Menu

Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą

Nazywam się Paweł Fornalski. Jestem założycielem i prezesem IAI S.A., dostawcy rozwiązań e-commerce dla sklepów internetowych i rezerwacji noclegów dla właścicieli apartamentów i hoteli. Na tym blogu piszę, w oderwaniu od oficjalnych poglądów innych właścicieli i pracowników IAI o tym co mnie prywatnie porusza. Gdybyś chciał się skontaktować pisz na pawel(a)fornalski.pl

Czym jest firma, czyli reputacja przede wszystkim

pfornalski

Pamiętam wykład na swoich studiach z Ekonomii prof. Flejterskiego. Mówił bardzo ciekawie o początkach przedsiębiorczości i objaśniał od czego pochodzi słowo „firma”. Według Słownika Języka Polskiego PWN jedno ze znaczeń to „firma – o osobie mającej dobrą opinię”. Firma w dawnych czasach to była po prostu osoba i jej nazwisko. Firmy nazywano nazwiskami wspólników. Dzisiaj kryje się nazwiska wprowadzając wymyślne, nic nie mówiące nazwy, więc mało kto pamięta o starych regułach. Mnie wychowano w duchu powiedzenia, że ma się tylko jedno nazwisko czyli jedną firmę z którym będę żył do końca życia i wszystko co robię to dbanie o reputację tej firmy.

Dlatego ja zawsze patrzę na nazwiska osób stojących za projektami. Kolejne nic nie mówiące nazwy i dopisek sp. z o.o. są świetnym sposobem na ukrycie braku kręgosłupa moralnego czy chęci szybkiego zarobku w której ryzyko niepowodzenia przerzucone jest na wierzycieli. Na rynku e-commerce funkcjonuję już prawie 12 lat. To szmat czasu i muszę powiedzieć, że nazwiska powtarzają się w kolejnych projektach. Mam wielki ubaw, gdy np. współpracujemy z firmą X i firma ta jest niesolidna, nie wywiązuje się ze swoich obowiązków partnera IAI lub naciąga swoich klientów. Koniec końców współpraca ustaje, najczęściej firma znika i po kilkunastu miesiącach, przy okazji zgłoszenia propozycji od nowego partnera okazuje się, że stoją za nią częściowo lub całościowo ludzie z firmy X. Gdy wyjaśniam im, że nie będziemy współpracowali, ponieważ firma X nie była solidna słyszę „Ale my jesteśmy firmą Y, tamto to było zupełnie co innego”. I zastanówmy się, czy rzeczywiście firma X i firma Y, gdy nawet tylko 50% zarządu firmy X jest w firmie Y, jest czymś zupełnie nowym? Dla mnie nie. Zmieniają się nazwy, ale nie firmy (czyli ludzie). Jednym ze sposobów sprawdzenia kto stoi za daną spółką jest darmowy wgląd w KRS (np. Na www.krs-online.com.pl). Zapewniam, że warto to robić, bo jak napisałem część ludzi od 10 lat zmieniło zakładało i zamykało kilkukrotnie spółki.

Gdy liczą się tylko super nowe i gorące startupy warto sprawdzić, czy ludzie którzy je tworzą rozliczyli się wystarczająco należycie z poprzednimi klientami czy dostawcami. Jeżeli nie, unikaj ich jak ognia. A teraz 2 przykłady pokazujące pozytywnego bohatera i negatywnego:

Pozytywny bohater

Moim pozytywnym bohaterem będzie Marcin Balawejder. Dawno temu stał on za spółką MBBC sp. z o.o. i sklepem www.ulubiony.pl. Sklep ten zbankrutował nie realizując ostatnich zamówień swoich klientów. Zamiast założyć nową spółkę i ukryć się za fasadą nowego numeru KRS, postanowił otworzyć po paru latach sklep ponownie pod poprzednią domeną, a starych klientów wierzycieli spłacić na przestrzeni czasu robiąc z tego świetną reklamę nowego sklepu. Więcej o tej akcji można przeczytać na http://balawejder.com/index.php/2010/05/coming-out-w-e-commerce Czyli Marcin zdobył się na coś, na co decyduje się niewielu. Zamiast zacząć od zera w nowej spółce, gdy firma znalazła się na minusie, postanowił wystartować od minusa w nowej firmie tylko po to, aby odzyskać wiarygodność. Ile mu z tego wyjdzie, czas pokaże. Na pewno szybkość spłaty uzależniona jest od wielkości przychodów, które trudno prognozować. Ważniejsze są jednak chęci i nazwanie rzeczy po imieniu. To właśnie takich inicjatyw potrzeba więcej aby polski kapitalizm dorównał temu w Niemczech czy Wielkiej Brytanii.

Negatywny bohater

Nie wszyscy dbają o swoją firmę w rozumienia reputacji nazwiska tak jak Marcin. Negatywnym bohaterem będzie niestety mój konkurent – Robert Janeczek i jego podwładni w składzie Ciunelis Marcin, Felski Michał Szymon, Grzona Paweł Marcin. Dosłownie 4 tygodnie temu świat platform sklepów internetowych zelektryzowała informacja o upadku całkiem licznej pod względem ilości sklepów internetowych platformy e-Trade Pro. Otóż jak wynika z moich ustaleń, 2 lata temu zaczęto oferować polskim klientom platformę SaaS od razu o ogromnych możliwościach pod marką e-Trade Pro. Ponieważ na rynku funkcjonowało już parę podmiotów zdecydowano się na przyciągnięcie klientów bardzo niskimi opłatami, czyli brakiem opłat instalacyjnych, naliczając jedynie prowizję. Klienci skuszeni niskimi kosztami licznie zamawiali sklepy dla siebie. Patrząc na liczby, całkiem sporo ludzi uwierzyło, że na rynku IT są cuda i ktoś może dać im rozbudowany system za darmo. 2 lata później, czyli pod koniec października 2011r. fenomen zostaje wyjaśniony – firma zamyka swoją platformę i informuje o tym klientów e-mailem. Sklepy internetowe na e-Trade Pro otrzymują 2 miesiące na wyniesienie się gdziekolwiek indziej. Na odchodne otrzymają zrzut swoich danych. Do tego przypomniano im, że muszą się spieszyć, bo nowy rok firma G Forces Web Management sp. z o.o. przywita wyłączeniem platformy i nie ma od tego możliwości odstępstwa, gdyż jak poinformowano na forum, od paru miesięcy trwały negocjacje z brytyjskim licencjodawcą platformy które zakończyły się fiaskiem. Czyli jednak wygrała klasyczna teoria ekonomii z innego wykładu prof. Flejterskiego - „Nie ma darmowych obiadów”. Szczegółów powodu nie przedłużenia 2-letniej licencji nie znam, ale nie trudno się domyślać, że prawdopodobnie rozczarowały przychody. Bardziej bulwersuje mnie jednak granie do końca pokerową twarzą. Firma o niczym nie informowała i jeszcze kilka dni po ogłoszeniu zamknięcia, przyjmowane były zamówienia na nowe sklepy. W zasadzie o zamknięciu platformy poinformowano e-mailem który sprzedawcy mieli traktować jako wypowiedzenie. Najbardziej bulwersujące jest to, że statek tonął od dawna, a orkiestra grała w najlepsze aż do momentu gdy stało się konieczne powiedzenie rozbawionej załodze, że za 2 miesiące wylądują w lodowatej wodzie zostawieni samym sobie.

A teraz najlepsze, czy 4-osobowy zarząd G Forces Web Management sp. z o.o. odszedł na kuroniówkę? Nic bardziej mylnego, porównaj 2 poniższe wyciągi z KRS. Jeden to G Forces Web Management sp. z o.o., drugi to Zubibu sp. z o.o. (tak, to Ci sami od postów o Zubibonach – patrz cz. 1 i cz. 2). A teraz zabawmy się w zabawę z testów na inteligencję. Znajdź różnicę pomiędzy 2 obrazkami. Jedna to nazwa i nr KRS. Ktoś widzi więcej? Czyli tak na prawdę firma się nie zmieniła, zmienił się tylko prawny numerek przyporządkowany do nowej nazwy. I teraz Zubibu jest nowym pomysłem na przyciągnięcie klientów na sklep mobilny.


Wyciąg z KRS G Forces Web Management Polska sp. z o.o. 

KRS Zubibu sp. z o.o.

 

Puenta

Nie wiem który z tych bohaterów lepiej wyjdzie finansowo za 10 lat. Możliwe nawet, że negatywni bohaterowie. Jednak jako potencjalny klient czy partner technologiczny, zdecydowanie bardziej wolę pracować czy kupować od tego, dla kogo jego firma to coś więcej niż numer KRS. Zachęcam do patrzenia pod stół: czytania KRS, czytania bilansów, sprawdzanie wielkości i sposobu opłacenia kapitału zakładowego spółki. I najważniejsze, nie tolerujmy mydlenia nam oczu. Jeżeli ktoś oszukał nas jeden raz, zrobi to więcej razy albo gdy będzie miał okazję, albo gdy okoliczności go do tego zmuszą.

Dla tych, którzy tworzą swoje spółki startupy warto wziąć pod uwagę planując strategię jedno pytanie – czy jeżeli mógłbyś w swoim życiu założyć tylko jedną spółkę i ponosił byś do końca życia odpowiedzialność za swoje decyzje, bez możliwości ogłoszenia bankructwa, to czy postępowałbyś w ten sam sposób?

Bonus track

Pisząc artykuł, poprosiłem Marcina Balawejdera o komentarz dlaczego zdecydował się na trudną drogę do odzyskania reputacji. Oto co mi napisał:

Budowanie wizerunku to element strategii zarabiania pieniędzy lub personalnie zdobywanie szacunku i uznania w środowisku. I wcale nie jest powiedziane, że musi to być "ładny" wizerunek czego przykładem mogą być bloger Kominek, Michael O'Leary, Jarosław Kaczyński, Jon Lajoie, Dorota Rabczewska czy Silvio Berlusconi. To prawda, że w dobie internetu nie da się ukryć swojej historii, ale jest też przysłowie, które mówi, że psy szczekają, karawana idzie dalej. Politycy są przykładem na to, że można napluć komuś do zupy, a ten i tak na niego zagłosuje ponownie. Ludzie wybaczają, zapominają, nadstawiają drugi policzek - nie uczą się na własnych błędach. Czy Zygmunt Solorz mniej zarabia przez to, że Bank Staropolski upadł? Ja osobiście nie mam aż tak silnej potrzeby uznania i budowania wartości nazwiska - nie jest mi to potrzebne do realizacji moich osobistych marzeń i celów. Nie muszę więc kłamać, budować wizerunku, udawać i zmuszać się do zachowań nienaturalnych, które zaleca każda książka o budowaniu marki osobistej. To dotyczy każdego i może warto się zastanowić czy opłaca się dla określonych korzyści mieć dwie osobowości? Moją intencją w sklepie prowadzonym przez MBBC nie jest odbudowanie wizerunku nazwiska, ponieważ nie jest mi to potrzebne do pływania jachtem po różnych atolach do końca życia. Ja to traktuje jako wyzwanie, trudny projekt, którym jest postawienie na nogi firmy, która ma minus 600.000 PLN i 32.000 klientów i obowiązek zadośćuczynienia. Bo chociaż prawo stanowi inaczej firma, której byłem wiceprezesem ma coś co się należy poszkodowanym klientom. Nie wiem ile to jeszcze potrwa, bo aktualnie mam szach-mata od komorników, ale mam taki komfort, że mogę zmieniać szachownice.

Komentarze (10)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Robert Janeczek] *.gforces.pl

    1. Klamiesz - "jeszcze kilka dni po ogłoszeniu zamknięcia, przyjmowane były zamówienia na nowe sklepy" - nie byly przyjmowane od lipca od kiedy mielismy pierwsze watpliwosci czy uda sie negocjacje z sukcesem doprowadzic do konca
    2. Wykrycie tajemniczego spisku w zarzadach G-Forces Polska i zubibu to wrecz mistrzostwo swiata w dziedzinie detektywistyki. Wystarczylo wyciagnac odpis z KRS, zeby odkryc jeszcze bardziej szokujaca prawde - G-Forces Polska jest wlascicielem 100% udzialow w zubibu. zubibu powstalo jako spolka z przeznaczeniem na finansowanie projektu z dzialania 8.1, ktorego zreszta w koncu nie dostalismy. Zadna tajemnica. Udzialowcami G-Forces Polska sa 4 osoby bedace w zarzadach obu spolek, tez zadna tajemnica.
    3. Jestem bardzo ciekaw, czy nasza reputacja przejmowalbys sie tak bardzo gdyby nie mail, ktory otrzymales ode mnie wczoraj/dzis z informacja, ze po konsultacjach z klientami zdecydowalismy sie ulatwic im przejscie na inna platforme niz IAI.

  • pfornalski

    Ad 1 - jeżeli w tym zakresie napisałem nieprawdę przepraszam. Z tego co widziałem formularz był widoczny. Dopiero po paru dniach formularz zniknął i pojawił się tekst "Zakładanie nowych sklepów jest aktualnie niedostępne.". Nadal jednak jest widoczny przycisk Załóż sklep. Jednak masz rację, nie zamówiłem sklepu więc nie wiem co się działo później.
    Ad 2 - ależ ja to właśnie zrobiłem. Są właśnie 2 wyciągi z KRS i o tym jest artykuł. Zapraszam do uważniejszej lektury.
    Ad 3 - kto wie, pewnie użyłbym innego przykładu :) Nie traktuj tego artykułu zbyt osobiście. Nie pisałem książki z 20 przykładami. Użyłem po 1 znanym mi z ostatnich tygodni.

  • Gość: [Robert Janeczek] *.gforces.pl

    Pawle...

    To jest dosyc istotny zakres pisania nieprawdy, bo wykorzystales go do stworzenia w tresci wrazenia, ze kogos oszukalismy, co jest zagrywka ponizej pasa. Poza naszymi nazwiskami praktycznie caly akapit "Negatywny bohater" to insynuacje i polprawdy. Ostatni sklep byl zalozony przez nasza strone w lipcu, mimo tego, ze jeszcze wczoraj proszono mnie o taka mozliwosc. Biznesowo projekt sie nie zgral z powodu wielu roznych czynnikow i po prostu zostalismy zmuszeni do wypowiedzenia klientom umowy. Teraz pracujemy nad zapewnieniem klientom miekkiego ladowania w konkurencyjnej firmie, o ktora najliczniej nas prosili. Nie bylo to jak widac IAI, a jednym z podawanych powodow niecheci do Twojej firmy bylo niestety Twoje podejscie do klientow. Wybacz wiec, ale nie bede od Ciebie przyjmowal lekcji na ten temat.

    ShopCamp w Szczecinie wedlug moich zapiskow byl 19.02.2011. Po tym ShopCampie chwile rozmawialismy i wtedy m.in. wyjasnilem ci sytuacje powiazan G-Forces Polska i zubibu. Przez ten czas mozna dziecko zrobic i wprowadzic na swiat, a Tobie tyle zabralo ubranie tego faktu w post na blogu? Nie widze zadnego powodu do ukrywania faktu powiazan osobowych miedzy naszymi spolkami - ani przed klientami, ani przed konkurencja. Gdyby nie starania o 8.1, to zubibu byloby projektem wewnatrz G-Forces Polska. Nie tworz wiec afery tam, gdzie jej nie ma.

    I odpowiadajac na twoje pytanie: "czy jeżeli mógłbyś w swoim życiu założyć tylko jedną spółkę i ponosił byś do końca życia odpowiedzialność za swoje decyzje, bez możliwości ogłoszenia bankructwa, to czy postępowałbyś w ten sam sposób?" - tak.

    Z mojej strony EOT, mam ciekawsze zajecia i klientow, ktorym chce ulatwic wyjscie z tej niewatpliwie niewesolej zarowno dla nich jak i dla nas sytuacji.

  • pfornalski

    Po pierwsze, umieściłem Twój komentarz, gdyż szanuję prawo do wypowiedzi osób o których jest artykuł do przedstawienia swojej wersji. Nie oznacza to jednak, że zgodzę się z tym co piszesz.

    Po pierwsze Robert, nie wykorzystuj samego faktu rozmowy do tego aby zamieść pod dywan coś co jeszcze do niedawna funkcjonowało na stronie. Fakt jest taki, że jeszcze 3 tygodnie temu był formularz zamawiania sklepu. Nie zamówiłem jednego dla siebie. Nie zmienia to jednak tego co napisałem na stronie. Do końca nie informowaliście na swojej stronie o sytuacji i niepewnej przyszłości. Widać to m.in. po zapisach na forum forum.etradepro.pl/index.php/topic,530.0.html gdzie klient Waszego systemu, jeszcze 26 września pisze "Poprosiłem więc o więcej informacji, jakie są powody lecz na to już nie dostałem odpowiedzi.". A więc nie rób teraz z siebie wielkiej ofiary mówienia nieprawdy. To, że nie instalowaliście od lipca nowych klientów, nie zmienia nic w kwestii istniejących do tego czasu klientów.

    Jeżeli chodzi o rozmowę na Shopcamp to dotyczyła ona zupełnie czego innego. Samo to, że jesteś prezesem w obu firmach nie jest żadną rewelacją i nie jest to nic niemoralnego. A zatem nie rozumiem złośliwej uwagi na temat okresu jaki od tego czasu upłynął. Gdybyś w lutym powiedział, że na koniec roku zamkniecie platformę i Wasi klienci o tym wiedzą, to oczywiście zmieniało by to ocenę artykułu o 180 stopni. Tym czasem nic to nie zmienia, poza tym że odwracasz kota ogonem.

    A zatem posłużyłeś jako przykład negatywny, bo w mojej ocenie w 100% na niego zasłużyłeś. Celowo nie omawiałem w tym poście szczegółów naszych rozmów i moich uwag na ten temat, bo uważam to już za tajemnicę biznesową i szanuję Waszą decyzję o polecaniu RedCart. Jest to system tańszy o mniejszych możliwościach i rozumiem, że klienci którzy prawie lub nic nie sprzedają wybrali tańszy system. Mnie cieszy, że Ci którzy mogą utrzymać biznes ze sprzedaży wybrali IAI i absolutnie nie czuję rozgoryczenia. To tak dla pewności, jaka była motywacja posta.

  • Gość: [Robert Janeczek] *.gforces.pl

    Od miesiecy nie bylo formularza do zakladania sklepow na stronie - masz przywidzenia? Prosze bardzo - tu jest statystyka zakladanych nowych kont rashid.etpro.pl/pub/files/1321886226_analytics.jpg . Pojedyncze konta, ktore pojawiaja sie po poczatku sierpnia sa naszymi testowymi albo zalozonymi przez strony partnerow, ktorzy nie zdjeli formularza mimo naszych prosb.

    Sklepy zostaly poinformowane wtedy, kiedy ostatecznie negocjacje sie zalamaly, czyli w polowie pazdziernika, co zreszta widac w linkowanym przez ciebie watku na forum. Doskonale tam tez widac, ze nie bylo "pokerowej twarzy" skoro niektore sklepy wiedzialy wczesniej, ze cos zlego sie dzieje - po prostu wyniklo to z rozmow w ramach supportu. Oczywiste jest jednak, ze nie chcielismy siac paniki w chwili, kiedy wszystko moglo sie jeszcze z dnia na dzien rozwiazac pozytywnie.

    Przed chwila mielismy telefon od klienta, ktory chwile porozmawial o tym co ma zrobic i pozegnal sie mowiac milo "dziekuje za wspolprace", jakis czas temu inny klient zaprosil mnie na kawe, zeby porozmawiac o tym samym. Przestan ich zbawiac, bo nie ma od czego. Nikogo nie oszukalismy, po prostu nie mamy mozliwosci dalszego swiadczenia uslugi z powodu braku praw do oprogramowania po koncu 2011 roku. To jest smutny fakt biznesowy. Nie jestesmy nieomylni, w przeciwienstwie do Ciebie.

  • pfornalski

    Powyższa statystyka niczego nie dowodzi, wiem że widziałem jeszcze 4 tygodnie temu formularz zamawiania sklepu, który zniknął kilka dni po wysłaniu wypowiedzenia klientom. Czy zaprzeczasz że tak było, że formularz rejestracji był widoczny z polami do wypełniania jeszcze w październiku?

    Co do klientów, cieszę się, że niektórzy doceniają Waszą pracę. Tylko pytanie co to zmienia w kwestii artykułu? Zaoferowaliście ludziom usługę, do której nie mieliście praw. Nie mieliście umowy długo terminowej i warunki finansowe skazywały platformę na niepowodzenie.

    Nadmienię, że zamierzam na ten temat napisać osobnego posta, ale podobnie jak teraz nie będzie o Tobie personalnie czy Twojej firmie. Nie jesteście jedynymi którzy to robią. Szczególnie blisko należy przyjrzeć się firmom które sprzedają Magento w wersji developerskiej, do której licencja wyraźnie tego zabrania.

    Polska jest dziwnym krajem w którym ludzi, którzy zginęli lub przynajmniej ponoszą porażkę lubi się bardziej niż tych, którzy odnoszą sukces. Wielu ludzi będzie się nad Wami litowało. Jednak jedno jest pewne, nie wolno tak postępować jak postąpiliście i ja tak uważam, więc ja tak napisałem. To moje zdanie i szanuję że ktoś może mieć inne.

  • Gość: [Łukasz Jagiełło] *.gratka.pl

    - AFAIK brak przedłużenia licencji nie oznacza jej wcześniejszego braku.

  • Gość: [nie-ulubiony] *.abb.pl

    Nieszczęśliwie dobrałeś też bohatera pozytywnego, na swoje nieszczęście miałem styczność z feralnym sklepem właśnie w okresie jego bankrutowania. Niepojęte jest dla mnie jak pan Balawejder, który raczył udzielać odpowiedzi na maile dopiero po faxach(do momentu wyłączenia faxu), ewentualnie na próby kontaktu na ówcześnie modnym portalu społecznościowym odpowiadał wulgarnie lub pogróżkami, mógł się okazać pozytywnym przykładem.
    Powiedzmy jednak, że co było a nie jest nie pisze się w rejestr i faktycznie przemyślał swoje zachowanie i błędy. Dla mnie jednak w dalszym ciągu jest to tylko chwyt marketingowy i nic za nim nie idzie. Po publikacji w CRNie i kilku postach na stronie MBBC cisza, a pomysł na zgłaszanie wierzytelności to już moim zdaniem kuriozum www.mbbc.pl/index.php/2010/08/13/jak-zglosic-wierzytelnosc/ Jaki ma cel wysyłanie maili skoro baza klientów jak widzę się zachowała?
    Starałem się opisać moje obiekcje rzeczowo i w miarę obiektywnie, ale się nie da, każde wspomnienie w/w pana i mianowanie go ekspertem, bądź bohaterem skutecznie podnosi mi ciśnienie.
    Mam nadzieję, że będziesz się bacznie przyglądał dalszemu ciągowi tej sprawy i że wkrótce okaże się, że to Ty miałeś rację i to będzie bohater, naprawdę mam taką nadzieję

  • you.may.call.me.v

    Panie Pawle,

    Artykuł w sumie nie wiem czemu ma służyć. wychwalaniu balawejdera czy przekonaniu ludzi, że tylko IAI jest godne zaufania.
    potwierdzam to co napisał nie-ulubiony. Fatalnie dobrałeś przykład z balawejderem, na forum CRN.pl nazywanym pozytywnym przykładem przedsiębiorcy (w skrócie PPP). Mamy tam z niego niezłą polewkę.

    Proszę raz jeszcze zastanowić się nad wyborem pana b. na przykład pozytywny.

    Proszę pamiętać o tym, że sklep ulubiony.pl przyjmował zamówienia, a co gorsza wpłaty od Klientów kiedy już była masa negatywów i wszyscy z konkurencyjnych firm "czuli pismo nosem". Skoro my wiedzieliśmy to na bank pan b. z kolegą także o tym wiedzieli. Mimo tego z pełną premedytacją zbierali kasę wiedząc, że żadnych wysyłek nie będzie.

    Proszę także wziąć pod uwagę fakt, że podczas słynnego wystąpienia, pan b. mijał się z prawdą, co w każdej chwili mogę udowodnić.

    ale nadal czytać będę Pana bloga... and you may call me V...

  • Gość: [Łukasz Ostrowski] *.dynamic.chello.pl

    Wpis bardzo ciekawy. Jestem właścicielem firmy od ... 2006 roku z lepszymi i gorszymi okresami. Marka i swoista dobra opinia u kontrahentów to klucz do sukcesu. Przykład Marcina B. dla mnie trafiony, obserwuje gościa i widzę że nie uciekł za granice, nie zaszył się w głuszy, tylko ... walczy. Ma swój plan i chce coś osiągnąć. Panowie od Trade pro, no cóż ... nie dogadali się z licencjodawcą i tyle, dobrze że nie wysłali tego e-maila za pięć dwunasta.

© Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci