Menu

Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą

Nazywam się Paweł Fornalski. Jestem założycielem i prezesem IAI S.A., dostawcy rozwiązań e-commerce dla sklepów internetowych i rezerwacji noclegów dla właścicieli apartamentów i hoteli. Na tym blogu piszę, w oderwaniu od oficjalnych poglądów innych właścicieli i pracowników IAI o tym co mnie prywatnie porusza. Gdybyś chciał się skontaktować pisz na pawel(a)fornalski.pl

Czy sprzedawcy z Allegro giną na naszych oczach?

pfornalski

11 lat temu (rany, jak to szybko minęło) napisałem post "Opłacalność dużej sprzedaży na Allegro", który dodał mi 10 punktów do fejmu proroka. Nie posiadam jednak żadnych nadprzyrodzonych mocy. To było proste, aby przewidzieć, że sprzedaż pod cudzą marką, pod dyktat ceny nigdzie nie doprowadzi sprzedawców zapatrzonych w "komcie" i "pozytywy". Minęło 11 lat, a sprzedawcy na Allegro giną na naszych oczach. Warto więc się zatrzymać, popatrzeć i uświadomić sobie „tak, to właśnie ten moment”. Po czym to wnoszę?

Do mainstreamu przedostają się już informacje o coraz większym zadłużeniu części e-sprzedawców. A absolutnym mainstreamem newsów jest Polska Agencja Prasowa, która pisze (patrz http://www.pap.pl/aktualnosci/news,1136080,krd-w-ciagu-roku-zadluzenie-sklepow-internetowych-wzroslo-o-jedna-trzecia.html):

Zadłużenie sprzedawców internetowych działających na polskim rynku wynosi ponad 231 mln zł, czyli w ciągu roku wzrosło o jedną trzecią – wynika z najnowszych danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA i programu Rzetelna Firma.

Jak podał Krajowy Rejestr Długów, w październiku 2016 roku zadłużenie sklepów internetowych w Polsce wynosiło 172 mln zł. W ciągu roku wzrosło do ponad 231,1 mln zł.

"W rejestrze dłużników figurują już 3 362 podmioty z tej branży. Są to zarówno samodzielne e-sklepy, jak i firmy prowadzące sprzedaż w serwisie Allegro. Rok wcześniej było ich tam wpisanych 3 069. Obecnie mają one łącznie 22 531 różnorodnych niezapłaconych zobowiązań wobec kontrahentów" - powiedział PAP prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adam Łącki.

Według KRD z płatnościami zalegają głównie sprzedający towary w serwisie Allegro. Są oni winni wierzycielom ponad 190 mln zł wobec 142 mln zł rok wcześniej. W rejestrze wpisanych jest 2 729 podmiotów handlujących za pośrednictwem tej platformy. Z problemem wypłacalności borykają się także sklepy prowadzące sprzedaż przez własne witryny. Są one winne wierzycielom 40,5 mln zł.

(...)

Zgodnie z branżowymi szacunkami wartość rodzimego rynku e-commerce jest oceniana, jak wskazał KRD, na "36-40 mld zł ze zdecydowaną tendencją wzrostową w perspektywie kolejnych kilku lat".

Trzecia edycja badania „Długi e-handlu w Polsce” została przeprowadzona przez Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej SA i program Rzetelna Firma 2 października 2017 r. na podstawie danych z bazy KRD. Poprzednie odbyły się w 2016 i 2015 r.

Dla mnie wynika z tego jedna dodatkowa teza, obok tych które wymieniłem w najnowszym poście w tym temacie („Kwadratura koła - czyli nie tylko o przyszłości sprzedaży na Allegro”). Może zwyczajnie Allegro musi się uniezależnić a wręcz odciąć od przaśnych sprzedawców z Allegro, bo zwyczajnie nie będą oni w stanie wywiązywać się ze swojej części zadania? I im bardziej patrzą w ten garnek, tym bardziej w nim nie ma miodu, czyli mówiąc wprost im bardziej debrandyzuje się sprzedawców i stymuluje konkurowanie jedynie ceną tym bardziej oni tą ceną konkurują. Co prowadzi do mniejszej płynności i ryzyka problemów z wywiązywaniem się ze zobowiązań względem dostawców, a pewnego dnia względem klientów. A ponieważ większość konsumentów myśli (poniekąd naiwnie), że w razie czego Allegro pokryje nawet wielomilionowe długi sprzedawców to Allegro biernie się temu przyglądać nie może.

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Marcin] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Allegro, Google, Facebook i wszystkie tego typu ekosystemy działają w celu zarobkowym i nie zawsze ten cel ma po drodze z zarobkiem ich użytkowników.
    Teraz SM ninja podnoszą larum, że FB znowu tnie zasięgi i chce coraz większych opłat za dotarcie do "moich fanów". Nawet padają komentarz obrażonych "przenoszę się na instagram" zapominając, kto jest jego właścicielem ;-).
    Co ciekawe z tych lekcji często wnioskiem nie jest chęć budowania swojej marki/biznesu jako niezależnego bytu, ale upatrywanie nadziei w kolejnym ebayu, amazonie etc.

  • Gość: [Krzysztof] *.net.media.pl

    Panie Pawle tak właśnie jak allegro działa wiele innych podmiotów - popieram Pański artykuł i w pełni się z nim zgadzam.

  • signform

    Bardzo dobry wpis. Znalazłem w nim całkiem ciekawe informacje, o których do tej pory nie miałem pojęcia. Będę śledził bloga. Pozdrawiam :)

  • biurokooperacja

    Zgadzam się w pełni z tym co zostało napisane. Czekam na kolejne wpisy. Pozdrawiam :)

  • Gość: [Chimek] *.laguna.net.pl

    Kolejny interesujący wpis na temat Allegro. Bodajże w 2006 roku szacowałeś, że od otchłani zapomnienia Allegro dzieli 5 lat. Minęło 12 lat, a Allegro wydaje się być na samym szczycie. Z tym, że ze szczytu droga prowadzi już tylko w dół.

    Unifikacja opisów produktów w połączeniu z wytycznymi dla miniaturek powoduje, że aukcje poszczególnych sprzedawców już prawie się od siebie nie różnią. Kupującemu pozostaje użyć sortowania po najniżej cenie. Bardziej zaawansowani użytkownicy używają sortowania uwzględniającego także koszt dostawy. Są jeszcze opinie, ale praktyka pokazuje, że odpowiednio niska cena wywołuje ślepotę opiniową. Tylko gdzie leży granica obniżania ceny ?. W opisie produktu nie można zamieszczać informacji kontaktowych, warunków gwarancji, informacji o dostawie, sposobie płatności itd. Od niedawna nie poznasz nawet adresu e-mail użytkownika zadającego pytanie o produkt za pośrednictwem formularza "pytanie do sprzedającego". Zakładam, że odpowiedź sprzedawcy przejdzie przez odpowiednie filtry, kontrolujące czy aby nie zachęca ona do zakupu poza Allegro. Mogę się oczywiście mylić. Reasumując - sprzedawca został już ostatecznie sprowadzony do roli pakowacza i dawcy prowizji, na co od dawna autor bloga zwraca uwagę.

    Prowizje to odrębny temat. W mojej (i nie tylko) opinii są one absurdalnie wysokie. W niektórych branżach/kategoriach wysokość prowizji przewyższa średnie marże uzyskiwane na sprzedaży produktów. Siłą rzeczy cena oferowana na Allegro bywa coraz częściej wyższa niż w sklepie internetowym tego samego sprzedawcy. To tylko kwestia czasu aż klienci zorientują się, że warto poszukać poza Alegro gdyż daje to konkretne oszczędności. Przydomek Alledrogo staje się coraz bardziej adekwatny.

    Warto też zwrócić uwagę na dominację serwisów Allegro, OLX, Ceneo, Otomoto itd. Zdarza się, że wpisując w google nazwę szukanego produktu mamy na pierwszym miejscu stronę producenta, a następnie ofertę z Allegro, Ceneo i Olx. Czasami nieśmiało wbijają się do TOP10 podstrony sklepów internetowych. Co ciekawe zazwyczaj tych niezbyt intensywnie pozycjonowanych. Reasumując - klient szukający tańszej oferty poza Allegro często i tak wygeneruje sprzedającemu "haracz" od Ceneo czy innego OLX. Czy aby te serwisy nie mają wspólnego właściciela ?. Czy aby prowizję w tych serwisach bardzo ostatnio nie wzrosły ? Oczywiście mogę się mylić, lecz gdybym ja był właścicielem takiej dominującej na rynku grupy serwisów, właśnie szukałbym na nie kupca. Lepszego momentu na sprzedaż może już nie być.

    A puenta ? - własny sklep, własna marka, ciężka praca, jakość !

    Pozdrawiam autora bloga i czytelników.

© Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci