Menu

Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą

Nazywam się Paweł Fornalski. Jestem założycielem i prezesem IAI S.A., dostawcy rozwiązań e-commerce dla sklepów internetowych i rezerwacji noclegów dla właścicieli apartamentów i hoteli. Na tym blogu piszę, w oderwaniu od oficjalnych poglądów innych właścicieli i pracowników IAI o tym co mnie prywatnie porusza. Gdybyś chciał się skontaktować pisz na pawel(a)fornalski.pl

Nie bronię mojego doktoratu

pfornalski
W piątek zdecydowałem ostatecznie - nie piszę i nie bronię pracy doktorskiej. Tym samym zamierzam zakończyć studia doktoranckie, bez kończenia pracy doktorskiej. Oznacza to po:
  • 7 latach podstawówki (przeskoczyłem w połowie klasy 3 do 4 ze względu na to że byłem zbyt dobry),

  • 4 latach liceum - ukończonych świadectwem maturalnym z czerwonym paskiem i średnią z matury 5,0

  • 5 latach studiów na Wydziale Informatyki Politechnik Szczecińskiej - ukończonych listem gratulacyjnym od rektora i średnią 4,73

  • 4 latach studiów doktoranckich na Wydziale Informatyki Politechniki Szczecińskiej, z otwartym przewodem doktorskim z tematem doktoratu „Opracowanie modelu systemu DSS do zarządzania zasobami ludzkimi w projektach informatycznych."

przerywam proces formalnej edukacji. Trochę dziwnie się z tym czuję, bo od 20 lat nie miałem ani roku przerwy. Od 20 lat moje życie toczyło się w rytmie kolejnych semestrów. Pewnie dla wielu osób, które mnie znają jest to szokująca informacja. Postaram się trochę objaśnić dlaczego tak się stało.

Po pierwsze - brak czasu
Przede wszystkim do podjęcia takiej decyzji zmusiło mnie to, że do ukończenia swojego doktoratu w ramach studiów doktoranckich potrzebowałbym 1000 roboczo godzin. Jest to tyle sam ile potrzeba mi aby wprowadzić IAI-System.com na giełdę papierów wartościowych. Zatem to kwestia wyboru co jest dla mnie w tym momencie ważniejsze. Aby móc wygospodarować 1000 godzi musiałoby to się odbyć kosztem moje firmy i wszystkich pracowników, których jest już bardzo dużo. Było by również nie fair względem moich klientów, gdybym nie był w stanie teraz należycie im służyć. W ostatnich miesiącach kiedy wszystko się zintensyfikowało, również na uczelni, nie byłem w stanie analizować potrzeb nowych klientów. Nie chcę również i tego.

Po drugie - zdrowie
Każdy stresor powoduje, że czujemy się coraz bardziej zmęczeni, a to powoduje że po pewnym czasie podupadamy na zdrowiu . Nienawidziłem tego głosu w mojej głowie „Idź i pisz pracę, a nie leżysz i czytasz Founders at work". Czułem się zatem jak tyran dla samego siebie. Nie mogłem robić tego co chcę, w imię wielkiego planu, co do którego straciłem przekonanie. Kolejny rok czy dwa na morderczą pracę nad doktoratem połączoną z budową domu i rozwijaniem firmy, mógłby poważnie nadszarpnąć moje zdrowie.

Po trzecie - dosyć wiedzy akademickiej
Studia doktoranckie to pewien proces przekształcenia inżyniera w naukowca. Pamiętam, że miałem z tym na początku ogromny problem, ale po 2 latach zrozumiałem tę subtelną różnicę i zaakceptowałem to, że inżynierowie są po to aby realizować idee doktorów. Problem z tym, że posiadając firmę technologiczną potrzebuję czasu na kwestie techniczne. Zresztą nie oszukujmy się, całe życie chciałem zajmować się komputerami. W związku z tym, że musiałem pochłonąć dziesiątki książek z rozważaniami teoretycznymi nie miałem tyle czasu ile chciałem aby śledzić wszystkie nowinki technologiczne. A to nowe języki programowania, biblioteki, serwery, systemy operacyjne są tym co lubię. Zamiast pobawić się Rubby on rails musiałem obowiązkowo przerobić książkę Czesława Smutnickiego „Algorytmy szeregowania" i dziesiątki innych. Zapewniam przy tym, że 90% polskich pozycji naukowych jest nudnych jak flaki z olejem. W związku z tym pytanie, czy rzeczywiście powinienem zmuszać się do czegoś co mi nie jest potrzebne w imię „dr inż." zamiast „mgr inż."?

Po czwarte - dla kogo jest doktorat?
Wreszcie zacząłem się zastanawiać dla kogo robię doktorat, skoro sam przestałem widzieć jego sens? Nie zamierzam pracować na posadzie w dużej firmie, która by to doceniła doktorat w jakiś formalny sposób. Zresztą szczerze mówiąc nie wynagradzam pracowników w mojej firmie tylko za to, że zdobyli magistra inżyniera zamiast inżyniera. Ostatnio zaczął u mnie pracować Grzegorz, który jest dopiero studentem i radzi sobie świetnie, lepiej od magistra inżyniera z mojego roku ze studiów, który u mnie pracował i teraz jest również doktorantem na WI. Prawdopodobnie doktorat byłby niezbędny abym pracował w laboratorium badawczym, a na to są bardzo małe szanse, bo lubię pracę z ludźmi i cały ten startup'owy klimat.

Tak więc po głębszej analizie doszedłem do wniosku, że doktorat piszę po to, aby moi rodzice i dziadkowie mogli być bardziej dumni przed swoimi znajomymi. Zacząłem go pisać dla samego siebie, a ciągnąłem po to aby nie zawieść innych osób.

Czego się nauczyłem?
Oczywiście nie jest tak, że nic mi te studia nie dały. Dały bardzo dużo i myślę, że zmieniły mój sposób postrzegania na skomplikowane problemy. Sporo zmieniły w moim sposobie formułowania myśli i postrzegania wiedzy i związanych z nią procesów. Na pewno zmienił się mój zasób słów i naukowa ogłada. Nie nauczyłem się niczego nowego technicznego.

Pisanie doktoratu to praca przez 4-5 lat nad jakimś postawionym i znalezionym przez siebie problemem. Trzeba najpierw udowodnić, że problem rzeczywiście istnieje. Dzięki temu rada wydziału pozwala dokonuje tzw. otwarcia przewodu doktorskiego, czyli formułuje coś w rodzaju kontraktu „Jeżeli napiszesz pracę na temat X, z tezą Y i zrealizujesz cel pracy otrzymasz tytuł doktora". W moim przypadku problem jest mi doskonale znany, bo zajmuję się zarządzaniem projektami informatycznymi od paru lat. Tak więc właściwie musiałbym w tej chwili sprzedać 1000-2000 swoich ultracennych godzin potrzebnych na opisanie i sformalizowanie metody „zdroworozsądkowej". A przecież okres życia w latach 20-tych życia to podobno najlepszy okres.

Morały dla innych?

  1. Nie zaczynaj studiów jeżeli nie jest to rzeczywiście niezbędne do tego aby osiągnąć awans w pracy lub rzeczywiście czegoś się nauczyć. Studia to nie są tylko zajęcia na uczelni, to dziesiątki godzin spędzonych pod drzwiami nauczycieli w oczekiwaniu na wpis, to tysiące przejazdów pędem na zajęcia, do dziekanatu, profesorów. Wreszcie studia to wieczne poczucie winy, że w danym momencie powinieneś się uczyć a tego nie robisz. Jeżeli nie jest to do niczego potrzebne, nie katuj się niepotrzebnie.

  2. Studia to inwestycja i to nie tylko finansowa. Spędzasz na nie wiele tysięcy godzin, w najlepszym okresie czasu. Czas ten możesz poświęcić na uruchomienie firmy, sklepu internetowego lub opanowanie pewnej porcji wiedzy samodzielnie. Studia potrafią inspirować do nowych poszukiwań, więc nie wybieraj kierunku tylko dlatego że na innym nie było miejsc. W przypadku informatyki, studia nie są niezbędne aby otworzyć firmę lub być specjalistą.

  3. W Polsce studiują prawie 2 miliony osób. Większość z nich nie będzie pracowała w swoim zawodzie. Znam setki ludzi sukcesu i przeczytałem o kolejnych setkach, które to osoby rzuciły studia. Tak więc same studia, ani ich brak nie determinują czy będziesz człowiekiem sukcesu. Jeżeli nie masz pomysłu na firmę zacznij studia, ale jeżeli masz pomysł na świetne przedsięwzięcie i studia w nim przeszkadzają zastanów się czy są Ci niezbędne.
    Weź zawsze pod uwagę, że Bill Gates i Steve Jobs również rzucili studia. A dzisiaj słuchają ich głowy państw i naukowcy. Gdyby studiowali dalej pracując wieczorami, prawdopodonie nie osiągnęli by tego co osiągnęli.

  4. Warto podzielić studia na mniejsze fragmenty np. zacząć od studiów inżynierskich lub licencjata i dopiero po skończeniu tego etapu rozpoczynać studia magisterskie uzupełniające. Mam nadzieję, że w Polsce będzie taki system studiowania jak w USA, gdzie można rozłożyć studia na fragmenty. Zanim to nastąpi lepiej podzielić wszystko na mniejsze kroki. Studia magisterskie na informatyce to 5 lat, inżynierskie to 3,5. Jeżeli zatem będziesz miał coś szczególnie ważnego do roboty po 3 latach studiów, Twoja dotychczasowa praca nie pójdzie na darmo.

  5. Nie studiuj zaocznie - i odnosi się to do punktu 1-go. Jeżeli idziesz na studia w kierunku który Cię interesuje, a uczelnia traktuje „zaocznych" jak frajerów do utrzymywania, nie studiuj zaocznie. To strata pieniędzy. Wiele osób tłumaczy, że studiuje tylko „dla papierka". W praktyce udają, że coś robią ze swoim życiem, bo po otrzymaniu „papierka" nic w ich życiu nie zmienia się. Jeżeli ktoś ubiega się u mnie o pracę jako grafik lub programista i zdobył tytuł na studiach zaocznych uważam, że tego tytułu w ogóle nie zdobył. Zresztą wiem o czym mówię, bo prowadziłem przez 4 lata zajęcia dla studentów i póki co nadal je prowadzę. Potwierdza to mój brat, który zrezygnował ze studiów zaocznych. Ma już tytuł magistra inżyniera zdobyty na Wydziale Elektrycznym P.S. i chciał dodatkowo zrobić dyplom w zakresie okrętowym, ponieważ pracuje w firmie zajmującej się instalacjami na statkach. Okazało się, że studia zaoczne to tylko strata czasu.

  6. Jeżeli już studiujesz rób to całym sercem. Moje studia magisterskie sprawiały mi ogromną radość i bardzo je lubiłem. Dzięki temu ten okres wspominam bardzo dobrze. Jeżeli nie masz ochoty na studiowanie - nie studiuj. Jeżeli już się na nie zdecydowałeś, ucz się, przecież w naukę inwestujesz swój cenny czas. Studiowanie „na tróję" z własnego wyboru to paranoja.

 

Myśl końcowa
Nie studiuj dla rodziny. Po uzyskaniu tytułu nic się nie zmienia, jeżeli w Tobie nic się nie zmieni. Jeżeli liczysz że samo zdobycie tytułu licencjata, magistra, inżyniera, doktora zagwarantuje Ci świetnie płatną pracę, grubo się mylisz. Większość moich kolegów po zdobyciu tytułu doktora zostanie na uczelni i będzie uczyła studentów. Wielu z moich kolegów ze studiów nie pracuje w zawodzie. Spotkałem jednego, który pracuje na stoisku komputerowym w Real'u, jednego który pracuje jako obsługa klientów w drukarni, jednego który sprzedaje telefony komórkowe. Czy nie mogli by robić tego samego bez tytułu magistra inżyniera informatyki? Pewnie że by mogli. Najlepszymi informatykami z mojego roku są Ci, którzy mało uczestniczyli w zajęciach i pracowali sami w swoich domach nad własnymi problemami.
Pracuje dla mnie Marcin, który jest jednym z najlepszych administratorów serwerów jakiego znam. Za to na studiach nie widziałem go prawie nigdy. Zawsze zaliczał zajęcia pisząc program w domu, dzięki czemu nie musiał „kwitnąć" na uczelni. Teraz jest niezmordowany w znajdowaniu rozwiązań na problemy z Archiwum X. A to właśnie ta cecha jest dla mnie ważniejsza niż to, że ma tytuł magistra i inżyniera. I nawet gdyby teraz poświęcił 4000 godzin swojego życia na zrobienie studiów doktoranckich, napisał i obronił rozprawę doktorską, zupełnie nie zwiększyłoby to mojego szacunku do niego, który zdobył rozwiązując te wszystkie trudne problemy. Za to gdyby przestał być dyspozycyjny przez 4 najbliższe lata, mogło by to poważnie zaszkodzić mi i jego roli w moim projekcie.

Dalsze plany
Nie zamierzam zamykać przewodu doktorskiego. Zamierzam należycie wywiązać się ze swoich obowiązków doktoranta do końca tego roku akademickiego, pracując tam tak długo jak będzie to potrzebne. Mam nadzieję na dyplom ukończenia studiów doktoranckich i na nieformalną współpracę z ludźmi z mojej katedry. Mam nadzieję, że będę ich napędzał świeżymi pomysłami praktycznymi. Obcowanie z inteligentnymi ludźmi to przyjemność sama w sobie.

Zapewne za parę lat, kiedy IAI-System.com stanie się międzynarodową korporacją, moja rola zostanie sprowadzona do tego co robił Bill Gates w Microsoft. Wtedy będzie właściwy czas na napisanie doktoratu. Przecież nauka to nie wyścigi.

Komentarze (34)

Dodaj komentarz
  • Gość: [czytelnik] *.chello.pl

    Dziekuje Pawle za Twoj wpis. Od ponad roku zadreczam sie myslami czy dobrze zrobilem rezygnujac ze studiow i poswiecajac sie realizacji swoich wlasnych projektow. Polowa rodziny jest na mnie obrazona i wstydza sie za mnie, mimo tego, ze cene za swoje studia ponosilem tylko ja sam (uczelnia z b. wysokim poziomem, b. wysokie czesne ktore sam oplacalem). Dzieki Tobie wiem, ze istnieja rozsadni pracodawcy :) I na szczescie nie jestes wyjatkiem. Coraz czesciej widac, ze firmy zwracaja uwage na umiejetnosci, a nie na tytuly przed nazwiskiem.

    Pozdrawiam

  • Gość: [d-kh] 83.238.116.*

    Morały.
    Ad 1 Jeśli już coś robisz w temacie i masz wydać szmal ale nic ci studiowanie nie pomoże w osiągnięciu celów to się zgadzam. Chociaż wykształcenie wyższe w tym fachu może pomóc obojętnie czego nie chcesz robić.
    Ad 2 W wieku 19 lat nie będzie dużo osób które nie potrzebowałyby dalszej edukacji w informatyce, można oczywiście być specjalistą w tym co się robi ale trochę będzie brakować wiedzy z innych dziedzin, napiszesz aplikację, ale nie wykorzystasz w niej odpowiednich struktur danych czy teorii grafów. Sam z siebie nie weźmiesz książek z większości dziedzin i ich nie przeczytasz. Podstawowa wiedza powinna być. Zrobić wyższe chociaż jak można.
    Ad 3 Uważam ze mając 'pomysł' to trochę za mało aby zaryzykować i rzucić studia. Jak już w czymś siedzisz i coraz częściej przeliczasz godziny na uczelni na dobre pieniądze które w tym czasie byś mógł zarobić lub jak bardzo byś mógł rozwinąć firmę czy inny projekt to jest się nad czym zastanawiać.
    Ad 4 True.
    Ad 5 Ludzie robią zaoczne z różnych powodów, dla wyższego, dla papierka, aby coś komuś udowodnić i innych celów. Tak czy inaczej będzie się liczyć jego wiedza. Jak ktoś ma czas i pieniądze do wydania niech studiuje zaocznie. Jak będziesz dobrym specjalistą to wykształcenie czy tytuł mogą ci pomóc.
    Ad 6 + Mój morał
    Uważam że w którymś momencie przychodzi taki czas że studia nie wnoszą tobie dużo nowego a czas na nie poświęcony zaczyna być widziany jako 'mało efektywnie zagospodarowany'. To może być różnie dla różnych osób, zależy to przede wszystkim od tego co i ile robiłeś i robisz poza edukacją w szkołach, czyli ile już osiągnąłeś. Osobiście na początku studiów przykładałem się do wszystkiego, chłonąłem wiedzę i lubiłem się uczyć, co przedmiot to coś nowego, ciekawego. Pod koniec studiów otworzyłem własną firmę programistyczną i zacząłem zaliczać przedmioty na 3-kę z własnego wyboru, ponieważ wolałem przeznaczyć te kilka godzin na coś w firmie, z czego były pieniądze niż na ocenę 1 pkt wyższą z przedmiotu który wiedziałem że mi się nie przyda w tym co robię.

    Parę słów do autora.
    Z twojego punktu widzenia, po prawie skończonym doktoracie łatwo jest mówić o przerwaniu studiów, ty już je masz, nie mówię że nie masz racji tylko mam nadzieję że mało będzie osób które stwierdzą że już sobie dają radę, zrezygnują ze studiów a potem coś nie wyjdzie i stracą te 2000 cennych godzin o których piszesz.

  • emilia242

    ale pierdoły powypisywałeś człowiecze-głównie morał nr 5. chcę uczyć w szkole, lubię pracę z dzieciakami i do szczęścia nie jest mi(ani mojemu przyszłemu pracodawcy) nic innego potrzebne jak PAPIEREK z uprawnieniami pedagogicznymi. A studia dzienne-strata czasu- 5 lat nic się nie robi pod względem rozwoju zawodowego a potem się dziwić,że nigdzie nie chcą zatrudnić, bo i doświadczenia się nie ma. a na studiach zaocznych jest ta presja,że trza se na nie zarobić i choćby kariera barmanki czy salowej, ale coś się człek zawodowo wyrabia.

  • Gość: [Marcin_student] *.chello.pl

    Hej
    Ciekawy artykuł gratuluje, natrafiłem całkowicie przypadkowo, ale luz ;-) właściwie to coż życzę rozwoju firmy i słusznych decyzji w przyszłości oby ta równiez okazała się bardzo mądrą w twoim przypadku. Ja dopiero powoli zmierzam do mgr inz. a studia doktorskie planuje rozpoczac. Z tymi studiami to troche dziwna sprawa. Wiesz hm mi sie wydaje ze jednak oceny na studiach mimo wszystko swiadcza o czlowieku. Nawet na twoim przykladzie miales b.dobre wyniki na studiach magisterskich teraz na doktoranckich, zalozyles firme itd cos osiagnales. Studia nauczyly Cie ciezkiej pracy, ze doba ma 24 roboczo godziny, a 3-4h snu to duzo. Takich rzeczy niektorym nie udaje sie zrozumiec przez cale zycie. OK dosc wypocin pozdrawiam, zycze powodzeina

  • Gość: [Doktorant] 195.136.151.*

    W tym roku kończę studia na Politechnice Wrocławskiej. Zastanawiam się nad realizacją studiów doktoranckich. Jednak po dokładnym przeanalizowaniu wielu opinii znalazłem więcej minusów niż plusów. Dodatkowe 4-5 lata nauki na uczelni być może warto zamienić na 4-5 lat nauki realizując się wyłącznie zawodowo. Jednak jeszcze zastanowię się nim podejmę ostateczną decyzję.
    Ps. Bardzo interesujący artykuł. Pozdrawiam

  • Gość: [gamecat] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    dobra decyzja, dorosla i odpowiedzialna.

  • Gość: [Kama] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Witam. Przypadkiem natrafiłam na ów tekst i wydał mi się...dziecinny. Twój doktorat, twoja decyzja. Każdy powinien być w pełni odpowiedzialny za swoje życie. Nie zgodzę się z tym, że studia zaoczne są dla "frajerów". To oferta i szansa dla ludzi pracujących. Miałeś widocznie szczęście, że ktoś sponsorował twoją edukację. Wielu ludzi nie ma takiej możiwości. Znam mnóstwo niedouczonych magistrantów "stacjonarnych" oraz ogrom wybitnie uzdolnionych "niestacjonarnych". Jako absolwentka wydziału pedagogigki (NIESTACJONARNE!) nie czuję się głupsza ani tym bardziej gorasza. Skoro ktoś chce zdobyć wiedzę, uczyni to, bez względu na formę studiowania. To tyle. Doktorat napiszę. Dla siebie. Dla tych, którzy mnie kochają i wierzą we mnie. Dla wrogów. Dla całej hordy niedouczonych, choć piątkowych( kujonów!!!!), magistrantów z dziennych. Wreszie dla samej nauki. By poszerzać jej granice. Kropka.

  • Gość: [tomek] *.eranet.pl

    Witam,
    Czytam Twojego bloga od kilku dni i w wielu tematach mi zaimponowałeś. Podziwiam Twoją wiedzę, przedsiębiorczość, jestem pod wrażeniem sposobu w jaki traktujesz pracowników etc. Jednak jesdno stwierdzenie z tego postu kazało mi się zastanowić, czy opinie jakie prezentujesz nie wydają sie bardziej trafne jedynie z powodu umiejętności wysławiania się i niewatpliwej erudycji? Mam nadzieję, że stwierdzenie, że człowieka, który zdobył tytuł na studiach zaocznych traktujesz tak, jakby tego tytułu w ogóle nie zdobył popełniłeś przez jakiś skrót myślowy. Sam ukończyłem studia w trybie zaocznym, gdyż musiałem zadbać o swoje utrzymanie od razu po maturze. Opłata czesnego to tylko część wydatków - pozostałe to całe koszty życia, jakie musiałem ponosić samodzielnie. Nie miałem samych piątek - o nie. Część przedmiotów (niezawodowych) odpuszczałem sobie z założenia, bo praca na pełen etat i studia to nie przelewki i trzeba było to jakoś wyważyć. Jednak wśród wszystkich osób, które były na moim roku wyłaniały się dwie grupy - fachowców, którzy znali sie na temacie i studencików, którzy znali temat jedynie z książki czy wykładów. Okazuje się, że te dwie grupy pokrywały się dokładnie z mapą studentów którzy pracowali w branży zbieżnej z kierunkiem studiów oraz tych, którzy nie pracowali w ogóle, lub pracowali w innej branży. Szczęśliwie mi udało się bardzo konsekwentnie pokierowac swoim życiem zawodowym tak, aby pokrywało się z tematem studiów, które również wybrałem świadomie. I nie popadając w samouwielbienie, twierdzę, że jestem fachowcem w mojej branży, pomomo - a może własnie dzięki studiom zaocznym i pracy zawodowej w tym samym czasie.
    Pozdrawiam

  • pfornalski

    Studia to możliwość nasiąknięcia tym co myślą inni, nam podobni. Niestety miałem "przyjemność" prowadzić podczas studiów doktoranckich zajęcia dla studentów zaocznych i widziałem jakie są ich motywacje. Co więcej, spędzając tylko kilkanaście godzin w miesiącu na uczelni, omija ich tzw. życie studenckie, które jest w mojej ocenie istotnym czynnikiem kształtującym zawodowość i kreatywność.
    Z założenia studia zaoczne nie są czymś złym. W Polskim wydaniu jest już inaczej.
    I oczywiście to co napisałem należy traktować jako uogólnienie. To co napisałem zastosuje się do tzw. większości. Na obu tokach nauki znajdą się ludzie, którzy nie wpisują się w żaden z trendów.

  • Gość: [Doktorant Miś Puchatek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Napisałeś "Jeżeli ktoś ubiega się u mnie o pracę jako grafik lub programista i zdobył tytuł na studiach zaocznych uważam, że tego tytułu w ogóle nie zdobył." Tak się składa, że ja studia licencjackie a później magisterskie odbywałem w trybie zaocznym. Obecnie podobnie jak ty, jestem na studiach doktoranckich. Powiem, że bardzo chętnie przeniosę się na dzienne jeżeli mi je opłacisz plus oczywiście utrzymanie, mnie i rodziny (żona i dwoje dzieci). Uważam na podstawie własnych obserwacji, że znacznie niższy poziom prezentują właśnie absolwenci studiów dziennych (są to głównie "bananowe dzieci), którym tatuś zafundował edukację. Ja w toku swoich studiów nie opuściłem ani jednej godziny zajęć i wszystkie egzaminy zdawałem za pierwszym podejściem a działo się tak dla tego, że szanuje swoje pieniądze i swój czas.
    P.S. Jeszcze jedno... Nie mam poczucia winy, że powinienem się uczyć a tego nie robie. Za każdą godzinę spędzoną na uczelni muszę zapłacić (czesne) ergo najpier muszę te pieniądze zarobić. A studiuję również dla pieniędzy. Wiedza jaką zdobyłem w toku dotychczasowych studiów pozwoliła mi zwrócić poniesione na nie nakłady. Więc z całym szacunkiem, ale uważam Twoje tezy za chybione, a nawet krzywdzące.

  • Gość: [Kateka] *.tvn.pl

    To wręcz niewiarygodne, że człowiek z wyższym wykształceniem może posługiwać się tak krzywdzącymi stereotypami! ja ukończyłam studia licencjackie w toku dziennym. Pracowałam od pierwszego roku studiów i po licencjacie nie mogłam już udźwignąć nauki i pracy w pełnym wymiarze (bo awansowałam zawodowo), więc przeniosłam się na studia zaoczne (byłam najlepszą studentką na roku na studiach dziennych, a teraz mam też najwyższą średnią na zaocznych). Poniewaz poznałam oba te środowiska najlepiej wiem, jak wiele odpowiedzialności, zorganiozwania, dyscypliny i siły wymaga od studentów zaocznych nauka. Wiem, też doskonale jak "gorliwie" rwą się do nauki studenci dzienni i jaka nikła jest średnia frekwencja na wykładach na studiach dziennych. Życie studneckie to fajna sprawa, ale jeśli ktoś uważa, że wpływa ono na doświadczenie życiowe, profesjonalizm zawodowy etc... to chyba sam ma jakieś poważne kompleksy i desperacko usiłuje je leczyć. Gratuluję samopoczucia!

  • Gość: [aluś] *.walbrzych.dialog.net.pl

    Przeczytałem artykuł z należytą uwagą i zainteresowaniem. Mam 24 lata, jestem studentem 5 roku na Uniwersytecie Medycznym. Przeczytałem wiele publikacji na temat odniesionych sukcesów tzw. ludzi ze świata wielkiego biznesu. Fakt jest jeden, że nie każdemu był potrzebny tytuł. W rozważaniu nad poruszonym problemem zgodzę się z autorem, że umiejętność stosowania swoich pomysłów w praktyce jest największym sukcesem w dzisiejszej dobie. Nie odważę się zaryzykować stwierdeń na temat czy studiować czy nie ??? Do każdej dziedziny należy odnieść się w indywidualny sposób i wybierając kierunek życia, przyjąć i przemyśleć wszystkie za i przeciw. W dziedzinie medycznej-podstawowym narzędziem w drodze do sukcesu jest zdobycie kolejno następujących po sobie tytułów, pomimo tego czy robimy to dla siebie, rodziny etc. Bardzo dobry artykuł-uznanie dla autora

  • Gość *.ssp.dialog.net.pl

    tak, twój wybór - ciekaw jestem gdybyś stał w Realu na stoisku informatycznym czy wahałbyś się nad dokończeniem doktoratu i jaką podjąłbyś decyzję...
    czytając ten artykół oraz niektóre wypowiedzi mam wrażenie, że usprawiedliwiasz się sam przed sobą - jaki to jesteś "super" - wiem mocne stwierdzenie ale mnie to jakoś razi
    życzę sukcesów
    Jacek

  • Gość: [Paweł] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Każdy ma swoje zdanie. Ja robię doktorat bo zacząłem pracować na uczelni i zrezygnowałem z pracy zawodowej. Po 4 latach stwierdziłem, że trzeba awansować a na uczelni jedynym sposobem jest robienie dr potem hab itd. Więc są firmy, które bardzo doceniają ten tytuł ;)

    Co do systemu studiów i sposobu studiowania (zaoczny czy dzienny) nie ma to większego znaczenia. Student ma poznać podstawową wiedzę, siąść z książkami i ją pogłębić do takiego stopnia jaki mu jest potrzebny. Ja zaliczałem przedmioty, które mnie nie interesowały na 3 bo szkoda było mojego czasu (wtedy) a te interesujące na 5 i żadnego nie opuściłem. Efektem była praca licencjacka i magisterska na 5 z czego magisterska otrzymała nagrodę za najlepszą pracę na uczelni. Ale otrzymałem ją dzięki temu, że studiowałem i dziś zarabiam pieniądze (poza uczelnią) dzięki temu, że studiowałem, i mam sporo znajomych w różnych przydatnych branżach dzięki temu, że studiowałem...

  • Gość *.internetdsl.tpnet.pl

    Myślę, że autorowi tego artykułu bardziej niż "życie studencie" przydałoby się więcej chwil spędzonych na beztroskiej zabawie w okresie szkoły podstawowej (gratuluję przeskoczenia klas). To typowe, zero-jedynkowe myślenie - może z racji charakteru studiów. Nie wszystko jest czarne lub białe. Jest jeszcze wiele odcieni szarości - że nie wspomnę o kolorach. Myślę, że wszystkie te wywody to próba prewencyjnego usprawiedliwiania się na wypadek słów krytyki, człowieka, który tej krytyki zbyt wiele w życiu nie zaznał. Tylko, że np. ja nie mam zamiaru Pana krytykować za to, że Pan zrezygnował ze studiów, to Pana sprawa. Tylko po co temu wydarzeni nadawać jakiejś niebywałej ideologii i obrażać ludzi. Metoda "oceniam ciebie na podstawie siebie" nie jest dobrą metodą.
    Pozdrawiam, Wojtek

  • Gość: [kanik] *.goleniow.vectranet.pl

    Generalnie zgadzam sie z Twoimi teoriami ale jedna mi doskwiera co do studiow zaoczynych. Tak sie sklada, ze skonczylem WI i wielokrotnie mialem kontakt ze studentami z dziennych i mieli np na zaliczeniu ten sam zakres materialu co zaoczni i te same zestawy pytan. po drugie kilka razy pisalem (za pieniazki oczywiscie ;)) jakies programiki na zaliczenie studentom dziennym. Po nastepne to nie forma studiowania jest istotna tylko wlasna praca. na uczelni wskazuja Ci tylko droge i kierunek reszte musisz zrobic sam. a czy to beda studia dzienne ,zaoczne , on-line czy tez jeszcze jakies inne to jest bez znaczenia. malo tego, z prespektywy czasu moge stwierdzic, ze studia zaoczne sa bardziej ergonomiczne , bo zjadaja Ci tylko 2 dni w tygodniu, a przez reszte dni mozesz zarabiac, pracowac lub tez lezec do gory brzuchem, jak komu wygodnie.

  • Gość: [kanik] *.goleniow.vectranet.pl

    Poza tym chyba jednak masz ten doktorat, a popelniasz mnostwo bledow jezykowych. Kilka fimikow obejrzalem z Twoim udzialem i nie mowi sie wzielem tylko wzialem, i nie w kazdym badz razie tylko w kazdym razie. sporo tych bledow popelniasz. Deprecjonuje to Twoj doktorat kolego :)

  • pfg

    Wyjątkowo dojrzały wpis. Szkoda, że jednak nie zrobisz tego doktoratu. Byłbyś dobry.

  • Gość: [malaga] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    w zyciu nie pieniadze sa najwazniejsze, fakt trudno bez nicj jednak zyc, ale pewnym sprawom przeczysz sam to ze ktos pojdzie na studia zaocznie, a Ty patrzysz na to inaczej to cos mi tu nie pasuje skoro wloisz aby gosc siedzial w firmie a zaliczal piszac program w domu, student zaoczny moze to samo, wiedza tyrul papierek to 3 rozne rzeczy. To nie tyrul ukonczona uczelnia tryb studiow sie liczy, liczy sie to co czlowiek wnosi do zycia

  • Gość: [nicoslaw] 212.106.159.*

    nie wydaje Ci się że często popadasz w sprzeczności? przecież sam stwierdzasz że tytuł zawodowy niewiele dla Ciebie znaczy, przedkładasz wiedzę praktyczną i umiejętność wykazania się. Czyli jakim cudem możesz stwierdzić że tytuł zdobyty na studiach zaocznych nic dla Ciebie nie znaczy? Dla Ciebie ŻADEN tytuł nic nie znaczy prawda? No chyba że studiów dziennych, a to dla tego że sam go zdobyłeś. Jakie to dziecinne, prowadzi do wniosku że jedynie Ty i Twoja droga życiowa jest doskonała, a inni (np doktorzy, magistrowie zaoczni) to tak trochę beee. Taki wniosek wypływa gdy się przeczyta Twoj artykuł. Pewnie gdybyś był zaocznym, to byś wtedy pisał że dzienni są gorsi, bo chodzą na uczelnię i mniej pracują. Każda pliszka swój ogonek chwali.

  • pfornalski

    Odpowiadając złośliwie, tak to jest jak się czyta bez zrozumienia. Stoję nieodparcie przy stanowisku, że studia dla papierka to strata czasu. Większość absolwentów studiów zaocznych nic nie reprezentuje wartościowego dla mnie jako pracodawcy i z tego co słyszę od znajomych, prowadzących swoje firmy również. Dlatego jeżeli ktoś ma ochotę się lub rodziców oszukiwać to bardzo proszę. Dla mnie to strata czasu. Nie widzę tu sprzeczności. Jeżeli inwestujesz czas w magistra lub inżyniera, to nie rób tego zaocznie.

  • Gość: [Były student Pana Pawła] *.adsl.highway.telekom.at

    Panie Pawle,

    Życzę sukcesów IAI-shop. Poziom studiów dziennych i zaocznych zależy w dużej mierze od prowadzących. Miałem (nie) przyjemność uczestniczyć w zajęciach prowadzonych przez Pana i muszę stwierdzić, że do dziś nie wiem o co Panu chodziło. Odniosłem wrażenie, że próbował Pan nam przekazać studentom treść objawień w toku lub osobistych zawiłych wizji. Tak wiec życzę sukcesów IAI-shop, niech studenci (także zaoczni) mają to na co zasłużyli, czyli zajęcia na poziomie;)

  • Gość: [student_zaoczny] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Więc nie mam szansy na pracę w Twojej firmie, no nic, Twoja lub moja strata. Podobnie jak mój kolega, od 14 roku życia geek, który od kilku lat zawodowo programuje... Zmień tok myślenia.. Poziom wiedzy nie zależy od rodzaju studiów, ale od zaangażowania.. mój kolega właśnie nie chciał studiować dziennie, żeby studia nie zabierały mu czasu, który chciał przeznaczyć na rozwój w dziedzinach, które lubi.. a rozwijał się w domu..
    Porównując moją wiedzę z projektowania aplikacji internetowych i rozproszonych z wiedzą ludzi, którzy robili licencjat dziennie (ja i mój kolega zaocznie), a teraz studiują z nami na mgr, muszę napisać nieskromnie, że dzienni zostają daleko w tyle.
    Dlaczego ja zaoczne: bo najpierw zacząłem pracować w zawodzie, później poszedłem na studia żeby rozwinąć wiedzę. Bo żeby studiować musiałem mieć pieniądze, moi rodzice nie są bananami, naprawdę wolałbym studiować dziennie, ale po prostu nie mogłem.. jak napisałem wcześniej, bije wiedzą ludzi z dziennych na głowę..
    Dlaczego mój kolega zaocznie: bo chciał papierek, chciał poznać ludzi a przy okazji nauczyć się czegoś ciekawego, jeśli będzie okazja ;]

    A studia zaoczne mają sens, jeśli się nie ma pomysłu jak IAI-shop, w większości małych i średnich firm wysyłane CV najpierw trafia do działu HR, tam nie ma znaczenia czy zaocznie czy dziennie, ważne czy są studia. Masz studia, masz rozmowę z szefem działu programowania, nie masz studiów, choćbyś był geekem z dużą wiedzą możesz nie dojść do etapu rozmowy (ponieważ z inteligencją działu HR bywa różnie, sam się przekonałem pracując w "średniej" firmie.

    Czytam Twój blog od jakiegoś czasu. Fajny masz język, ciekawe spostrzeżenia, jednak mam wrażenie, że masz lekką manię wielkości..

    Co do spostrzeżenia Twojego i kolegów, którzy mają firmy: weź pod uwagę czynnik, że większość osób z zaocznych, którzy do Ciebie trafiają na rozmowy to ludzie, którzy właśnie myślą, że papierek da im pracę jako programista i się uwolnią np od pracy w sklepie komputerowym. Ci naprawdę dobrzy zaoczni pracują i naprawdę często są zadowoleni z tego co robią, więc mniej z nich szuka pracy, niż tych pracujących w sklepach komputerowych

    Jak ktoś wcześniej napisał, w tej kwestii myślisz trochę stereotypowo...

  • Gość: [asia] *.chello.pl

    Super wpis, swietnie sie czyta i madry. Myslalam nad doktoratem, ale tez nie jestem pewna, czy mam sily na czytanie i angazowanie sie, czy nie lepiej rozwinac wlasnej firmy.

  • Gość: [Hmmm] *.tvgawex.pl

    It does not make sens ...unfortunately :(

  • Gość *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Nie ma czegos takiego jak "tytul doktora". Tytul naukowy moze odnosic sie tylko i wylacznie do profesora, w przypadku doktora jest to stopien.

  • Gość: [HaRy] *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    Piszę tę odpowiedź po bliżej nie określonym czasie od ukazania się tego artykułu, bo dzisiaj się na niego natknąłem, a nie wiem kiedy został napisany (około 5 lat temu). Nie ma ona żadnej już wartości dla Ciebie, ale być może będzie miała dla osób, które też przypadkiem trafią na ten artykuł. Wiem, że to nie praca naukowa ale jako doktorant mógłbyś się postarać aby ten artykuł miał jakąś wartość. Z naukowego, a także społecznego punktu widzenia jest on niestety bardzo subiektywny i nie wnosi (nie powinien wnosić) nic, co pomogłoby komukolwiek podjąć taką, czy inną decyzję.
    Cel artykułu:
    Teoretyczny(Pozorny) Wykrycie zależności pomiędzy wykształceniem a sukcesem zawodowym.
    Praktyczny (Prawdziwy) Usprawiedliwienie przed znajomymi i sobą samym podjęcia decyzji o przerwaniu studiów.
    Problem:
    Dlaczego przerwałem studia doktoranckie?
    Pytania szczegółowe:
    1 Co dają studia?
    2 Dlaczego nie warto studiować zaocznie?
    3 Czy nie będę żałował decyzji przerwania studiów?
    Hipotezy
    Jestem bardzo zdolny i gdybym tylko chciał, mógłbym bez trudu zostać profesorem, ale nie czuję takiej potrzeby w związku z odniesieniem sukcesu zawodowego.
    1 Studia dają podstawy wiedzy, zwiększają zasób słów, dają ogładę i możliwość przebywania i dyskutowania z ludźmi myślącymi podobnie.
    2 Studia zaoczne gorzej lub wcale nie przygotowują do przyszłej pracy.
    3 Przed trzydziestką nie należy pisać prac naukowych.
    Zmienne i wskaźniki
    Tutaj jest chaos i często piszesz ja to, ja tamto, moi znajomi, 1000 godzin na naukę, 2000 godzin sprzedać, 90% pozycji naukowych nudna jak flaki z olejem, szkoda zdrowia bo stres to choroba itp. Żadnych kryteriów i pomysłu na systematyzację w tej wyliczance. Żadnych konkretnych argumentów za i przeciw poza wyliczaniem swoich sukcesów.
    Nie wiem doprawdy co Cię skłoniło do napisania tego artykułu. Nie prościej było iść do psychologa lub terapeuty albo wygadać się przed kimś innym. (sorry)
    Moim zdaniem
    Już żałujesz tego kroku, a będziesz pewnie żałował jeszcze bardziej bo mógłbym po kilku latach się zdewaluuje.
    Zaprzeczasz sam sobie, bo do tego czasu uczyłeś się i robiłeś biznes, czyli studia zaoczne mają sens jeśli ktoś potrafi pogodzić jedno z drugim (Ty już chyba nie i stąd ten artykuł).
    Nie ma gwarancji sukcesu w interesach do końca życia, a tytułu doktora (jeśli nie zrobisz plagiatu) nikt Ci nie odbierze.
    Jeżeli jesteś naprawdę tak dobry jak Gates czy Jobs, to dla nauki polskiej warto by było abyś ten doktorat jednak zrobił.
    Masz lekkie pióro, pisanie nie sprawia Ci większej trudności, masz kasę więc w czym problem?
    Nie trzeba czytać książek nudnych jak flaki z olejem, wystarczy posiąść wiedzę w nich (nie koniecznie z nich) zawartą.
    Pozdrawiam i życzę sukcesów.

  • pfornalski

    Post ma już ponad 6 lat. Data jest ogólniedostępna. Czy żałuję, że nie skończyłem. Nie! Czy mam prawo do subiektywnej oceny? Tak! I tego nauczyło mnie rzucenie doktoratu. Mam prawo do subiektywnej oceny. Badanie w nieskończoność i formułowanie w nieskończoność idealnego modelu to coś co w biznesie nie ma racji bytu. Życzę powodzenia w Twoim doktoracie.

  • Gość: [Lotnik] *.static.tvk.wroc.pl

    Zacząłem studia doktoranckie na kierunku budownictwo i po roku mocno zastanawiam sie nad rezygnacja:
    minusy:
    - prowadzenie zajec przez 4 lata (w ramach praktyk 30h semestralnie) czyli zadnych profitow finansowych, przygotowywanie sie do zajec, prowadzenie, dojazd na uczelnie bo mieszkam w innym miescie, czas poswiecony na konsultacje itd. czyli z 30h robi sie realne 60h
    - srednio 2-3 przedmioty semestralnie ktore nic nie wnosza do doktoratu, urlop w pracy i jalowe uczestnictwo na zajeciach+ nauka na zaliczenie.
    - pisanie artykulow naukowych w celu zdobycia najwiekszej liczy punktow, udzial w konferencjach (koszt wlasny- czasowy i finansowy)
    - brak gwarantowanego stypendium, nie kwalifikowalem sie na stypendium na 1 roku bo nie mialem zadnych publikacji naukowych w czasie studiow mgr.
    - otrzymanie stypendium na 2 roku watpliwe pomimo 3 publikacji.
    - dobry inzynier jest w cenie, niezaleznie czy ma tytul doktora , mgr czy tylko inz

    zalety:
    - ze kiedys uzyskam stopien doktora, chociaz biorac pod uwage fakt ze pracuje w branzy ciezko bedzie mi przeprowadzic badania doswiadczalne. Na etapie 1 roku mam problemy z brakiem czasu.
    - ciekawe znajomosci nawiazane w grupie

    Rob temu bylem bardzo pozytywnie nastawiony do tematu doktoratu natomiast teraz po roku mam duze watpliwosci czy jest sens windowac swoje osobiste ambicje ponad to co mam i co moge osiagnac swoja wiedza praktyczna.

  • Gość: [Marc] *.devices.net.pl

    Nie dostaniesz dyplomu ukończenia studiów doktoranckich, bo uczelnie ich nie wydają. Jeśli nie obronisz doktoratu nie otrzymasz zaświadczenia o ukończeniu studiów doktoranckich.

  • pfornalski

    @Marc - FYI: mój dyplom ukończenia studiów odebrałem i mam jak by co ;)

  • Gość: [igu_nia] 91.222.59.*

    Kama zgadzam się z Tobą w 100% sama ukończylam studia prawnicze(niestacjonarne) i tak jak moi znajomi nie mieli problemu z dostaniem się aplikacje prawnicze tak ja nie miałam problemu z dalszym kształceniem na studiach podyplomowych.Aktualnie również planuję rozpoczęcie doktoratu na macierzystej uczelni choćby dla spełnienia własnych marzeń i ambicji.

  • Gość: [Exante] *.man.tk-internet.pl

    Doktorat przygotują najwytrwalsi. Początkowy entuzjazm doktoranta na 1 i - o ile dotrwa - na drugim roku i kolejnych jest dość duży. Im bliżej ku końcowi, tym częściej pisanie pracy doktorskiej jest odsuwane. Powodów tego stanu rzeczy jest wiele. Są to te wskazane w artykule, ale także np. brak odpowiedniej opieki promotorskiej, niewiedza, niechęć do samodokształcania, drążenia tematu. Jeżeli masz problem z napisaniem pracy doktorskiej, zapraszamy na konferencję szkoleniową dla Doktorantów "Przygotowanie rozprawy doktorskiej. Aspekty teoretyczno-empiryczne". Wydarzenie eksponuje kwestie teoretyczno-praktyczne pracy nad rozprawą doktorską i koncentruje się na omówieniu newralgicznych problemów przygotowania doktoratu. Składa się z dwóch części: wykładowej i warsztatowej (praktycznej) -trening kreatywny. Plan konferencji i szczegółowe informacje znajdziecie Państwo na stronie: /exante.com.pl/konferencje-dla-doktorantow/.

  • Gość: [daniel1302] *.gazeta.pl

    Dlaczego traktujesz studentów studiów niestacjonarnych jakby byli "gorsi"? Ja sam studiuje zaocznie, ale tylko dlatego, ze nie miałem pieniędzy na studia dzienne.
    Po technikum poszedłem do fabryki pociągów gdzie pracowałem za 8 złotych za godzinę po 60-70 godzin tygodniowo. Pracowałem tak przez rok cały czas się ucząc i czytając te "nudne" ksiązki, które mnie ciekawią do dzisiaj i szkoląc swoje umiejętności programistyczne. Teraz studiuje zaocznie i może trochę się zawiodłem tak jak Ty, bo już po miesiącu zacząłem zastanawiać się co ja tutaj robie? Poza analizą wszystkie przedmioty były tak banalne, że prawie się nie uczyłem na nie a miałem średnią 4.76. W technikum miałem wyższy poziom układów logicznych ponieważ tam musiałem projektować całe zegarki, jednostki ALU na bramkach i układach sekwencyjnych. Ale studiowałem dalej i dalej czytałem te książki, teraz mam już za sobą kilka lat doświadczenia zawodowego, i wciąż się ucze bo lubie. STUDIUJĄC ZAOCZNIE NIE CZUJE SIĘ "GORSZY"

Dodaj komentarz

© Polski e-commerce i zarządzanie e-firmą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci