Menu

Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą

Nazywam się Paweł Fornalski. Jestem założycielem i prezesem IAI S.A., dostawcy rozwiązań e-commerce dla sklepów internetowych i rezerwacji noclegów dla właścicieli apartamentów i hoteli. Na tym blogu piszę, w oderwaniu od oficjalnych poglądów innych właścicieli i pracowników IAI o tym co mnie prywatnie porusza. Gdybyś chciał się skontaktować pisz na pawel(a)fornalski.pl

Kwadratura koła - czyli nie tylko o przyszłości sprzedaży na Allegro

pfornalski

Moja żona Agata hoduje konie. Kiedy jeden z koni stawał dęba a wszyscy bali się, że zaczepi się o kraty, skomentowałem „Ale ten koń jest głupi. Niech pomyśli, że robiąc tak zrobi sobie krzywdę” i wtedy powiedziała mi coś co zapamiętałem „że to człowiek w odróżnieniu od konia, psa itd. potrafi przewidzieć konsekwencje zanim coś zrobi”. I faktycznie, ewolucja dała nam nadmiar mocy obliczeniowej w naszych mózgach, dzięki czemu możemy symulować sytuacje, zanim nastąpią. Dzięki temu zdominowaliśmy naszą planetę. Czyli zwierze w najlepszym przypadku nauczy się, aby czegoś nie robić, tylko gdy to przeżyje. Niestety nie zawsze i nie u wszystkich ta część mózgu jest właściwie wykorzystywana.

Od kiedy pamiętam intuicyjnie wybierałem proaktywność. Dla mnie proaktywność to przejmowanie inicjatywy i podejmowanie wysiłku w takim momencie i w taki sposób aby na przestrzeni dłuższego czasu minimalnym wysiłkiem osiągnąć maksymalny efekt. Dzięki temu, że jakoś zawsze tak miałem, potrafiłem się zmusić do zdawania egzaminów w pierwszym terminie kiedy zdanie zajmowało mniej czasu niż udawanie się na kolejne poprawki. Dzięki temu w wakacje miałem 3 miesiące spokoju aby rozwijać swój startup. Nikt też nie musi mi od wielu lat przypominać o backupie laptopa, co zajmuje mi 2 minuty co tydzień, bo wiem że na odzyskanie danych wydam tysiące i spędzę mnóstwo czasu, o ile ktoś tego laptopa mi nie ukradnie więc odzyskanie danych nie będzie możliwe. Tak jakoś mam, że potrafię symulować i w ten sposób przewidywać przyszłość lepiej niż inni. Jedni mają talent do akrobatyki, inni do malowania, a ja mam do tego.

Ponieważ o Amazonie ostatnio sporo pisałem, dla równowagi napiszę dzisiaj o Allegro, co do którego mam stosunek obojętny (to tak dla jasności), czyli taki sam jak do każdego innego marketplace. Piszę o Allegro, bo to raczej interesuje większą ilość w Polsce niż pisanie o sprzedawcach w USA czy Niemczech i eBay.

Irracjonalność na przykładzie trampoliny

Kilka dni temu, chciałem kupić trampolinę na urodziny mojej córeczki. Wiedziałem, że jeden z obsługiwanych przez nas klientów (Sklep Fajneceny.pl) ma bardzo dobrą reputację i sprzedaje je od lat. Po krótkim rozeznaniu w temacie, stwierdziłem że chcę kupić właśnie ich trampolinę. Cena w sklepie to 909zł. Wiedziałem jednak, że sprzedają też na Allegro, więc poszukałem ich aukcji i znalazłem dokładnie tą samą trampolinę na aukcji za 719,10zł. Piszę więc do sklepu e-mail, że chętnie dam im zarobić nieco więcej, więc kupię przez sklep, ale muszą mi obniżyć cenę przynajmniej do poziomu Allegro minus parę złotych. Odpowiedź jaką otrzymałem, nie pozostawiała wątpliwości, że ceny nie są negocjowalne i zapraszają mnie do zakupu przez Allegro. Kupiłem więc dużo taniej trampolinę przez Allegro tak jak sklep prosił. Przesyłka była szybka, towar wysokiej jakości, więc będę ich tak czy siak polecał wszystkim znajomym. Tylko, że będę polecał ich aukcje na Allegro, nie sklep, bo przy takiej różnicy w cenie, nie widzę sensu aby płacić o 20% w sklepie internetowym. Mimo iż dyskutowałem o tym z innymi, nikt nie podał mi sensownego powodu takiej strategii.

Różnica w cenie 20% na korzyść Allegro jest nierozsądna, bo:

  1. Sklep wystawia aukcje i zarządza cenami z jednego systemu (w tym przypadku IAI-Shop.com wystawia aukcje i kontroluje ceny na obu kanałach)
  2. W najlepszym wypadku, jeżeli Allegro zrezygnuje całkowicie z prowizji (standardowo kilka procent, co nie ma miejsca) to ceny powinny być takie same.

Nie jest to jednostkowy przykład firm, jakie widzę że sprzedają na Allegro i sklepach. Spotykam się z tym non-stop, bo jak pisałem wielokrotnie, kupuję w Internecie prawie wszystko. Takie różnice nie występują też od wczoraj, bo pisałem o nich już dekadę temu (patrz „Opłacalność dużej sprzedaży na Allegro” z 2006r.). Nie jest to też tylko specyfika e-commerce towarowego, bo dokładnie to samo obserwuję w branży turystycznej (patrz „Dlaczego hotele są 4 razy tańsze, gdy muszą zapłacić dodatkowo 25% prowizji?”). Cena nie jest też jedynym kryterium nieracjonalności. Takim samym kryterium są np. jakość zdjęć i opisów. Na Allegro są one robione porządnie, w sklepie po łebkach.

Gdy pytam się dlaczego tak robią, to odpisują, że na Allegro klient jest wymagający a poza tym sprzedają tam więcej. STOP. Połączmy te 2 myśli i wyciągnijmy prosty wniosek: Ponieważ traktują klienta jako bardziej wymagającego, to docierają do klientów nie tylko niewymagających, ale też wymagających i może dlatego sprzedają więcej? Inny przykład z tego tygodnia to rozmowa z klientem IdoSell Booking, systemu do obsługi hoteli, pensjonatów itp., właśnie z właścicielem pensjonatu, który korzysta z opcji darmowej wizytówki we własnej domenie w tym systemie i prosi aby usunąć w wizytówce opis na stronie głównej, bo on nie ma co napisać. Wszedłem na Booking.com, odnalazłem ten pensjonat i skopiowałem mu ten opis, jego własny, tylko z tą różnicą że tworzony od razu z myślą o tym, że będą go czytały tysiące turystów.

Widzę więc permanentne kwadraturę koła w której sprzedawcy oczekują, że kanał który jest obsługiwany gorzej (strona własna), często osobnymi, mniejszymi zasobami, będzie miał ich uwagę dopiero, gdy będzie sprzedawał na więcej, mimo iż przy prowizjach Allegro (kilka procent) czy Booking.com (10-25%) ich opłacalność na starcie jest dużo większa.

Symulator Allegro

Już dekadę temu pisałem i radziłem, aby traktować marketplace jedynie jako kanał zdobywania klientów. Ale przy tym uważam, że przychodząc do marketplace, jesteś ich gościem, co oznacza że gospodarza się szanuje. To on ustala zasady, które powinny być jasne, przewidywalne i równe dla wszystkich, ale nie zapominajmy że to jego serwis. Jeżeli Ci się te zasady nie podobają, skup się na prowadzeniu i promowaniu własnej strony z własnymi zasadami.

I gdy zamawiam coś z Allegro, standardem jest dzisiaj to, że sklep internetowy namawia mnie do zakupów kolejnych u nich. Część z nich umieszcza adres sklepu w logo, inni stosują newslettery. Każdy jakieś triki swoje ma. Tylko, że jak łatwo było przewidzieć, ta technika nie pozostanie bez reakcji na dłuższą metę. I gdy robią to teraz wszyscy, to Allegro musi reagować, przykręcając bardziej śrubę, a może nawet pozbywając się gości ze swojego domu.

Z fascynacją obserwuję firmy i stojących za nimi ludźmi, którzy myślą, że skoro oni nie potrafią przewidzieć skutków działania, to z jakiegoś powodu inni są jeszcze głupsi. A głupsi są Ci, którzy uzależniają się od jednego marketplace, bez względu na to czy ten marketplace to Allegro, Amazon, eBay czy jakikolwiek inny, wliczając np. jakiegoś odbiorcę hurtowego. Głupie byłoby też Allegro gdyby uzależniało się od coraz większych i bardziej profesjonalnych firm stanowiących ich dostawców ... tfu ... sprzedawców. Ostatnio strasznie wiele osób krytykuje Allegro za otwarcie własnej sprzedaży towarów i konkurowanie ze sprzedawcami. Uruchommy nasz symulator w głowie. Naszą symulację zbudujmy wokół następujacych założeń:

Każda firma dąży do powiększania zysku

  1. Jeżeli przychody nie rosną wystarczająco dynamicznie, minimalizuje się koszty aby maksymalizować zysk
  2. Tylko konkurencyjność pozwala na trwałą równowagę rynku
  3. Kto się nie zmienia, ten ginie; Nie można robić w kółko tego samego i oczekiwać innych rezultatów

A teraz dorzućmy to co już dosyć powszechnie wiadomo:

  1. Sprzedaż na Allegro raczej spada niż rośnie, a przynajmniej możemy bezpiecznie założyć, że nie rośnie tak szybko jak dawniej
  2. Serwis ma swojego inwestora, który oczekuje maksymalizacji zysków
  3. Serwis ma ciągle znaczny udział w polskim ecommerce
  4. Wielu sprzedawców nie budowało swoich marek przez lata, skupiając się na sprzedaży na Allegro. Co więcej, wielu z nich nie oferuje nawet teraz standardu obsługi klienta, jakiego oczekiwało Allegro, który pozwoliłby konkurować np. z Amazonem.
  5. Sprzedawcy na Allegro są coraz więksi a technologie do otwarcia swojego sklepu coraz powszechniejsze.

Wszystkie te wnioski skłaniają się ku jednemu: Należy przejąć bazę klientów i zamówień, oferując własny towar. W ten sposób eliminuje się pośredników i przy tej samej sprzedaży zarabia więcej. Allegro jako spółka nie jest od tego aby walczyć, jest po to, aby przynosić maksymalne zyski swoim właścicielom, podobnie jak Twoja firma ma przynosić maksymalne zyski Tobie. I jeżeli rośnie i daje zarabiać właścicielom, to jest miło, kolorowo i sympatycznie jak na Zleździe Użytkowników Allegro.

Przyszłość sprzedaży na Allegro

Jaka przyszłość czeka sprzedawców na Allegro? Moim zdaniem bura, bo kolorowo już było. Część z nich, dająca się łatwo zastąpić (np. w branży AGD/RTV) ma przerąbane. Zapomnijcie o tym, że coś sprzedacie. Inni, jak producenci marek własnych (np. w branży odzież, obuwie) będzie funkcjonowała jak teraz. Jeszcze inni, w kategoriach dających duże marże, ale dających się zastępować (jnp. trampoliny) mogą mieć propozycję zostania dostawcami Allegro. A może to oznaczać nawet to, że będą dalej wysyłali trampoliny, ale faktury będzie wystawiało Allegro, czyli będzie realizowany model drop-shippingowy. Czego jeszcze Allegro potrzebuje aby to zrobić?

  1. Pozbyć się strony „O sprzedawcy” - Ups. To już właśnie zrobili. Teraz sukcesywnie będą usuwane inne emblematy typu komentarze, opinie itp.
  2. Narzucić obsługę zamówień przez ich narzędzia, tak aby zachować większą kontrolę nad procesem logistyki
  3. Zakazać dodawania do zamówień czegokolwiek w rodzaju ulotek, kuponów, kartek, a nawet faktur. Wprowadzony zostanie system EDI do wystawiania dokumentów sprzedaży

I tyle. Naprawdę nie zostało im wiele, aby pokazać jednego roku gigantyczny wzrost obrotów i zysków (obroty sprzedawców zaczną być ich własnymi obrotami).

Jak popatrzy się na działania każdego marketplace to są one podobne i prowadzą do tego samego. Różnica wynika tylko z innego stażu i innego udziału w rynku. Allegro nie jest ani dobre, ani złe. Jest przewidywalne. Nieprzewidywalni są tylko sprzedawcy. Część z nich już to rozumie i odeszła od aukcji na rzecz swojego sklepu. Część dalej tańczy na Tytanicu i zdaje sobie sprawę z tego, że kiedyś pójdą na dno. Dziwią mnie tylko Ci, którzy nadal uważają, że pochylenie pokładu Tytanica jest spiskiem, bo Tytanic chce konkurować z wodolotami idącymi w ślizgu.

Czy prorokowane wejście Amazona do Polski ma coś wspólnego z tymi działaniami? W mojej ocenie niewielkie, ale możliwe, że bojąc się pojawienia drugiego marketplace, który dałby więcej pewności sprzedawcom i skłonił ich do refleksji nad sprzedażą wielokanałową, Allegro zwiększyło intensywność działań. W mojej jednak ocenie, trend ma miejsce od dekady, więc to raczej zbieg okoliczności.

To od Ciebie zależy czy chcesz być proaktywny czy reaktywny. Pamiętaj, że natura dała Ci zdolność symulowania przyszłości. Pytanie czy chcesz tej części mózgu używać. Jeżeli nie, tańcz na tonącym Tytanicu i przynajmniej dobrze się baw. Jak się upijać, to tylko na wesoło. Czyli jeżeli zostajesz ze sprzedażą na Allegro to bądź grzeczny, rób co każą, a może pozwolą Ci być dostawcą, albo kimś ważnym w ich strukturze.

Suplement

Wcześniej pisałem o jakości opisów na Allegro i w sklepach internetowych. Poniżej załączam 2 opisy trampoliny, którą kupiłem w sklepie Fajneceny.pl i na Allegro. Zrzuty zrobione w momencie pisania artykułu (nie w momencie kupowania, więc ceny są nieco inne).

fajnecenyallegrofajnecenysklep

Komentarze (10)

Dodaj komentarz
  • Gość: [szymon] *.echostar.pl

    Paweł,

    Wielu ludzi nie ma pomysłu na swoje firmy. Mówisz o tym, że w końcu dostaną rolę jako dostawca produktów, które formalnie będzie sprzedawało Allegro. Wiele sklepów czeka to właśnie dlatego, że nie widzą się w innej roli.

    Nie budują marek swoich sklepów. Sami siebie traktują jedynie jako sprzedawcę. Gotowa platforma typu Allegro to dla nich wygoda, bo zwalnia z konieczności poszukiwania klientów, działań marketingowych itp. Tacy ludzie byli dawno spisani na straty, po prostu przyszedł czas, aż w końcu zostaną wykoszeni.

    Nie każdy prowadzący firmę jest w rzeczywistości przedsiębiorczy. Wielu ludzi zakłada własną działalność z przekory - nie chcą "pracować na kogoś". Koniec końców i tak schodzą do tej roli, bo mentalnie nic się w nich nie zmienia. Nie będą "pracować na szefa", ale będą pracować na przykład na Allegro.

    Do bycia przedsiębiorczym potrzeba trzech składników www.instagram.com/p/BA-VnMLCkBz

    Poznałem niejedną osobę, która prowadząc własną firmę, pozbawiona jest dyscypliny. Często to 'one-hit wonder' albo 'dreamer' z podlinkowanej grafiki. Gdy na Allegro idzie dobrze, to przecież będzie już tylko lepiej? Po co się męczyć z rozwijaniem własnej marki?

    Współpracowałem kiedyś z firmą prowadzoną w taki właśnie sposób. Odszedłem zanim stało się nieuniknione. Historia firmy skończyła się na komorniku próbującym zająć majątek za niespłacone leasingi. Krótkowzroczność zabiła ten biznes, ale on był od początku skazany na porażkę przez nieodpowiednie osoby u steru.

    Na samej górze będzie stał zawsze ten, który jest najbardziej efektywny. A ten ma pasję, jest zaangażowany, ambitny i zdyscyplinowany.


    Pozdrawiam serdecznie
    Szymon

  • Gość: [yak2k] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Też mnie zawsze zastanawiało czemu cena na allegro jest niższa niż na stronie sklepu. Czasami tak nie jest i wtedy jedynie pozostaje kwestia możliwych sposóbów płatności. Jeżeli sklep znam to wolę kupić bezpośrednio. Jeżeli nie to wtedy allegro daję mi odrobinę pewności przy płatności przez nich - choć nie sprawdzałem czy da się dzięki temu odzyskać pieniądze (na ali to działa bardzo dobrze).

  • Gość: [paweł] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    ceny na allegro sklepy maja niższe niż w swoich sklepach, bo
    1) na allegro walczy się ceną i niczym innym praktycznie
    2) niższa cena pozwala na dotarcie do większej ilości klientów - ludzie sortują po cenach, więc większa widoczność. To może (z naciskiem na może) pozwolić przekierować trochę ruchu na sklep. Tylko kto kupi po takich cenach w sklepie? Klient raczej wróci na allegro.
    3) w sklepach są ceny za jakie chcieliby sprzedawcy sprzedawać, ale nie są konkurencyjni z takimi cenami na allegro (gdzie jedynym wyznacznikiem jest cena). Więc sprzedaż w sklepach traktują jak "łapanie frajerów" i później płaczą, że nie mają sprzedaży.

    Koło się zamyka jak sam piszesz.
    "Januszy biznesu" nie sieją ;)

  • Gość: [Czytelnik] *.static.ip.netia.com.pl

    Ciekawe spostrzeżenia, w większości prawdziwe, ale:
    1. Allegro ma wzrost sprzedaży (nigdy nie miało spadku) rok do roku.
    2. Nie spodziewam się usunięcia opinii i komentarzy bo sobie nie poradzą z hejtem.
    3. Sklep Allegro póki co jest za mały, aby przejąć we władanie procesy logistyczne itp.
    4. Duże, doświadczone sklepy raczej będą wycofywac swój asortyment i generować sprzedaż tylko na sprawdzonych produktach.

    I teraz ważna sprawa: Sklep Allegro to produkt kosztochłonny, którego rachunki są płacone przez sklepy. Jeżeli sklepy będą odchodzić to kto pokryje koszt?

    No i ciekawostka - bloomberg wspomniał o sprzedaży Allegro przez Naspersa. Zakładam że stanie się to maksymalnie wciągu 2 lat.

  • Gość: [Bejrolt] *.icpnet.pl

    Witam. Bardzo interesujący blog.

    Jak mam do wyboru zakup w sklepie internetowym a na Allegro to zawsze wybieram Allegro. Dlaczego?
    1.) na Allegro widzę realne komentarze innych
    2.) sprzedający wystawiają to co rzeczywiście mają, a w sklepach to różnie bywa
    3.) Jestem zalogowany znam proces zakupu, w sklepach bywa różnie z tym procesem...
    4.) Jest bat na sprzedającego w postaci komentarza

    Allegro to taki Macdonald - szału nie ma ale wiadomo czego się spodziewać. Kupowanie w sklepach to pewna niewiadoma - może być ok a można się rozczarować.

    tak na marginesie, kto skrzywdził firmę IAI tym okropnym logo?

  • Gość: [NiekrytyKrytyk] *.bayer.de

    Fajny, ciekawy blog, ale z pewnymi tezami dotyczącymi np. przyszłości allegro nie zgadzam się - rok do roku stale firm przybywa na a. Jesli duże firmy zrezygnują z allegro, to oczywiście ich sprawa - tysiąc mniejszych firm zebrana do kupy z punktu widzenia klienta to nawet lepiej niż 1 czy parę "dużych firm". Na allegro konkuruje się nie tylko ceną, ale też np. ilością zadowolonych klientów, czasem realizacji, bezproblemowością itp. - sam czesto wybieram ofetę nie najtańszą tylko "najpewniejszą z najtańszych". Ogólnie resztki wolnego rynku są na portalach aukcyjnych, więc ludzie od nich nie odejdą. Jeśli sprzedawcy wystawialiby masowo przez swoja stronę taniej niż na a. to raza zmieniłby się regulamin. Jak wystawiają drożej na stronie niż na a. to ich sprawa, a pisanie im maili i tłumaczenie co jak powinni to chyba strata czasu.Ludzie lubią porównywać, szukają okazji, a na a. mogą to robić bez wychodzenia z domu - czyli same zalety.

  • Gość: [Magdalena] *.play-internet.pl

    Zapominasz o oczywistości. Allegro to wydatek na marketing. Dotarcie do milionow klientów, zakupy na raty, automatyczne systemy płaności bez kosztu, manager sprzedaży, tanszy kurier... We własnym sklepie to kosztuje więcej niż 5-7% prowizji na Allegro. Oczywiście, w długim okresie czasu i dużych pieniądzach dotrzesz do Klienta sam, zautomatyzujesz sprzedaż etc..., ale...Allegro to narzędzie i skuteczny kanał dotarcia do klienta, kanał marketingowy - tanszy niż newslettery, maile, display... - to wszystko kosztuje. A ryzyko, że Allegro wyłapie (co przy ich business intelligence nie jest trudne), że sprzedawca sprzedaje poza allegro, po prostu konto zablokuje. I wtedy co ? Tysiące złotych na AdWords/display/mailing - don't think so :)

  • pfornalski

    @Magdalena - nie zapominam o tym, że Allegro to dotarcie do klientów. Już 6 lat temu napisałem fornalski.blox.pl/2010/12/14-stopni-wtajemniczenia-w-prowadzeniu-sklepu.html który polecam. Podtrzymuję to. To po prostu stopień wtajemniczenia w ehandel. Jak się za długo zostaje na poziomie podstawowym to kończy się tak: forsal.pl/artykuly/997014,sklepy-internetowe-tona-w-dlugach-najwieksze-problemy-maja-firmy-z-allegro.html

  • grzegorz-lp

    choć nie jestem zwolennikiem allegro - wciąż z niego korzystam. Miejmy nadzieje, że coś nowego, innowacyjnego się pojawi, żeby utrzeć nosa monopoliście. Ceny, prowizje są kosmiczne. Ebay zaś to najgorsza obsługa klienta pod słoncem, automatyczne odpowiedzi i zdaje się do tej pory brak programu ochrony sprzedajacego dla pl sprzedawców. Kupi od Ciebie powiedzmy taki Niemiec czy Amerykanin po 2 tyg otworzy spór, że nie dostał produktu. Ebay oczywiście momentalnie zwraca środki. Paczek do USA poczta polska nie monitoruje a więc nie udowodnisz, że przesyłka dotarła do adresata... coś strasznego..........

  • Gość: [Trochę Szkodliwy] *.netfala.pl

    Wie Pan co, autorze? Zasługuje Pan na mój szacunek za ten wpis. Warto zauważyć, że z połowa tych łagodnych ale treściwych komentarzy pod Pana wpisem to marketingowcy pracujący na rzecz allegro, bo nikt normalny nie ma w interesie bronienia tonącego monopolisty, który na dodatek tworzy własne, najlepiej widoczne stanowiska na swoim targowisku a od innych zbiera tylko wysokie haracze, bezczelnie zasłaniając drogę potencjanym klientom. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że zepsucie Allegro przy jednoczesnym wydojeniu go na maksa (wystawienie, prowizja, pozycjonowanie, reklamy, własny kanał), w czasach najlepszej koniunktury i małej świadomości ludzi, to bardzo przemyślana strategia poprzedniego właściciela. Wiedząc o tym, że wysokie prowizje za sprzedaż w internecie przy jednoczesnym przepełnieniu i bałaganie na portalu nie mają zupełnie przyszłości, podobnie jak samo zjawisko monopolu ma się coraz gorzej, popsuli portal kolejnymi głupimi wymysłami, sprzedali go za naprawdę dobre pieniądze, wiedząc że trzeba postawić na drugie dziecko jakim jest OLX. Tutaj zasady mamy bardziej dostosowane do współczesnych realiów - opłaty dla osoby prywatnej dopiero od większej ilości ogłoszeń (wiem, że na allegro tez się coś tam pod tym kątem dla zasady niedawno zmieniło, ale ja już podziękuję), brak prowizji od kwoty sprzedaży, dużo lepsza estetyka i uporządkowanie samej strony, na pewno dobra kasa z reklam. To nie jest ten sam przepych co na Titanicu, ale ten przepych i tak był już przeżytkiem, bo e-commerce musi się podzielić na mniejsze statki, którymi chcą pływać klienci w mniejszej ilości, o bardziej sprecyzowanych wymaganiach. Dziwię się tylko tym co zdecydowali się kupić tamtego przestarzałego Titanica za tak ogromne pieniądze, bo pewne jest, że nigdy już nie dojdzie do sytuacji by ktokolwiek uznał go za wartego tej kwoty. Ciekawe jakim wzrokiem patrzą na swoje słupki i czy są już świadomi tego, jak wielki kit dali sobie wcisnąć za równowartość potężnych, materialnych aktywów jak np. kilka nowoczesnych fabryk samochodów. Jedno jest pewne - zupełnie nie znają się na realiach e-commerce ani na tym co siedzi w głowach młodszego, przyszłościowego pokolenia Polaków.
    P.S. Prowadziłem sprzedaż na Allegro w branży kolekcjonerskiej i do późnego 2015 wyniki były zadowalające przy małym kapitale który w to włożyłem, nawet przy tych prowizjach, a potem ruch się totalnie posypał i nawet aukcje od 1zł na zachętę nic nie poprawiły i sprzedawały się często poniżej kosztów. Porażka.
    P.S.2 Ci co sprzedają trampolinę na Allegro po 720, a w swoim sklepie po 900, i nie chcą się dogadać na tę mniejszą kwotę, pomniejszoną o prowizję pośrednika, to po prostu idioci nieszanujący rozumnych ludzi - inaczej nie da się tego określić.
    Pozdrawiam serdecznie autora, po którym widać, że ma głowę do myślenia przyszłościowego, dziękuję za możliwość poczytania czegoś co pisze naprawdę mądra osoba. Myślę, że jeszcze nie raz tu zajrzę.

© Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci