Menu

Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą

Nazywam się Paweł Fornalski. Jestem założycielem i prezesem IAI S.A., dostawcy rozwiązań e-commerce dla sklepów internetowych i rezerwacji noclegów dla właścicieli apartamentów i hoteli. Na tym blogu piszę, w oderwaniu od oficjalnych poglądów innych właścicieli i pracowników IAI o tym co mnie prywatnie porusza. Gdybyś chciał się skontaktować pisz na pawel(a)fornalski.pl

Czy średni polski sklep znajduje się w piwnicy, czy może stanowi fundament?

pfornalski

Tak wiem, dawno nie pisałem. Bo chociaż wiele miałem do powiedzenia, to zazwyczaj rozładowywałem to w dyskusjach na Facebooku albo ktoś inny napisał to za mnie. Miałem od jakiegoś czasu ochotę opisać jak zmieniło moje życie odinstalowanie appki Facebooka na telefonie, ale uprzedził mnie w tym Michał Górecki. Więc zwyczajnie podaję linka i zaoszczędzony czas poświęcę na napisanie czegoś, czego nikt inny nie napisze.

A tym razem napiszę już o czymś o czym pisałem czy to przy okazji epitafium Hoopla.pl 9 lat temu, czy to w serii o Magento (patrz „O czym należy wiedzieć wdrażając do swojego sklepu internetowego Magento? cz. 2” np. Częśc „Duże sklepy potrzebują dedykowanych rozwiązań” i „O czym należy wiedzieć wdrażając do swojego sklepu internetowego Magento? cz. 3”), czyli o tym jak wygląda faktycznie różnica między tzw. Piwnicą i tzw. NiePiwnicą ehandlu. Dla tych, którzy byli zajęci rozwijaniem swojego sklepu internetowego, wytłumaczę że o piwnicy mówiło się parę lat temu na różnych konferencjach branżuni określając sklepy, które nie szukały inwestora i nie pakowały przynajmniej setek tysięcy w unikalne technologie. Na widowni skromni ludzie, którzy uczyli się od wyjadaczy e-commerce managerów znanych marek takich mądrości jnp. „Jak wydać 1,2,3 (you name it) miliony na zbudowanie unikalnej technologii która wyprowadziła sklep z piwnicy”. I taki skromny człowiek, co to ma sklep internetowy realizujący „tylko 5000 czy tylko 20000 zamówień” jechał do siebie na prowincję i myślał o tym jak z piwnicy wyjść.

2 duże projekty developmentowe jakie w ostatnich latach przez polski e-commerce się przewinęły i bływy synonimami niePiwnicy to „Przepisanie Merlina na nowo” i budowa „CDP.pl”. Aby nie zdradzić za wiele tajemnic, których zdradzić mi nie wypada, ograniczę się tylko do ogólnie znanych informacji, składając je w całość.

Akt 1 Merlin.pl

Zacznijmy od Merlina. Merlin.pl od kilku lat stał w miejscu technologicznie. Wspomnę tylko, że przez długi czas liczony w latach nie wprowadzili mobilności, a zakupy po angielsku w postaci słowniczka polsko-angielskiego, ponieważ sklep nie był wielojęzyczny są moim ulubionym żartem branżowym. IT firmy i sklepem opiekował się kilkuosobowy wewnętrzny dział IT. Pojawił się jednak inwestor, grupa Świtalskich, który nie widząc problemów w technologii, konwersji linków, kosztami itp. po prostu przeniósł firmę na napisany „od zera” system, a do tego aby pokazać że bogatemu nikt nic nie zabroni, przeniesiono firmę z Warszawy do Poznania, przy okazji pozbywając się wielu cennych pracowników. Ile wydano na ten proces w tym development, zdradzić nie mogę. Ale jest to kwota bardzo duża, ogromna.

Nie minęło wiele dni w Warszawie i Poznaniu, gdy w mediach ukazały się takie wiadomości:

Merlin.pl złożył wniosek o ogłoszenie upadłości z możliwością zawarcia układu - poinformowała Czerwona Torebka w komunikacie.

Wniosek złożono 28 grudnia br. w Sądzie Rejonowym w Poznaniu.

Problemy Merlin.pl zaczęły się jednak już jakiś czas temu, kiedy część dużych wydawców i dystrybutorów przestało dostarczać książki do polskiego sklepu internetowego. Wszystko przez ogromne zaległości, które narastały przez kolejne tygodnie. ISB News podało, że w połowie grudnia Virtualo, Dante oraz Sejf Danych, wierzyciele Merlin.pl, złożyli wnioski o ogłoszenie upadłości tej spółki obejmującej likwidację majątku. Wcześniej wnioski o upadłość spółki złożyły: Rekman, Herlitz, Perfect Eye Optic, VOL Solutions, Burda Publishing i TM Toys. Umorzony został natomiast wniosek Exorigo – Upos.” cytat ze strony TVN24BIS z 29 grudnia 2015r.. Jak by ktoś się nie dopatrzył to Exorigo-Upos to firma informatyczna która wykonywała usługi informatyczne dla Grupy Świtalskich ... (ciach;)

Merlin.pl został następnie zakupiony, a właściwie przejęty, gdyż jego głównym aktywem była marka a pasywem dług i to niemały. Cytując dalej TV24BIS „Tymczasem, wsparcie dla jednej z największych i najstarszych marek internetowych zaoferował Topmall.

Polska firma zajmująca się działalnością e-commerce na rynku ukraińskim, która teraz swoją działalność rozszerza na polski rynek i zajmie się odbudową znanej marki.

Maciej Szturemski, prezes spółki Czerwona Torebka, właściciela marki Merlin.pl przyznał, że jego firma prowadziła rozmowy na temat rewitalizacji serwisu z różnymi podmiotami, ale tylko Topmall był w stanie spełnić wszystkie warunki umowy.

Co ciekawe, Topmall z tego co wiem, wyrzucił cały wielomilionowy refactoring kodu, logistykę itp. do śmieci, zastosował engine stworzony dla swojego sklepu ukraińskiego. Więc dla niego miało to sens: wycenił tylko markę, klientów i obroty, płacąc miesięczną dzierżawę. I słusznie zrobił. Koniec końców warto popatrzeć jakie wyniki ma dawny hegemon. Otóż w niedawnym wywiadzie, Łukasz Szczepański pisze „W zeszłym roku zrealizowaliśmy ponad 250 tys. zamówień”. Dużo? Rozłóżmy to na części pierwsze. 250 tysięcy zamówień to nie mniej nie więcej jak 20 tysięcy średnio na miesiąc. A to liczba przy której moi klienci się targują jak muszą zmienić abonament z tego za 2499zł na 3599zł na miesiąc za całą obsłuę IT i argumentują to, że ich sklep jest mały ;) Ale pełny obraz daje porównanie tego z przychodami (cyt. „Przychody wyniosły 18,3 mln zł, strata netto - 9,3 mln zł.”). Czyli średnia wartość koszyka wyniosła 73zł brutto. A więc sprzedawano tylko drobnicę i nie dziwi więc w tych okolicznościach strata.

No dobrze, leżącego się nie kopie. Naprawdę super, że Topmall uratował jedną z najstarszych marek-perełek polskiego e-commerce i marka Merlin.pl nie podzieliła losu Vivid.pl, innego dawnego hegemona.

Akt 2 CDP.pl

Drugim z zapowiedzianych sklepów jest CDP.pl. Dzisiaj rano otrzymałem pozornie niewinny email:

Screen_Shot_20170421_at_17.47.45

Już miałem przeskoczyć do kolejnego emaila (patrz. „Masz minutę na podjęcie decyzji, więc wyłącz emocje i pracuj proaktywnie”), ale coś mi w głowie piknęło. Wirtualną półkę ma każdy sklep internetowy IAI-Shop.com od czerwca 2013r. Więc to raczej nie może być przypadek, że sklep który to miał, robi krok wstecz, a nie w przód. I moja intuicja mnie nie zawiodła. Gdy podłubałem głębiej natrafiłem na przeoczony artykuł „To już oficjalne. Zmartwychwstały Merlin przejął e-sklep CDP.pl”. Myślę sobie. O! To grubo się Merlinowi powodzi skoro kupili taki świetny sklep jak CDP.pl, który jeszcze niedawno przykuł moją uwagę największym oficjalnie wydanym budżetem na zrobienie Magento. A jak budowano CDP.pl można obejrzeć na nagraniu Piotra Karwatki z Divante z Auli #125 w Warszawie:

Jeżeli ktoś potrzebuje streszczenia filmu, to Piotr Karwatka bardzo fajnie opowiada o wszystkim co robili, jak zrobili kilka tysięcy commitów do Gita, ilu programistów (6 przez cały czas) + wiele innych osób realizowało pomysły itp. Oczywiście wszystko co opowiedział ma sens i faktycznie wierzę, że tyle czasu poświęcono, bo robiono mniej więcej wszystko to co mamy w IAI-Shop.com, tylko w prostszym i bardziej customizowanym wymiarze. I my spędzamy nawet więcej czasu na development (mamy już 45 programistów). Mówiąc wprost na koniec projektu stworzono najlepszy sklep dropshippingowy jaki kiedykolwiek powstał. I pewnie najdroższy. Bo zamiast jak inni dropshippingowcy wydawać 100 czy 150zł na miesiąc za SaaS, powstał sklep na miarę możliwości polskiego hitu eksportowego. A ile on kosztował Piotr podsumowuje od 16:30 filmu: np.

  • „16 tygodni poświęciliśmy na analizowanie zadań”
  • „48 tygodni zajęło programowanie, to jest ponad 7000 godzin pracy”
  • „to co mnie zaskoczyło to, że prace frontendowe zajęły bardzo dużo, bo zajęły 1600 godzin i to praktycznie było 5 miesięcy pracy 2 osób”
  • „do tego trzeba doliczyć 30% czasu za całej puli godzin dodatkowe na komunikację, czyli na te wszystkie spotkania ...”
  • „to nigdy nie jest takie proste jak się zakłada na początku, bo nie zakładaliśmy takich estymacji na początku, ale nie dało się tego zrobić szybciej”

Jak by ktoś chciał pogłębić temat to polecam drugi film również obejrzeć https://youtu.be/k_LmjlxEwQw bo skoro już wiemy, że to nie działa, to chyba warto tego co mówią Panowie Darek Nazim i Michał Gembicki unikać.

Ale wróćmy do tych kosztów. Podsumujmy tylko to co Piotr Karwatka podał, nie liczmy tych administratorów serwerów (Divante na stronie nadal podawane jest jako Partner Technologiczny), kilkudziesięciu serwerów w architekturze High Availability i nie pastwmy się nad tym, czy to faktycznie jest potrzebne. Sumujmy tylko koszt developmentu. Jak się zsumuje to wszystko to wychodzi około 12 000 -14 000 godzin jak nic. Liczę tylko największe, podane przez Piotra pozycje. Ile to kosztowało? Divante w tym czasie chwaliło się stawką 40-45€ za godzinę. Jak się to pomnoży to wychodzi jak nic co najmniej 2 miliony złotych za samo napisanie CDP.pl. Nie liczę utrzymania, serwerów, administratorów, kosztów pracowników po stronie CDP.pl.

Mijają 2 lata, wszyscy którzy skromnie siedzieli na widowni i skrupulatnie notowali, mogli przyjąć do wiadomości, jak ja sam, że o to od tej pory koszty sklepów internetowych można liczyć w milionach, bo nasz ecommerce do tego dojrzał. A skoro ktoś to wydał i widzi w tym sens, a jest to znana marka to nic, trzeba wydawać tyle samo, wdrażać Magento, zatrudniać pół tuzina informatyków na rok, dwa, trzy i przekuwać śmiałe wizje unikalnych pomysłów w rzeczywistość. No i wydarza się sprzedaż CDP.pl która ujawnia wartość sklepu CDP.pl. I jak szaty opadły to okazało się, że kolejny król jest nagi. 3 miliony złotych (cyt. „Firmy zakończyły właśnie negocjacje. Kwota przejęcia to 3 mln zł. Transakcją objęte są sklep internetowy, marka CDP.pl, domena, oprogramowanie.”) oznacza, że to im po prostu nic nie dało.

Kod warty 2 miliony zł po kosztach odtworzeniowych Divante, marka na której promocję wydano mnóstwo, klienci, przepływy zamówień itp. zostały kupione za 3 mln złotych. Czy mnie to dziwi? Ani trochę, bo 3 miliony byłby ten sklep warty z taką samą sprzedażą na SaaS. Tylko wtedy wynik finansowy byłby zupełnie inny.

Widzę wiele sensu w tym co robi Topmall, kupując marki, które nie wyszły. Tak, czas to sobie powiedzieć, skoro CDP.pl sprzedano po 2 latach od startu za koszt programu, to określenie „nie wyszedł” może być trafne. Bo nie sprzedaje się dynamicznie rosnącego biznesu. Trudno posądzać CD Projekt o brak środków i potrzebę uwolnienia kapitału, skoro w tym roku wypłacają bardzo dużą dywidendę. Czy zachęcam do robienia tego co robi TopMall? Tak.

Topmall widzi sens w efekcie skali, teraz dokładając do tego swój magazyn i logistykę i pewnie poszukując kolejnych inwestorów i dokładając do tego kilka kolejnych marek. Może Empik? ... A nie, Empik już nie pójdzie do Topmall bo UOKiK widział wielkie zagrożenie dla polskiej gospodarki w połączeniu tych 2 sklepów (patrz tutaj).

Epilog

Kolejne i kolejne historie, ja nazywam „hople”, udowadniają mi, że polska piwnica ecommerce, ludzie którzy korzystają z tego co wymyślili inni, łączą to sprawnie, tanio, systematycznie pracując nad jakością stanowią nie piwnicę, ale fundament polskiego ecommerce. W porównaniu do Merlina, CDP czy wielu innych markach, których w tej chwili nie wymienię, średni klienci IAI wypadają jak imponujący potentaci. W ubiegłym roku to oni wygenerowali ponad 4 miliardy złotych wartej sprzedaży, liczonej w milionach paczek. Co więcej, te firmy często generują zyski. Czasami te zyski są nawet na tyle duże, że właścicielom sklepów odechciewa się je rozwijać dalej (patrz „Zbyt syci aby coś zmienić i rosnąć dalej - coraz częściej mam taką obserwację na temat polskiego e-handlu”). Póki co, to sklepy, których znam wiele i obsługuję na codzień, które wysyłają 5000, 20000, 100 000 zamówień miesięcznie stanowią zdrową tkankę ecommerce, utrzymującą jako fundament blogerów, Google, Facebooka itp. Tak, to ecommerce generujący zyski, utrzymuje cały internet w sensie „darmowych treści”. Więc gdy ktoś po jakiejś konferencji, ma ochotę wydać parę milionów na zrobienie raz jeszcze tego co już inni napisali, zapraszam do mnie. Spotkamy się, część przebalujemy, ale więcej Ci z tego po 2 latach zostanie niż jeżeli zlecisz napisanie sklepu internetowego jakiemuś software house.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [p] *.dynamic.chello.pl

    "Trudno posądzać CD Projekt o brak środków i potrzebę uwolnienia kapitału, skoro w tym roku wypłacają bardzo dużą dywidendę." Giełdowy CD Projekt i cdp.pl to dwie różne firmy. Kilka lat temu podzieliły się. Poza tym ciekawy artykuł i ciekawe liczby, dzięki.

  • Gość: [JL] 212.180.232.*

    Byłem na tej Auli. Prezentacja Divante robiła na mnie duże wrażenie, jak zresztą większość prezentacji od tej firmy. Faktycznie jednak nie zadałem sobie pytania czy taka inwestycja jest faktycznie potrzebna do tego, by biznes zadziałał.
    Zgadzam się co do jednego - największe e-sklepy w PL często od lat nie przynoszą zysków, sprzedają na minimalnych marżach i popełniają jeszcze wiele innych błędów, na jakie "piwnica" nie może sobie pozwolić. "Piwnica" bowiem nie ma bogatego wójka inwestora i na rozwój musi zarobić, albo wziąć kredyt i go spłacić. Sami właściciele sklepów zaś są bardziej zajęci robieniem interesów niż prezentacji na branżowe eventy.

  • Gość: [Maciek] *.free.aero2.net.pl

    Witam,

    Bardzo fajnie się czyta Twoje artykuły.

    Mam tylko jedną prośbę - jeżeli możesz, to zmień "projekt wizualny", na jakiś zgodny z obecnymi standardami, bo oglądam stronę na ekranie 1024x768, a strona jest rozciągnięta prawie na 2 razy więcej. Ciężko się czyta taką stronę, bo gubią się wersety.

    Wydaje mi się, że stronę rozciągają niektóre grafiki, które powinny dostosowywać się do szerokości kolumny z treścią. Blox już od dawna się nie rozwija. Czy rozważałeś uruchomienie bloga w swojej domenie? :)

    Dzięki i pozdrawiam,

    Maciek

© Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci