Menu

Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą

Nazywam się Paweł Fornalski. Jestem założycielem i prezesem IAI S.A., dostawcy rozwiązań e-commerce dla sklepów internetowych i rezerwacji noclegów dla właścicieli apartamentów i hoteli. Na tym blogu piszę, w oderwaniu od oficjalnych poglądów innych właścicieli i pracowników IAI o tym co mnie prywatnie porusza. Gdybyś chciał się skontaktować pisz na pawel(a)fornalski.pl

Internauci vs. reszta świata

pfornalski

Wbrew pozorom nie będzie o ACTA. Dzisiaj będzie o nich, podstępnych szczurach kryjących się w kanałach, uciekających przed obywatelami normalnego społeczeństwa – o internautach. Kim oni są? Nie wiem, ale muszę ich spotkać. Nawet dziennikarze siedzący w radiu, których klikanie myszkami przy audycjach radiowych słychać na antenie nie wiedzą tego. Ja jednak postaram się ich kiedyś wytropić. Z badań polskiego internetu wynika, że z Internetu korzysta dzisiaj prawie 17 milionów Polaków. A więc czy internauci kryją się wśród pozostałych 21 milionów, czyli dzieci, emerytów i wykluczonych społecznie. A może internauci to kloszardzi kryjący się w kanałach, albo Pan, który podstępem wykrada mi z kosza aluminiowe puszki?

Dla Jarosława Kaczyńskiego Internauci to ludzie oglądający pornografię i pijący piwo przed komputerem. To dobrze, że dzisiaj większość czasu korzystając z Internetu spędzam używając iPhone, Kindle, telewizora, telewizji cyfrowej „n”, słuchając radia internetowego. Mimo iż na polityków z nazwiskiem Kaczyński reaguję nerwowym swędzeniem nogi co powoduje mimowolny skurcz do kopa, to chyba zaczynam się z tym zgadzać. Czas spojrzeć prawdzie w oczy – Internet stał się tym czym są drogi publiczne. Nie może być nieuregulowaną prawnie przestrzenią jak niegdyś dziki zachód. Czas skończyć z dyrdymałami w rodzaju prawa do anonimowości. Nikt takiego prawa nie daje żadnemu obywatelowi, w żadnym państwie. Każdy z nas ma swoją unikalną twarz, osobowość, PESEL, dowód osobisty itp. Nie jesteśmy anonimowi w rzeczywistości, więc czemu w sieci mamy być anonimowi, ściągać co nam się podoba płacąc za to tyle ile nam się podoba, czyli nic? Korzystam z Internetu średnio 10 godzin na dobę, taką mam pracę. Więc dlaczego przez 10 godzin dziennie mam być wyjęty spod prawa, by jadąc potem 10 minut do domu samochodem przestrzegać bardzo precyzyjnie uregulowanego kodeksu drogowego? A może ja chcę jeździć po lewej stronie i przejeżdżać na czerwonym, a stać na zielonym?

Ludzie od dawna umawiają się na jakieś normy, dzięki czemu nie muszą tracić energii na walkę z innymi, mogą być bezpieczniejsi a w efekcie korzystają na tym mogąc np. jechać 140km/h na autostradzie w nocy, będąc pewnym, że nie wpakuje się w nich czołowo ktoś kto postanowił jechać w inny sposób.

Im szybciej skończy się z anonimowością i brakiem konsekwencji za działania w Internecie tym lepiej dla wszystkich. Jeżeli tak jak ja, masz coś do powiedzenia, to krew Cię zalewa, gdy ważysz każde słowo, podpisujesz to na końcu swoim nazwiskiem a na koniec jakiś internauta przychodzi i z anonima jedzie Cię po całości. Dlaczego w małych miejscowościach ludzie są dla siebie mili, a w miastach już nie? Kwestią kluczową jest anonimowość. Internet to jeszcze większe miasto, w którym każdy chodzi w masce i czapce niewitce. Świetnie obserwowałem zmianę tonu komentarzy na eKomercyjnie.pl. Wcześniej były tam komentarze serwisu, bez rejestracji czy weryfikacji. W efekcie ilekroć udzielałem jakiegoś komentarza dla Krzyśka Bartnika czy napisałem jakiś artykuł, banda troli odkładała pornosa i piwko, tylko po to aby dokopać mi z ukrycia. Doszło do tego, że napisałem e-mail do Krzyśka Bartnika, że jeżeli nie wprowadzi komentarzy Facebook, nigdy więcej nic dla niego nie napiszę. Jakiś czas później takie komentarze się skończyły. Każdy wpis skojarzony jest przez Facebook z Twoją tożsamością i historią. Każdy widzi Twoje imię i nazwisko. Ilość komentarzy spadła drastycznie. Kiedyś pod każdym artykułem było po 20, obecnie średnio to 0-3. Czy to źle? Dla mnie absolutnie nie, bo wiem, że jeżeli ktoś coś pisze to pisze to z pełną odpowiedzialnością. Oczywiście komentarze Facebook też nie są idealne, bo każdy może założyć sobie konto fikcyjne, a możliwość ukrycia szczegółów profilu przed nieznajomymi powoduje, że konto bez historii jest nie do odróżnienia od osoby, która chce ukryć swoją tożsamość. Niemniej to już krok pokazujący jak wiele może zmienić to, gdyby pewnego dnia każdy z nas był np. podpisany unikalnym adresem IPv6 z którego się łączymy, a nadawanym obok PESELu. Internet zmieniłby się nie do poznania.

W Internecie zbyt wiele mają do powiedzenia ludzie, którzy nie mają nic do powiedzenia. Starają się zbudować lepsze ja, chwaląc się na swoim FB jedynie sukcesami, dokopując innym w ten sposób aby nie można było dokopać im. To zniechęca ludzi mających jakkolwiek rozpoznawalne nazwisko do aktywności. Podając przykład z własnego podwórka. Np. na grupie na Facebooku gdzie spotykają się nasi klienci jedną z najaktywniejszych osób jest Andrzej K. którego firma jest nam winna na dzień dzisiejszy 6057,90zł netto i ma zablokowany sklep od 413 dni. A zatem nie ma od 1,5 roku możliwości sprawdzenia o czym w ogóle pisze. Nie przeszkadza mu to jednak komentować bieżących wydarzeń i uchodzić za eksperta od naszego systemu. Czyż umieszczenie takiej informacji obok jego komentarzy nie zmienia o 180 stopni opinii na temat jego wiarygodności? Bez takiej informacji, wszyscy inni czytający go, uważają, że on nadal używa naszego systemu i wie co mówi. Na spotkaniach branży e-commerce wypowiadają się ludzie z korporacji mających znane marki, ale ich biznesy internetowe generują 10000zł przychodu miesięcznie. Jeszcze inni, którzy dają rady na temat SEO, nawet nie zmieniają domyślnych meta-title w swoim sklepie. Nie wierzysz, że ludzie mogą być tak zajęci gadaniem, że nie mają czasu na takie rzeczy? Wpisz w Google „MODERACJA \ SEO”.

Cały ten śmietnik anonimowości powoduje, że zamiast 3 wartościowych komentarzy, musimy przemieścić się przez 300, czego w praktyce nikt nie robi. Dochodzi do tego, że np. ludzie piszą w komentarzu „(...)Nie wiem czy ktoś to już poruszał, bo za dużo tu komentarzy, żeby wszystkie ogarnąć (...)” (przykład z mojego ostatniego wywiadu dla Antyweb.pl). A więc jest za dużo tego wszystkiego aby to przeczytać, więc napiszę jeszcze raz to samo. Ludzie traktują Internet jako miejsce do pisania, a nie czytania? Chętnie bym poczytał np. co mają do powiedzenia na temat ACTA ludzie z branży muzycznej. Jak takiej informacji poszukać? Dzisiejsze wyszukiwarki nie dostarczą Ci takiej informacji. W każdej sprawie chętnie bym przeczytał co myślą inni prezesi spółek giełdowych, ale również chętnie bym przeczytał zdanie pani, która żyje za 1000zł miesięcznie renty mając 4 dzieci na wychowaniu. Dzisiejszy Internet nie daje mi takiej możliwości. Anonimowość zniechęca mnie do poszukiwań. W efekcie siedzę na Facebooku i ograniczam się do bańki poznawczej moich własnych znajomych, którzy są ograniczeni do bańki poznawczej swoich własnych znajomych. Dochodzi do tego, że jak czegoś nie wrzucą ludzie na Facebook, to nie da rady się przebić.

W świecie rzeczywistym nauczyliśmy się wyciągać wiele wniosków ze sfery pozawerbalnej. Gdy widzimy, że sprzedawcę obraża się stara babińka trzymająca 10 reklamówek, w podartych i śmierdzących ciuchach raczej nie traktujemy jej jako eksperta. A jeżeli ta babińka stanie się internautą i zacznie rozpowiadać opinie o jakimś sklepie internetowym? Czy bez kontekstu i jej danych jesteśmy w stanie wychwycić psychopatę? Dotarliśmy do miejsca w rozwoju Internetu, z którego nie ruszymy dalej bez jasnej i czytelnej cyfrowej tożsamości, połączonej z tą rzeczywistą.

Czasami w audycjach radiowych, w których wskazuje się na onych Internautów, daje się słyszeć pytanie – czy można wymyślić coś większego niż Facebook? Tak, można – można wymyślić cyfrowy ślad i stworzyć nową generację wyszukiwarek. Będzie to milion razy ciekawsze niż śledzenie zdjęć dzieciaków i obiadów wrzucanych przez 400 znajomych na Facebooku. Wreszcie, czy anonimowość jest potrzebna aby obejrzeć film porno? Może im szybciej nie będziemy się kryli za kwefami nicków tym szybciej do ludzi dotrze, że obejrzenie filmu porno, czy zdjęcie stanika na plaży są tak samo naturalną potrzebą jak wypicie porannej kawy po której idziemy zrobić kupę. Czy boję się utraty anonimowości? Ani trochę. Bo najlepszą obroną przed wykradzeniem moich tajemnic jest ich brak.

Komentarze (15)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Krzysiek] *.dynamic.chello.pl

    Bardzo ciekawy tekst. Przeczytałem z przyjemnością.

  • Gość: [Dawid Ostapowski] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Pan bredzi. Casus małej mieściny / wsi polega na tym, że mieszkańcy bojąc się o OPINIE innych ludzi na swój temat, trzyma język zza zębami. Nie mówi pełnej prawdy, a pisząc ogólniej 'LIŻE DUPĘ' sąsiadowi. Im więcej przestrzeni, tym większa wolność. niech tak zostanie.

  • Gość: [Marcin Kłeczek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    A nie przeszkadza Panu, że rząd próbuje przeforsować kontrowersyjną (mimo wszystko) ustawę "po cichu" (czy raczej unia)?

    Że informacja o niej jest podawana w dokumencie zupełnie nie związanym z tematem?

    Że politycy podpisują, co im podstawią, bez czytania?

    W tym jest problem - a nie w tym, czy anonimowe komentarze powinny się pojawiać. (O wyższości podpisanych świadczyć może wzrost poziomu komentarzy na onecie, choć wciąż nie osiągnął on poziomu, od którego mógłbym chcieć je czytać po przeczytaniu artykułu).

    Problemem jest też samo prawo - które zakłada domniemanie winy, a nie niewinności.

  • Gość: [Marcin Kłeczek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    ...a blox nie pisze, czy komentarz został dodany...

  • pfornalski

    Marcin,
    Ten tekst nie jest nawiązaniem do ACTA. Nie mam precyzyjnych informacji na ten temat, ale z tego co czytałem, oburza mnie sposób pracy nad tym aktem prawnym. Bulwersuje mnie sposób jego opracowywania (tajny) i sposób podpisania. Ale jak mówię, nie jest to tekst o ACTA.

    Natomiast tak całkiem bokiem do tego tekstu, aby nie było tylko o komentowaniu na forach, to powiem, że kiedyś mieliśmy taką sytuację, że na podstawie adresu IP było na Hip-Hop.pl popełnione przestępstwo. Policja dotarła do miejsca skąd było popełnione przestępstwo, ale prokuratura musiała zawiesić postępowanie, bo żaden z 3 domowników nie przyznał się do przestępstwa. A ponieważ 3 osób nie można było skazać, bo 2 byłyby niewinne (słusznie) to nie można było zidentyfikować sprawcy przestępstwa. To jest właśnie anonimowość. Dla zainteresowanych posiadam odpowiednią dokumentację korespondencji urzędowej. A więc, nie wymyślam tych rzeczy ani nie podaję tak sobie. Takie rzeczy dzieją się wokół nas i każda osoba związana z branżą internetową poda więcej przykładów.

  • janusztyle

    witam serdecznie,

    na początek chciałbym powiedzieć, że jestem wiernym czytelnikiem pańskiego bloga.
    jednak z tym wpisem nie mogę się zgodzić.
    nie ulega wątpliwości, że trolowanie w komentarzach to duży problem. jednak jest to problem gospodarza tych komentarzy. w bardzo prosty sposób można je moderować albo wyłączyć. oczywiście godząc się ze spadkiem ich liczby. często więc administratorzy dopuszczaj swobodne komentowanie (vide onet) tylko po to by były "kliknięcia" i statystyki rosły.
    pisze pan, że w internecie nie powinno być anonimowości; że powinien istnieć jakiś system uwierzytelniania. ale kto miałby ten system stworzyć? państwo? jeśli tak to jakie, wziąwszy pod uwagę fakt, że internet jest tworem globalnym? państwo polskie? to samo, które nie może sobie poradzić z przestępstwem, o którym sam pan pisze, że organy ścigania dostały sprawcę niemal na tacy? to samo państwo, które nie potrafi stworzyć bazy danych ubezpieczonych, żeby nie było cyrków z receptami i refundacją?
    problem anonimowości w sieci istnieje jednak jest to mniejsze zło niż fakt zupełnego braku anonimowości. jeśli jakaś instytucja, czy to rządowa czy międzynarodowa, miałaby dostęp do tak dużej liczby informacji o poszczególnych jednostkach, o jej wypowiedziach archiwizowanych po wsze czasy, o miejscach, które odwiedziła, o zakupach, których dokonała to jest to prosta droga do roku 1984 i totalitaryzmu. pokusa wykorzystania tych informacji przeciwko obywatelowi byłaby zbyt duża. pokazuje to historia.
    problem ten dostrzega także prawodawca pozwalając zarówno w prawie prasowym jak i w prawie autorskim na publikowanie pod pseudonimem - po to właśnie, aby można było wyrazić swoje zdanie i jednocześnie zachować anonimowość.

  • pfornalski

    Dziękuję Janusz za wpis i czytanie bloga.

    Absolutnie nie podsuwam rozwiązań totalitarnych czy cenzorskich. Zwracam uwagę na problem, że nie ma czegoś takiego jak internauci i reszta ludzi. Są ludzie korzystający z Internetu i to wymaga uregulowania. Nie piszę nic o regulowaniu, ale o odpowiedzialności za działania w sieci, a ta odpowiedzialność idzie w ślad za śladem cyfrowym jednoznacznie wskazującym na to kto publikuje treść lub wypowiedź. Dawno już nie żyjemy w państwie totalitarnym, więc obawy, że ktoś zostanie wtrącony do więzienia za krytykę władzy można wsadzić między bajki braci Grim.

    Jeżeli chodzi o rozwiązania prawne, to takie częściowo już są. Jeżeli sąd nakaże zamknięcie strony, to sorry - musi być ona zamknięta i koniec opowieści. A zatem jeżeli miałbym ja podpowiadać rządowi w którym kierunku pójść, to ułatwiłbym identyfikację sprawców. Następnie wziąłbym coś co działa świetnie, czyli e-sąd do postępowania upominawczego. Jeżeli uważam, że ktoś mnie pomówił lub obraził, składam wniosek do e-sądu, wnoszę wadium takie jak przy sprawie gospodarczej i czekam 2 tygodnie na wyrok. Następnie sąd rozstrzyga o winie lub braku winy. Jeżeli dzisiaj można w ten sposób sprawnie osądzić, czy ktoś winien jest IAI pieniądze za niezapłacony abonament, to dlaczego nie można stwierdzić czy ktoś nie pomawia IAI np. podając się za klienta, którym nie jest?

  • Gość: [Krzysiek Dróżdż] *.com

    Pawle (wybacz, jeśli odezwę per "Ty" odbierzesz jako nadużycie), myślę, że trochę przesadzasz.

    Najpierw jednak to, w czym w 100% się zgodzę:
    1. Śmieci w internecie jest zbyt wiele (choć coś, co dla mnie jest śmieciem, dla kogoś innego może być wartościowe).
    2. Nie ma kogoś takiego jak Internauta (tak, jak nikt nigdy nie nazwał mnie Posiadaczem telefonu).
    3. Trollowanie jest o wiele łatwiejsze pod pseudonimem, tego "haterstwa" jest już trochę za dużo.

    Nie zgodzę się natomiast w kwestii odebrania anonimowości. Zauważ, że w "realu" wcale nie jesteś śledzony bez przerwy. Każdy Twój ruch nie jest zapisywany (OK, jest monitoring, ale tu masz totalny nadmiar informacji, których nie da się - jeszcze? - sensownie przetwarzać). Co więcej, odebrać Ci Twoją prywatność mają prawo tylko niektóre służby. Przykład: gdy wchodzisz do sklepu, nikt nie prosi Cię o wylegitymowanie się. Nie zapisuje także faktu, że Pan Paweł Fornalski, nr PESEL xxx dnia tego i tego dokonał zakupu takiego. Oczywiście są pewne wyjątki (chociażby w przypadku osób podejrzanych, itp. ale decyduje o tym sąd).

    Obawiałbym się, że "cyfrowy ślad" byłby właśnie czymś takim. I tu pojawia się problem - kto miałby to kontrolować? Dlaczego zakładać, że każdy może być potencjalnym przestępcą i go "cyfrowo legitymować" (a co więcej - logować)? Oczywiście nigdzie nie pisałeś, że masz rozwiązania tych problemów...

  • pfornalski

    Dzięki Krzysztof za ten głos. Poruszyłeś coś, co wyrzuciłem już z posta z uwagi na narzucone sobie samemu ograniczenie 2 stron.

    Otóż nie do końca jest tak jak piszesz. Otóż w realu również jesteś kontrolowany. Np. często idąc do jakiegoś biurowca, ochrona prosi mnie o dowód i jestem spisywany. Robią tak z każdym odwiedzającym, który otrzymuje przepustkę. Jeżeli mi to nie odpowiada, umawiam się w kawiarni. W niektórych klubach również jesteś legitymowany, to samo na meczu. Są miejsca gdzie jest się legitymowanym i są miejsca w których tego nie ma. Natomiast to już kwestia pewnych regulacji, w jakich przypadkach tożsamość byłaby sprawdzana, a w jakich nie. Naturalnie decyzja musi należeć do użytkownika np. chcąc wysłać komentarz byłby on informowany, że komentarzowi towarzyszyć będzie jego cyfrowy ślad. Dzisiaj to ma już miejsce np. na Forum Hip-Hop.pl gdzie przy poście jest informacja, że IP danej osoby zostanie zapisane.

    Aby było jasne, nie jestem wyrocznią i nie silę się na napisanie projektu ustawy. Wskazuję po prostu bardzo ważny problem, który wymaga uregulowania.

  • Gość: [kpt. Krab] *.dynamic.chello.pl

    "Nie jesteśmy anonimowi w rzeczywistości, więc czemu w sieci mamy być anonimowi, ściągać co nam się podoba płacąc za to tyle ile nam się podoba, czyli nic?"

    Pozwolę sobie się nie zgodzić. W "realu" jesteśmy anonimowi przez 99% czasu, czyli po prostu w sytuacjach, które nie wymagają, byśmy się legitymowali. Kiedy kupuję książkę w księgarni albo jem obiad w jadłodajni, jestem anonimowy - nie muszę się legitymować, nikt nie wystawia mi faktury. Gdy zaś idę do banku, legitymuję się dowodem. Kiedy jadę tramwajem używając biletu jednorazowego, nie muszę się kontrolerowi tłumaczyć ze swojej tożsamości; jestem anonimowy (wystarczy dowód, że zapłaciłem dwa dwadzieścia). Mój adres i nazwisko są natomiast na sieciówce, jeżeli sobie taką sprawię.

    I podobnie jest przecież w sieci. Od dawna istnieją systemy pozwalające wyegzekwować stosowanie prawdziwej tożsamości tam, gdzie jest to konieczne (np. przy logowaniu się do bankowości internetowej). Nie jest natomiast konieczne, bym podawał swój PESEL pod komentarzem na Wirtualnej Polsce.

    Chamstwo? Pewnie że tak, ale to już kwestia smaku i wolnego wyboru właściciela danego portalu. Nie każdemu musi się podobać 4chan. Można dyskutować na StackOverflow - gdzie zresztą, choć wiele osób tak właśnie robi, to nie ma wcale obowiązku podpisywania się swym nazwiskiem, co każe się zastanowić, czy aby faktycznie problem chamstwa sprowadza się do legitymowania personaliami? Na forach pokroju SO sprawę załatwia skuteczny system moderacji i zarządzania reputacją, a także ich ekspercki profil.

    4chan, SO, a może prywatne chaty - wszystko to wolny wybór wolnych ludzi. Podobnie jak w rzeczywistości: możemy iść w dresie na zabawę w remizie, a możemy do klubu, gdzie nie wpuszczają nikogo przed trzydziestką i trzeba nosić garnitur, a może i door selection sprawdzi nam czystość paznokci. Popyt, podaż i tzw. głosowanie nogami.

    Trzymając się analogii ze światem rzeczywistym; forsowane ujawnianie tożsamości jest typowe nie dla krajów cywilizowanych, tylko dla zbiurokratyzowanych. To dlatego w PRL był obowiązek noszenia przy sobie dowodu, a dziś nie ma. (A w krajach anglosaskich nie ma ani dowodów osobistych, ani np. meldunku).

    Nie widzę przekonujących dowodów na to, że kwestia anonimowości wymaga jakiejś odgórnej regulacji. Niech się o to martwią właściciele poszczególnych serwisów.

  • pfornalski

    kpt. Krab, chyba przeceniasz kwestię anonimowości. Czy płacisz za kawę gotówką czy kartą? Czy korzystasz z biletu ulgowego, bo jeżeli tak to musisz okazać dokument potwierdzający zniżkę. Oczywiście, nie każda sytuacja wymaga podawania tożsamości i dlatego przeglądanie strony nie musi się z tym wiązać. Natomiast jej redagowanie, udostępnianie plików, tekstów, muzyki czy czegokolwiek już tak, podobnie jak możesz skasować cały bilet i nie korzystać z ulgi, przy której legitymację musisz kontrolerowi okazać.

    A co do wyboru klubów, to grubo się mylisz. Jeżeli chamstwo toczy się w rozmowie między 2 osobami na ich Gadu-Gadu, nic mi do tego. Niech się wyzywają ile chcą. Jeżeli jednak ktoś publikuje coś na stronie, gdzie sięga do tego Google, to informacja staje się tak samo publiczna jak umieszczenie tego w ogólnopolskim miesięczniku, bo mniej więcej tyle samo ludzi przez lata na nią trafi wpisując moje nazwisko.

  • Gość: [Riu] *.adsl.inetia.pl

    Mój komentarz nie będzie długi. Po prostu się z Panem zgadzam od początku do końca. Pozdrawiam serdecznie i dzięki za podzielenie się tak konstruktywnymi przemyśleniami.

  • Gość: [teiczer] *.adsl.inetia.pl

    Każdy pokazuje siebie w debatach. A anonimowości w sieci niema tak na prawdę, każdy serwer widzi moje IP, przypisane do mojego dostawcy, gidze w logu napisane jest, kto w tych godzinach to IP miał. Więc po co mam nosić ze sobą transparent ze zdjęciem dowodu osobistego? Jak idę do sklepu, też mam taki transparent ze sobą targać? Toż to głupota. Jak ktoś nie chce być anonimowy, niech jako login wybiera swoje imię i nazwisko. Nie zmuszaj innych do pokazania się tylko dlatego, że Ty tego chcesz. Zabierasz w ten sposób komuś wolność. A gdy Ty się pokażesz, warty rozmowy człowiek, z honoru, pokaże się sam, bez prośby czy nagabywania. Dlatego nie podzielam zdania autora, aktualna forma sieci jest odpowiednia, gdyż pozwala mi na założenie swego rodzaju maski na twarz i bycie sobą z minimalnym przejmowaniem się. Nikogo nie krzywdzę, nie obrażam. A mój nick jest oficjalny, pod nim znają mnie znajomi, a rodzina także go rozpoznaje. Po wygooglowaniu, widać mnie ;) Tyle jeśli idzie o anonimowość i wymuszenie pokazania się w sieci. Bo mój numer buta, to moja sprawa.

  • Gość: [developer] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Problem w tym, że ustawodawcy wprowadzają ACTA bez naszego (społeczeństwa) udziału. Rozumiem, że chodzi o ochronę praw intelektualnych autorów, ale prywatność jest równie istotna. To prawda, że anonimowość daje wielu oręż w postaci braku hamulców przy wypowiadaniu się na dany temat. Problem w tym, że nie każdy wypowiadający się anonimowo ma cel: nękać oponenta. Nie każdy jest trollem, debilem, terrorystą.

    Jeśli dajmy na to, użytkownik kupujący daną rzecz, zawiódł się na niej, a producent miał go w nosie (że nie napiszę dosadniej), to pisze często pod anonimem opinię. Po imieniem i nazwiskiem statystycznie dużo trudniej jest napisać taką opinię, więc ich większość to anonimowe wypowiedzi. Jak np. chcę coś kupić i szukam danego produktu, to również kieruję się opiniami (zarówno pozytywnymi i negatywnymi), i nie chciałbym, aby z powodu jakieś potajemnie wprowadzanej ustawy takie komentarze znikły lub nie pojawiły się.

    O ile pamiętam, to Panie Pawle, Pana problem również dotyczył, bo co jakiś czas na necie można trafić na komentarze nieprzychylne Pańskim produktom (IAI Shop), podobnie jak te przychylne.

    Uznaję, iż jeśli komentarz negatywny był napisany celowo - z kłamstawami (czarny PR) to prawo powinno zdecydowanie ukarać takiego osobnika. Ale prawo w tym zakresie już jest - nie jest jednak poprawnie egzekwowane.

    Jednakże, jeśli w komentarzu jest prawda, która ukazuje np. brak chęci współpracy producenta/właściciela biznesu (i np. ktoś ma na to dowody) to uważam iż jak najbardziej taki komentarz powinien być widoczny. Nawet pod anonimem.

    To jedna sprawa. Druga jest taka, że ACTA chroni bardziej interesy korporacji produkujących /zarządzającymi prawami autorskimi, niż faktycznych twórców.
    Nasze państwo nie przykłada się do egzekwowania przepisów dotyczących ochrony własności intelektualnej mniejszych podmiotów.
    Podam przykład, z własnego podwórka. W moim przypadku, ponad dwa lata temu, udostępniłem klientowi aplikację (z opóźnioną płatnością), którą klient złamał (gdy zablokowałem z powodu braku płatności w wyznaczonym terminie) i korzystał w sposób komercyjny przez swoją robotę. Złotówki z tego złamanej nie miałem, projekt nie zwrócił się i zakończył dużą stratą, sprawa zgłoszona do prawnika, prokuratury i wisi. Biegły też jakoś niespiesznie do sprawy podchodzi. Policja śladów nie zdążyła zabiezpieczyć i już chyba nie zdąży - co najwyżej przesłuchać świadków. Przecież mamy prawo autorskie, które reguluje takie przypadki i co?
    Czy ACTA w takim przypadku coś by zmieniła? Wątpię.

    ACTA ma zostać przyjęta, bo posłowie zamiast zapoznawać się z ustawami, akceptują je bez wahania (bez czytania), polegając na jakiś "ekspertach", którzy są w większości na usługach lobbystów. Wystarczy w necie poszukać, ostatnio znów pojawiły się ciekawostki z tego terenu.

  • Gość: [Gal Anonim] *.internetdsl.tpnet.pl

    Czapce niewidce (od widzieć) a nie niewitce.

Dodaj komentarz

© Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci