Menu

Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą

Nazywam się Paweł Fornalski. Jestem założycielem i prezesem IAI S.A., dostawcy rozwiązań e-commerce dla sklepów internetowych i rezerwacji noclegów dla właścicieli apartamentów i hoteli. Na tym blogu piszę, w oderwaniu od oficjalnych poglądów innych właścicieli i pracowników IAI o tym co mnie prywatnie porusza. Gdybyś chciał się skontaktować pisz na pawel(a)fornalski.pl

Zmieniam zdanie i nie polecam już SaaS wszystkim

pfornalski

Zbliża się nieuchronnie koniec roku. A więc przychodzi czas refleksji i przemyśleń co chcę w kolejnym roku zmienić w swojej pracy. Zacząłem zastanawiać się dla kogo właściwie są systemy które tworzymy w IAI? Zastanawiając się nad tym głębiej, stwierdziłem, że chyba łatwiej mi stwierdzić dla kogo IAI nie jest.

W ostatnim czasie nasz konkurent I-Sklep (Ci sami którzy się wygłupili w reklamach – patrz post „Zanim zaczniesz się porównywać do konkurenta, upewnij się czy się nie ośmieszysz”) odgrzebał swoją reklamą znany sprzed kilku lat spór – czy tworzyć własny kod czy korzystać z platformy sklepowej w chmurze. Szczerze mówiąc myślałem, że nikt w roku 2011 nie znajdzie dobrych argumentów za własnym kodem utrzymywanym samodzielnie, podobnie jak dzisiaj nikt nie stara się udowodnić że ziemia jest płaska. Czy ludzie dalej są w stanie nabrać się na zaprzeczanie strategii S&S gdy nie ma abonamentu (S&S od Sprzedaj i Spieprzaj). Ale cóż. W całkiem zgrabnie przygotowanych reklamach straszą wadami posiadania systemu w chmurze. Same argumenty są mało sensowne i ja to widzę na odwrót np. w pierwszej scenie pojawiają się 2 samochody, ktoś kto ma abonament rzekomo ma gruchota, a ktoś kto ma własny ma super-nowy samochód. Jest jednak dokładnie na odwrót, ten kto ma system w chmurze, ma go codziennie aktualizowanego i jeździ najnowszym samochodem. W drugiej scenie pojawia się to, że ktoś podmienia mu samochód na który wydał pieniądze z powrotem na gruchota. To chyba jakiś absurd. To raczej ktoś kto ma system na własność jeździ tym samym samochodem przez lata, a ktoś kto korzysta z chmury ma codziennie najnowszą furę, w której elementy tuningu są codziennie instalowane do jego nowego auta. Całość możecie sprawdzić na www.znajdzroznice.pl

I docieramy powoli do puenty. Dla kogo IAI czy inne systemy w chmurze nie są? A no dla tych, którzy mają luźny garnitur dwurzędowy sprzed paru lat, bo stare było najlepsze. W swojej kieszeni mają starego Dancala zamiast iPhone 4S, bo przecież te stare telefony były najlepsze, najbardziej niezawodne itd. Co więcej, lepiej jeżeli mogą już mieć umowę z operatorem GSM na czas nieokreślony, bo nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie im zrezygnować. W drugiej kieszeni, mają kalkulator, taki analogowy, bo przecież to co stare i sprawdzone powinno być, a nie ma to jak kalkulator na własność a nie jakaś aplikacja w iPhone. Ci sami ludzie zaciągają kredyt aby zatrudnić na etat drugą księgową, gdy pierwsza udaje się na urlop macierzyński, bo po co zlecić swoją księgowość do biura rachunkowego. I nie jest mi przykro, jeżeli takie tezy wygłasza moja prawie 90-letnia babcia. Przykro mi, gdy tak myślą mentalni starcy mimo rzeczywistych 40 lat jakie minęły od ich urodzenia. Dla takich ludzi IAI czy inne systemy SaaS są nieodpowiednie.

Przed oczami mam już nawet ułożoną reklamówkę: siedzi w sklepie internetowym kupa ludzi i pieczołowicie przenosi dane pomiędzy skryptem sklepu a programem do fakturowania, a następnie przepisują to skrupulatnie do programu firmy kurierskiej z której drukują etykiety. Każdy się bardzo stara, a szef wymyśla nowe metody jak można usprawnić ich pracę np. rano wydaje polecenie, aby przychodzić jedynie w krótkim rękawku, bo długie zahaczają o brzegi kartonów. Liczy się przecież utrzymanie status quo, w którym można nagradzać tych którzy każdego dnia jeszcze lepiej robią to co robili przez ostatnich 5 lat. Najlepiej przenieść firmę na jakieś tereny gdzie do niedawna królowały PGRy. Tam ludzie nie podskoczą i nawet bezsensowną pracę będą wykonywali w kółko, bez zmian przez lata i nie podskoczą.

Nostalgia za przeszłością jest oczywista. Sam lubię, czasami powspominać, ale raczej nie stare narzędzia, ale np. dawnych znajomych, przerwy w podstawówce i strzelanie z procy, ale nie stary telefon czy komputer. Klienci którzy dają się łapać na hasła, że własne jest lepsze, nabierają się na to, że olbrzymi zestaw narzędzi, który zaoszczędza w stosunku do typowego programu 95% czasu to rzecz dana i objawiona raz na zawsze i we własnym kodzie pojawi się w przyszłości sama, bez problemów i kosztów tak jak ma to miejsce w SaaS. Dzisiejsze systemy SaaS oferują tyle funkcji ponieważ były tworzone w jednej wersji przez szereg lat. Nawet jeżeli jakaś firma skopiuje całą funkcjonalność IAI-Shop.com, za parę lat taki system będzie tak archaiczny jak ten, którego by nie wymienili od roku 2003 w porównaniu np. do IAI-Shop.com. Patrząc wstecz łatwo zobaczyć postęp. Patrząc w przyszłość trudno sobie wyobrazić co jeszcze można wymyślić, więc niektórym przychodzi do głowy, że pewnie nic nowego już się nie pojawi, więc warto porzucić ścieżkę rozwoju na rzecz kultywowania status quo. W IAI mamy pasję postępu, rozwijania i stałego udoskonalania. W firmach które kopiują to co widzą tego nie ma. Czemu nie jeździsz chińskim samochodem? Przecież wygląda tak samo jak niemieckie czy japońskie?

Telefon Dancal

To był mój pierwszy telefon GSM. Wszystkie jego funkcje opanowałem w 1 dzień. Dla mnie jest symbolem jak wiele zmieniło się przez 14 lat czyli dokładnie tyle ile tworzę już systemy internetowe. Wtedy wydawało się, że telefon ma już wszystko. Dzisiaj wiem, że nie miał prawie nic.

Mam dla wszystkich szukających stabilizacji złą wiadomość. Internet jest i jeszcze długo będzie najbardziej dynamicznym środowiskiem, w którym w zupełnie nieprzewidywalny sposób pojawiają się nowe trendy. Dla tych, którzy uważają inaczej, IAI rzeczywiście nie jest dobrą ofertą, bo pokusa utrzymania status quo, braku potrzeby adaptacji i uczenia się nowych funkcji jest duża dla pewnej grupy ludzi.

I każdy system jest odzwierciedleniem swojego założyciela, praktycznie ojca. Ja jestem osobą która nie znosi posiadania tysięcy niepotrzebnych rzeczy. Wolę mieć ich mniej a wysokiej jakości. Lubię mieć iPhone w kieszeni, który zastępuje mi GPS, MP4kę, kalkulator, aparat fotograficzny z kamerą i tysiąc innych rzeczy. Nie przeraża mnie możliwość zgubienia, bo robię regularny backup i potrafię zadbać o moje narzędzia. Lubię mobilność i dynamikę rozwoju. Nie znoszę stagnacji i robienia czegoś w kółko tak samo (patrz post „Innowacja to nie wynalazczość”). I tak postrzegam swoją pracę. Więc chyba czas przestać powtarzać, że SaaS i chmura jest dla każdego. Dla ludzi, którzy noszą w drugiej kieszeni kalkulator analogowy nie jest! Szukam klientów, którzy myślą podobnie, pozostałych chętnie oddam konkurencji, bo za kilka lat ja zostanę z klientami, których biznesy się rozwiną, a oni zginą razem z umierającymi dinozaurami biznesu jakich przyciągną.

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Krzysztof Król] *.icpnet.pl

    Tak panie Pawle :) Znowu celnie i sarkastycznie ... ale podoba się mi jak Pan umie swój biznes promować - naprawdę ukłony.

  • Gość: [Ktos] *.adsl.inetia.pl

    To może ja przytoczę lepsze przykłady. Dlaczego masz własny samochód skoro mógłbyś jeździć taksówkami? Dlaczego wybudowałeś dom skoro mógłbyś mieszkać w hotelu?

  • pfornalski

    Bardzo chętnie odpowiem na to pytanie:
    1. Jeżdżę samochodem, bo taksówka nie zawiezie mnie np. do pobliskiej miejscowości na trening hokeja. Mam w nim również swoje rzeczy osobiste. Jeżeli mój samochód jest unieruchomiony lub pożyczam go komuś z bliskich, bez problemu przesiadam się w taksówkę. W innych krajach chętniej wypożyczam samochód niż wiozę swój. Najważniejszy argument to jednak czas i koszty. I zostaje na koniec jeszcze przyjemność prowadzenia sportowego samochodu :) Tego taksówka nie zastąpi.
    2. Dom - akurat nie traktuję domu jako konieczności. Jest to po prostu luksus na który mnie stać. Równie dobrze mógłbym kupić drogi zegarek i samochód i mieszkać w mieszkaniu. To po prostu kwestia marzeń i priorytetów. Ale jeżeli chodzi o mieszkanie, to równie świetnie a nawet lepiej (bo ktoś codziennie za mnie posprząta) czuję się w hotelu.

    Najważniejsze w tym porównaniu to jednak koszty. W przypadku SaaS są one niższe i to wielokrotnie niż niestandardowa, jednostkowa produkcja.

  • Gość: [Ktos] *.adsl.inetia.pl

    Jeśli ktoś idzie w "niestandardową, jednostkową produkcję" (sklepu internetowego) to znaczy, że ma bardzo niestandardowe potrzeby. W przypadku takich potrzeb wejście w SaaS lub gotowe oprogramowanie i stosowanie miliona "parametrów definiowanych" czy "cech niestandardowych" może stać się udręką w codziennej pracy.

    Bardzo znaczna większość przypadków może być jednak obsłużona przez systemy standardowe, takie jak IAI, czy I-Sklep. Zauważ, że I-Sklep do którego nawiązałeś w notce to nie "niestandardowa, jednostkowa produkcja", tylko wdrożenie standardowego sklepu za jednorazową opłatą. W tym przypadku wybór SaaS czy opłata licencyjna nie jest już tak oczywisty jak to przedstawiłeś. Sam napisałeś, że "Najważniejsze w tym porównaniu to jednak koszty" i każdy musi sobie je przeliczyć sam, w zależności od swoich potrzeb i oferty na rynku.

  • pfornalski

    Ktosiu, zauważ że o tym napisałem. Na starcie hipotetycznie jest szansa skopiowania wszystkiego. Tylko rozwój własnego kodu zatrzymuje się po dniu premiery. O tym jest ten artykuł. Zapraszam do uważniejszej lektury.

  • Gość: [marcin_k] 62.87.237.*

    Pawle mozesz napisac, ze SAAS to nie najlepszy model dla tych, ktorzy koniecznie chca pogrzebac w swoim sklepie od strony kodowej.

    Znam takich troche. Sami zajmuja sie projektowaniem stron internetowych a ich zona sprzedaje np. puzzle. Nawet lepiej zarabia na tym sklepie niz on na projektowaniu stron. Jednak wszelkie aktualizacje, instalacje wtyczek itd dokonuje on sam.

  • Gość: [daniel] *.nsystem.pl

    przeciwko rozwiązaniom SaaSowym przemawia: 1. bezpieczeństwo biznesu - znam przypadki, gdzie pracownicy firmy dostarczającej usługi SaSowe skopiowali biznes jednego z klientów (mieli dostęp do danych dostawców, ceny zakupu towaru; znali ceny sprzedaży; wiedzieli ile i czego się sprzedaje)
    2. awaryjność usług SaaSowych - SLA liczone wg dziwnych zasad, brak odpowiedzialności dostawców (poczytajcie regulaminy i zobaczcie, że dostawcy usług za nic w zasadzie nie odpowiadają, a jak odpowiadają to do wysokości wniesionej wpłaty przez klienta)
    3. duże wystąpienie jakichś ukrytych parametrów usługi (np. w przypadku sklepu, co się stanie gdy maksymalna liczba jednoczesnych połączeń do serwera WWW przekroczy 50

    oczywiście te same argumenty można stosować do własnego softu hostowanego gdzie bądź, ale tu wystarczy polski sklep postawić na serwerze w usa i minimalizujemy ryzyko z pkt. 1;
    spytajcie się swoich dostawców sas'u jakie mają procedury bezpieczeństwa wewnętrznego, ilu z ich bokoców, adminów i programistów ma i jaki dostęp do wszystkich danych Twojej firmy - a później decydujcie się na usługę SaaSową

    jestem wielkim zwolennikiem SaaSu, bo z jego sprzedaży żyję, ale z drugiej strony uważam, że zbyt mało jest edukacji klienta - przez co firmy świadczące SaS nie muszą się starać aż tak jak powinny

  • pfornalski

    Daniel, zgadzam się z Tobą, że nie wszystkie firmy grają w otwarte karty i są przygotowane moralnie do obsługi konkurujących ze sobą podmiotów. Znam osobiście również przypadki gdzie firmy hostingowe (oczywiście te nierenomowane) parały się praktyką sprzedaży danych. Nazwijmy to jednak otwarcie - jest to łamanie prawa i jeżeli ktoś posiada takie informacje powinien zgłosić to na prokuraturę. Firmy o statusie spółek publicznych, z jawną polityką bezpieczeństwa i prywatności, regulaminami nie będą ryzykowały utraty wszystkiego dla paru groszy ze sprzedaży takich danych.

  • Gość: [Marek] *.adsl.inetia.pl

    "oczywiście te nierenomowane"? Zależy jak zdefiniujesz renomę - spróbuj sprawdzić ciekawą domenę na nazwa.pl lub domeny.pl - z dużą dozą prawdopodobieństwa jeśli nie zarejestrujesz jej od razu, to po kilku godzinach zniknie, szczególnie jeśli ma formę nazwisko.pl - zresztą wystarczy zobaczyć co potem ląduje tutaj: nazwa.pl/GieldaDomen.html (z globalnych serwisów podobną przygodę miałem na GoDaddy.com) ;]

© Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci