wytworzyć następne producent musi zużyć duże ilości niepotrzebnej energii (patrz pkt. 1).

  3. Jeżdżenie samochodem tylko dla jeżdżenia jest stratą paliwa i czasu. Często równie dobrze sprawdzi się telefon lub Skype, szczególnie z opcją video.

Paradoksalnie to produkcja energii elektrycznej, cieplnej i przemysłowa, mogą zmienić najwięcej, bo nie sądzę aby ktoś szybko zrezygnował np. z latania samolotem. Oprócz świadomości dobrze spełnionego obowiązku powyższe 3 zasady przełożą się na spore oszczędności.

Sklep.InterSport.pl

pfornalski

Kolejny mały sukcesik na mojej liście celów do zrobienia w karierze zawodowej. Dzisiaj ruszył oficjalnie sklep internetowy firmy InterSport S.A. . Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że spółka jest notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych (INTERSPPL), a jeden z moich celów brzmiał właśnie - uruchomić standardowy IAI-Shop.com dla spółki giełdowej. Najśmieszniejsze jest to, że firma skorzystała ze standardowej oferty, czyli pakietu ADVANCED przy wdrożeniu. Jedyną różnicą było to, że musieliśmy uruchomić usługę sieciową dedykowaną do współpracy z ich systemem ERP (produkcji Qumak-Sekom).

Tak więc odbijam wirtualnego szampana. Po treningu hokeja wybieram się na 23:00 do Polskiego Radia Szczecin na audycję "Trącić myszką ". Będę tam dzisiaj gościł razem ze swoim wspólnikiem Sebastianem Mulińskim. W audycji porozmawiamy na temat sklepów internetowych i otwierania własnej działalności w Internecie i własnej firmy informatycznej w ogóle.
Ludzi ze Szczecina zapraszam do słuchania na żywo w radiu lub strumieniu. Tych, którzy PRS nie odbierają, zapraszę za kilka dni do ściągnięcia MP3 z archiwum audycji.

Updated 2007-01-23: Archiwum audycji możesz pobrać pod adresem ftp://ftp.myszka.org/2007/Sklepy_internetowe_15.01.07.mp3  

Reguła Niedostępności działa nawet przy sprzedaży hostingu

pfornalski

Polak potrafi. Udało mi się wychwycić jawny przekręt, na który jak sądzę daje się nabierać wielu ludzi. Zaprzyjaźniona firma otrzymała przedwczoraj taki oto list:

Od: Krzysztof Trzciński <global-multi-promotion@wp.pl>
Temat: Problem z dostarczeniem wiadomości

 Witam
Dnia 27.09.2006 dostaliśmy zamówienie na wykonanie domen z Panstwa nazwą firmy xyz.eu W zwązku z zaistniałym faktem chcielibyśmy dowiedzieć się czy to nie będzie dla Państwa firmy problemem jeżeli odsprzedamy wyżej wymienioiny adres?

Ze względu na to że działają Państwo od jakiegoś czasu pod nazwą XYZ, mają Państwo pierwszeństwo w rezerwacji tych adresów dla własnej firmy.

Dlatego prosimy o przesłąnie jak najszybciej informacji czy będa Państwo rezerwowali je dla siebie.

  Koszt rezerwacji domeny na okres 1 rok:
  -495 zł netto z przekierowaniem na Panstwa dotychczasowy adre
  po upływie 1 roku roczna opłata wynosi 87 zł

  Pakiet zawiera:
 -założenie domeny
 -hosting na 1 rok
 -przesyłanie strony z domeny eu na pl i odwrotnie
 -zabezpieczenie i automatyczne ponawianie

  Pozdrawiam Maciej Tomczak.

Global Multi Promotion
ul.Jagiellońska 67a/38a
Szczecin
NIP858-160-44-93
Regon 320242971

tel.515-755-063

Osoby niewtajemniczone takie jak na przykład współwłaścicielka firmy XYZ (nazwa zmieniona), dają się wciągnąć w psychopułapkę. Jak wspomniałem współwłaścicielka firmy była gotowa kupić niepotrzebną wcześniej domenę eu (firma typowo lokalna, operuje na domenie pl). Istnieje coś takiego jak Reguła Niedostępności (patrz książka Robert Cialdini „Wywieranie wpływu na ludzi"). Polega to w skrócie na tym, że dany towar staje się szczególnie cenny, kiedy okazuje się, że będzie dla nas dostępny jeszcze tylko przez krótki czas np. ktoś chce kupić już samochód nad którym się zastanawiamy. Mechanizm taki wykorzystują sprzedawcy samochodów, domów, nawet restauratorzy stawiając na pustych stołach tabliczki „rezerwacja". Wydawało mi się, że zastosowanie tej reguły w przypadku hostingu i domeny nie ma racji bytu, a jednak ...

Rozpracowuję ten mechanizm:

  1. Firma Global Multi Promotion nie jest tzw. Registar, czyli podmiotem uprawnionym do rejestrowania domen eu. Lista takich podmiotów zawsze jest jawna. W przypadku domeny eu jest to strona http://list.eurid.eu/registrars/ListRegistrars.htm?lang=en Nazwy tej firmy tam nie ma.

  2. Domena xyz.eu jest wolna, więc nikt nie złożył na nią rezerwacji. Mogłem się o tym przekonać sprawdzając tzw. WHOIS. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zarezerwować domenę samodzielnie za np. 50zł rocznie. Dodatkowo jeżeli firma Global Multi Promotion nie ma żadnej oficjalnej umowy z registarem, może się zdarzyć, że domenę zarejestruje na siebie, przywiązując klienta po wsze czasy. Wreszcie skoro klient już złożył zamówienie, na co czekają z jej rezerwacją? Przecież skoro jest pewne, że ktoś ją kupi, byliby mocno nieroztropni gdyby jej nie zarezerwowali na wszelki wypadek.

  3. Nie ma czegoś takiego jak opóźnienie w rejestracji domeny. Instytucje zarządzające domenami wymagają aby rezerwacja nastąpiła natychmiast. Jeżeli firma dostała zamówienie i próbuje przehandlować adres, który musiała potwierdzić, że jest wolny w momencie przyjmowania zamówienia, nie świadczy to za dobrze o niej samej.

  4. Wątpliwości wzbudza również jakość listu. Osoba, która go pisała popełniła szereg kardynalnych błędów językowych i literówek. Bynajmniej nie jest to profesjonalna firma. Sam tytuł wiadomości („Problem z dostarczeniem wiadomości") oraz adres e-mail („global-multi-promotion@wp.pl") nie przekonuje, że mamy styczność z poważnym podmiotem typu registar. Dla przykładu aby sprzedawać w imieniu NASK domeny trzeba mieć przynajmniej 50 własnych zarejestrowanych w NASK. Jak ktoś kto ma przynajmniej 50 domen własnych może operować na darmowej skrzynce WP? Wreszcie list wysyła Krzysztof Trzciński a podpisuje Maciej Tomczak. Gdybym był złośliwy mógłbym stwierdzić, że firma ma jeden komputer ze skonfigurowaną skrzynką Krzysztofa Trzcińskiego z której z doskoku wysyła Maciej Tomczak.

Mimo to bajer jest przedni, bo Pani, która odebrała ten list, niemal bez zastanowienia sięgnęła do portfela aby zapłacić 600zł za coś co nie było jej potrzebne. Teraz, gdy wyjaśniłem mechanizm działania psychopułapki i tym samym Reguła Niedostępności przestała działać, właściciele firmy nie wyrażają zainteresowania adresem xyz.eu. Podstawowe wnioski płynące z tej sprawy:

  1. Domeny kupuje się wtedy gdy są wolne. Wiele razy widziałem jak ludzie pluli sobie w brodę, bo zaoszczędzili np. 30 zł na tym, że kupili domenę .pl a nie kupili już .com.pl. Potem wydają tysiące złotych aby ją odkupić, o ile domeny nie kupił złośliwy konkurent.

  2. Sprawdzaj szczegóły „super-ofert". Jeżeli czujesz, że ktoś przypiera Cię do muru jakąś ofertą, to prawdopodobnie wpadłeś w psychopułapkę. Zrób krok w tył i przeanalizuj szczegółowo i sceptycznie ofertę.

  3. Stosowanie Reguły Niedostępności jest możliwe nawet w przypadku hostingu. Możliwe jest pewnie przypieranie klientów do muru, podobnymi pomysłami. Wystarczy wymyślić jedynie ciekawą historyjkę.

Portale społecznościowe

pfornalski

W sierpniowym wydaniu magazynu „Forbes" ukazał się ciekawy artykuł na temat portali społecznościowych. Autorka artykułu wprowadza do tej tematyki i przedstawia jak wyglądają zapatrywania na te serwisy na świecie i w Polsce. Przede wszystkim próbuje odpowiedzieć na pytanie czy jest to opłacalna inwestycja. Artykuł dla mnie ma duże znaczenie, gdyż udzielałem do niego wywiadu. Więcej na ten temat na stronie http://www.forbes.pl/forbes/2006/07/27/070_bezwzgledni_cyberklienc.html

Dzisiaj nie będę pisał już osobnego artykułu na ten temat, zostawię czas na przeczytanie oryginału. Dodam może od siebie, że związanie się z portalem określonej społeczności lub jeszcze lepiej stworzenie takowej, może być bardzo korzystne dla sklepu internetowego. Np. sklep sprzedający militaria może związać się lub stworzyć serwis dla ludzi o takich zainteresowaniach; sklep z artykułami dla dzieci, powinien być zainteresowany stworzeniem trwałego związku z serwisem dla rodziców. Takie powiązanie ze społecznością hip-hop'owców (z Portalem Hip-Hop.pl) 5 lat temu stało się podstawą sukcesu sklepu Skateshop.pl

Tani aparat skarbowy

pfornalski

Dzisiaj rano jadąc do biura słuchałem Tok FM (moja ulubiona stacja radiowa). Krew mnie zalała. Fiskus krzyczy, że potrzebuje od zaraz dodatkowych 16500 pracowników do kontrolowania podatników. Jestem ciekawy pod które hasło możemy to podciągnąć. Może w komentarzach piszcie, które najlepiej odpowiada temu zapotrzebowaniu. Moje typy to:

  1. Tanie państwo

  2. Informatyzacja urzędów

  3. E-podpis i EDI

  4. Upraszczanie podatków

  5. Przyjazne państwo

  6. Im mniej polaków pracujących w Polsce tym mniej roboty dla urzędników (takie moje nowe hasło wyborcze dla PiS)

Czyż to nie dowód na to, że Państwo działa jak firma? Każdy kolejny idiotyczny przepis skutkuje koniecznością zatrudnienia dodatkowych pracowników, a opóźnienia w informatyzacji powodują piętrzenie się dokumentów. I podobnie jak firma podlega konkurencji na wolnym rynku. Ciekawe kiedy po rolnikach, prawnikach i historykach, do władzy dojdzie jakiś informatyk.


© Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci