Menu

Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą

Nazywam się Paweł Fornalski. Jestem założycielem i prezesem IAI S.A., dostawcy rozwiązań e-commerce dla sklepów internetowych i rezerwacji noclegów dla właścicieli apartamentów i hoteli. Na tym blogu piszę, w oderwaniu od oficjalnych poglądów innych właścicieli i pracowników IAI o tym co mnie prywatnie porusza. Gdybyś chciał się skontaktować pisz na pawel(a)fornalski.pl

14 stopni wtajemniczenia w promowaniu sklepu internetowego

pfornalski

Artur Kurasiński, opublikował wczoraj na swoim blogu post pt. „Facebook jako platforma dla e-commerce. Za i przeciw.”. Nie jest to ostatnio odosobiony głos w sprawie sprzedaży na Facebook. Moim zdaniem dużo ciekawszy artykuł napisał ostatnio Marcin Balawejder w poście „Sklep internetowy na Facebooku”.

Mój głos w tej sprawie zabrałem przerabiając artykuł Krzysztofa Bartnika. Można go znaleźć w poście „NIE kupuj farb, pędzla i płótna (przynajmniej jeszcze nie teraz) – parodia”. Czy w tej sprawie zmieniło się moje stanowisko? Nie. Możliwe jednak, że czas usystematyzować pewne wiadomości.

Nie można pisać o tym, że narzędzie, czyli Facebook jest złe, skoro ludzie go niewłaściwie używają. Mógłbym takich przeróbek zrobić mnóstwo, również z wczorajszym postem Artura, zmieniając Facebook tym razem w e-maile. Czy sam e-mail sprzedaje lub gwarantuje jakąś konwersję ze sprzedaży? Nie. I nikt nie śmie nawet się wygłupiać pisząc, że e-mail marketing jest nieskuteczny czy nie warto w niego angażować środków, bo jest to druga po Google dająca najwyższy zwrot z inwestycji forma promocji. Ale, czy u wszystkich? Codziennie na skrzynkę otrzymuję kopię newsletterów wysyłanych przez sklepy IAI-Shop.com, które obsługujemy. Niektóre są arcydziełami, w które żal nie kliknąć. Inne to tekstowe szmiry, których właściciele obrażają przede wszystkim siebie, śląc jak by w porywie ostatniego tchnienia krzycząc treścią newslettera „Na Boga. Kupcie coś ode mnie, bo padnę.”.

I z Facebook jest tak samo. Jest to nowa forma promocji i sprzedaży i wymagająca przede wszystkim wyrafinowania. Nie jest to forma działalności dla allegro-siepaczy, który nawet nie mają swojego logo, nie mówiąc o dbaniu o markę. Jak można porównywać wysublimowane działania PRowe w rodzaju Social Media Marketing do wystawiania na Allegro? Różnica jest też taka, że na Allegro płacisz 3.5% i oni martwią się za Ciebie jak ściągnąć ludzi abyś zarobił na te 3.5%. W przypadku Facebook promocja jest za darmo, ale wymaga pracy własnej.

I nie należy stawiać długofalowej strategii promocji z którkofalowymi działaniami typu wyprzedaż na Allegro. Podoba mi się hasło reklamowe jednej z firm „Jutro to dzisiaj, tylko jutro”. I bez działań długofalowych, wytworzenia społeczności, fanów marki itp. nie przekroczy się pewnej granicy sprzedaży, obrotów, a przede wszystkim zysków. Bo niska cena jest podatkiem od mierności i nijakości. Dlatego każdy kto prowadzi sprzedaż w Internecie, musi myśleć o tym jak zarobić dzisiaj na rachunki, ale od razu jak za te rachunki zapłaci w przyszłości. I absolutnie nie można porównać pozyskanego fana, który daje zarobić 50zł na czysto co miesiąc do kogoś, kto na Allegro kupił i nawet nie wie od kogo, coś na czym dał nam zarobić 150zł. Bo po 5 latach taki fan da znacznie wyższe przychody.

Jak jednak zauważyłem, najbardziej podobają się listy, stąd postanowiłem wykonać taką listę działań promocyjnych. To trochę jak ze stopniami wtajemniczenia. Moim zdaniem nie można przejść do kolejnego stopnia, jeżeli nie opanowało się i nie wykonuje się wcześniej poprzedniego. Nie lubię przy tym jak ktoś stawia mnie w jednym szeregu z Virenem i jego systemem InFlavo. Ten system powstał w oparciu o założenie, że ludzie potrzebują do zakupów tylko Facebook. Jest to dla mnie wierutna bzdura. IAI S.A. wprowadziło sklep na Facebook, ale nigdy nie twierdziłem, że ta forma powinna zastąpić normalny sklep. Tak samo nigdy nie twierdziłem, że sprzedaż mobilna zastąpi normalną sprzedaż. Są to działania uzupełniające, trendy które pozwalają zwiększyć sprzedaż, ale nie zastąpić podstawową kwestię jaką jest własny sklep internetowy, z własną grafiką, domeną i tożsamością.

Oto obiecana lista:

  1. Sprzedaż na aukcjach (Allegro, eBay i Świstak)

  2. Sklep internetowy z własną domenną

  3. Promocja w porównywarkach cen, katalogach itp.

  4. SEO i SEM

  5. Własna grafika w sklepie, logo i marka

  6. Promocja przez programy partnerskie i działania CPA (ang. Cost Per Action)

  7. E-mail marketing

  8. Budowanie lojalności klientów np. przez program lojalnościowy, karty, rabaty dla stałych klientów

  9. Zadbanie o tożsamość i wizerunek zewnętrzny w rodzaju wydruków, kartonów itp.

  10. Promocja przez własny program partnerski

  11. Inne formy promocji odsłonowej np. sponsoring lub reklama stron tematycznych

  12. Sprzedaż mobilna i mobilny marketing

  13. Social Media Marketing

  14. Sprzedaż na Facebook.

Co staram się przekazać przez tą listę? To, że Facebook nie jest moim numerem jeden i współczuję firmom które postawiły tylko na niego. Ale również to, że ludzie kupujący w sklepach internetowych mają konkretne potrzeby. Nie można traktować lektury wszystkich artykułów jak zajęć w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Przecież nie jesteśmy psami czy ufoludkami, sami jesteśmy ludźmi kupującymi w Internecie (chyba że nie jesteś to przeczytaj „Kup coś wreszcie przez Internet i przestań pieprzyć”) i wiemy co subskrybujemy, śledzimy, dlaczego itp. Dlaczego tak trudno jest uwierzyć w to, że inni ludzie są tacy jak my? Zobacz chociażby wykresy na http://e-ffectica.pl/blog/?p=203 a przekonasz się, że powody dla których ludzie subskrybują Facebook i e-maile są różne. Dlatego jeżeli chcesz być na Facebook, musisz to zrozumieć. Jeżeli nie potrafisz, przyznaj to i świetnie opanuj pierwszych 13 stopni wtajemniczenia.

© Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci