Menu

Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą

Nazywam się Paweł Fornalski. Jestem założycielem i prezesem IAI S.A., dostawcy rozwiązań e-commerce dla sklepów internetowych i rezerwacji noclegów dla właścicieli apartamentów i hoteli. Na tym blogu piszę, w oderwaniu od oficjalnych poglądów innych właścicieli i pracowników IAI o tym co mnie prywatnie porusza. Gdybyś chciał się skontaktować pisz na pawel(a)fornalski.pl

O czym należy wiedzieć wdrażając do swojego sklepu internetowego Magento? [Część 1/4]

pfornalski

Magento to bardzo popularny na świecie system na podstawie którego jak się podaje, pobrano około 220 tys. licencji. W Polsce od 2-3 lat dosyć mocno promują go rozliczne agencje, te małe i te duże. Sporo firm wychwala Magento czy Prestę, a właściciele sklepów internetowych zdają się ulegać ich namowom zbyt często jak na to dla kogo jest to oprogramowanie.

Co kupuję?

Często w rozmowach z prospektami widzę, że nie mają pojęcia na temat tego czym Magento czy Presta jest. Myślą, że kupują kompletny system, dobry na wszystko. Tym czasem Magento można porównać do kernela Linuxa, nawet nie do samego Linuxa. Na jego podstawie developer musi dopiero zbudować środowisko pracy dla sklepu internetowego, czyli zainstalować to na jakimś serwerze, następnie wdrożyć front-end (odpowiednik środowiska graficznego) i zainstalować aplikacje (dodatki z tzw. Magento Connect). I jak w każdym systemie tego rodzaju (patrz Windows, Linux), aplikacje nie do końca ze sobą działają, więc wdrożenie Magento to dzisiaj wyginanie i przyginanie tych dodatków aby uzyskać coś co działa. W praktyce jednak, jak każda robota robiona na szybko (tak szybko, bo klienci płacą w rozliczeniu Time&Material, więc na myślenie o przyszłości nie ma czasu), robiona jest na tu i teraz. Ruszenie jakiegokolwiek dodatku, aktualizacja czegoś sypie cały domek z kart. Naturalnie nie do wszystkiego są gotowe dodatki. Resztę firma musi napisać od zera, czyniąc z Twojego biznesu pierwszego i jedynego beta-testera i sponsora projektu.

Sam przez pewien czas myślałem, że takie Magento to konkurencja do IAI-Shop.com. Ale im bardziej się mu przyglądałem tym bardziej nie mogłem uwierzyć, że to Magento to jest to Magento. Kto nie wierzy, a ma doświadczenie z dużymi systemami SaaS powinien na Youtube pooglądać filmy z panelu Magento. Magento to po prostu sposób budowania sklepu internetowego. Kolejną sprawą jest to, że agencji które wdrażają Magento jest teraz ze 100 (sklepów działających około 1000). A więc 100 agencji (powiedzmy średnio 3 osobowych) mówiących o Magento będzie bardziej słyszane, niż 3 największe firmy od SaaS odpowiadające za około 80-90% rynku i zatrudniające łącznie z 200 pracowników i stanowiące 3 marki.

Wracając do pytania: Co kupuję? Kupujesz licencję (za kilkadziesiąt tysięcy) a na jej podstawie agencja, którą wynajmujesz pisze (wdraża) Twój sklep. A na to już ludzie nie zwracają takiej uwagi, byle by taniej. Bo przecież Magento to Magento. Nikt nie patrzy, że firma, która go wdraża, nie ma pojęcia o e-commerce, jego doświadczenie jest niewielkie, a certyfikat który uzyskali od Magento (o ile go mają) oznacza tyle, że potrafią instalować dodatki i dopisać własny kod, bez destabilizacji jądra. W efekcie klienci lądują z mało wydajnie napisanym systemem, który wymaga nawet (to nie przesada) 10 razy więcej mocy obliczeniowej niż SaaS. Efektem jest to, że same serwery pod tak napisany sklep kosztują niż SaaS z serwerami, systemem, aktualizacjami, supportem i jeszcze aktualizacjami front-endu.

Kupuję swobodę i elastyczność, a kod jest mój...

To jedna z powszechniej powtarzanych bzdur, że w Magento jesteś na własnym. Magento aktualnie to nie pocieszny skrypt, który był następcą OsCommerce. To dzisiaj ogromne pieniądze inwestora, które muszą przynosić firmie zyski. A więc w każdej kolejnej wersji, bez kompatybilności wstecznej pracuje się nad tym, aby nikt, absolutnie nikt niczego w kernelu nie zmienił. Stopniowo przechodzi się na model, w którym certyfikowany developer musi uzyskać certyfikację wdrożenia, która polega na pokazaniu kodu źródłowego projektu, po to aby sprawdzić sumy kontrolne i upewnić się, że jądro nie zostało zmienione. Wszystko to po to, aby później móc sprzedawać jeszcze lepiej dodatki, od których wzorem Apple Appstore Magento wprowadzi zapewne swoją prowizję.

Sprzedaż dodatków to kolejny powód dla którego firmie nie zależy na rozwijaniu funkcjonalności swojego systemu, stopniowo wręcz usuwając wszystko co tylko można. Klient kupuje więc za coraz więcej, coraz mniej.

Kolejne instalowane dodatki, mają jedną wadę. Każdy z nich testowany jest na czystym Magento, a developer musi tylko zachować standardy programowania (np. Aspektowego). W teorii brzmi to dobrze, ale ma 2 wady:

Nie działa przy dużej ilości dodatków, czyli nawet jeżeli certyfikacja zapewnia spójność jądra, to nie da się uniknąć modyfikacji kodu dodatków lub dopisywania indywidualnego kodu

Jest strasznie powolne, gdyż nie sprzyja optymalizacji kodu. Oczywiście Magento widzi ten problem i dokłada kolejne moduły optymalizujące (jak code-generation), ale jeżeli popatrzymy na ilość serwerów jaka jest potrzebna aby Magento działało, to staje się oczywiste, że to bardzo wolny system, wymagający nawet 10-20 razy większej mocy obliczeniowej, często od kilku do kilkunastu serwerów. Połączenie tych serwerów w całość wymaga drogiej serwerowni (bo nie można tego zrobić na zwykłych dedykowanych serwerach w jakiejkolwiek serwerowni, rozproszonych i korzystających z infrastruktury publicznej).

Część 2

Sprawdź drugą część serii w której znajdziesz jeszcze więcej informacji o tym, czemu Microsoft poleca Magento, jak dobrze skaluje się Magento oraz czy duży sklep potrzebuje dedykowanego rozwiązania?

 

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Paweł] *.dynamic.chello.pl

    Byłbym zainteresowany konkretnymi danymi porównującymi wydajność IAI Shop oraz Magento, najlepiej działającymi na tym samym serwerze.

  • Gość: [Paweł] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Pawle, skoro Magento to dla Ciebie żadna konkurencja, to czemu z uporem maniaka ciągle i wciąż próbujesz znaleźć przewagę IAI shop nad Magento? (podkreślam - próbujesz)

  • pfornalski

    Czemu to robię? Z tej samej przyczyny co np. opisując serię o Amazonie. Chcę ludziom pokazać drugie oblicze i wyjaśnić to czego sami na starcie nie wiedzą.

    Czy Magento jest konkurencją? I tak i nie. Jeżeli Magento zajęło by pewnego dnia 100% rynku, doskonale się w tym odnajdę. Zaczniemy produkować dodatki do niego i to co teraz sprzedajemy lub dajemy w jednej, niskiej cenie, sprzedamy mniejszej ilości sklepów ale drożej, pewnie też w modelu SaaS.

    Tylko, że raczej na to się nie zanosi. Wystarczy poczytać np. prospekt emisyjny Shopify z ubiegłego roku i zobaczyć co piszą o Magento :)

  • Gość: [W] *.centertel.pl

    A ja z kolei mam wrażenie, ze nie odrobiłeś lekcji.
    1) Magento nie wymaga wielu serwerów, ale wspiera taka ewentualność w przypadku wielkich serwisów z wielkim ruchem
    2) magento nie zarabia ANI GROSZA na dodatkach (każdy kto kupił choć jeden powinien to wiedzieć)
    3) z zabezpieczaniem jądra i sumami kontrolnymi - wzięte z powietrza

    Jest tego więcej w tym tekście i niestety jasno widac, ze próbujesz na sile wykazać wyższość swojego rozwiązania. I nie byłoby w tym złego gdybys pisał to w oparciu o fakty i rzetelne pokazanie zalet Twojego produktu, a nie w oparciu o wymyślone wady Magento

  • pfornalski

    Szanowny "Gościu", ciesze się, że starasz się ożywić dyskusję. Chętnie dowiem się od Ciebie
    1. Jaki sklep możesz uruchomić na jednym serwerze, powiedzmy z 8 rdzeniami i 32GB RAMU, bez serwerów cache, z bazą dancyh na tym samym serwerze? Bo raczej wystarczy wpisać proste zapytania w Google aby trafić np. na stronę magento.stackexchange.com/questions/460/what-is-the-best-magento-server-setup : "We are currently working with a requirement that first response from the web server must come in under 200ms in the UK. Currently under 2 dedicated web servers under load balancer and 1 db server, we are coming in at 800ms.

    The site at the moment has less than 5 customers, 2 products, 4 categories, there is no frontend to the site at the moment, it is style free and image free.

    It is also being run on nginx with Varnish.

    Can anyone give me any advice on web server setups? Why is ours coming in slowly? What can you recommend to optimize this? Need to get 400% quicker!" Czyli na jednym serwerze pytający uciągnął 5 klientów, 2 produkty i 4 linki kategorii. Rzeczywiście, można ;) Zresztą odpowiedzi tylko na tej stronie nie pozostawiają wątpliwości "You won't achieve those figures without the aid of either Varnish or FPC (or both). I would certainly hope that figure doesn't also have to include static content (whenever you decide to add it) - as its near impossible to achieve (short of having little to no images/js/css)."

    2. Jeszcze nie ;)

    3. Nie z powietrza, ale z oficjalnych prezentacji dotyczących wersji 2.0 i zasad certyfikacji wdrożeń Magento. Jeżeli piszesz o stawianiu czegoś w domowym zaciszu w wersji Comunity. W tym jednak przypadku myślę, że bardziej niż aktualne są pozostałe części artykułu.

  • Gość: [confnet] *.static.ip.netia.com.pl

    Nieduże sklepy z małymi potrzebami powinni się bardzo zastanowić czy naprawdę warto wdrażać Magento. Jak dla mnie nie ma to zbyt wielkiego sensu.

© Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci